Odcinek 37 - Role klubów Orlen Basket Ligi (cz. IV)
Ostatnia część naszej czteroodcinkowej epopeji pod tytułem "Wizja klubów Orlen Basket Ligi". W odcinku Grzegorz Szybieniecki i Kosma Zatorski rozmawiają o: - Kingu Szczecin - Treflu Sopot i oczywiście: - Śląsku Wrocław - Anwilu Włocławek Przyjemnego odsłuchu!
Radio PLK, wracamy. Jesteśmy u progu naszej czteroczęściowej sagi pod tytułem Nasza wizja klubów Orlen Basket Ligi. Grzegorz Szybieniecki, witam cię serdecznie. Witam, dzień dobry, kłaniam się nisko wszystkim. Ja nazywam się Kosma Zatorski. No i zaczynamy. Zostały nam cztery kluby. Cztery kluby, które uznaliśmy w takim swoim jakby wewnętrznym rankingu, że to są cztery jakby najważniejsze kluby obecnie w 2025 roku. To jest King Szczecin, to jest Trefl Sopot, to jest Śląsk Wrocław oraz Anwil Włocławek. Zacznijmy od Kinga Szczecin. Grzegorzu, jaka jest Twoja ocena tego klubu?
Natomiast to będzie się wiązało czy wiązałoby się z przerzuceniem środków na tę część organizacyjną. Bardzo byśmy chcieli żeby to W tym kierunku poszło, ja bym bardzo sobie tego życzył, no bo King Szczecin jako mistrz Polski, potem wicemistrz Polski, to nie może być tylko i wyłącznie zespół koszykówki w Ekstraklasie, to powinno być coś więcej, to powinna być marka, marka, która będzie ściągała kibiców na trybuny, ale też marka, która będzie przyciągała ludzi po prostu, czy młodych adeptów koszykówki na treningi, po prostu będzie czymś fajnym. King na razie robi to bardzo skromnie, jeśli chodzi o personel, o ludzi, którzy pracują nad tym klubem. W tym roku widzę pewne przebiśniegi, tak bym to nazwał, na przykład grafiki, które są całkiem niezłe.
To powinna być oczywistość. Tych rzeczy powinno być znacznie więcej i mieliśmy takie Przebiśniegi, jak to ładnie nazwałeś. Mieliśmy, pamiętam, kiedyś taki film z Endym Mazurczakiem, zrobiony jakoś razem z Pogonią Szczecin. Były takie momenty, że wydawało się, że to idzie w dobrą stronę, ale to były tylko takie jednorazowe strzały, natomiast nie ma tam jakiejś wielkiej kontynuacji. Nie ma tam... Nie ma tam praktycznie organizacji jako takiej. Są zatrudnione tylko te osoby, które są zatrudnione w każdym klubie. Natomiast o ile dobrze pamiętam przed tym sezonem ruszyła druga liga w Szczecinie, żeby w razie kontuzji korzystać z tych drugoligowych graczy. No, to jednak jest za mało. My nie mówimy o klubie, który ma ograniczony budżet, my nie mówimy o klubie, który jest gdzieś na końcu albo w środku stawki, tylko mówimy o klubie, który, tak jak wspomniałeś, gra w europejskich pucharach i na te europejskie puchary nie szczędzi środków.
Wymieniliśmy Krzysztofa Króla jako tego człowieka, tego filantropa, tego biznesmena, który łoży swoje ciężko zarobione pieniądze na klub koszykówki. A z drugiej strony także wymieniliśmy go jakby w zakładce co nam się w tym klubie nie podoba. Tak, właściwie komunikację jaką on prowadzi ze światem to jest kłopot i te sytuacje z Matczakiem Borowskim, z agentem Tarkiem, gdziekolwiek by nie leżała prawda w tej całej sytuacji, bardzo mocno klub oberwał, bardzo mocno oberwał prezes Król i to było naprawdę niekorzystne. Tak i właśnie takie metody jak chociażby omijanie agentów w rozmowach z koszykarzami, No nie przystoją prezesowi królowi ani Kingowi Szczecin. Kingowi Szczecin, który też ma moim zdaniem taki problem, że bardzo szybko jakby przeszedł z tej drogi organizacji lubianej do bycia organizacją, za którą nie wszyscy przepadają.
Albo nawet jej większość nie przepada. Właśnie przez takie akcje ten wizerunek tego klubu jest nadszarpnięty. No i mam nadzieję, że tak jak mówiliśmy i mówimy to po raz enty, no nie da się robić klubu koszykarskiego w trzy osoby, chociaż oczywiście kluby koszykarskie grają na nosie i pokazują, że jednak się da, że możemy sobie gadać. A oni i tak robią to po swojemu. Natomiast chcielibyśmy wymagać od tych klubów z czołówki właśnie jakości. I to nie tylko jakości pod względem boiskowym, ale także pod względem tej otoczki, wszystkiego co się wiąże dookoła. King Szczecin to jest też jeden z tych beneficjentów źle zaprojektowanych hal Netto Arena.
