Donald Tusk przed trudnym wyborem. Koalicjanci mogą wymusić wspólny start
Czy wspólna lista stanie się dla obozu rządzącego ostatnią szansą na utrzymanie władzy? Robert Bagiński uważa, że słabnące notowania mniejszych ugrupowań mogą przyspieszyć rozmowy o nowym układzie wyborczym.
Jestem z nami Robert Bakiński, dziennikarz, publicysta, portal Inna Polityka. Dzień dobry panie redaktorze. Dzień dobry panu redaktorowi, dzień dobry państwu, witam. Zacznijmy od ostatnich sondaży. Trzeba powiedzieć, że im bliżej wyborów, a do wyborów mamy rok, tym te sondaże mogą być bliższe prawdy, ale tym mocniej mogą starać się kształtować naszą politykę. Mamy sondaż pracowni rządowej CBOS-u, który pokazuje i wzrost Platformy i wzrost PiSu, ale co najciekawsze pokazuje duże przetosowania w dole stawki. Pokazuje, że wszyscy aktualni koalicjanci Donalda Tuska do Sejmu nie wchodzą.
Trzeba coś Polakom więcej zaproponować, zwłaszcza, że idzie zima, później będzie wiosna i Polacy przejrzą na oczy po tej zimie. I że ta stacja będzie jeszcze inna. Na chwilę zajrzyjmy na prawicę. Mamy wybory uzupełniające do Senatu w województwie lubuskim. No i tutaj zawiązała się koalicja prawicowa. Dość gładko, poza obiektywem kamer PiS porozumiał się z Konfederacją, wystawił swojego kandydata. Mamy też kandydatkę W koalicji rządzącej kandydata, przepraszam, mamy też kandydatkę w zesie Joanna Senyszyn. Jolanta będzie startować Senyszyn.
Ale jest też drugi kandydat i tak jak pan redaktor powiedział, No on uzyskał poparcie zarówno PiSu jak i Konfederacji. Ten zielono-ugłowski przypadek pokazuje to, co powinno właściwie zdarzyć się w całym kraju, że jeśli jest dobry kandydat, a w dodatku on ma ogromne szanse na pokonanie w tym wypadku słabej kandydatki, no to powinien uzyskać poparcie wszystkich ugrupowań, całego spektrum, zarówno PiSu jak i Konfederacji. I wtedy będzie można mówić o równej walce z Koalicją Obywatelską, nawet w takim regionie, w mateczniku Koalicji Obywatelskiej. Janusz Kubicki, jak mówiliśmy o Krakowie, on trochę jak Gibała jest postacią z całkowicie innej bajki niż politycy PiSu, Konfederacji.
Błąd po stronie PiSu, błąd po stronie Konfederacji, błąd po stronie samego byłego prezydenta Kubickiego. Czy może niespełnione ambicje albo inna kalkulacja, kalkulacja jakiejś gry z obozem rządzącym? Powiem w ten sposób, że nie do końca wierzę, że przedstawicielom ugrupowań prawicowych, które nie poparły Janusza Kubickiego uda się zebrać te 3000 podpisów wymagane przez ustawę. To po pierwsze. Po drugie, o ile wiem, to były prezydent Kubicki rozmawiał ze wszystkimi środowiskami, również z Koroną Polską, no ale tutaj zagrały ambicje osobiste, tutaj zagrała chęć zaprezentowania się i zapromowania już a konto przyszłorocznych wyborów parlamentarnych ze szkodą dla prawicy i chyba
Po pierwsze, w tych wyborach bierze udział mniejsza ilość wyborców. Po drugie, są to wyborcy najczęściej już zmobilizowani, zdeklarowani. Rzadziej ci, którzy idą do wyborów z jakiegoś takiego Co cztery lata trzeba pójść. Więc wygra ten, komu lepiej uda się zmobilizować. Czy uda się Konfederacji i PiS-owi zmobilizować swoich wyborców, żeby poszli zagłosować na Janusza Kubickiego? Myślę, że jest to możliwe. Dlaczego? Dlatego, że jako prezydent miasta naprawdę wykazywał się dużą wrażliwością na wartości konserwatywne. Rozmawiał z politykami prawicy może częściej i lepiej niż Koalicja Obywatelska.
Pokazano wszystkie 5 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
Czy wspólna lista stanie się dla obozu rządzącego ostatnią szansą na utrzymanie władzy? Robert Bagiński uważa, że słabnące notowania mniejszych ugrupowań mogą przyspieszyć rozmowy o nowym układzie wyborczym.