Mentionsy Mentionsy
Radio MORS
Radio MORS

Radio MORS - Fala Krytyki - 19 czerwca 2024

17.07.2024 ·59 min 35 s · 10 rozdziałów

Wszystko, co dobre, musi się kiedyś skończyć. Wszystko, co złe, powinno się skończyć jak najszybciej. Wszystko, co Falowe, należy podsumować. Stwierdziliśmy, że najlepszym podsumowaniem będzie ocena półrocza, co też zrobiliśmy.

15:38 · Komentarz na temat Chelsea Wolfe 6

Cześć, z tej strony Pastry. A wy słuchacie Fali Krytyki w Radio MORS. To było coś dla fanów ostrego rzępolenia, czyli Chelsea Wolfe z utworem House of Self Undoing z albumu, który nazywa się... She reaches out to she reaches out to she. Musiałem to przeczytać, sorry. Spoko. Spoko. Jak pisałem do Kuby, jakie albumy sobie wybrałem, to napisałem She reaches out coś tam. Coś tam, coś tam, no. Tak napisał. A ja mu chciałem powiedzieć, że w sumie napisał już cały album, tylko musiałby jeszcze to trochę powtórzyć. Wydany został 9 lutego 2024 roku. 9 lutego? Tak. A my omawialiśmy go 20 marca na odcinku. Ale na świeżo wtedy polecieliśmy. A tak, bo ja pamiętam, że my chyba gadaliśmy, ej, że ty coś powiedziałeś, ja bym sobie tą Chelsea wziął.

A ja mówię, że nie no, sześć tygodni mam już prawie. Dobra, dobra, bierzemy. No i wzięliśmy. Specjalnie dla ciebie. No i teraz wraca. No i specjalnie dla mnie. I to ja ją tu teraz wcisnąłem teraz do tego odcinka, co już w sumie powiedziałem przed chwilą. Potwierdzam. Bo... W mojej trójeczce właśnie Chelsea Woolf się znalazła. Album, który wywarł na mnie bardzo dobre wrażenie. Był najmniej, do którego wracałem z tej trójeczki, co sobie wybrałem. I spoiler, ostatni nie będzie z Fali Krytyki, więc to jakaś taka nowość będzie może. I jeden Kuby też nie będzie z Fali Krytyki, więc... W sumie dwa ostatnie nie będą z Fali Krytyki. Dwa ostatnie będą. Wisienka na torcie. Słuchaj, jeden pies.

Kontynuuj. Zapisałem sobie wtedy też, że po pierwszym przesłuchaniu mam efekt wow i jest to spowodowane zapewne atmosferą i klimatem jaki ten album wydobywa z siebie. I ten efekt wow się w sumie utrzymuje po dziś dzień, bo Chelsea Wolf ma taki klimat takiej wiedźmy po prostu. Tak, tak. I nie da się tego po prostu dla mnie podrobić chyba. Nie, znaczy ja niby bym nie powiedział, że się nie da podrobić. Można też robić inny klimat na Wiedźmę. Polski zespół Chrust na przykład. To jest bardzo wiedźmińskie też. Zresztą byliśmy razem na koncercie, więc... Tak, potwierdzam dokładnie. Swoją drogą polecam zespół Chrust. Obaj polecamy. Obaj polecamy. Bardzo fajny zespół. Tak. Ale faktycznie, jeśli mam być szczery, ta Wiedźmowość nie bije z samej jej muzyki, ale przede wszystkim z persony, jaką poznajesz, kiedy widzisz Chelsea Wolfe.

Ten album mi to przypomniał. Trip hopu? Tak, trip hopu, więcej trip hopu. Ja naprawdę uwielbiam ten gatunek muzyczny. No we mnie trochę takie obudził, rzadko spotykane w moim przypadku zajawki folkowe, tak, wspomniane, no bo ty jak dobrze wiesz, ja... Najbliżej do folku miałeś przy Fleetwood Mac. Tak, ja kiedyś tak powiedziałem i Kuba za każdym razem to powtarza, że ja najbliżej do folku to mam Fleetwood Mac i to się w sumie zgadza, chociaż powiedziałem też, że Chróst jest spoko, to też jest folkowy zespół. Ale wiecie, to jest tym bardziej dziwne, bo ja przecież mam pamięć Złotej Rybki i powtarzam coś, co on powiedział jakiś czas temu. Powiedziałem to 100 lat temu. No, a to jest to chyba, to naprawdę siadło mi na banie. No tak, ale te wszystkie elementy, które spaja właśnie Chelsea Wolf na swoich albumach, one jakoś tak, no nie wiem, no w moim przypadku dla mnie to jest taki właśnie rodzynek na takiej tej folkowo-metalowej powiedzmy scenie, który mi się tak bardzo podoba.

Jeszcze miałem okazję być na koncercie Chelsea przez chwilę na Mystiku, bo grała po pierwsze o pierwszej w nocy, a ja już jestem stary dziad i to już było późno. No no, weź leki dziadku. W ogóle swoją drogą kończyło Bring Me The Horizon i zaczęła ona, więc prosto z Bring Me The Horizon szedłem na Chelsea Wolf, więc tak w ciągu 10 minut postarzałem się jakieś 20 lat. Bez kitu. Drugie to jest plus i minus, ponieważ jej koncert był późno, więc było ciemno, co można się domyślić. Nie jesteśmy na Islandii, że o pierwszej potrafi być jasno. Padał rzęsisty deszcz. O nie! I to jest z pierwszej strony, o nie! Ale z drugiej, jaki klimat to nadało. No klimat klimatem, nie? Ale jak jest rzęsisty deszcz, no to mało osób ci wystoi, na przykład tam, nie wiem, 40 minut, godzinę.