Odcinek 37. Odcinek 37. Którzy będą trochę mogli terminować u takich wyjadaczy polskich parkietów jak Aleksander Dziewa, Przemysław Żołniewicz, Andy Mazurczak. Generalnie w tych zespołach naszych eksportowych, w zespołach, które liczę, że będą grały dwa razy w tygodniu, które liczę, że będą grały w Pucharach Europejskich, chciałbym, aby był jeden albo dwóch zawodników, którzy być może będą grali W Europie szczątkowe minuty, którzy być może w PLK będą grali 5-10 minut, ale że będą mieli okazję trenować, będą inwestycją, inwestycją na 2-3 lata i w Kingu tego mi absolutnie brakuje, no bo ciężko powiedzieć o tym, żeby Michał Kierylewicz taką inwestycją był.
Był także Żmucki, obaj ci koszykarze są teraz w Zielonej Górze. Jeszcze chyba ktoś był, jeszcze był Konrad Szymański wzięty z Zielonej Góry także do Kinga Szczecin i według mnie to także jakby była wtedy no za wysoko postawiona poprzeczka, chociaż Arkadiusz Miloszewski jakby w tej swojej pracy i na stanowisku pierwszego coacha Nawet na pewno. Tony Meyer, czyli taki żołnierz trenera ułoszewskiego, którego jesteś największym antagonistą, jakiego znam.
I przeniósł się do Kinga Szczecin. Natomiast kiedy skończył się sezon Zastalu, po pamiętnym pięciomeczowym boju z Śląskiem Wrocław, pierwszą wizytą trenera Miałoszewskiego i pierwszą rozmową jaką przeprowadził przed budową nowego Kinga Szczecin, który obejmował wtedy w trakcie po Po trenerze litewskim była rozmowa z Endiem Mazurczakiem. I to właśnie jemu powierzył klucze do tego zespołu i razem sięgnęli po mistrzostwo. I to było coś wspaniałego, bo Endi Mazurczak nie był pierwszym rozgrywającym u trenera Oliwiera Widina, a tam lepsze notowania miał Nemanja Neladic. I dopiero ten talent Endiego Mazurczaka mógł rozbłysnąć w Szczecinie, bo ktoś dał mu zaufanie i ktoś postanowił zrobić z niego pierwszego rozgrywającego. Tak, jakby tutaj podsumowując, King, Kingowi będzie moim zdaniem bardzo łatwo zrobić postęp, bo po prostu jest dużo miejsca na to, aby ten postęp robić.
To nie jest zespół, tak jak za chwilę pewnie będziemy mówili, czy o Treflu, czy o Śląsku, czy Anwilu, które są jakby takimi benchmarkami u nas w lidze w niektórych aspektach. King raczej żadnym takim benchmarkiem nie jest pod względem bycia klubem, organizacją, więc dla nich to jest dosyć Proste i łatwe do tego, aby zrobić postępy. Tutaj mamy taką rubrykę w tych naszych tabelkach. Czy jest tam dyrektor sportowy? No nie, nie ma. I właśnie ten dyrektor sportowy, może nawet nie przed sezonem, kiedy Trener, pierwszy trener, asystent mają trochę czasu, żeby pooglądać zawodników, żeby wybierać z tych ofert od agentów, ale właśnie teraz, w trakcie sezonu, kiedy tego zamieszania jest bardzo dużo, kiedy trzeba odsiać, zebrać informacje, zobaczyć dlaczego ten gość nie grał, dlaczego on się tu nie sprawdził, co się z nim dzieje, taki dyrektor sportowy teraz byłby na wagę złota, zwłaszcza w sytuacji Kinga, gdzie oni naprawdę muszą wymieniać, gdzie oni naprawdę muszą tasować mocno w tym składzie.
Pamiętasz ten mistrzowski sezon? Ja bym dodał jeszcze Quintana Hustleya, Anwil Włocławek. Chociaż to chyba nie był transfer last minute. To był luty. Ok, to był transfer last minute. W każdym razie te dwie osoby jakby przeszkadzają w tej mojej narracji, że to wcale nie jest tak, że ta osoba zatrudniona na końcówkę przychodzi i zmienia. I tak się właśnie dzieje. Natomiast takim wyborem był Alex Hamilton dla klubu ze Szczecina. Klubu, który miał dobre amerykańskie wybory. Zach Kadberson, jego kariera nabrała tempa w Szczecinie. Brown, tak samo, jego kariera nabrała tempa w Szczecinie. Phil Fane, no tutaj niekoniecznie, bo trafił ze Szczecina do portugalskiego Porto.
