Azja patrzy na Trumpa z niepokojem. „Sojusze stają się transakcyjne”
W Tokio i Seulu rośnie przekonanie, że Stany Zjednoczone mogą coraz mocniej kierować się wyłącznie własnym interesem w relacjach z Chinami. Jak podkreślał dr Oskar Pietrewicz z PISM, Japonia i Korea Południowa nie zamierzają zrywać z amerykańskim sojuszem, ale coraz intensywniej rozwijają własne zdolności obronne i regionalne partnerstwa.
Jest z nami już na łączach pan dr Oskar Pietrewicz, analityk do spraw Półwyspu Koreańskiego i Japonii, Polski Instytut Spraw Międzynarodowych. Dzień dobry panu. Dzień dobry. No to spójrzmy właśnie na te komentarze, te komentarze w Korei, w Japonii. W jaki sposób tam mówiono o tej wizycie Donalda Trumpa? Czego się spodziewano przede wszystkim po tej wizycie? Myślę, że perspektywa obu państw była podobna, bo oba państwa są traktatowymi sojusznikami Stanów Zjednoczonych, więc od kilkudziesięciu lat i władze w Seulu, i władze w Tokio przyglądają się posunięciom Amerykanów globalnie, ale też zwłaszcza w Azji Wschodniej.
To zawsze było istotne, jaki jest kierunek polityki amerykańskiej wobec Chin właśnie dla traktatowych sojuszników, bo to dawało do myślenia na ile Amerykanie biorą pod uwagę punkt widzenia sojuszników, na ile ich działania są skoordynowane, czy są sprzeczne z oczekiwaniami sojuszników. Tak było w latach 70., kiedy dochodziło do przełomu w relacjach amerykańsko-chińskich wizyta wcześniej wizyta Henry'ego Kissingera, która utorowała drogę do normalizacji stosunków amerykańsko-chińskich, nie konsultowana zupełnie wówczas z sojusznikami, którzy byli zaskoczeni. Teraz wydaje mi się, że Mimo wielu krytycznych komentarzy pojawiających, zwłaszcza się w odniesieniu do słów Trumpa o Tajwanie, o tym, że traktuje dostawy, uzbrojenie i te kontrakty zbrojeniowe na Tajwan w kategorii karty przetargowej,
z Chinami. To jest traktowane przez władze i Japonii, władze, ale i komentarze szerzej analityków, obserwatorów, dziennikarzy i w Japonii, i w Korei Południowej to jest traktowane jako właśnie też taka przestroga, że Amerykanie w imię swoich interesów w relacjach dwustronnych z Chinami Mogą kolokwialnie mówić, przehandlować też sojuszników, mimo że Tajwan przecież sojusznikiem nie jest. Jest partnerem, ale nie ma rangi takiej politycznej, a na pewno tej oficjalnej, formalnej jak Japonia i Korea Południowa. Niezależnie od tych różnych krytycznych komentarzy, Trzeba oddać, że i z premier Takai Chisana i z prezydentem Idzemiągiem Donald Trump wracając z Chin rozmawiał telefonicznie.
Też pamiętajmy o tym, że Japończycy wiele robili. Pani premier przecież poleciała do Stanów Zjednoczonych, to już bodaj dwa miesiące temu, tak? Tak. Ta wizyta pierwotnie była zaplanowana jako przygotowanie się do szczytu Stany Zjednoczone-Chiny, czyli to miało być taki before przed wizytą Trumpa w Chinach. Ta wizyta została odłożona. ale Japończycy generalnie planowali tak, żeby wyperswadować Donaldowi Trumpowi, że musi brać pod uwagę też japoński punkt widzenia. I tu myślę, że jeśli chodzi o mimo wszystko nieodejście, aż tak jak niektórzy się obawiali od dotychczasowej linii politycznej Stanów Zjednoczonych, jeśli chodzi o Tajwan, to myślę, że tutaj pod tym względem
Wielu osobom w administracji japońskiej kamień spadł, że Donald Trump nie przesadził w tym, co mówił w rozmowach publicznych o Tajwanie. Chociaż dużo się mówi tutaj, szczególnie w Europie, mówi się o tym, że ostatnie wybory, jeżeli chodzi o politykę zagraniczną Stanów Zjednoczonych, sprawiają, że ten sojusznik, jakim jest USA, staje się coraz mniej pewny? Czy takie podobne głosy pojawiają się właśnie, czy to w Korei, czy w Japonii, biorąc również pod uwagę negatywny wpływ tej wojny w Zatoce Perskiej na te kraje, na cały obszar Dalekiego Wschodu?
