Słuchowisko - "Co trzeba zabrać na wędrówkę" [CAŁOŚĆ]
Papuga Matylda któregoś dnia po prostu odlatuje w podróż dookoła świata zostawiając na sawannie swojego przyjaciela. Henio chce podążyć za nią, ale małe słoniki powinny spokojnie żyć w stadzie. Czy Henio znajdzie w sobie odwagę, by wybrać własną drogę? Historia Henia i Matyldy opowiada o przyjaźni, wybaczeniu i zrozumieniu. O tym, jak pragniemy akceptacji i o tym, jak nauczyć się słuchać swojego serca. Słuchowisko zajęło pierwsze miejsce w konkursie "Mój Świat", który organizowany był przez PR Dzieciom, Teatr PR i ZAiKS. Scenariusz: Małgorzata Czerwień. Reżyseria: Janusz Kukuła. Realizator: Andrzej Brzoska Muzyka: Piotr Skotnicki Obsada: Henio – Ignacy Liss Matylda - Joanna Pach-Żbikowska Mama - Izabella Bukowska Eryk - Krzysztof Szczepaniak
Wylegiwałem się wtedy z resztą stada w wysokiej trawie, kiedy nagle coś zatrzepotało i z pomiędzy gęstych kęp wypadła Matylda. Heniu! Heniu! To ten dzień! Zawołała tak głośno, że obudziła Manię, moją młodszą siostrę, która tylko płacze i śpi. Mama się trochę zdenerwowała i kazała nam iść gdzie indziej. Mama w ogóle nie lubiła Matyldy. Cały czas powtarzała, że papuga to nie jest dobre towarzystwo dla słonia, bo jest zbyt głośna i zbyt roztrzepana. Ale właśnie dzięki temu można się z nią fajnie bawić. Nie skarży jak niektóre słoniki w naszym stadzie i lubi się ścigać. Ruszyliśmy w stronę naszego ulubionego drzewa. Matylda cały czas powtarzała, że to właśnie ten dzień. Prosiła, żebym o niej nie zapomniał i mówiła, że będzie pisać listy, a ja nic z tego nie rozumiałem.
Zapytałem, o co chodzi? Nie powiedziałam? Ach, Heniu, to właśnie dzień, w którym wyruszę na wyprawę. Czy to nie cudownie? Polecę jeszcze pożegnać twoją rodzinę. Idziesz? Wypaliła niemalże jednym tchem i zniknęła w szelszczącej trawie. Tak cudownie. Stałem dalej pod drzewem. Chwilę później Matylda była znów przy mnie. Heniu! Będę za tobą tęsknić! I odleciała. A ja dalej stałem pod drzewem. Potem przyszła mama, ale nie chciałem z nikim rozmawiać. To było bardzo do Matyldy podobne. Odlecieć tak z dnia na dzień. My słonie tak nie robimy. Drogi Heniu, piszę do ciebie z mongolskiego stepu. Wiesz jak to daleko?
Czarna mamba! Stałem sparaliżowany. Wąż poruszył się. Błyszczące oczy patrzyły wprost na mnie. Miałem wrażenie, że dociskają mnie do ziemi. Heniu! Uciekaj! Biegłem przed siebie! Cyczenie węża zdawało się być tuż za mną. Biegłem! Biegłem! Biegłem! A potem to już nie pamiętam. Ocknąłem się nad brzegiem szmaragdowego oka. Wodospad ciał taflę jeziorka i wzburzył białą pianę. Znowu to usłyszałem. Rozejrzałem się w oku, ale obok mnie była już tylko Matylda. Śmiała się głośno, a ja czułem się taki malutki i głupiutki.
Czekam niecierpliwie na następny list i pakuję sprzęt na wędrówkę. Mogłabyś mi doradzić, co trzeba zabrać? Powodzenia! Twój Henio. Przez resztę dnia myślałem o wyprawie z Matyldą. Wyobrażałem sobie, jak wspinamy się po stromych skałach, wiosłami bijemy się z nurtem rwącego potoku, przedzieramy się przez śnieżne zaspy, biegniemy po rozległych równinach, Heniu, dziękuję za Twój list. Jestem w drodze do Finlandii i bardzo się śpieszę, dlatego wysyłam jedynie małą pocztówkę z pozdrowieniami. Napiszę do Ciebie, kiedy dotrę na miejsce. Ściskam Cię mocno. Twoja przyjaciółka Matylda.
