Metodą Danielsa po rekord Polski | Mateusz Kaczor
Gość odcinka to z jednej strony najbardziej rokujący długas w Polsce, który wskoczył niedawno na 3. pozycję all-time polskiego maratonu. Z drugiej strony to biegacz, który łączy treningi z samodzielną budową domu, a układając plan treningowy posiłkuje się popularną książką "Bieganiem Metodą Danielsa". Z Mateuszem Kaczorem porozmawiałem o jego treningu, sportowym rozwoju, presji związanej z odważnymi deklaracjami i internetowym hejcie. *** Partnerem odcinka jest marka adidas - sponsor 9. Nocnego Półmaratonu Praskiego [reklama] Za pomoc w realizacji odcinka dziękujemy Studio Burza
Ja się zawsze zastanawiam, czy Daniels jest taki w pełni skalowalny i dla każdego, ale może do tego wrócimy, bo najpierw zahaczyłeś o szkołę norweską i tu bym się ciebie od razu zapytał, bo jesteśmy świeżo po memoriale Kamili Skolimowskiej, gdzie Jakob Ingebrigsten pobił W zmiarze w zasadzie przejechał się po rekordzie świata na 3000 metrów, zresztą dwa rekordy padły w Polsce jednego dnia. Jeszcze Mondo Duplantis, naprawdę super się to wszystko oglądało. Ty śledziłeś? Tak, oglądałem i byłem, znaczy w sensie na żywo nie obejrzałem, ale bo byłem na zakupach, akurat była niedziela handlowa z żoną i później retransmisję sobie odpaliłem i w sklepie między półkami, kurde, fascynowałem się, co on robi. Chłopak jest po prostu niesamowity. To ciekawe jest tam, czy jak byłeś między półkami, to umknęło ci czy nie, bo tam rekordziści, w tym właśnie Jakob, dostawali, wiesz, takie imitacje takiego wielkiego czeku, jak to zazwyczaj na tych dużych mitingach za rekord świata i tam wpadło 50 tysięcy, nie wiem, czy to było euro czy dolarów.
Ale no, to podobny przelicznik, plus minus. No i tak zastanawiam się w tym kontekście, bo jesteśmy w weekend, nagrywamy tę rozmowę w weekend poprzedzający dziewiąty nocny półmaraton Praski. No i ty zapowiadasz jak zwykle, zresztą odważnie, nie jak zwykle zapowiadasz rekord Polski, ale jak zwykle odważnie. Chcesz tutaj atakować rekord w połówce, wiesz jaka jest premia, jaka cię czeka? No to było jakby pierwszym motorem napędowym, a drugie, że deklaruję, że będę atakował rekord Polski, to też jest dla mnie osobiście taki motorek napędowy i cel między innymi, do którego dążę, bo inaczej no to ciężko o motywację w ogóle w treningu. Jeśli mam tam cel, a cel jakby rekord Polski wiem, że może być w moim zasięgu, no to jakby dążę do tego, żeby po prostu tak trenować, żeby ten rekord w ogóle spróbować nawet go ugryźć delikatnie, a jeśli będzie szczęście i zdrowie dopisze, no to nawet poprawić.
No dobra, no to konkret, jaka premia jest wpisana? No tu jest na publicznej wiadomości 40 tysięcy złotych za pobicie rekordu Polski. Otwarcie mówię, że takie pieniądze powinien Polski Związek wykładać za każdy rekord Polski, a nie tylko na poszczególnych imprezach, gdzie organizator znajdzie sponsorów i tak dalej. Uważam, że Związek dostaje takie gigantyczne pieniądze, co było ostatnio po igrzyskach opublikowane, że naprawdę nie zbiedniałby, gdyby wyłożył takie pieniądze dla każdego rekordzisty Polski. Znaczy ja myślę w ogóle, że w Oczywiście życzyłbym sobie, żeby wszyscy biegacze i każdy zarabiał jak najwięcej, ale trochę tak sobie myślę w kontekście tego, co zawsze się słyszy, że w biegach ulicznych mało jest tych pieniędzy do zgarnięcia. Jeżeli Jakob Ingebrigsten...
za bycie najlepszym all time na 3000 metrów dostaje raptem trochę ponad 4 razy więcej niż ty mógłbyś dostać, no bo oczywiście póki co musisz jeszcze to nabiegać i to oczywiście wcale nie jest łatwe wyzwanie. Natomiast zachowując taką proporcję, Zerknąłem sobie nawet w tabelę, jeżeli chodzi o półmaraton za zeszły rok, no to jest wynik, jeżeli chodzi o World Athletics, tak na poziomie między 190 a 200 wynikiem w tym jednym roku, tak? Tak. To uważam, że jest 1-0 dla siebie, jeżeli chodzi o pojedynek z Jakowem Ingebrigtsenem na to, co się opłaca robić, nie? Znaczy właśnie to też słuchałem ostatnio podcastu z panem blokowym, Zbignielem Rolmbieckim, który... Gdzie był w podcaście? Na Spotify wystarczy wpisać rozmowa.
