dr hab. Michał Polak i ks. Manfred Deselaers
dr hab. Michał Polak i ks. Manfred Deselaers
Michał Polak, dziekan Wydziału Humanistycznego Politechniki Koszalińskiej. Ksiądz dr Manfred de Sellers jest niezwykłą postacią. Jest niemieckim księdzem katolickim, który 35 już lat temu wybrał taką misję dla siebie, przyjeżdżając do Oświęcimia i od tego czasu jest w Oświęcimiu. Mieszka w Oświęcimiu, służy w lokalnej parafii. Zajmuje się dialogiem polsko-niemieckim, dialogiem chrześcijańsko-żydowskim. Cieszymy się, że dzisiaj możemy go gościć na Politechnice Koszalińskiej. Będzie okazja, żeby zadać księdzu doktorowi kilka pytań. Pewnie niełatwych, dla nas może też ważnych, o Holokaust, o zbrodnie nazistowskie, zbrodnie niemieckie, o trudną kwestię pogodzenia się z tą historią, wyjaśnienia nieporozumień, wyjaśnienia tej tragedii, która się wydarzyła.
Jak Niemcy dzisiaj podchodzą do tego? Czy potrafili poradzić sobie z tą traumą? Jak Polacy, jak Żydzi dzisiaj postrzegają Holokaust, zagładę, zbrodnie niemieckie? Czy istnieje pole do porozumienia, do zakopania tych nieporozumień, pójścia naprzód? Pan pewnie ma okazję czasami rozmawiać ze swoimi studentami także na te trudne tematy. Jak oni dziś podchodzą do tej historii? Bardzo różnie, ale to co ich łączy to to, że oni nie przeżyli tego w żaden sposób. Bardzo często ich rodzice są też już pokoleniem powojennym. Więc nie ma tego łącznika. Tych świadków historii jest już coraz mniej. Patrząc na lata II wojny światowej, to najczęściej były dzieci albo młodzież. Ci ludzie, którzy jeszcze żyją i mogą być tymi świadkami, mogą powiedzieć, opowiedzieć z własnego doświadczenia.
Dla nas dyskusje o historii, spuściźnie XX wieku, o ludobójstwie, o tym, do czego człowiek jest zdolny, Jest to po prostu szalenie istotne, żeby o tym mówić, żeby powoływać się na źródła, żeby dyskutować na ten temat i w ten sposób wychodzić naprzeciw oczekiwaniom tej młodzieży, studentów. Oni też chcą to odczuć, wiedzieć, co się wydarzyło. To nie jest tak, że oni to odrzucają. Po prostu ktoś im musi to przekazać. Dlatego ważnym łącznikiem jest ksiądz Desselers. Ksiądz Manfred Dezelas, jestem duszpasterzem Episkopatu Niemieckiego w Centrum Dialogu i Modlitwy w Oświęcimiu, gdzie już 35 lat mieszkam. To jest proces i w tym procesie jest bardzo ważne się spotkać i uczyć się ufać sobie nawzajem i zaufanie.
Głęboki, prawdziwy rośnie tylko na podstawie prawdy. Wiemy, co się stało, ani odpowiedzialności, ani pamięci nie uciekamy, ale tym bardziej mamy świadomość, jak bardzo trzeba inwestować w to, abyśmy w przyszłości mogli dobrze żyć razem. I trzeba przede wszystkim inwestować po ludzku, w sercu, a nie tylko hasła polityczne czy takie inne. Największa zmiana jest pokoleniowa. Ci młodzi, studenci nawet, wszyscy się urodzili po 2000 roku. Znaczy historia II wojny światowej jest historią ich pradziadków. A kto czuje pradziadków?
Oni ich w życiu nie spotkali. Dziadków jeszcze, czasem z przekazu rodzinnego, ale o wiele bardziej. Często ich wiedza bazuje na tym, co słyszeli w szkole, w mediach i tak dalej. To jest już inne podejście. Dlatego ta odpowiedzialność, jaki to jest przekaz, zaczyna być kluczowa. Co dzisiaj będzie chciał im ksiądz przekazać jako taką główną myśl, która z nimi pójdzie dalej w świat? Głównie jestem dla nich świadkiem pojednania. Ja jako Niemiec mieszkam tyle lat w Polsce i tu w takim miejscu, jak to jest możliwe, a ja jestem świadkiem, że jest to możliwe i dobrze mi robi i dużo ludzi jest wdzięcznych, mało ktoś to krytykuje.
To jest moje życie, które mówi więcej niż moje słowa i mam świadomość i do tego chcę zachęcać, aby się spotkać i w spotkaniach przede wszystkim nawzajem się słuchać. Nie spotkamy się, ja Ci powiem, co ja już wiem i Ty masz też rozumieć. Dialog i spotkanie zaczynają się od otwartości serca i od słuchania. Taką postawę chcę przede wszystkim chyba pokazać i do niej zachęcać.
Pokazano wszystkie 6 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.