Patrzysz na nie czasem? Czy myślisz, że niebo może być oceanem, a czerwona rozgwiazda ma tam siostrę? Wydaje mi się, że tak jest. Tęsknię i czekam na twój list, Henio. Wpatrywałem się w migoczące fale nieba tak długo, aż zasnąłem. Heniu, dziękuję za twoją pocztówkę. nie, bo nie jest oceanem. Nie bądź głupiutki, Heniu. Wygrzewam się właśnie w fińskiej saunie. Poznałam gronostaja Eliasa. Wiesz, że gronostaje i zające zmieniają kolor futra na biały, kiedy jest zima? Elias zabrał mnie do zamku zbudowanego ze śniegu.
Stamtąd przejechałam psim zaprzęgiem aż za koło podbiegunowe. Następny dłuższy postój planuję w słonecznej Hiszpanii. Oj, Heniu, tak bardzo za tobą tęsknię i chciałabym, żebyś był tutaj ze mną, ale takie wyprawy nie są dla słoni. Nie chcę, żeby stała ci się krzywda, a poza tym masz stado. Wiesz, że jesteś strachliwym i nieśmiałym słonikiem. I moim przyjacielem. Ale wydaje mi się, że na razie taka podróż to zły pomysł. Może mógłbyś przyjechać do mnie jak już będziesz starszy i dołączysz do kawalerów? Co ty na to? Wtedy się jakoś umówimy. Za dwa dni wyruszam dalej, więc dam znać dopiero za jakiś czas.
Opowiedz mi co u ciebie słychać i nie trać czasu na wymyślanie, że niebo to ocean. Twoja przyjaciółka, Matylda. Oj, Heniu, coś ty znowu wymyślił za zabawę. To nie jest zabawa. Zresztą przekonasz się o tym, jak będę w Hiszpanii. Ach, mnie teraz widzisz, że Mania płacze. Poczekaj. Właśnie, że teraz, mamo. Teraz jest czas na moją wyprawę. Pokażę wszystkim, że nie jestem już małym, tchórzliwym słonikiem. Matylda zobaczy, że potrafię być dzielny. Mamie i tak jest pewnie wszystko jedno, bo cały czas tylko Mania i Mania. Nie potrzebuję niczyjej pomocy. Przede mną długa droga, niestraszna mi żadna przeszkoda.
Przede mną długa droga, niestraszna mi żadna przeszkoda. Dam radę. Jestem dzielny. Na każdy lęk znajdę metodę. Słoń też jest dzielny, ja tego dowiodę. Jestem gotowy na wędrówkę. Wsunąłem kamień do plecaka i ruszyłem. Matyldo, spotkajmy się w Hiszpanii. Jestem już w drodze. Zaczekaj tam na mnie. Henio. Udało mi się rano wysłać telegram. Kolejny dzień drogi. Do oceanu już chyba niedaleko. Zdaje mi się, że wyczuwam wodę coraz silniej. Eryk powiedział, że jak się pospieszę, to dojdę nawet przed następnym wschodem słońca. Nie znałem wcześniej żadnego Lemura, ale ten był przesympatyczny.
Matylda musiała nigdy nie widzieć morza ani nocnego nieba, skoro nie chciała mi uwierzyć, że one tam mrugają do siebie. My z Matyldą też tak do siebie mrugamy, ale już niedługo się spotkamy. Już niedługo. Wtedy jej to pokażę. Ciekawe, co słychać u mamy. Czy zauważyła, że wyjechałem? Pewnie jest zajęta manią, ale może się martwi? A może... Może wyślę do niej list, żeby wiedziała, gdzie jestem? Tak zrobię. Kochana mama, to ja, twój Henio. Nie martw się o mnie, wszystko jest w porządku. Wyruszyłem za Matyldą, przeżywam prawdziwą przygodę i w końcu jestem dzielny.
