Dzień dobry. Przy mikrofonie Dorota Klusek, a gościem rozmowy dnia jest Michał Kotański, dyrektor Teatru im. Stefana Żeromskiego w Kielcach oraz Teatru Telewizji. Dzień dobry. Dzień dobry. Panie dyrektorze, trudno się było zdecydować, żeby objąć tę drugą funkcję? Tak, to nie była łatwa decyzja, ze względu na to, że w Kielcach jeszcze jest chwila pracy przy budowie, aczkolwiek ta inwestycja jest na ukończeniu. Też myślę, że to co w Kielcach powstało jest wartościowe i dosyć trudno byłoby mi się rozstawać w tym momencie z Kielcami, dlatego odbyły się rozmowy i z marszałkiem i z prezesem telewizji, czy byłoby możliwe przynajmniej na ten moment łączenie tych funkcji. Jakie argumenty przemawiały za tym, żeby zostać szefem tego jednego z najważniejszych teatrów, największych na pewno scen?
A jak ważnych to świadczy chociażby to, że to jest instytucja niewiele młodsza od samej telewizji polskiej? To jest potężne narzędzie do dialogu z widzami. Nawet teraz, kiedy jest zapaść w teatrze telewizji, spektakle oglądane są przez około 200 tysięcy widzów, więc to jest olbrzymia widownia. Mam nadzieję, że uda się wrócić do liczb sprzed 2016 roku. Mam nadzieję, że powrócą twórcy, którzy do tej pory nie chcieli pracować w upolitycznionej telewizji lub byli blokowani przez polityków prawicy. I że to również wpłynie na to, że jakość tych spektakli będzie inna, że będzie widownia dla tych spektakli.
A jakie ma Pan pomysły na te pierwsze spektakle? O tym nie chcę jeszcze rozmawiać. Jestem w rozmowach z twórcami. Jeżeli to już będzie domknięte, to opowiem w szczegółach. Z pewnością jest tak, że ta wiosenna ramówka Będzie jeszcze takim dużym kompromisem. Jak przyszedłem, były tylko dwie produkcje w realizacji, więc będziemy się posiłkowali rejestracjami spektakli z teatrów instytucjonalnych. Pod tym względem są spore zaszłości, bo przez ostatnie 8 lat wiele spektakli po prostu nie było rejestrowanych, a to jest również obowiązek, moim zdaniem, teatru telewizji. I na pewno spektakle głośne z ostatnich dwóch sezonów będą pokazane jeszcze w tym roku.
Równolegle przygotowujemy się do realizacji, które będą pokazane widzom jesienią. To będą spektakle przenoszone ze scen teatrów instytucjonalnych, czy może będą realizowane też w studiu telewizyjnym? Na pewno będą również spektakle realizowane w studiu telewizyjnym i o takich spektaklach rozmawiamy z twórcami. Teraz szukamy tekstów, terminów. Próbuję ułożyć razem z Wojciechem Majcherkiem, jak to powinno wyglądać repertuarowo. Natomiast dopełnieniem będą te spektakle teatrów instytucjonalnych. Na wiosnę będzie więcej tych transmisji z teatrów ze względów, o których powiedziałem wcześniej. Jako radiowiec nie mogę zapytać, nie zapytać o festiwal Dwa Teatry, bo to tutaj też w ostatnich latach bywało różnie.
Czy on będzie kontynuowany? Festiwal Dwa Teatry tak, będzie kontynuowany. Jesteśmy w rozmowach. Z pewnością on wróci z Zamościa do Sopotu. Czyli do swojego dawnego, starego miejsca. Tak jest. I mamy nadzieję, że to wydarzy się już w tym roku. To z jednej strony Warszawa, ale z drugiej strony jesteśmy w Kielcach. 6 stycznia było 145-lecie teatru imienia Stefana Żeromskiego, a właściwie kieleckiej sceny dramatycznej. Była obiecana premiera w nowym miejscu. Pan świadomie zdecydował, że na tę premierę jeszcze poczekamy. Jakie względy zadecydowały? Mamy delikatne opóźnienie na budowie związane z tym, że chcemy przypilnować jakości pewnych procesów. Tutaj dokładnie dotyczy to akustyki dużej sceny.
