Radio MORS - Migdały - 8.01.2022
Pierwsze "Migdały" to oswojenie z wizją rozmarzonej audycji, ponowna szansa na wysłuchanie reportażu o życiu zespołowym pod metaforą jedzenia i najważniejsze- rozmowa z artystką Wegą o świetle, przebłyskach w sztuce i jej autorskim utworze- "Lampki"
Chciałabym po prostu zrobić dla Was przestrzeń, jeżeli w tym momencie gotujecie, jedziecie z punktu A do B, to jest to idealny moment na naszą audycję, bo ma być to taki mały impulsik w środku dnia, nic zobowiązującego, tylko po prostu przyjemne, błękitne spotkanie. Pierwszy odcinek, czyli dzisiejszy, debiutańskie Migdały, Przywitają Wegę, czyli Weronikę Gajewską. Cześć Wega. Cześć. Spotykamy się nieprzypadkowo, bo w zasadzie będziemy dzisiaj zakrawać o tematykę świąteczną, ale nie do końca, bo ja, jak się dowiecie, jestem dość dużym sceptykiem do wielu rzeczy i święta to jeden z tych aspektów,
Takim moim motorem są właśnie inni ludzie, głównie muzycy, i chciałam ich bardzo ukazać w takim nieszampowym, mam nadzieję, świetle. I głównym motywem, który nas połączył w ramach tego reportażu, było właśnie jedzenie. Zapraszam do wysłuchania, a później do rozmowy z Wego. Zespół to grupa ludzi połączonych wspólnym celem, współpracujących po prostu na przyjętych i wspólnych zasadach. I zaczyna się od dwóch osób. Każdy w takim zespole powinien mieć swoje zadanie do wykonania i wkład pracy powinien być podobny, bo wtedy możemy dokonać tego, czego po prostu chcemy.
Zespół muzyczny to taki kolektyw, który robi bardzo dużo rzeczy wspólnie i muzyka to w zasadzie jakiś tam wycinek, ułamek tego wszystkiego, bo należy pamiętać o wspólnie wykonanych kilometrach, o jedzeniu. To jest bardzo ważny budulec. Zgadzam się z przedmówcą. Zacznijmy od tego, że trzeba tego chcieć i trzeba być świadomym, co trzeba poświęcić, żeby to zrobić. Po prostu trzeba być gotowym na to, że nie wszystko można pogodzić ze stylem życia muzyka. Ale na pewno mam wielki sentyment do tych świeżych zespołów i zawsze jak ktoś znajomy wydaje płytę, staram się ją kupić.
Zawsze staram się taką muzę mieć, żeby ona nie przepadła. No i słuchać jej też w streamingach, żeby wspierać artysta. I myślę o takim na wpół łamańcu językowym, wespół w zespół. Ogólnie chyba nie chcemy być sami nigdy, więc zespół to To takie starcie różnych spojrzeń i przestrzeń na kompromisy. No i czasem ten ból wynikający z tego, że musimy po prostu na ten kompromis pójść. Ale myślę, że w ogólnym rozrachunku jest to rzecz nie do zastąpienia. To jest nadprzyjaźnie, to jest inny wymiar rodziny.
Jak już mówiłam, dzisiejszym motywem jest światło. A wyrazy bliskoznaczne do światła to jest na przykład glans, lustr, pobłysk, migot, ognik, iluminacja, lśnienie, połysk, migotanie. Bardzo mi się podobają te słowa i myślę, że podświadomie to nimi się kierowałam podczas wyboru tego motywu. On może być rozpatrzany jako taki bardzo Nie mogę znaleźć gdzieś tam starszego słowa, więc wrzucam kolokwializm, ale do tego należy się przyzwyczajać. Myślę, że właśnie po to jest ta przestrzeń, żebym nie trzymała się pewnych ram.
Tak. No i tak, i chciałam cię, ale to może bliżej, bliżej twojego utworu. Przed tym wybrałam Błysk, a w zasadzie Błyskadło. Błysk rozpoczynał płytę formacji Hej. Była to jedna z ostatnich wydań. I był to utwór, który opierał się w zasadzie na recytacji, czym ja wtedy miałam około, myślę, piętnastu lat, z tego co pamiętam. Były to długie godziny w samochodzie z rodzicami i właśnie intro Intra całego albumu w postaci błysku nie do końca mnie przekonywało, bo było trudne.
