Mentionsy Mentionsy
Radio LUZ
Radio LUZ

Dziadołin #7: Słoik

30.10.2025 ·39 min 24 s

Enigmatyczny Wrocław skrywa wiele osobistych sekretów. Niewtajemniczeni mogą je poznać tylko w magicznym okresie październikowych nocy. Słoik - student z drugiego krańca Polski wpada prosto w jedną z nich. Czy uda mu się uzyskać upragnioną sławę? Czy może stanie się kolejną ofiarą wysłannika piekieł? Autor opowiadania: Dominik RudakRedaktor: Tomasz GawlikCzyta: ZuzuwiuszMontaż: Szymon Lazar, Jonatan Sroka, Jarek Maciejewski oraz Wojtek FokczyńskiMuzyka: Igor Jeziak oraz The Surfers.Opowiadanie zostało stworzonego w czasie 9 edycji wydarzenia STORYGEDDON w wersji storygadam, zorganizowanego przez Fundację Klub Innowatora oraz Drukarnię Otwartą 12, wspierane przez Radio LUZ.Koordynacja projektu: Maciej Zarański oraz Wojtek Fokczyński

W końcu student spędził całkiem sporo czasu leżąc na tamtym bruku. M. przyjrzał się Macantowi. Całkiem spory brzuch miał opięty w ciasną flanelę upchaną niedbale w spodnie, włosy przylizane na bok. Obkrwawione, zmęczone usta zostały skryte pod nastroszonym wąsem, a zmarszczki przepracowanego lica sprytnie poddano najlepszemu z możliwych kamuflaży, niedbałemu zarostowi. Mężczyzna był całkiem zakrwawiony. Jego wytarta flanela i spodnie z odpustu były całe postrzępione. M. doskonale znał tę osobę. Piekarz Majchrowski?

Student wrzasnął na cały plac zdziwienia. Co pan tu robi o tej porze? Ciszej pan. Piekarz starał się uspokoić znajomego. Panie, ja pana ostrzec chciałem. Jak to? Co się stało? Uniżając ton, powiedział pytająco zdziwiony M. Pan Zadar z siłami nieczystymi, to się stało. Sprzedałeś pan demonowi duszę. M. wpadł w osłupienie. Rozwarł oczy i gabił się prosto na znajomego piekarza. Majchrowski przytaknął, chcąc dać mu do zrozumienia, że M. nie śni. Panie, pan żeś się sprzedał za sławę i pieniądze. Spróbuj pan coś namalować, to sam się przekonasz.

Nie mam na to czasu. Wymąkał M. Skąd ty to wiesz? To pan nie wiesz, że ten fryc, co zabreslał w okultyzmy się bawił, eh? On chciał tu u nas przywołać truchłę jakiegoś tam władcę starożytnego, jakiegoś Karola. No, ale mniejsze z tym. Piekarz machnął ręką. Karola Wielkiego odparł przerażony M. Ta, ale mu się chyba nie udało. Szkoda, żeś mu pan te dusze sprzedał. Majchrowski, ty myślisz, że tego mi nie szkoda? Student wzburzył się na ostrą uwagę piekarza. Ależ spokojnie, panie. Go można powstrzymać.

Podaje ją każdemu przed pochłonięciem czyjejś duszy. To taka forma marynaty, pan, jak mięso marynujesz przed smażeniem, wie pan. W każdym razie ta esencja miała też skutki uboczne. Jeden z nich jest fakt, że mnie, martwego, teraz pan widzisz i ze mną pan rozmawiasz. Aha, M westchnął. Skąd ty to wszystko wiesz? Zawsze mnie ciekawiły teorie spiskowe. O To, że okazują się być prawdziwym, jest, powiem panu, spełnienie moich marzeń. Panie Majchrowski, kontrował nieco żywiej M. Pan się nigdy nie zmienisz.

Bez szansa na odzyskanie duszy. Niemcy są sprytne, ale głupie. Choćże pan ze mną wytropiłem tego gagatka. Majchrowski chwiejnym krokiem poszedł tym samym korytarzem, który M trafił na ten plac. Oczekiwał, że student pójdzie za nim i się nie mylił, bo ten posłusznie wykonał jego rozkaz. Podczas ich wędrówki piekarz tłumaczył M kulisy jego odkryć. Nie pamiętał momentu swojej śmierci ani jak do niej doszło, ale był doskonale świadomy pustek, jakie panowały w ich miasteczku dzisiejszego ranka. Idąc zwartym krokiem udało im się wydostać z labiryntu na szeroką promenadę. Oświeciła ich krwawa pełnia w swej pełnej okazałości.

Wzdłuż arterii stał szereg fanatyków, ubranych w podobne strzępy co trup piekarz. Udało mu się poznać część z nich, byli to w głównej mierze sąsiedzi z jego miasteczka. Tłumaczyłoby to nagłe opustoszenie miasta. Ten kretyn, powiedział zdegustowany M do piekarza. On to ich wszystkich na rzeź zagonił. Chyba tak. Majchrowski weschnął i sam, omamiony śpiewami dobiegającymi z centralnie ulokowanej cmentarnej kaplicy, włączył się w tłum gapiów. M, zirytowany, szybkim krokiem przecisnął się przez tłum umarłych. Powtarzali ze Niemcem w nieznanym dla studenta języku jakieś proste hasła. Gdy się przeciskał, tamci nie zwracali nawet uwagi.

Pokazano wszystkie 6 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.