Pytanie czy to jest najlepsze, żeby budżet obywatelski był budżetem radnych i urzędników. Doszliśmy do wniosku, że nie i że na razie przynajmniej sobie robimy pauzę z budżetem obywatelskim. No tak, ja pamiętam czasy, kiedy tą partycypacją wydatkowania środków publicznych na poszczególne projekty wszyscy się zachłysnęli i rzeczywiście w pierwszych latach obowiązywania budżetów obywatelskich była spora frekwencja, sporo tych projektów było, ale od paru lat rzeczywiście w zasadzie w każdym samorządzie zauważalny jest spadek tej frekwencji, spadek zainteresowanych i tych, którzy głosują później na poszczególne projekty w budżecie obywatelskim. Ja podam taki przykład. W jednym z pierwszych budżetów bardzo dużym powodzeniem cieszył się taki projekt, notabene zgłoszony przez radną, ale już pomijając, że to była radna, która zaproponowała, żeby powstał pomnik pisarza Leopolda Tyrmanda, taka ławeczka z Tyrmandem.
Tyrmand przed laty był związany z zespołem, no i cóż, rzeczywiście wielu mieszkańców poparło ten projekt. Ta ławeczka jest. No i co? Już przecież drugiej ławeczki z termandem nie będziemy robić. Podobnie jest z innymi pomysłami. Czasami to był jakiś pomysł na plac zabaw na jakimś oziedlu. Jeżeli on został zrealizowany, no to po prostu już tym mieszkańcom trochę brakuje inwencji. I pytanie, czy ciągnięcie tego pomysłu, tej idei tak na siłę nie mija się z celem. Doszliśmy do wniosku, że zrobimy pauzę. Jeżeli się pojawią głosy wśród mieszkańców Darłowa, że jednak taka formuła partycypacji jest potrzebna, to wrócimy do tego tematu. Może trochę szkoda tych pomysłów czy projektów miękkich, prawda?
Pokazano wszystkie 2 dopasowania. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.