Natomiast Pytanie czy to jest gorszy zespół, bo to jest pewnie gdzieś podobna półka. Jakbyśmy życzeniowo nie chcieli patrzeć na to, King Szczecin i FC Porto mogą być na podobnej półce sportowej obecnie. Ja wyżej mam Kinga. Dwa sezony w BCL. Ten pierwszy zwłaszcza był całkiem udany tam do ostatniego meczu. King miał szansę na awans dalej. Drugi natomiast był fatalny, był porażką tego klubu, ale też grupa była Odcinek 37. Odcinek 37.
Odcinek 37. Jest naprawdę świetny. Tak się jednak nie stało, tak jak mówiłeś, King jakby ma duże pole do poprawy i musi zacząć budować tę piramidę prawdziwego koszykarskiego klubu. Niech to się zacznie od pierwszego zespołu, niech to się zacznie od większej ilości ludzi na etatach pracujących na Cały etat dla klubu King Szczecin. Wszystkim będzie się żyło łatwiej i mniej będzie takich wypowiedzi, że prezes król to może sam ten hotel czy tam bilety kupić lotnicze. Zdecydowanie. Czy coś jeszcze o Kingu? Nie, myślę, że i tak poświęciliśmy mu dosyć dużo czasu w poprzednim odcinku, gdzie trochę narzekaliśmy na niego czy tam z miesiąc temu, więc może poświęćmy czas teraz innym.
Dobrze, przenosimy się ze Szczecina do Sopotu. Trefl Sopot, grający w pucharze najwyższym ze wszystkich polskich klubów, pucharze Euro Cup. Pytanie do Ciebie, podtrzymujesz jakby tezę, która była na początku sezonu i którą jakby słyszymy w tych rozmowach z przedstawicielami Trefla, że to była dobra decyzja? Tak, ja uważam, że to była dobra decyzja. Też bym tak oceniał, że to była dobra decyzja, gdyby oni zrezygnowali z tego i poszli do BCL. Albo Euro Cup, albo BCL to był poziom dla Trefla Sopot. Myślę, że sam Jean Tabac troszeczkę, forsując ten Euro Cup, goniąc trochę za swoimi marzeniami, przesadził.
Z którym mam okazję rozmawiać przy okazji meczów, które komentuję. No i jest tam sporo talentu. To jest chociaż wspomniany przez Ciebie Mateusz Samiec, Szymon Kiejzik, Bracia Jęch, Aleksander, który będzie na pewno podkoszowym, robiącym, no grającym w Ekstraklasie za kilka lat, a może już w najbliższej przyszłości. No i jest w końcu ten Tymoteusz Sternicki, człowiek, dla którego warto oglądać pierwszą ligę. Fantastyczny atleta i Niebo jest limitem w jego wypadku. Jest także Kacper Ponitka. Także ja bym chciał, wracając do tego co mówiłeś o Kingu Szczecin, żeby takie osoby terminujące przy tej starszyźnie, przy tych weteranach, przy Jarku Zyskowskim, Jakubie Szenku, były także w Treflu Sopot.
Takie miejsce, gdzie może się rozwijać i zostać na dłużej i udowodnił wszystkim niedowiarkom, że warto na niego stawiać. To jest fantastyczny przykład. To jest też taka jakby bajkowa historia z Jakubem Przenkiem, z jego powrotem do koszykówki, z tym wszystkim co się wiąże i także z mistrzostwem i powrotem 0-3 w finałach z Kingiem Szczecin. Niesamowita sprawa. Jeszcze jedno takie moje, ale Trefl grał pięciową obcokrajowcami w Eurocupie i to też jest dla mnie niezrozumiała decyzja. No tak, ona tutaj tłumaczył tę decyzję prezes Wierzbicki finansami po prostu. Natomiast tak, myślę, że teraz by do tego szefowie czy nawet sam trener Tabak trochę inaczej podeszli do tego budowania składu przed tym sezonem.
To słuchajcie, zostawiamy Trefla Sopot, zostawiamy King Szczecin, zostały nam dwa kluby, dwa kluby, które mamy najwyżej i mamy je najwyżej nie bez powodu. To są kluby, o których powiedzieliśmy sobie przed programem, że to powinny być przede wszystkim zagraniczne wizytówki, jeżeli chodzi o polską koszykówkę. Kluby z dużą jakby rzeszą fanów, kluby z frekwencją na trybunach, kluby z olbrzymimi budżetami. I kluby, które jakby stoją po dwóch stronach barykady, czyli polscy Celtics i polscy Los Angeles Lakers. Śląsk Wrocław i Anwil Włocławek. Jakby nie patrzeć, kluby, które u osób, które w jakiś sposób interesują się europejską koszykówką, mówią coś, bo to są jednak te same nazwy, które Przez te 20-25 lat w jakiś sposób się obracałem.