I w międzyczasie motywatorem dla mnie jest to, że dzięki temu mogę sobie na przykład spędzać miło czas na budowie, bo ja lubię to robić i właśnie mogę pozyskiwać te pieniądze, żeby się budować właśnie w taki sposób, że biegam i tam zarabiam. No to gdzie jest w takim razie ten rekord Polski? No bo powiedziałeś przed chwilą, że jest to jakiś taki cel, o którym myślisz w najbliższym czasie, być może nawet w najbliższy weekend, jeżeli chodzi o dystans półmaratoński. Jakbyś miał to na skali, wiesz, gdzie masz pieniądze i marzenia, to ten rekord Polski będzie bardziej spełnieniem marzeń, czy bardziej myślisz o nim w kontekście po prostu takim zarobkowym? Myślę, że to będzie takie fifty-fifty, bo kurczę, no całe życie jednak właśnie ta ambicja sportowa, jednak człowiek trenuje po to, żeby zapisać się na kartach tej historii i jeśli bym powiedzmy poprawił ten rekord, no to na jakiś tam czas i na karcie tej historii już jakaś tam wzmianka by była.
się do niego odniósł, że wy jako długasi po przeniesieniu się na przykład ty na biegi uliczne, no to macie z tym tak naprawdę dużo łatwiej. Dużo łatwiej niż osoby, które reprezentują podobny poziom sportowy w innych konkurencjach biegowych, na przykład na bieżni, bo amatorzy biegania, których jest bardzo dużo, chyba więcej niż kibiców lekkiej atletyki, chociaż nie mam takich danych, ale tak zaryzykuję na potrzeby tej rozmowy. Też bym tak stwierdził. Oni nie potrafią sobie, wiesz, porównać w ogóle swoich treningów, swoich tam osiągnięć do kogoś, kto biega średnie bądź sprinty, to już w ogóle nawet nie mówię. A z wami mają taki punkt odniesienia, że taki, wiesz, trójkołamacz jak spojrzy na twój wynik maratoński, to ty jesteś dla niego takim herosem, jest taki efekt wow i przez to relatywnie, będąc na podobnym poziomie jak właśnie, nie wiem, chociażby...
Czyli z punktu widzenia kariery, jakbyśmy się zabawili w taki poradnik dla młodych lekkoatletów, to zaryzykowałbyś takie stwierdzenie, że bardziej się opłaca być dobrym, ale niewybitnym długasem niż dobrym bieżniowcem? W zależności jakie kto ma tam cele i ambicje. Ja uważam, że dużo młodych, ja przynajmniej uważam, że ja zrobiłem błąd, że za późno poszedłem na ulicę. Ja powinienem już w wieku młodzieżowca darować sobie bieganie na stadionie i niszczenie w ogóle zdrowia swojego, bo nie miałem z tego żadnych w ogóle korzyści, nic. Przez 12 lat biegania na stadionie nie pozyskałem nawet jednego sponsora, a po dwóch sezonach na ulicy udało mi się już podpisać współpracę z Adidasem, wpadło parę mniejszych sponsorów.
No i z presją też sobie jakoś radzili, nie? Tak, znaczy ja tu odbiegnę z powrotem do tych właśnie rankingów, że właśnie niektórzy zawodnicy, którzy startowali powiedzmy dwa lata wcześniej, pobiegali, wskoczyli w ten ranking, no na igrzyskach już nie dowieźli formy, po prostu mieli prawo udziału i dzięki temu nasi, którzy na świeżo jakby, bo większość naszych lekkoatletów uzyskała wyniki w roku olimpijskim, co było za tym, że właśnie na igrzyskach wypanną też lepiej, no. Myślę, że to był główny powód, dlaczego oni przeskoczyli tak o tyle pozycji, niż tam byli ogólnie na listach, jeśli patrząc o życiówki. Wiesz, ale też pojawiały się takie głosy, że właśnie przez to, że gonili ten ranking do samego końca, no to już tam ciężko było potem na igrzyskach coś wywalczyć, nie? No to też, też, no też może tak być, no ale no... No jednak wydaje mi się, że właśnie te rankingi to są takie... Ogólnie osobiście dla mnie to jest słabe rozwiązanie.
