Katarzyna Królczyk, dyrektor Archiwum Państwowego w Koszalinie. Archiwiści zajmują się przede wszystkim zabezpieczeniem źródeł, informacji, ale też są bardzo dużym wsparciem przy tak obecnie, współcześnie natłoku dużej ilości informacji. Są wsparciem przy wyszukiwaniu konkretnej wiedzy, konkretnych informacji, które znajdują się właśnie w zasobach archiwów. Na dzisiejsze spotkanie zaprosiliśmy archiwistów zakładowych, ... koordynatorów czynności kancelaryjnych, ale też kierowników jednostek państwowych i samorządowych, którzy na co dzień są odpowiedzialni za zarządzanie dokumentacją, ale też ją współtworzą, ją zabezpieczają, więc jest to nasze wspólne święto. Jednym z zadań archiwisty to nie jest tylko zabezpieczenie tego, co już posiadamy, ale też trochę musimy mieć taką wizję tego, co należałoby
...zabezpieczyć, wartościować tą dokumentację, aby ona była właśnie przechowywana i służyła naszym przyszłym pokoleniom. Więc to jest też bardzo taka odpowiedzialna praca, wymagająca na pewno dużej wiedzy, oczywiście cierpliwości, ale współczesny archiwista, można powiedzieć śmiało, że działa na pograniczu historii, prawa administracyjnego, również na styku nowoczesnych technologii. Dlatego dzisiaj na tym naszym spotkaniu będziemy mówić również o tym, co już się dzieje w archiwach, czyli o sztucznej inteligencji. Sztuczna inteligencja jest już wykorzystywana w archiwach państwowych. Ona wspomaga odczytywanie na przykład ręcznego pisma, w księgach pomaga w katalogowaniu informacji, no ale jak wiemy może też stwarzać dużo różnego ryzyka i zagrożeń i o tym dzisiaj będziemy mówić. Ilu archiwistów, ilu pracowników pracuje w Koszalinie w Archiwum Państwowym?
Z Archiwum Państwowym w Koszalinie pracuje około 30 pracowników. Mamy dwa oddziały w Słupsku i w Szczecinku. Natomiast na dzisiejsze wydarzenie zaproszeni zostali również archiwiści zakładowi z podmiotów państwowych i samorządowych, z którymi na co dzień współpracujemy. To ich ciężka praca wpływa na to, co kiedyś w przyszłości trafi do Archiwum Państwowego, bo trzeba pamiętać, że w tych podmiotach ta dokumentacja, która powstaje, jest to tak zwany państwowy zasób archiwalny. I część, ta najważniejsza dokumentacja, mówimy, że około 20%, powinna być zgodnie z ustawą archiwalną przekazywana do archiwów państwowych i właśnie to, co trafia do archiwów jest przechowywane wieczyście i nigdy nie będzie ulegało brakowaniu. Dlatego niezwykle ważna jest również rola tych osób, które na co dzień w urzędach pracują, stoją na straży tej dokumentacji, na straży przechowywania tych informacji, ponieważ to od ich pracy również zależy to, co kiedyś w przyszłości będzie w archiwach państwowych.
Na archiwistę można zawsze liczyć. Mówię to w kontekście takim, że na przykład często gdzieś przy remontach, przy jakichś przeprowadzkach znajdujemy na strychach, w piwnicach różne rzeczy, które dotyczą na przykład naszej rodziny czy naszego miejsca zamieszkania. I mówię o tym, że na archiwistę zawsze można liczyć, bo nawet jak nie mamy komu tego zostawić albo boimy się, że coś się z tym stanie, że zostanie zniszczone, przepadnie gdzieś, to zawsze można to przynieść do archiwum i tutaj już będzie na wieki wieków amen. I tak i nie. Zgodzę się oczywiście, że można liczyć zawsze na archiwistę, bo jeżeli posiadamy takie materiały w zasobie naszego archiwum, to zawsze będziemy robić wszystko, żeby naszym użytkownikom pomóc w jak najlepszy sposób i dotrzeć do tych informacji. Natomiast nie każde materiały, których jesteśmy w posiadaniu nadają się do tego, żeby trafiły do archiwum państwowego.
My jesteśmy archiwum historycznym, które przechowuje przede wszystkim źródła związane Z historią miasta, regionu, ludzi. Więc nie każdy dokument, który nawet posiadamy u siebie w archiwum rodzinnym, czy nawet w tych urzędach, o których wcześniej wspomniałam, stanowi taką wartość, aby należało go przechowywać wieczyście. Krzysztof Czyżykowski, jestem pracownikiem archiwum zakładowego Sądu Rejonowego w Słupsku. Chciał pan całe życie być archiwistą? Nie. Trafiłem tam z przypadku, praktycznie poszedłem na staż do sądu. Byłem najpierw protokolantem, później sąd dostał nowy budynek i księgi wieczyste się przenosiły z innego budynku do drugiego. Była migracja ksiąg wieczystych, czyli wpisywanie w system i zostałem odelegowany do tego przeprowadzki, uporządkowania tego ksiąg wieczystych, akt. No i tak później gdzieś tak zostałem wkręcony i później przejąłem całe główne archiwum zakładowe.
Po wojnie nie było na przykład papieru, tego wszystkiego, gdzie wykorzystywane były jeszcze okładki na przykład z spraw z lat XIX wieku, z 1863 roku. Były po prostu obracane i wsadzane akta sprawy bieżące. Czyli w swojej pracy czasami ma pan dreszcze kanocji? O tak. No, nieraz są. Siłą rzeczy przeglądam niektóre sprawy, które gdzieś idą do zniszczenia, przekazania do Archiwum Państwowego. No i nieraz są materiały zdjęciowe z różnych jakichś tam wypadków ze skutkiem śmiertelnym. Czasami jest reszczyk emocji. Święto archiwisty. Czego by pan chciał życzyć swoim kolegom, koleżankom po fachu? Cierpliwości i też radości z tej pracy. Warunków pracy, żeby właśnie się poprawiały te warunki pracy.
Pokazano wszystkie 6 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.