BRYAN i ARTUR SIKORSKI: Na GOD DAMN warto było czekać! RAP20
Ten kawałek powstał już ponad dwa lata temu, ale dopiero teraz się ukazał. Bryan i Artur Sikorski odwiedzili Radio ESKA i opowiedzieli o ich wspólnym numerze „GOD DAMN”. Co planują w duecie? Co zrobią jeszcze solowo? A także – ile zmieniło się w te dwa lata? O to wszystko zapytał ich Mati Fuczyło. Posłuchaj! RAP20 w pełnej wersji – co tydzień o 23:00 w Radiu ESKA
To jest podcast RAP20. Zapraszam, Mati Fuczyło. To jest chyba ten moment i powiem tylko jedno i powiem GOD DAMN. Bryan i Artur Sikorski w studiu Radio ESKA. Siemanko. Dzień dobry, witam. Siema, dzień dobry. Powiem wam tak, widzimy się w okolicach premiery singla GOD DAMN. No i pytanie numer jeden, dlaczego musieliśmy czekać na niego tak długo? Bryan, to jest chyba do ciebie pytanie, czy nie? No raczej do mnie bardziej, tak mi się wydaje. Zdecydowanie, no. No nagraliśmy z Arturem to dwa lata temu, jak nie dwa i pół może już dochodzić do dwóch i pół. Ale no czekałem z tym, chciałem to wydać. Na początku chciałem to wydać też w SBM. Ja też jakby miałem to z tyłu głowy, że ta piosenka nie jest do końca na target, do którego trafia SBM. Wiedziałem, że to może zostać tak średnio odebrane.
No i do tego momentu Słyszało ten kawałek już naprawdę ze 150 osób jak nie więcej, do takich tylko naszych znajomych prawdopodobnie. Ja to pokazywałem ludziom na sesjach, bo pracuję też w No Bo Co To jako realizator. Pytałem o opinie, trochę badałem ten kawałek, no i zawsze jakby opinie były takie, że super power w ogóle i że fajny kawałek czekamy aż wydasz. No i to się dzieje w końcu i myślę, że to... Dlatego nie wydałem tego tak długo, bo po prostu badałem to trochę, czekałem na odpowiedni moment, na odpowiednie wydawnictwo tego kawałka, no i teraz to się dzieje. Artur, ty też tak miałeś od początku, że nagrywając to już wiedziałeś, że ten kawałek to faktycznie GOD DAMN, że tam będzie się działo po premierze? Ja myślę, wiesz co, że ten kawałek, przede wszystkim on powstał na raz, jakby na jednej sesji.
One take. Sesja trwała, nie wiem, z 11 godzin siedzieliśmy, coś takiego. No tak było, z 10-11 godzin. I wszystko zaczęło się od linii basu. Właśnie ta charakterystyczna linia basu, jak się zaczyna numer. No kurczę, jakoś to tak popłynęło niesamowicie i wszystkie najlepsze pomysły w ogóle powstawały w toalecie chyba, nie? Że brałem brata z toalety i mówi, stary, a coś takiego? God damn! Dokładnie tak, tak było faktycznie, bo w ogóle jak pamięta Artur, to mi się to przypomniało, że faktycznie tak było, że ja poszedłem do toalety, wróciłem i mówię, ty stara jakby ten refren, a to jeszcze była ta w tym studio toaleta jakby była tak umiejscowiona, że ja słyszałem jak tam ten beat leci, ja po prostu robiłem jakieś tam czynności twoje i w pewnym momencie po prostu...
W głowie mi zagrało jakieś... I mówię, kurde, to jest w ogóle przecież mega, mega dobre. I wróciłem, powiedziałem to, później też jakieś te wszystkie elementy tam... Najlepsze w toalecie powstawały najpierw, a później jakby dopiero przekładaliśmy to w studio. Ale ja myślę, że też przede wszystkim ten numer dawało nam na pewno do myślenia to, że jest faktycznie dobry, że nasi znajomi, którzy jakby po fachu większość zdecydowana, po prostu mówiło wiesz, po pół roku, po roku mówili Stary, a ten numer, co mieliście taki God damn, ale da-le-le-le. Mówili po prostu, kiedy to jest, że oni pamiętali ten top line, co jest bardzo ważne, bo to znaczy, że po prostu to się wrywa w głowę i działa, no. Tak jest, no też tak sądzę, że...
