Crunch Time - Jared Coleman-Jones
W kolejnym wydaniu audycji koszykarskiej Crunch Time Kajtek Krawczyk, Maciek Baranowski i Jędzrej Śmiałowski rozmawiają z środkowym Śląska Wrocław - Jaredem Colemanem-Jonesem. Jared dzieli się swoimi przemyśleniami na takie tematy jak m.in. aklimatyzacja w Polsce, dostosowanie do europejskiego stylu gry, wpływ ojca na jego sportową karierę, czy dostęp do broni w Stanach Zjednoczonych.*Rozmowa w języku angielskim
Szczerze mówiąc, to była albo G League, albo grać jako pro i grać na drużynie Europy. I czułem, że doświadczenie zajmuje mnie dłużej niż grać. Chodziło mi o to, żeby grać w G-League. G-League byłby dobrym okazją, dobrym drogiem, ale grając za Sloane'a... Sloane'a wierzyły w mnie. Chcieli, żebym się ulepszył. Chcieli, żebym się ulepszył europejskim piłkarzem. Gdy przyjechałem tutaj, mam znajomych, którzy pomagają mi w porównaniu do europejskiego meczu. Myślę, że teraz, mówiąc z tego, co wiem teraz, to była lepsza decyzja. To mnie motywuje, żeby pokazać sobie, jak długo mogę przejechać w piłkę. A zanim przyjechałeś do SZONS, czy rozmawiałeś z innymi zawodnikami, którzy grają w Polsce? Czy robiłeś jakąś researchę?
Nie chcę to wyjaśnić, ale policjantki też są problemem. To po prostu zależy od tego, jak się wyglądasz i co robisz w tym momencie. Ja bym powiedział, że jest bezpiecznie, tylko musisz wiedzieć, gdzie jesteś i w jakich miejscach nie musisz iść. W Jacksonville jest to bardzo ważne. Ja byłem na wschodzie, więc jest to bardzo bezpiecznie, ale w niektórych częściach wschodzie musisz zostać ostrożny. Mój ojciec... To jest reguła, że jeśli grasz na ulicy, gdy się pojawiają światowe światło, musisz być wewnątrz, zanim się pojawią światowe światło, bo po mroku nic nie dzieje się dobrego. Więc Jacksonville jest trochę niebezpieczny w pewnych miejscach, ale musisz wiedzieć gdzie jesteś i wiedzieć gdzie nie musisz iść.
Mówisz też o tym, że twój ojciec grał w NFL i jego ciało, po swoim karierze grającym, było doskonałe. Tak, nie tak źle, ale tak jak on to wiedział. Tak, ale też pamiętam, kiedy ja grałem w basketballu, kiedy miałem 13 lat, to byłem na mecz z Mikem Ansleyem. Gdyś grał w Orlando Magic w latach 90-tych. Tak, dokładnie o tym rozmawiamy. Potem przeszedł do Polski i teraz mieszka w Polsce. Ma całe szkołę basco i organizuje tam kampy. Kiedy przyjechałem do pierwszego kampu, widziałem tego dużego chłopaka, który chodził tak jak był 80 lat. Cieszę się, jak się zajmujesz swoim ciemnemu ciemnemu? Czy myślisz o tym, co będzie się działo mojemu ciemnemu? Moim ciemnemu w przyszłości.
Zacznę od tego. Myślę, że czasami, z mojej perspektywy jako atleta pro, nie zrozumiesz... jak małe jest liczba ludzi takich jak ty, jeśli chodzi o twoją ilość, twoje umiejętności, jak ludzie patrzą na ciebie, rzeczy takiego rodzaju, więc myślę, że idąc tam i widząc dzieci, być absolutnie zainteresowany, jak, o mój Boże, jesteś tak wysoki, o mój Boże, możesz dąknąć, jak, wiesz, grałeś dla Sloane'a, tak... Nie myślisz, że te dzieci są naprawdę zaskoczone. Szczerze mówiąc, ostatni dzień przywieźło mi szczęście, gdy widziałem, jak szczęśliwe były dzieci. Myślę, że to największa część. Myślę, że planowanie dla następnej generacji, aby mieć ten rodzaj ambicji do czegokolwiek, czego chcą, tylko dlatego, że widzą kogoś, do którego myślą, że mogą chcieć tego, mogą być takimi, albo chcą być takimi, jak ta osoba.
Pokazano wszystkie 4 dopasowania. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
W kolejnym wydaniu audycji koszykarskiej Crunch Time Kajtek Krawczyk, Maciek Baranowski i Jędzrej Śmiałowski rozmawiają z środkowym Śląska Wrocław - Jaredem Colemanem-Jonesem. Jared dzieli się swoimi przemyśleniami na takie tematy jak m.in. aklimatyzacja w Polsce, dostosowanie do europejskiego stylu gry, wpływ ojca na jego sportową karierę, czy dostęp do broni w Stanach Zjednoczonych.
*Rozmowa w języku angielskim