02.09.2025 Prost(k)o o muzyce - Karolina Prostko
W drugim odcinku opowiadam wam o latach siedemdziesiątych. Jeśli zastanawiacie się jakim cudem w jednej wypowiedzi można zawrzeć Gwiezdne Wojny, Papieża Polaka, wykreślenie homoseksualizmu z listy chorób, śmierć Elvisa i narodziny Eminema to zachęcam was do posłuchania. W pierwszej godzinie posłuchamy trochę rocka, a w drugiej przebojów z gatunku pop.
My Favourite King, czwarta pozycja z debiutanckiego albumu brytyjskiego zespołu Queen. Grupa została założona w 1970 roku w Londynie przez gitarzystę Briana May'a, perkusistę Rogera Taylora i legendarnego wokalistę Freddie'ego Mercury'ego. Rok później do stałego składu dołączył też basista John Deacon. Historia zespołu sięga jeszcze końcówki lat 60., a dokładnie roku 1968, kiedy to Brian May, wówczas student fizyki na Imperial College w Londynie, skompletował poprzez uczelnianą tablicę ogłoszeń skład zespołu o nazwie Smile.
Dołączyli do niego Tim Staffel jako wokalista i basista oraz wspomniany Roger Taylor na perkusji. Zespół występował głównie w pubach i na uczelnianych imprezach, ale skład jednak długo nie przetrwał. Staffel odszedł z grupy, a na jego miejscu pojawił się jego współlokator, nijaki Farrokh Bulshara, znany później jako Freddie Mercury. Tak właśnie powstał zespół Queen. Swój pierwszy tytułowy krążek, którego fragmentu przed chwilą wysłuchaliśmy, wydali dopiero w 1973 roku. Na tym albumie znajdują się też niektóre piosenki zespołu Smile, takie jak na przykład Doing Alright. Poza tym na krążku wyraźnie słychać inspiracje takimi zespołami, jak wspomniane już dziś przeze mnie Led Zeppelin czy Black Sabbath.
Z czasem jednak muzyka Queen zaczęła odznaczać się unikatową różnorodnością brzmienia, przez co ostatecznie ciężko było ją przyporządkować do jednego konkretnego gatunku. Większość utworów nosi cechy rocka i jego odmian, ale w niektórych przypadkach również w pewnym stopniu muzyki pop. Muszę przyznać, że do tego zespołu czuję jakiś taki fajny sentyment i swego rodzaju wdzięczność, bo to w sumie dzięki ich twórczości zaczęłam tak świadomie słuchać muzyki i kształtować swoje gusta. Pamiętam jak jakoś na początku gimnazjum wręcz z uporem maniaka słuchałam piosenki Bohemian Rhapsody, ale dla was tego wieczoru mam jednak inne propozycje od tego zespołu, bo ileż to można słuchać wciąż największego przeboju.
Choć w latach 70. zespół wydał aż 7 albumów studyjnych, to jednak czasu mi nie starczy na przedstawienie Wam ich wszystkich, a szkoda. Poza pierwszym albumem, o którym już Wam powiedziałam, wybrałam dla Was także trzy inne wydawnictwa. Album Share Heart Attack z 74 i piosenka Killer Queen, A Night at the Opera z 75 i piosenka autorstwa Rogera Taylora I'm in Love with My Car, zaśpiewana również przez niego i A Day at the Races z 76 i kawałek o jakże bogatej harmonii wokalnej Somebody to Love. Posłuchajmy i zakochajmy się.
Pierwszą godzinę naszego spotkania powoli kończymy zespołem Queen. Słuchaliśmy piosenek My Fairy King, Killer Queen, I'm in Love with My Car i Somebody to Love w wersji koncertowej. Lata siedemdziesiąte to dekada, w której gatunki muzyczne naprawdę zaczynają się zacierać. Mamy między innymi rock, który ewoluuje we wszystkie możliwe strony, wykluwa się z niego poprock, następnie pop, z którego rodzi się z kolei taneczne, disco i o tym będziemy mówić w drugiej godzinie, która już niebawem. I przeniesiemy się aktualnie do roku 72 do Anglii, a następnie do 78 do Stanów Zjednoczonych.
Pokazano wszystkie 5 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
W drugim odcinku opowiadam wam o latach siedemdziesiątych. Jeśli zastanawiacie się jakim cudem w jednej wypowiedzi można zawrzeć Gwiezdne Wojny, Papieża Polaka, wykreślenie homoseksualizmu z listy chorób, śmierć Elvisa i narodziny Eminema to zachęcam was do posłuchania. W pierwszej godzinie posłuchamy trochę rocka, a w drugiej przebojów z gatunku pop.