Mentionsy Mentionsy
Radio LUZ
Radio LUZ

Skąd ta lama? Czyli białoruskość po wrocławsku

16.10.2025 ·14 min 56 s

Skąd wzięła się lama u Jacka Sutryka i dlaczego Polacy są bardziej tolerancyjni od Hiszpanów? Co o wrocławskiej wielokulturowości mówią pracownicy trzeciego sektora i jak walczą z uprzedzeniami wobec Ukraińców oraz innych mniejszości narodowych?Przekonajcie się!Wrocław to miasto spotkań — miasto studentów, ale też migrantów.Wraz z coraz liczniejszym napływem nowych mieszkańców pojawia się wyzwanie integracji społecznej, czyli przenikania się różnych kultur. Właśnie dlatego udaliśmy się na Międzynarodowy Wieczór Kultury Białoruskiej, który odbył się w Centrum Aktywności Lokalnej na Hubach. Zuzanna Galert

I dla mnie największym sukcesem jest to, że są osoby, które z jednego centrum, które jest na jakimś skrajnym kawałku Wrocławia jadą na drugi kraniec Wrocławia, żeby pojawić się na naszych wydarzeniach. Po miarę wzrostu handlu i góry, w naszą językę wchodzili nowe słowa. Na przykład dach, drabina, cebula. Czy białoruskość jest Tobie bliska? Białoruskość? Myślę, że to, co jest ideą tego projektu, to jest nasza wędrówka i poznawanie. I tak naprawdę naszą ideą jest to, by osoby migranckie w Polsce mogły się poczuć jak u siebie, że to też jest ich kawałek ziemi.

I tak naprawdę każde to wydarzenie, tak jak i to, jest również dla mnie okazją tego, żeby poznać inną kulturę, poznać różne tradycje, trochę się wymienić tym. Więc białoruskość jest czymś, co też poznaję, myślę, za każdym razem. Z każdą osobą, która prowadzi, czy odbywa się jakieś u nas wydarzenie, to ja również poznaję inny kawałek świata, czasem już wiem trochę więcej, ale myślę, że każde wydarzenie jest dla mnie też okazją, żeby zobaczyć coś innego, jeżeli chodzi o osoby z Białorusi. to pierwszy raz prowadzimy takie wydarzenie i warsztaty. Pierwszy raz będą takie pieśni i tańce, więc ja dzisiaj jestem również uczestniczką, która będzie to poznawać od nowa. A dla kogo jest to wydarzenie? Bardziej dla Polaków, czy bardziej dla Białorusinów? Jest to wydarzenie, które łączy, więc Są tutaj również osoby, które są z Ukrainy czy z Białorusi.

Mówiłaś, że w każdym człowieku jest coś fascynującego, nowego, coś lokalnego i jaką ciekawostkę byś mogła powiedzieć o naszych dzisiejszych organizatorach? że jest to wyjątkowe, co nam się dzisiaj zdarza, bo historia zawsze jest taka, że jest różnie. Czasem są osoby, które przyjechały do nas z jakiegoś kraju i one umieją rękodzieło, umieją prowadzić z tego wydarzenia i warsztaty. Dużo jest takich osób, które coś potrafią i jednak się dzielą u nas tym pierwszy raz i czasami bardzo dużo pracy jako animatorzy poświęcamy przygotowaniu takich warsztatów, w jego przebiegów czy w innych rzeczach. A tutaj zdarzyło się tak, że osoba, która prowadzi fundację i działania Świetlica dla Dzieci, przyszła do nas z kilkoma osobami, które są z Białorusi i z Ukrainy.

Więc tak jak mówiłam, są to takie klasy profesjonaliści, więc tak się zdarza. Czasami to jest tak, że ja kogoś poznaję na ulicy, czasami poznaję kogoś na przykład na warsztatach tańca. W różnych miejscach to się zdarza. No i taka była droga do nas tym razem. Fascynujące. Już nie mogę się doczekać, żeby zobaczyć jak Wiktor i Hania będą tańczyć i będą nam pokazywać jak tańczyć. Ja sama nie jestem orłem z tańczenia i sama nawet chyba nie do końca znam jakieś nasze polskie ludowe tańca, co dopiero białoruskie, pomimo tego, że z kulturą białoruską mam dość sporo wspólnego. Jakbyś miała powiedzieć jedno zdanie dla osób, które nie potrafią tańczyć, wiedzą bardzo niewiele o kulturze białoruskiej, jakbyś ich przekonała do tego, żeby uczestniczyć w wydarzeniu, albo żeby przyjść i zobaczyć, co oni mogą z tego zyskać.

Więc na naszych wydarzeniach też jest tak, że naprawdę nie trzeba być uzdolnionym artystycznie w jakikolwiek sposób. Myślę, że to jest dokładnie pokazywane, co będziemy robić i na tyle są to często proste rzeczy, że nie wymagają jakichś wielkich umiejętności, ale naprawdę samo tworzenie daje frajdę. Czyli liczymy na tą entuzjastyczność ludzi i uczestników, którzy będą chcieli zrobić coś po raz pierwszy. A jaka byłaby taka jedna rzecz, którą by Ci zależało, żeby każdy uczestnik warsztatów wyniósł z dzisiejszych zajęć? Może być to doświadczenie, może być to rzecz, może być to wspomnienie, nawet coś takiego małego. Ja zawsze zaczynam od tego, że dla mnie najcenniejsze jest to, jak osoby migranckie coś prowadzą i mówią, że czują się jak w domu. Ja powiem inaczej, na przykład mi się zdarzyło być na spotkaniu z prezydentem miasta Wrocław i wręczyć mu lamę, którą przygotowała nasza prowadząca warsztaty z Peru.