Administracja przeniesie się już na przełomie marca i kwietnia do nowego starego budynku, natomiast uznałem, że nie ma sensu robić otwarcia teatru w połowie sezonu, dlatego te 3 miesiące, które nam zostaną do końca sezonu poświęcimy na wpasowanie się w ten nowy budynek, a otwarcie w pełni dla widzów odbędzie się we wrześniu tego roku. Duże logistyczne zadanie przed wami. Tak, ale mam nadzieję, że sobie poradzimy z tym dosyć sprawnie i wbrew pozorom chyba przeprowadzka do nowego budynku będzie prostsza niż była przeprowadzka do WDK-u, w którym obecnie jesteśmy. Wszystkie premiery dotychczasowe zaplanowane na ten sezon będą się odbywały tutaj, jeszcze w siedzibie tymczasowej.
Co jeszcze w tym sezonie możemy zobaczyć? Za chwilę premiera Helgi Synniona, to jest również premiera, która odbywa się dzięki środkom norweskim, a później premiera Kuby Kowalskiego, Krwawe Gody, Lorki, Klasyka. Obiecał Pan podczas jednego ze spotkań z dziennikarzami, że zanim zaprosi Pan na pierwszą premierę w nowej siedzibie, to Kielczanie będą mogli wejść i zobaczyć jak wygląda nowy teatr po modernizacji. Tak, mamy w planach i spacer, i koncert na dziedzińcu, także te wszystkie działania odbędą się jeszcze w tym sezonie. No właśnie, wspomniał Pan o koncercie na dziedzińcu, bo dziedziniec będzie nową przestrzenią, która będzie wykorzystywana na potrzeby spektakli.
Jakie nowe możliwości da zmodernizowana scena? Mamy obecnie w zmodernizowanym budynku dwie sceny. Wcześniej tego nie było. Mamy scenę dużą, mamy scenę małą. Ta mała scena otwiera się na dziedziniec, co spowoduje, że dziedziniec stanie się również tą częścią teatru, która będzie mogła być Wykorzystywana przez twórców. Myślę, że to, co się tam będzie działo, będzie zależało od fantazji i wyobraźni twórców, których zaprosimy. Powoli można powiedzieć, że zbliżamy się do finału, ale po drodze od rozpoczęcia inwestycji podziało się dużo rzeczy związanych chociażby z tym, jak wygląda sytuacja w mieście związana z kamienicami, bo walka z kamienicznikami to był jeden z motywów przewodnich właściwie tej inwestycji.
Tak, można powiedzieć, że próbowano na nas wymusić pewne działania finansowe, ponieważ nie zgodziliśmy się na tego typu zachowania. Byliśmy, mogę powiedzieć, nękani przez sąsiadów teatru. Przy okazji uzmysłowiłem sobie, jak dużym problemem dla rozwoju miasta jest to, że spora część kamienic przy głównej ulicy miasta Przejęta w przedziwny sposób w latach 90. i 2000 przez prywatnych właścicieli. I o tym będziemy mówili spektaklu, który jeszcze w tym roku będzie miał premierę na dużej scenie w Nowej Siedzibie. Czy zdradzi Pan, kto napisze scenariusz tego spektaklu? Jak to będzie wyglądało?
Reżyserem tego spektaklu będzie Jakub Skrzywanek, którego spektakl Spartacus mogliśmy oglądać na festiwalu. Natomiast ponieważ w tej chwili pojawiają się najróżniejsze informacje dotyczące sytuacji przejęć tych kamienic, I my chcemy się im przyjrzeć w spokoju, dlatego więcej informacji na ten temat przekażę prawdopodobnie gdzieś za dwa miesiące, a do tego czasu osoby pracujące nad tym spektaklem będą w spokoju pracowały i szukały nowych informacji. To na spektaklu o kieleckich kamienicznikach jeszcze poczekamy, a w takim razie możemy już zaprosić na otwarcie tej głównej, wyczekiwanej sceny.
Zapraszam we wrześniu spektakl Marcina Libera na dużej scenie. A zapraszał Michał Kotański, dyrektor Teatru im. Stefana Żeromskiego w Kielcach i Teatru Telewizji. Dziękuję za rozmowę. Dziękuję bardzo.
Pokazano wszystkie 11 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.