No i był tam jeszcze też Karol, który też jest drugim producentem, bo tak naprawdę produkowaliśmy to we czterech. Więc tam cztery głowy, co cztery głowy, to nie jedno oczywiście. Amerykańska produkcja dosłownie, jak u Kanye Westa. Dokładnie tak. No i ja po prostu napisałem do Artura, że w sumie to wbijam do studia, mieliśmy się złapać. Ja myślałem, no jego wbijaj do studia. I wbił do studia, zrobiliśmy God Damn. Okej, no czyli tak się to robi. No dobra, no ale też biorąc pod uwagę to, że to było te dwa, dwa i pół roku temu, to dużo się chyba pozmieniało i muzycznie, i w ogóle życiowo u was po drodze, co? Tak jak na to spojrzeć? U mnie chyba najwięcej się faktycznie pozmieniało. Spojrzałem z uśmiechem na ciebie właśnie, Artur, bo... Scyna zdążył spłodzić zanim u God Damn wyszło. Dokładnie.
Ale chyba też przede wszystkim jest coś takiego, że, przynajmniej moim zdaniem, że nieważne z jakiego kraju nawet jesteś, to wydaje mi się, że tej piosenki byś mógł słuchać realnie, bo to jest wiesz, iiii Kalifornia. Tak, dokładnie, refren mógłby słuchać na całym świecie. Dokładnie tak. To jest w sumie tak jak z tymi kawałkami, które są w języku dla nas zupełnie niezrozumiałym, a i tak tego słuchamy i buja. Nie wiadomo o co chodzi, ale jest. Zresztą z tym kawałkiem Łajciora jest to też trochę tak jak z tym waszym GOD DAMN, bo on też mówił o tym, że siedziałem sobie w pokoju, jak tu u mnie ostatnio był, dwa na dwa, wpadłem nagle na pomysł tego refrenu i poszło. I w ogóle nikt się nie spodziewał tego, że pójdzie tak szeroko, więc kto wie co będzie z GOD DAMN. Oczywiście pozdrawiamy Łajta i życzymy miłej premiery, bo też wydobył to ostatnio. Tak jest.
Natomiast no właśnie, bo biorąc pod uwagę to, że chociaż ten kawałek ma te dwa lata plus, to nie każdy mógł go jeszcze usłyszeć. Szczególnie, że my rozmawiamy jeszcze przed premierą i przed samą premierą można było usłyszeć jakąś część refrenu. Natomiast co to w ogóle jest dla tych ludzi, którzy jeszcze tego numeru nie słyszeli? Czym on jest? Jak byście go określili? Ja to w ogóle ostatnio pomyślałem sobie, że ten kawałek to jest w ogóle idealny kawałek do sprzątania domu. Że to jest po prostu, umieszczasz ten kawałek w tej playliście, w której chcesz wysprzątać dom po prostu na glanc 3 minuty, nie? To ty umieszczasz sobie God Damn i z odkurzaczem, a też tak, nie? Że po prostu wszędzie wysprzątasz w każdym koncie, no ale też...
Nie wiem, może Artur jeszcze. Kurczę, moim zdaniem GOD DAMN to jest numer, który przede wszystkim ma ten taki jedyny w swoim rodzaju klimat, który po prostu chce się tańczyć, chce się wziąć, wiesz, chce się wziąć swoją dziewczynę na wakacjach, przy zimowym kominku, gdzieś w górach, gdzieś nad morzem. Po prostu chce się wziąć i chce po prostu się poruszać bioderkami. I wydaje mi się, że to przede wszystkim daje bardzo dobrego RAP20. Names mentioned.