No właśnie mało wystało, ja też nie wystałem do końca, ale część, co spędziłem, byłem... Byłem nawet podjarany tym deszczem przez chwilę, bo świetny klimat to nadawało i tylko uzupełniało właśnie jakby wizualnie to, co słyszymy po prostu z tego, co Chelsea robi za pomocą swojej i gitary, i swojego zespołu. Powiedzmy, że to ona robi, a nie zespół, już tak ubrałem to w słowa. No i za pomocą tego świetnego sopranu przede wszystkim. Mówię, ten wokal dla mnie to jest game changer, jeśli chodzi właśnie o jej muzykę. Ja w ogóle tak sobie powiedziałem, że ten album zdecydowanie najwięcej zyskuje przy drugim odsłuchu i każdym kolejnym i muszę przyznać, że podtrzymuję tą opinię, bo faktycznie nawet teraz jak usłyszałem ten utwór, kiedy już długo nie słyszałem nic z tego albumu, to naprawdę poczułem, że może nawet sobie to odpalę, kiedy będę wracał do domu.

23:32 · Analiza albumu Stratę 1

To była strata-ta-ta-ta-ta w utworze KWIT, czyli 1-9-8-8, Hades i Kosi JWP. Dosyć świeżo, bo omawialiśmy to... Jezu, nie wiem. Tydzień temu. Teraz nie wiem, kurde. Dwa tygodnie temu. Albo tydzień, albo dwa tygodnie temu. Niedawno. Bardzo niedawno. Zresztą świeżynka jeszcze nadal. Tak. Myślę, że więcej minęło. Pomiędzy wydaniem Chelsea Wolf i do tego, aż ją omówiliśmy, aż pomiędzy drugim omówieniem Straty od wydania tego albumu. Prawda, prawda. Ogólnie wybrałem Stratę i Subaru. A tak, bo Kuba to wybrałeś też. To już było mówione wcześniej.

27:27 · Analiza albumu Darko US 4

No i jest to Darko US ze swoim albumem Starfire, który no niestety tutaj nie zapisałem sobie, kiedy on został wydany, ale jakoś Trzy tygodnie temu. Piąty czerwca. Dziękuję bardzo. Proszę cię bardzo. Czyli dwa tygodnie. Dobra, w porządku. Świeżynka. Dosłownie dwa tygodnie. Nie, źle. Nie, dobrze liczę. Dwa tygodnie równo temu. Darko to duet składający się z zasłużonych graczy na scenie korowej. To jest Josh Miller, czyli obecny perkusista zespołu Emure i Tom Barber, czyli były wokalista Lorna Shore i obecny wokalista Chelsea Green. O, no tak powiem. Tego nie wiedziałem. I tu mnie zaskoczyłeś. No, dziękuję, dziękuję. No, bo Alex Koller nie istnieje już w tym, w Chelsea Green.

Nie wiem, czy wiedziałeś tak gdzieś od siedmiu lat? Tak, to wiedziałem akurat. Ale totalnie nie wiedziałem, kto go zastąpił. Jakby moja przygoda z Chelsea Green się już skończyła dawno temu. Skończyła się, jak skończyłem trzynaście lat. Może jak skończyłem czternaście. Ale byłem jeszcze na koncercie, jak Alex był na wokalu. A to ja w ogóle trafiłem na nich dopiero jak... A nie, jeszcze jak Alex był, to spoko. Bo to było Never Say Die Tour w Krakowie i tam w ogóle tam niezły skład był, bo tam był... Oni byli, było Northlane na pewno, 100 było, jeszcze zanim 100 totalnie przeszło w zupełnie inną muzykę. I nie pamiętam, kto był headem. Nie wiem, czy nie Emir właśnie wspomniany. Ej, ale bym się wybrał na taki set, o Jezu. Ale może cię okłamuję teraz.

Ale nieważne, stary, nawet jakby było Chelsea i Northlane, po prostu jeszcze stare Northlane. Tylko stare Northlane, tylko stare Northlane. Nie, bo to było już z Marcusem. Znaczy, no stare Northlane, czyli przed tym, przed Obsidianem po prostu, przed tym ich ostatnim albumem. Tak, to było po Note, albo już nawet po tym, chyba po tej epce, nie, chyba po tej epce z Heartwake. Ogólnie na temat Darko trochę. Pierwszy ich album był zdecydowanie najlepszy, no tu nie będę ukrywał, to było takie, Połączenie unikatowego grania Josha Millera, który w ogóle jest tutaj multi-instrumentalistą, zajmuje się całkowicie warstwą instrumentalną i takich melodycznych i nieco czasami mocniejszych growlów Toma Barbera.

No to naprawdę tworzy taką niesamowitą mieszankę, szczególnie kiedy oni próbują... Mogę ci przerwać, bo sprawdziłem to. No widzę właśnie, połóżmy. Never Say Die to był 2016 i skład był Hellions, 100, Chelsea Green, Despised Icon, Northlane i Emure. Despised, o kurczę, ua, to tam ludzie umierali chyba, ty. No to był koncert, o co ci kiedyś opowiadałem, że widziałem jak chłopowi ktoś tunel rozwalił w trakcie koncertu, to to było na Chelsea Green właśnie. O matko. Ale nie nosi się takich, tak się zawsze mówią, że takich dużych kół się na koncerty nie nosi, tylko się je ściąga i tą tkankę albo za ucho... Zakłada się jakoś zarzuconą. Tak, albo coś. To jest... No to jest głupota, no nie ukrywajmy. Błot amatora.

Pokazano wszystkie 11 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.