Żaden odpowiedzialny polityk w Korei Południowej i Japonii nie obarczy odpowiedzialnością administracji amerykańskiej za pogarszającą się sytuację. Ale czy jest jakaś refleksja, jakaś opinia? Tak, tak. To jest kolejny przykład tego, że Stany Zjednoczone ciągle mają na tyle szeroki waklarz możliwości, że mogą w znacznym stopniu wywrócić porządkiem. Donald Trump na różny sposób wywraca porządek międzynarodowy, relacje z państwami też sojuszniczymi stawia. ich w takiej relacji niekiedy petentów, którzy mają starać się go obłaskawić, jak najwięcej zaoferować. Tutaj Korea Południowa z Japonią przecież w ostatnich kilkunastu miesiącach wiele robią, żeby zaoferować przede wszystkim korzyści ekonomiczne przez inwestycje w Stanach Zjednoczonych, ale równocześnie Korea Południowa i Japonia, ale zwłaszcza Korea Południowa jest wymieniana jako
przez administrację amerykańską, zwłaszcza przez ludzi z Pentagonu, jako ten modelowy sojusznik. Tutaj my jesteśmy, Polska, wymieniani obok Korei Południowej przez ludzi z Pentagonu, jako modelowy sojusznik, ten, który wywiązuje się z swoich zadań sojuszniczych, więcej przeznaczona na siły zbrojne, na obronność i chce jeszcze większą rolę odgrywać w zakresie odstraszania agresorów w przypadku Korei Południowej, jeśli chodzi o Koreę Północną i jeśli chodzi o obronę przed tym zagrożeniem. Więc jest jakby... powiedziałbym, wskazywanie na to, że ciągle Stany Zjednoczone są filarem i dla Japonii, i dla Korei Południowej, ale równocześnie jest obawa o to nawet, że to nie jest tylko efekt Trumpa.
To znaczy, że w Stanach Zjednoczonych zachodzą systemowe, strukturalne zmiany, których Trump jest tylko egzemplifikacją. Podczas pierwszej kadencji już to dawało sobie znać, ale że to się nie zmieni. Nie tyle, wydaje mi się, jest to jakaś obawa pełna o porzucenie, o to, że Stany Zjednoczone, brzydko mówiąc, się wypną na sojuszników, ale że coraz bardziej będą Amerykanie traktowali transakcyjnie sojusze i sojusznicy, żeby ciągle nie być tą ofertą w menu, tylko być przy tym stole, muszą więcej wkładać do tych sojuszy, muszą pokazywać się jako ci, na których Stany Zjednoczone będą mogły liczyć.
I wydaje mi się, że to jest próba takiej reakcji na tę masę wątpliwości. W przestrzeni publicznej jak najbardziej tak, ale to nie oznacza, że decydenci powiedziałbym postawili, już skreślili Stany Zjednoczone jako gwaranta. Nie, nie, nie. Od Stanów Zjednoczonych ciągle zależy w wymiarze bezpieczeństwa A tak naprawdę wszystko, jeśli chodzi o Koreę Południową i Japonię, więc dlatego tak dużo uwagi się zwraca na to, co robią Stany Zjednoczone, ale nie przekreśla się ich wartości. To może już na zakończenie pytanie o Chiny, bo dużo mówiono o tym, że tym razem Xi Jinping... To był już inny człowiek, chociaż te Chiny, które zastał Donald Trump, to już były innymi Chinami niż te z roku 2017, że tutaj Chińczycy chcieli pokazać się jako równi partnerzy wobec Stanów Zjednoczonych.
Pokazano wszystkie 9 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Podstawowe informacje o goście i omówienie oczekiwań na wizytę Donalda Trumpa w Korei Południowej i Japonii.
Analiza reakcji Korei Południowej i Japonii na wizytę Trumpa, w tym ich oczekiwania i obawy.
Analiza zależności Korei Południowej i Japonii od USA oraz ich podejścia do rozwijania własnych sił obronnych.
Analiza zmian w stosunkach USA - Japonia i USA - Korei Południowej, w tym wpływ negatywnych wydarzeń na te kraje.
Analiza zależności Korei Południowej i Japonii od USA i perspektywy przyszłości tych stosunków.
Analiza stosunków Korei Południowej i Japonii z Chinami oraz perspektywy ich współpracy z tym krajem.
Rozdziały i streszczenia generowane automatycznie. Pełna transkrypcja nie jest publikowana — wyszukaj frazę, aby zobaczyć dopasowane fragmenty.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
W Tokio i Seulu rośnie przekonanie, że Stany Zjednoczone mogą coraz mocniej kierować się wyłącznie własnym interesem w relacjach z Chinami. Jak podkreślał dr Oskar Pietrewicz z PISM, Japonia i Korea Południowa nie zamierzają zrywać z amerykańskim sojuszem, ale coraz intensywniej rozwijają własne zdolności obronne i regionalne partnerstwa.