Od linijki po prostu. Tak, jak robisz to od linijki, to też ludzie to czują, że trochę robisz to od linijki, od niechcenia i myślę, że mniej się chce takiego kawałka sprawdzać. A tutaj naprawdę robiliśmy to ciągle z uśmiechem na twarzy i ciągle z takim samym zaangażowaniem, ciągle chcieliśmy to dokończyć i też kawałki, ja mam w ogóle tak, że często robię tylko refren i zwrotkę i najczęściej dostałem sobie drugą zwrotkę na to, żeby trochę posiedzieć nad tym kawałkiem, zrozumieć go bardziej, przeżyć go trochę i wtedy napisać drugą zwrotkę. A tutaj no też łatwiej było, bo Artur był, z którym się dzieliłem tą zwrotką, więc na pewno to ułatwiło, ale... I tak myślę, że mogliśmy nie dokończyć tego kawałka, ale myślę, że dokończyliśmy go dlatego, że właśnie jest God Damn. A dużo macie takich kawałków, które gdzieś tam w tej szufladzie z tą jedną zwrotką i refrenem wylądowały?
No właśnie, Bryan, bo chwila minęła od tego, kiedy ostatnie twoje kawałki się pojawiały. Powiedz mi, czy w tym czasie już myślałeś o tym, że dobra, teraz idę w tym kierunku, albo teraz zrobię zupełnie coś innego. Czy ty masz na dzisiaj jakiś taki gotowy plan na sukces? Oczywiście, że tak. Oczywiście, że tak. Zawsze taki plan miałem. On się po drodze po prostu zmieniał. No i jestem pewien, teraz tego już w stu procentach, nawet w tysiącu procentach, tak się mówi? Tak jest. Tak, jestem teraz pewny tego, że robię muzykę, którą naprawdę czuję, tak w stu procentach. Będzie bardzo dużo muzyki w stylu God Damn. To jest jakiś taki Funko, Pop, Rock, trochę ciężko, bo też ludzie nie słyszeli całego kawałka, jak teraz o tym gadamy, więc tam jest też element rockowy pod koniec piosenki.
Wiesz co, ogólnie rzecz biorąc, plan jest zawsze, czyli po prostu zmaksymalizowanie swojego potencjału. Teraz też przez okoliczności, jakim jest posiadanie 3-miesięcznego syna, dają mniej przestrzeni na tworzenie muzy, Ale powiem, że bardzo naprawdę dużo piszę sobie w domu i to jest też fajne, bo to jest taki trochę powrót do moich korzeni z kiedyś, gdzie po prostu wiesz, gitara, wokal i wydaje mi się, że to też może zaowocować naprawdę bardzo, na pewno bardzo dużo emocjonalności będzie w nowych numerach. I właśnie to God Damn sądzę, że jest bardzo fajnym takim oddechem i tak naprawdę takim pokazaniem tego luzowskiego stylu.
Który no jednak siedzi, bo jestem młody, wiesz, dużo się działo też w moim życiu, takich rzeczy właśnie, god damn, no. I po prostu teraz czas właśnie, wiesz, na takie, mam nadzieję, że ponadczasowe, bardzo uczciowe i takie wiesz, miłość. Takie wiesz miłości, to chociażby obyś to była ty i to jest kawałek, który nie tak dawno się ukazał. No i to jest coś zupełnie innego, czyli to znaczy tyle, że mniej więcej tego klimatu można się od ciebie spodziewać. Nie wiem. Nie wiem koniecznie czy takiego klimatu, bo też biorąc pod uwagę te rzeczy, które są... Kurczę, jednak ten styl muzyczny i to, w którym momencie czuję się co, w którym momencie zaczynasz słuchać jakiejś innej muzy, się inspirujesz różnymi rzeczami.