Ona nie mogła być osobiście, bo akurat była w Peru. ale zdarzyło nam się wręczyć ją prezydentowi i jej rodzina nie mogła uwierzyć, że ktokolwiek w Polsce interesuje się Peru, że w jakikolwiek sposób to, co ona robi, może być dla nas ciekawe. I ona mogła pokazać u swojej rodziny w Peru zdjęcie prezydenta miasta Wrocław z lamą robioną na warsztatach. I raczej mam tak, że przede wszystkim dla mnie to jest ważne, że osoby imigranckie, one czują się częścią społeczności naszej. To jest pierwsze. A ja bym chciała, żeby osoby, które robią coś pierwszy raz, żeby z tym miały jakąś zabawę, żeby zobaczyły coś nowego i żeby może po naszych różnych wydarzeniach zobaczyły, że może mówimy innymi językami, ale jesteśmy tymi samymi ludźmi i dużo rzeczy nas łączy.

Szykujemy też koncert muzyki armeńskiej, który będzie też połączony, będzie to podobny typu wieczór jak dzisiaj. I tym razem zaprosimy do Armenii. Staramy się, żeby ta różnorodność narodowości też była różna, a tak naprawdę działania międzykulturowe to jest jeden filar, drugi to są działania antydyskryminacyjne, a trzeci filar naszej organizacji to jest edukacja seksualna, więc w tym momencie najwięcej rzeczy się dzieje właśnie, jeżeli chodzi o działania międzykulturowe, ale zaczynamy w najbliższych tygodniach też cykle edukacyjne, gdzie uczymy trenerów antydyskryminacyjnych, jak to się robi. Zapomniałaś dopowiedzieć, że edukacja seksualna seniorów. Edukacja seksualna seniorów nam się marzy i będziemy prawdopodobnie działać w tym kierunku, ale edukację seksualną prowadzimy dla każdych grup wiekowych.

Zdarzało nam się też szkolić nauczycieli czy rodziców i opiekunów. Jaki jest Wasz największy sukces międzykulturowy w Waszym stowarzyszeniu? Coś, o czym myślisz, że jest Waszym sztandarowym projektem, największym, który zyskał największą na przykład popularność albo Wam dał satysfakcję i najwięcej frajdy? Ja nie potrafię wymienić jednej rzeczy, bo dla mnie są ważniejsze pojedyncze historie. I tak jak mówię, historia o Lamie. Dla mnie najważniejsze są takie momenty, kiedy osoba z społeczności migrańskiej po naszych warsztatach mówi, że nagle ja się tutaj czuję bardziej jak w domu. Ja bardziej czuję, że jestem częścią tej społeczności. Albo, że ta osoba jest strasznie zdziwiona, że Polaków tak bardzo fascynuje jakaś inna narodowość.

To jest dla mnie ważne i to jest nasz największy sukces. I podczas różnych naszych wydarzeń, kiedy ktoś, kto jest z Polski, nie tylko rozmawia ze sobą z społeczności migranckiej, czy też z osobą jakiejkolwiek inną od siebie i mówi, że my to jesteśmy jednak tacy sami. To jest, myślę, gdzieś tam dla mnie najważniejsza rzecz, największym sukcesem. Nie potrafiłabym wymienić jednego wydarzenia, ale dla mnie wielkim sukcesem jest to, że nasze działania są prowadzone w centrach aktywności lokalnej rozsianych po całym Wrocławiu i po różnych krańcach Wrocławia gdzieś tam się pojawiamy. I dla mnie największym sukcesem jest to, że są osoby, które z jednego centrum, które jest na jakimś skrajnym kawałku Wrocławia jadą na drugi kraniec Wrocławia, żeby pojawić się na naszych wydarzeniach. Chciałabym podrążyć jeszcze trochę te historie i rzeczy, które Tobie ludzie mówią.

Co jeszcze zapamiętałaś od uczestników wydarzenia albo organizatorów? Taka myśl, która została z Tobą na zawsze albo na kilka lat, albo myśl, która daje Ci siłę cały czas na nowo organizować te międzykulturowe wydarzenia. Co jeszcze ludzie mówią z Twoich historii? Dla mnie coś, co mnie bardzo zadziwiła, to była rozmowa z naszą dobrą koleżanką już, która pochodzi z Peru, która na przykład, ja myślę, że przy każdych warsztatach to też ja poznaję więcej, dowiaduję się więcej i ta rozmowa, kiedy dowiedziałam się, że społeczność, jeżeli chodzi o Amerykę Południową, która przeprowadza się i mieszka w Hiszpanii, jest tam bardzo dyskryminowana i kiedy dowiedziałam się, że praktycznie w ogóle ta osoba jest niedyskryminowana w Polsce i w tym kraju się jej mieszka lepiej, na przykład to było dla mnie bardzo dużym zaskoczeniem.

Lubię też takie wydarzenia, kiedy też poznaję całe rodziny, ktoś przychodzi z dziećmi i lubię też, kiedy robimy to kolejny raz w innych miejscach, a to, co takie jest dla mnie też chyba wartościowe, to kiedy widzę osobę, która robi coś pierwszy raz, trochę się wstydzi, boi się jak to pójdzie, robi to kolejny raz i to wychodzi już coraz lepiej i są takie momenty, że mogłabym nazwać, że to taki samograj w pewnym momencie się już dzieje, a my możemy towarzyszyć i być z boku. I chyba na tej entuzjastycznej nucie zatrzymamy się. To była dla nas Agnieszka Olejasz ze Stowarzyszenia Różnorodności Społecznej Update. My znajdujemy się w Centrum Aktywności Lokalnej na Chubach i wkrótce będziemy tańczyć białoruskie tańce oraz uczyć się pieśni ludowych. Dziękuję serdecznie.

Pokazano wszystkie 11 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.