Anwil też potrafi budować swoje legendy, te takie obecne, czyli czy to był Szymon Szewczyk, czy to był Kamil Łączyński, czy nawet Michał Ignerski został w jakiś sposób zbudowany jako legenda Anwilu, chociaż półtora sezonu zagrał w tej zespole. Robienie historii wokół zawodników to jest coś też naprawdę bardzo fajnego, ale bardzo mocno słodzimy, a ja bym chciał jeszcze przejść do tych rzeczy, gdzie ja widzę Anwil, czy tę organizację, bo tak jak mówiliśmy, że King Szczecin to jest organizacja, która może wykonać bardzo dużo kroków do przodu, bo tam jest wiele rzeczy, które jeszcze nie są zrobione i które można jeszcze dorobić. Tak Anwil ciężko by było wskazać, tak się nad tym zastanawiałem, Co może zrobić jeszcze lepiej? Hala jest jakimś ograniczeniem, budżet w warunkach polskich jest jakimś ograniczeniem, bo nagle we Włocławku nie zbudujemy budżetu na 10 milionów euro itd.
Na to wszystko oczywiście także ma olbrzymi wpływ to, jak wyglądają rostery polskich klubów, jak wygląda kontynuacja składu. No łatwiej się pracuje trenerowi na VARO z Unikachą, gdzie jest jeden, maksymalnie dwa transfery w trakcie lata, a reszta koszykarzy zostaje. I nie jest budowa rosteru od nowa, ale to jest oczywiście, nie wiem, no... Marzenie ściętej głowy i lata świetlne przed nami, ale mam nadzieję, że kiedyś także dożyjemy takich czasów. Tak jest. Na razie są zalążki takich kontynuacji, takie osoby, które nam się kojarzą z klubami, chociażby Kamil Łączyński z Anwilem Włocławek, czy Jakub Szenk z Treflem Sopot. Andy Mazurczak z Kingiem Szczecin.
Czy Andy Mazurczak z Kingiem Szczecin, ale takich ludzi powinno być więcej i tych kontynuacji powinno być więcej, żeby polskim klubom po prostu się łatwo grało w Europie, a trenerzy nie musieli jakby zaczynać wszystkiego od nowa, tylko mogli jakby, mieli już grupę graczy, która jest nauczona ich jakby tego, co oni chcą przekazać w ofensywie i defensywie i ci gracze później łatwiej też będą mogli przekazywać tę wiedzę podczas, nie wiem, sezonu przygotowawczego tym nowym ludziom. Wiadomo, że nie unikniemy zmian w trakcie sezonów i to jest jakby rzecz naturalna w koszykówce. Nie wszyscy ludzie będą się zawsze sprawdzać, nie wszystkie zespoły będą zdrowe. Transfery były, są i będą, ale możemy jakby dążyć powoli do tego, aby przynajmniej ten trzon składu zostawić na przyszły sezon i nie budować wszystkiego od nowa wraz z końcem rozgrywek.
Pokazano wszystkie 19 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Grzegorz Szybieniecki ocenia King Szczecin i podziela się swoją wizją dla klubu, skupiając się na budowie marki i europejskich pucharach.
Kosma Zatorski krytykuje King Szczecin za brak organizacji i brak długoterminowej strategii.
Grzegorz Szybieniecki i Kosma Zatorski omawiają decyzję Trefla Sopot o grze w Euro Cup i jej konsekwencje.
Analiza rozwoju Trefla Sopot, jego problemów i potencjału, z podkreśleniem braku zadziorności i fanbase'u.
Podsumowanie rozmowy i refleksje na temat potencjału klubów w Polskiej Lidze Koszykówki.
Grzegorz kontynuuje analizę Śląska Wrocław, podkreślając ambicje klubu, jego hale i zainteresowanie młodzieżową strukturą. Krytyczne uwagi skierowane są w kierunku niejasnej struktury zarządzania, braku konsekwencji w decyzjach i problemów z komunikacją.
Analiza dalszych aspektów klubu Śląsk Wrocław, w tym historii, medale i strategia rozgrywek w Europie.
Rozdziały i streszczenia generowane automatycznie. Pełna transkrypcja nie jest publikowana — wyszukaj frazę, aby zobaczyć dopasowane fragmenty.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
Ostatnia część naszej czteroodcinkowej epopeji pod tytułem "Wizja klubów Orlen Basket Ligi". W odcinku Grzegorz Szybieniecki i Kosma Zatorski rozmawiają o:
- Kingu Szczecin
- Treflu Sopot
i oczywiście:
- Śląsku Wrocław
- Anwilu Włocławek
Przyjemnego odsłuchu!