no to jednak na zdrowiu to się nie odbije. Ja po kadrze rozwaliłem sobie oba Achillesy, jeden do dzisiaj praktycznie jeszcze mi doskwiera. Ja jak patrzę w dzienniczki, no to mówię, ja w tym momencie nie jestem w stanie pobiegać na takich prędkościach interwałowych, które robiłem jako junior, a kwas to był na zasadzie zmierzcie i róbcie dalej. Nikt w ogóle nie patrzy na to, co co ma wnieść, jaki trening co ma dać i no takie niepoukładane to wszystko tam jest. A wytłumaczysz to trochę mi i słuchaczom, jak to działało? Bo ja nie do końca rozumiem. Ty masz na myśli to, że trenowałeś w swoim klubie pod okiem swojego trenera i jak jechałeś na kadrę, to przejmował cię ktoś, kto kompletnie nie zwracał uwagi na to, co ty robiłeś do tej pory i w dwa tygodnie obozu potrafił cię zajechać? No i tu biję z powrotem do tego, że dajcie dzienniczki, ja i tak ich nie przeczytam.
No to nie da się tak współpracować. Może wysłał trenerowi czasowi wiadomość, żebyś przyjechał wypoczęty i może... A tego nie wiem. Może był nim Powiedziałeś też, bo cały czas piję do tej wypowiedzi, w której mówiłeś o tym zajechaniu, że ty odradzasz generalnie młodzieży, znaczy powiedziałeś dokładnie zastanówcie się, czy kadra to jest dobra droga, ale nie chcę tak, wiesz, żeby nasza rozmowa płynęła tylko w stronę krytykowania kadry, ale jestem ciekawy, czy za tym komunikatem idzie coś jeszcze, czy... Ja mówię, jeśli jak było za moich czasów, być może w tym momencie już to może wyglądać zupełnie inaczej. Ja nie mówię, że teraz akurat jest to samo. Tak, ale czy jest w ogóle jakaś alternatywa dla treningu kadrowego? Czy trzeba być koniecznie z Radomia, gdzie wy jesteście, z tego co mówią, przynajmniej macie w miarę niezłe warunki, jeżeli chodzi o zabezpieczenie i trenowanie?
Potem zostawiłeś tą pracę dla budowy domu i zacząłeś biegać według właśnie tej metody Danielsa, o której powiedziałem na samym początku. No i zacząłeś osiągać, jakby nie patrzeć teraz, najlepsze wyniki w swoim życiu, stając się między innymi tym trzecim maratończykiem. Training Danielsa wbrew pozorom, jak wiele osób, które może nie znają i mogą sobie pomyśleć, nie jest taki lekki. Jakby tutaj tak wybrzmiało, że najbardziej popularna książka, ona jest dosyć skalowalna i nie jest to najlżejszy trening, jaki gdzieś tam w przestrzeni medialnej funkcjonuje. Natomiast jestem ciekawy z twojej perspektywy, tak patrząc szeroko na razie, co było największym czynnikiem w ogóle tego sukcesu, tego, że te wyniki masz takie fajne? No właśnie, patrząc na Danielsa, była ta ciągłość treningowa, do której cały czas nawiązuje.
modyfikuje ten trening, żeby szukać tych nowych bodźców, no bo jednak trening opiera się o bodźcowanie organizmu, a jeśli organizm jest do pewnego wysiłku już przyzwyczajony, no to ten trening nie daje efektów. A myślisz, że sam je znajdziesz? Bo pewnie nie ma wielu takich książek jak Daniels, które są na tyle... skalowalne i kompleksowe. Ja ostatnio czytałem wywiad Oli Lisowskiej dla TVP Sport po igrzyskach, która właśnie też trochę tak mi nasunęła tą potrzebę zmiany, bo ona mówiła, że pytała tak trochę rozżalona, na co poszła ciężka praca w ostatnich dwóch latach, miała mocniejsze i lepsze przygotowania. Niestety dało się zauważyć tylko zahamowanie w rozwoju i powiedziała zdecydowanie potrzebuję nowej myśli szkoleniowej, podjąłem pierwsze kroki, nie mogę się doczekać nowego. Ola też sugeruje, że będzie szukała trenera zagranicznego.