Niekoniecznie, ale na pewno klimat jeżeli chodzi o uczucia zostanie taki mniej więcej. A nawet nie wiem czy nie mocniej. Okej, no dobrze, to ciekawe, ja na pewno będę sprawdzał. Bryan, przechodzę do ciebie, bo u ciebie te muzyczne szlaki były bardzo różne i też no jako, że ja wywodzę się z rapu i sprawdzałem nawet pewnie najmniej znane ksywki, które miały po 37,5 wyświetlenia na YouTube z kawałkami sprzed 17 lat, no to pamiętam ciebie też z rapowych zwrotek, z jakichś tam takich nawiązań i brzmień w ogóle rapowych. Ale co u Ciebie wygrywało na początku, kiedy Ty jednak wiesz, składałeś pierwsze swoje linijki w życiu albo składałeś, nie wiem, pierwsze instrumentale, to bardziej chciałeś iść w kierunku God Damn, gdzie jednak jest tutaj już więcej śpiewu, więcej w ogóle żywych instrumentów czy w ogóle instrumentów, czy jednak chciałeś być, wiesz, God Damn raperem?
Naprawdę dużo czytam o Edzie, przeczytałem jego książkę, tę biografię. Oglądałem te dokumenty setki razy i po prostu fascynuje mnie ten koleś, że to jak on pisze, to jak on występuje, to że on jest takim one man show, że po prostu on, gitara, looper i setki ludzi, setki tysięcy ludzi. To jest po prostu dla mnie kosmos. No ale jakbym miał teraz określić coś takiego, że chciałbym robić teraz muzę, To oprócz tego God Damn i trochę takiego rockowego brzmienia, które we mnie weszło, i ja lubię to brzmienie, ja jestem ekstrawertykiem, ja kocham po prostu szaleństwo, mimo tego, że często siedzę w domu i gram w LOL-a tylko, albo spędzam czas z dziewczyną w domu sami, to jak już wyjdę do ludzi, no to jestem tak tutaj... Wiadomo, nie?
A chodzi o nasze kawałki, czy kawałki ogólne? O wasze kawałki. Ciężko powiedzieć, kurde. Czy to jest tak, że na przykład robicie jakiś projekt, on się kończy i po prostu przechodzicie do kolejnego projektu i myślicie już o następnych rzeczach? Tak jak God Damn się ukaże, dziękuję, robimy kolejne. Kurcze, ja myślę, że ja akurat nie... Myślę, że nie wracam jakoś często do swojej muzy starej. Na pewno często nie wracam, ale pamiętam, że parę razy sobie puszczałem w samochodzie jakieś stare swoje rzeczy. I kurde, niektóre numery są naprawdę dobre i aż byłem zaskoczony po prostu, że faktycznie coś takiego wyszło i że to nie poszło mocniej, bo czasami po prostu ma się takie przeświadczenie, że... No wiecie, kiedyś też było zupełnie inaczej, nie?
To raczej po to, że sprawdzam te kawałki i słyszę, że lirycznie jest lepiej na przykład, że dykcyjnie jest lepiej, że śpiewam już lepiej. A nie macie tak, że na przykład łapieją was takie jakieś ciary cringe'u, kiedy słyszycie swoje rzeczy? Bo są różne podejścia. Jedni się jarają swoją muzą, a inni po prostu nie są w stanie jej słuchać. Nawet rzeczy, które idą wiralowo, które idą mega mocno. I ciekaw jestem jak jest u was, że na przykład słyszycie swoje kawałki i po prostu nie, nie, nie, dramat, wyłącz, wyłącz, wyłącz. Czy może w drugą stronę? Kurde, ja szybko tylko powiem, bo zapomnę, że ja tak szczerze... Aktualnie to ja słucham tylko siebie, tylko słucham tych kawałków, które wyjdą lub GOD DAMN. Ja GOD DAMN przez ten tydzień przesłuchałem szczerze, ze 180 razy.
W tym roku boję się, że będę miał siebie szczerze, więc chyba sobie zrobię folder na Dropboxie i będę z Dropboxa słuchał My Moody, żeby nie było tak. Tak przechodząc już blisko o końce, ale widziałem też filmik u Ciebie Bryan na Instagramie, RAP20. Na GOD DAMN warto było czekać! RAP20. Na GOD DAMN warto było czekać! RAP20. Na GOD DAMN warto było czekać! No tak, tak. W ogóle ja wtedy byłem bardzo zajarany przez dosłownie parę dni jakąś taką włoską kulturą. Ja to mam czasem takie odpały, że pobieram Duolingo, uczę się dwa dni włoskiego, wiecie o co chodzi, nie? No i wtedy jakoś tak miałem taki moment, że te włoskie numery jakoś mi się zaczęły podobać.