I właśnie chłopaki zaproponowali mi, żeby zrobić z tego cały taki fajny projekt i myślę, że To był taki dobry pomysł, tak jak teraz na to patrzę. A jesteś w stanie policzyć, ile osób brało w takim razie udział w tym procesie nagrywania utworu? Myślę, że licząc osoby grające i osoby śpiewające, było to... Trzynaście osób. Trzynasty stu muzyków. Bardzo dużo. Ale masz pięć la, więc pozwalam ci na trzynaście osób. Było pięć osób śpiewających. Na każde la musiała być wokalistka.
Zdjęcia i montaż Lalalala, lampki, wega. No i tak, powróćmy do tematu całego procesu i jak ci się w ogóle pracowało z ekipą i co to są za ludzie? Nie musisz ich oczywiście wymieniać z imienia i nazwiska, tylko możesz powiedzieć jak ich poznałaś. No, poznałam ich. Chciałam powiedzieć, że pewnie wtedy, kiedy ty ich poznasz, ale to jest zupełnie nieprawda. Właśnie może najpierw jeszcze tak wtrącę, nieładnie wejdę ci w stanie, żeby wszyscy znali nasz background.
My znamy się poprzez zajęcia, które właśnie były prowadzone przez Julitę Zielińską i Weronikę Sydow w Zakładzie Kulturalnym. Z ramienia startu, czyli studia twórczości artystycznej. To były zajęcia z komponowania, tworzenia własnych utworów i wokalne i tak dalej. I w ramach tego, to znaczy dodatkowo dziewczyny organizują coś takiego jak warsztaty. Idziemy na solo, więc my z Wegą gdzieś tam byłyśmy bardzo związane z tą przestrzenią, z tymi ludźmi i dalej to już, to już możesz przejść Wega do ekipy, która... Tak i mogę tylko potwierdzić, że ci ludzie to właśnie stąd idziemy na solo. Głównie, bo właściwie to taki patchwork wyszedł.
No ale wiadomo, że ludzie mają swoje obowiązki różne i taki wyjazd na parę dni do innego miasta nie każdemu leży zawsze w czasie tak jak ja bym chciała, więc do tego trzeba się przystosować. I też myślę, że właśnie największą robotę wykonali Karol i Kuba, którzy też zorganizowali parę rzeczy i na przykład załatwili nam super ziomka od perkusjonaliów,
Jak byś miała ją opisać? To byłaś ty i gitara. Ja? Jakiś randomowy efekt na gitarze, który włączyłam przez przypadek. I zresztą chyba taka odrobinka tego właśnie efektu jest w miksie. Ale nie chcę teraz wprowadzić nikogo w błąd. A czy uważasz, że czasem takie przypadki, bo przypadki to jest coś, co przypisuje się temu okresowi świątecznemu, że dzieją się coś. Niektórzy powiedzą o tym cuda. Zwierzęta zaczynają gadać. Tak, tak. I myślisz, że takie przypadki to jest coś, na czym można budować sztukę?
Okej, a zapytam cię jeszcze o proces samego działania w... Bo oprócz utworu powstała też cała live sesja, czyli właśnie wideo. I ile zajmuje nagranie właśnie jednego utworu, który on jest akurat dosyć długi, trwa ponad 5 minut. I 5.27 dokładnie. Ile trwa nagranie takiego obrazka, który był jednym take'iem, czyli one shot'em, jeśli się nie mylę. Nie wiem, czy tak się nazywa ta technika. Chyba master shot? Master shot. Nie wiem, powinnam to pewnie wiedzieć, ale będę udawać, że mam prawo, bo mam prawo tego nie wiedzieć. To właściwie poszło dosyć sprawnie, tego się nie spodziewałam, bo było tylko
Moje utwory w zasadzie do tego roku I wybrałam też ten utwór dlatego, że mam wrażenie, że jest podobnie zbudowany do Lala Lampek, czyli jest motyw gitarowy, akustyczny, który pojawia się na początku, to znaczy u Ralfa są jeszcze smyki, ale nie spodziewamy się, że nagle będzie tam cały band i to instrumentarium się tak rozrośnie i dynamika nas powali, tak jak właśnie u Wegi. Czy już wiesz, jak byś sklasyfikowała, tzn. do jakiej potrawy albo jedzenia porównałabyś ekipę, która pracowała z tobą nad utworem Lampki?
