Adamski bez ogródek po Gdyni: „Villas wpadła w obłęd przez bezpiekę”
„Jest wstrząsająca scena, kiedy esbek grany przez Borysa Szyca po prostu bije ją na przesłuchaniu” – relacjonuje Łukasz Adamski. Krytyk ocenia najważniejsze premiery 51. Festiwalu w Gdyni, wskazując na rewolucję w polskim kinie: koniec z romantyzowaniem bezpieki rodem z kultowych „Psów” i bezwzględna prawda o donosicielach.
I to jest coś, co bardzo koresponduje z innymi filmami. W tym roku na festiwalu filmowym w Gdyni wszystkie filmy, które dotykały tematu PRL-u, pokazywały esbeków jako po prostu najgorszych łajdaków. Nie było żadnego niuansowania. I słuchaj, co jest bardzo ciekawe, każda postać tajnego współpracownika to był też łajdak. Nie było teraz, i akurat mi się to podoba, natomiast nie było takiego niuansowania, że ktoś musiał podpisać do współpracy zobowiązanie. Jest scena w Violetcie Villas, kiedy obrzydliwy ubek, esbek, bo to już późniejsze lata, grany przez Borysa Szyca, po prostu ją bije na przesłuchaniu. I cała teza tego filmu, że ona wpadła w obłęd, ona wpadła w obłęd w tym filmie przez esbeków głównie, oprócz tego, że była lekomanką, uzależniła się od leków w Las Vegas, ale ona głównie wpadła w obłęd przez komunistów.
To jest też antykomunistyczny totalnie film. W ogóle film się zaczyna od sceny, kiedy smutni esbecy przychodzą i zabraniają mniej niż zero śpiewać i Lady Punk nic sobie z tego nie robi i tych komuchów tam wynoszą fani na koncercie. Także wiesz, to jest kolejny film, który pokazuje, że Borys już nie podpisał zobowiązania do współpracy. Więc znowuż te treści są. To jest niezła biografia, lepsza niż Villas. Też ma swoje pewne braki. Natomiast to jest taki crowd pleaser. To jest film, który będzie się podobał, będzie się oglądał na Netflixie i myślę, że to będzie duży sukces. To teraz, Łukaszu, proszę ciebie. Nie wiem, czy widziałeś Srebrne Lwy? Powiedz mi, co czujesz? Zdążyłeś obejrzeć? Tak, tak, zdążyłem. Byłem zaskoczony tymi Srebrnymi Lwami.
Pokazano wszystkie 2 dopasowania. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
„Jest wstrząsająca scena, kiedy esbek grany przez Borysa Szyca po prostu bije ją na przesłuchaniu” – relacjonuje Łukasz Adamski. Krytyk ocenia najważniejsze premiery 51. Festiwalu w Gdyni, wskazując na rewolucję w polskim kinie: koniec z romantyzowaniem bezpieki rodem z kultowych „Psów” i bezwzględna prawda o donosicielach.