„Burdel Europy”. Niemcy w szoku po słowach szefowej Bundestagu
W rozmowie z Radiem Wnet dziennikarka Aleksandra Fedorska odniosła się do słów przewodniczącej Bundestagu, które wstrząsnęły niemiecką opinią publiczną. Julia Klöckner oświadczyła bowiem, że “Niemcy są burdelem Europy”.Fedorska przypomniała, że niecałe dziesięć lat temu Niemcy zalegalizowały prostytucję, uznając ją za zwykłą działalność gospodarczą.Zrobili z tej tragedii ludzkiej zawód jak każdy inny. Można normalnie zgłosić działalność i płacić podatki– mówiła.Fedorska zwróciła uwagę, że za tą pozorną „normalizacją” kryje się dramat tysięcy ludzi.W cieniu sugestii, że to jest coś normalnego, wyrósł wrzód na niemieckim społeczeństwie. Dzisiaj mowa jest o ćwierć milionie ludzi w tym przemyśle tragedii. Są to głównie kobiety, ale także mężczyźni– dodała.Zdaniem dziennikarki, słowa szefowej Bundestagu są sygnałem głębszego procesu – narastającego zmęczenia liberalną rewolucją obyczajową i powolnego powrotu do tradycyjnych wartości.Niemcy mogą powoli raczkiem jednak wracać do swoich konserwatywnych korzeni, bo w wielu tematach widzimy pewien zwrot, którego dawno nie widzieliśmy– stwierdziła.Fedorska wskazała, że debata wokół prostytucji może stać się symbolem szerszej zmiany nastrojów społecznych w Niemczech.To zjawisko pokazuje, że społeczeństwo zaczyna dostrzegać, jak bardzo legalizacja odczłowieczyła problem, zamieniając ludzkie cierpienie w statystykę gospodarczą– podsumowała./fa
Nikt nie chce cierpieć. I oni odmawiają, jedno ministerstwo odmawia drugiemu jakąś akceptację cięć. I na tym polega problem. Zobaczymy, co się wydarzy w Belgii do świąt, jeśli nie upadek kolejnego rządu. A my dobrze wiemy, że Belgowie czasem czekają ponad rok. na następny rząd. Nie wiemy jaka sytuacja w Holandii, tam też spora chwiejność, jeszcze nie wiemy jak tam będzie wyglądał nowy rząd, a tymczasem Europa i rządy krajów członkowskich tak sprytnie wyszły z tego problemu ETS2. przesunęły wszystko w przyszłość, żeby właśnie mieć ten komfort przy następnych wyborach.
parlamentarnych. My mamy w przyszłym roku bardzo wiele i jeszcze w 2027, prawda, bardzo ważne wybory we Francji, Polska, wiele, wiele krajów decyduje o swojej przyszłości i tam ETS-y by bardzo przeszkadzały. Dlatego wszyscy są zgodni co do tego, co takie trudne i nie do rozwiązania, po prostu wysyłamy w przyszłość i mamy nadzieję, że to samo się rozwiąże. Solidarność jest możliwa. Może nie taka, jaką my byśmy jako obywatele Unii Europejskiej, jakiej byśmy się spodziewali, ale są pewne momenty, kiedy te kraje potrafią powiedzieć jednym głosem, okej, dlaczego nie przełożyć tego, nie poczekać, jak to jest wtedy w interesie niestety polityków w przeróżnych ugrupowaniach, w przeróżnych państwach. Jeśli chodzi o utrzymanie władzy... To o dziwo jest wspólny język, ale zobaczymy, czy da się to utrzymać, czy będzie możliwe rządzenie dla tych wszystkich krajów, które tutaj wyliczyłam, także dla Niemiec w tej konstelacji, którą teraz widzimy.
Pokazano wszystkie 2 dopasowania. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Rozdziały i streszczenia generowane automatycznie. Pełna transkrypcja nie jest publikowana — wyszukaj frazę, aby zobaczyć dopasowane fragmenty.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
W rozmowie z Radiem Wnet dziennikarka Aleksandra Fedorska odniosła się do słów przewodniczącej Bundestagu, które wstrząsnęły niemiecką opinią publiczną. Julia Klöckner oświadczyła bowiem, że “Niemcy są burdelem Europy”.
Fedorska przypomniała, że niecałe dziesięć lat temu Niemcy zalegalizowały prostytucję, uznając ją za zwykłą działalność gospodarczą.
Zrobili z tej tragedii ludzkiej zawód jak każdy inny. Można normalnie zgłosić działalność i płacić podatki
– mówiła.
Fedorska zwróciła uwagę, że za tą pozorną „normalizacją” kryje się dramat tysięcy ludzi.
W cieniu sugestii, że to jest coś normalnego, wyrósł wrzód na niemieckim społeczeństwie. Dzisiaj mowa jest o ćwierć milionie ludzi w tym przemyśle tragedii. Są to głównie kobiety, ale także mężczyźni
– dodała.
Zdaniem dziennikarki, słowa szefowej Bundestagu są sygnałem głębszego procesu – narastającego zmęczenia liberalną rewolucją obyczajową i powolnego powrotu do tradycyjnych wartości.
Niemcy mogą powoli raczkiem jednak wracać do swoich konserwatywnych korzeni, bo w wielu tematach widzimy pewien zwrot, którego dawno nie widzieliśmy
– stwierdziła.
Fedorska wskazała, że debata wokół prostytucji może stać się symbolem szerszej zmiany nastrojów społecznych w Niemczech.
To zjawisko pokazuje, że społeczeństwo zaczyna dostrzegać, jak bardzo legalizacja odczłowieczyła problem, zamieniając ludzkie cierpienie w statystykę gospodarczą
– podsumowała.
/fa