Poznałem Lemura i jego drzewo, jadłem daktyle, szedłem z wielbłądami i rozmawiałem z antylopą. Teraz przepływam cieśninę Gibraltarską. Kiedy dostaniesz list, pewnie będę już w Hiszpanii. Co u was słychać, kochani? Jak ma się Mania? Tęsknię za tobą, mamo. Może jak zwiedzę z Matyldą całą Europę, to przyjedziemy was odwiedzić? Na pewno przyjedziemy. Napiszę do ciebie, jak znajdę Matyldę. Nie jesteś zła, że jestem na wyprawie? Radzę sobie doskonale, więc nie masz powodów do obaw. Pozdrów ode mnie całe stado. Kocham Cię i bardzo tęsknię. Twój już niemalutki, a za to bardzo dzielny Henio. P.S. Tak wziąłem czapkę, jakby miało być zimno.
Zmęczony wędrówką wróciłem na plażę i czekam. Udało mi się. Ja, malutki, tchórzliwy Henio, wyruszyłem na wyprawę i dotarłem. Jestem w Hiszpanii. Nie straszna mi żadna przeszkoda. Teraz jestem dzielnym łowcą, tak jak Matylda. Moja Matylda. Drogi Heniu, dostałam twój telegram. Och, Heniu, to wszystko potoczyło się zupełnie inaczej niż myślałam. Przepraszam cię, teraz jest już za późno i nie ma innego wyjścia niż powiedzenie prawdy.
Kłamałam, Heniu. Kłamałam. Nigdy nie dotarłam do Hiszpanii, ani do Finlandii czy Mongolii. Nie byłam w Chinach i nie widziałam Himalajów. Kłamałam. Przykro mi, Heniu. Zawsze chciałam podróżować, ale nie udało mi się. Nie dałam rady przebyć oceanu, więc zostałam na plaży. Wstydziłam się wrócić, bo bałam się, że mnie wyśmiejesz. Chciałam być twoją przyjaciółką, więc wymyślałam listy. Myślałam, że mnie lubisz, bo wydaje się dzielna, chociaż nigdy taka nie byłam. Heniu, ja miałam tylko ciebie, tylko mojego małego słonika. Zawsze zazdrościłam ci takiej dużej rodziny, mamy, siostry, kuzynów.
Też chciałam mieć kogoś, kto będzie mnie tak kochał i się o mnie martwił. Ale wiem już, że nie można się przyjaźnić z kimś, kto nie istnieje. Mnie w tych kłamstwach nie było. Nie wiem, kim jest Matylda. Pewnie nie będziesz już chciał takiej przyjaciółki, więc życzę ci udanej wyprawy. Prawdziwej wyprawy. Heniu, wiedz, że tęsknię za tobą. Przepraszam, twoja Matylda. Kiedy dostałem list od Matyldy, siedziałem na plaży. Nie wiedziałem, co czuję.
W oddali, koło kępy traw, zobaczyłem mamę. Mama! Nie wiem, co się działo. Po chwili nie umiałem zapanować nad płaczem. Trząsłem się i miotałem, a mama ze spokojem mnie głaskała, trzymała za trąbę i poczułem się znów malutki. To było kłamstwo! To wszystko było kłamstwo! Oszukała mnie! Nie była żadnym łowcą. Kłamała, a ja poszedłem do Hiszpanii. Mamo, mamo, przepraszam cię. Przepraszam, że się martwiłaś. Ja nie chciałem, naprawdę nie chciałem, żebyś była smutna. Nie złoź się na mnie, proszę. Ja tylko chciałem być dzielny. Chciałem tylko... Jesteś bardzo dzielny, Heniu.
Wiedziałeś, że lemury pilnują swoich drzew? Nie odchodzą zbyt daleko, a w ciągu dnia często wracają sprawdzić, co u niego słychać? Nie jesteś ciekawa, co słychać u naszego drzewa? Twój Henio. Wystąpili Henio, Ignacy Liss, Matylda, Joanna Pach-Zbikowska, Mama, Izabella Bukowska, Eryk, Krzysztof Szczepaniak. Piotr Skotnicki. Realizacja akustyczna Andrzej Brzoska.
Pokazano wszystkie 15 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.