Pewnie do czegoś, co lubię. To by było na miejscu i zgodne z tym, co chcę powiedzieć. I myślałam sobie o jakiejś sałatce owocowej na przykład i takie miejsce w tej misce, gdzie się mieszają wszystkie super składniki i w sumie niezależnie od tego, jakie owoce się wrzuci, to zawsze będzie dobre. Tak, ale jako owoce to biorę pod uwagę ludzi, którzy gdzieś tam dla mnie są już spoko i czuję, że chciałabym z nimi współpracować, ale w każdym razie niezależnie od tego, jakie owoce się wrzuci, to myślę, że sałatka zazwyczaj wychodzi dobra.
Ale za każdym razem trochę inna. Nie wiem, może to jest tylko moje doświadczenie, może są jakieś sztywne przepisy sałatkowe, ale nie trzymam się ich. Nie wiem, myślę, że właśnie to jest najpiękniejsze na polu sałatkowym, że możesz zrobić wszystko. I łącznie jakby z dodaniem makaronu, bo to kiedyś w mojej świadomości nie istniało. W mojej do teraz nie istniało. Okej, znaczy do sałatki, nie, do sałatki owocowej też się spotkałam z tym, że taki kolorowy ludzie w kształcie małego ryżu, w zasadzie najłatwiej mi to porównać do małego ryżu, albo gdzieś tam literkowy, moczony w jakimś kompocie i robią z tego sałatkę.
Powiedz jeszcze może trochę o tym twoim stosunku do tego czasu, może w ogóle zimowego i tym, czy potrzebujesz tych lampek? Czy zrobiłaś te lampki, bo potrzeba ci światła w takim okresie zimowym? Potrzeba mi, myślę, czegoś takiego, co jest tak domowo spektakularne. I to jest chyba jedna z takich fajniejszych rzeczy, właśnie takie lampki. Bo jednak fajnie, jak już jest wolne, zawsze od pracy, od szkoły, to fajnie sobie zrobić ten czas jakimś takim spoko. Masz jakiś ulubiony rytuał?
Moje rytuały zawsze były dyktowane mocno rodzinnie, co też właśnie chyba w tej piosence trochę słychać, jeżeli chodzi o to, że pomimo tego, że każdy ma jakiś tam swój sposób, który chciałby spędzić ten czas, to i tak zazwyczaj się kończy, jak się kończy. No, ale nie wiem, moim rytuałem można powiedzieć, że zawsze było to śpiewanie kolęd takie klasyczne i gdzieś tam każdego roku więcej akordów na gitarze byłam w stanie zagrać i więcej kolęd ogarnąć szybciej. A czasami grałam na dwóch akordach wszystkie kolędy, tak się zaczynało to.
Rozumiem. Dzięki Wega, dzięki za to świetne spotkanie i za utwór, który jeszcze dzisiaj się pojawi, bo jest on twoją inicjatywą. Poprosiłam cię o wybranie jednego i twoim wyborem jest La lune zespołu francuskiego, którego nazwy No, coś około L'Omperatrice. L'Omperatrice. O tak, jeszcze z tą R-ką francuską, ale nie będę jej ryzykować. Tak, jest to utwór opowiadający o świetle, ale księżyca, czyli coś, czego jeszcze dzisiaj nie było. Dzięki Vega, dzięki za lampki. Czy jeszcze chcesz coś dodać, jakoś skwitować nasze świetlne spotkanie?
Pokazano wszystkie 18 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Sara Kordowska przedstawia swoje pierwsze autorskie Migdały i spotykają się z Weroniką Gajewską, zwanej Wega, która będzie rozmawiać o swoim utworze Lala Lampki.
Wega rozwija temat zespołu muzycznego, porównując go do potrawy, a także opowiada o swojej pracy w Zakładzie Kulturalnym i procesie tworzenia utworu Lala Lampki.
Rozmowa o treści i kontekście utworu Lala Lampki, a także omówienie procesu jego nagrywania i premiery.
Wega rozwija temat twórczości i jej relacji z świątecznością, a także opowiada o swoim doświadczeniu z utworem Lala Lampki i jego nagraniu.
Sara Kordowska podsumowuje rozmowę i dziękuje Wego za udział w pierwszych Migdałach.
Rozdziały i streszczenia generowane automatycznie. Pełna transkrypcja nie jest publikowana — wyszukaj frazę, aby zobaczyć dopasowane fragmenty.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
Pierwsze "Migdały" to oswojenie z wizją rozmarzonej audycji, ponowna szansa na wysłuchanie reportażu o życiu zespołowym pod metaforą jedzenia i najważniejsze- rozmowa z artystką Wegą o świetle, przebłyskach w sztuce i jej autorskim utworze- "Lampki"