Ale z tymi odpałami to bardziej mam tak, że nagle coś mi wskoczy do głowy, jakiś riff na gitarze. I nagle muszę go nagrać szybko, nie? To bardziej w ten sposób mam te odpały. Ale z tymi coverami to tak nie do końca. Najpierw muszę złapać zajawę na kulturę jakąś i wtedy mówię okej, robię to, nie? Słuchaj, to po ci mogę polecić dużo włoskich rzeczy, bo akurat dlatego to złapałem, że ja jestem totalnie freakiem pod względem Włoch i włoskiej muzy. Natomiast kończąc i ostatnie pytanko do was, zanim was wypuszczę. W kilku zdaniach macie teraz opcję na to, żeby zachęcić słuchaczy do sprawdzenia God Damn. Dlaczego, po co i po co to włączyć? Ja myślę, że przede wszystkim dlatego, że ten numer was pokocha i wy go mam nadzieję też, bo jest to numer, który jest do kochania.
To jest myślę główny przekaz, żeby po prostu wziąć i poczuć go w każdej części swojego ciała, w każdej komórce, żeby tańczyło całe ciało, nie? To ja tak powiem mniej romantycznie niż Artur. Ja powiem, że ten numer to jest po prostu motywacja moim zdaniem i jeśli nie chce ci się czegoś robić, posłuchaj GOD DAMN. Jeśli rzuciła cię dziewczyna, posłuchaj GOD DAMN. Jeśli rzucił cię chłopak, posłuchaj GOD DAMN. Jeśli idziesz na imprezę, zbierasz się, posłuchaj GOD DAMN. Jeśli bierzesz prysznic, posłuchaj GOD DAMN. Jeśli robisz cokolwiek, jeśli naprawiasz samochód, uszczelka ci poszła pod głowicą, człowieku, posłuchaj GOD DAMN, stary, nie? Okej. No to GOD DAMN. Bryan i Artur Sikorski w studiu Radia SK. Dzięki bardzo za wizytę. Dziękuję ślicznie. Dzięki, że słuchałeś podcastu RAP20.
Pokazano wszystkie 19 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Mati Fuczyło witają goście podczas podcastu RAP20.
Bryan i Artur opisują proces tworzenia piosenki, w tym miejsce i warunki, w jakich powstała, oraz wpływ na ich muzyczne podejście.
Bryan i Artur omawiają zmiany w muzycznej drodze, w tym wpływ Malusza i zmiany w stylu.
Bryan i Artur opisują dalsze tworzenie piosenki, w tym wpływ na ich muzyczne podejście i proces tworzenia.
Bryan opowiada o kawałkach z Arturem i jego planach na przyszłość.
Bryan opisuje swój plan na przyszłość, w tym plan na wydawanie piosenek co miesiąc.
Artur opowiada o swojej muzycznej drodze i wpływach na jego twórczość.
Bryan i Artur omawiają wpływ muzycznej drogi na ich twórczość i przyszłe plany.
Bryan opisuje swoje początki w muzyce, od Linkin Park i Eminem'a po klasyczną muzykę i Eda Sheerana, a także jego preferencje muzyczne i styl.
Bryan i Artur dyskutują o tym, czy wracają do starej muzyki i jak często to robią.
Bryan podkreśla, że słuchanie swojej muzyki przed premierą jest trudne, ale że ma nadzieję, że God Damn będzie sukcesem.
Bryan i Artur podkreślają, że God Damn ma na celu motywację i inspirację dla słuchaczy.
Rozdziały i streszczenia generowane automatycznie. Pełna transkrypcja nie jest publikowana — wyszukaj frazę, aby zobaczyć dopasowane fragmenty.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.