Nie byłby to jakiś fajny kierunek dla ciebie? Myślałem, myślałem naprawdę, myślałem nad tym, ale to się wiąże na pewno z wyjazdami częstymi gdzieś za granicę na obozy i na to w tym momencie jeszcze nie mam środków finansowych, żeby sobie... Powiem tak, muszę dopiąć budowę, dopiero zacznę myśleć dalej, bo będę mógł sobie pozwolić na przeznaczenie większej sumy pieniędzy na to, żeby gdzieś wyjechać na obóz itd. I tak, myślałem nad tym, żeby szukać zagranicznego trenera, chociaż u mnie też kuleje angielski i to też jest jakby troszeczkę barierą, ale myślę, że tam do przeskoczenia dla chcącego nic trudnego. Myślałem nad taką zmianą, ale póki co jeszcze, dopóki mam rozwój, Jakby wyniki idą do przodu, no to jeszcze pozostaję jakby na swoich planach, a jak się zatrzymam, no to zacznę się zastanawiać. Okej, no bo właśnie tak wiesz, jak to mówisz, my tutaj słuchacze pewnie w większości bardzo mocno kibicujemy, ja też osobiście rozwojowi ogólnie biegów długich w Polsce i trochę serce krwawi, jak słyszę najbardziej perspektywicznego biegacza według wielu osób,
Zastanawia mnie to, jakie są pozytywy takiego podejścia? Czy ty robisz to trochę dlatego, żeby też samemu się nakręcić? Czy taka dodatkowa presja tobie służy? No bo taka deklaracja niesie ze sobą to, że tą presję trochę otoczenia nakładasz. Tak, no bez presji nie ma sportu, ja uważam. Ja właśnie mówię, muszę za komuś sobie, jak już powiem coś publicznie, no to już głupio by było tak się wycofać, bo tak to jak człowiek by czegoś tam nie powiedział, nie zadeklarował, no to przychodzą myśli, że a może odpuści ten trening, w sumie to tylko takie jedne z wielu zawodów. A tak to jak sobie powiedziałem, że jest taki plan, chcę po prostu go zrealizować, powiedziałem to publicznie, więc będę dążył, żeby jakby z mordy cholewy nie robić i po prostu... też jest to motorekiem napędowym dla mnie do treningów. Czyli wykorzystujesz to jako tak naprawdę narzędzie trochę motywacyjne dla siebie, nie?
Tak, tak, zgadzam się z tym, co mówisz. A robisz to też w taki wyrachowany sposób, bo wiesz, jak sobie obserwujemy teraz, ja nie chcę tego wrzucać do kategorii sport, bo nie do końca uważam, że to się tam zalicza, ale są jakieś teraz takie popularne, mieszane sztuki walki wśród osób niekoniecznie prezentujących wysoki poziom sportowy, ale wysoką rozpoznawalność. No i tamte różne deklaracje, które oni rzucają, tak naprawdę większe zainteresowanie robią wokół tego wydarzenia, niż ono rzeczywistości jest warte. I zastanawiam się, czy ty też nie wykorzystujesz tego właśnie, tych szumnych zapowiedzi jako czegoś, co po prostu buduje zainteresowanie w taki zimny, wyrachowany sposób? Nie wiem czy tak, może aż tak, to nie podchodzę do tego, ale spójrzmy na Noah Laisk, co robi, tak samo, on jest gwiazdorem. A właśnie dla mnie on jest taki udawany trochę.
Troszeczkę tak, a może, znaczy w sensie... Nie jest naturalny w tym do końca, ty jesteś bardziej. No widzisz, no bo ja może nie robię tego tak jak on, ale on właśnie lubi sobie wokół siebie narobić szumu, ja tak... jak mówię, a jak coś zadeklaruję, to po prostu dla siebie, żeby mieć ten motorek napędowy do treningu, nie po to, żeby jakieś tam zrobić kurczę wokół siebie, nie wiadomo co, bo ja jestem zwykłym chłopakiem z Radomia, który nie potrzebuje jakiegoś tam nie wiadomo jakiego rozgłosu. Okej, powiedziałeś, że jesteś zwykłym chłopakiem z Radomia. Myślę, że masz tutaj trochę na myśli, bo masz taką mentalność, tak jak powiedziałem, jesteś taką osobą, którą przynajmniej ja cię tak widzę, pragmatyczną, raczej twardo stąpającą po ziemi, ale jestem ciekaw, czy w parze z tym idzie taka twoja samoocena sportowa, że jak stajesz na przykład na linii startu, tak jak były Mistrzostwa Europy i obok ciebie stali, nie wiem, Kripa czy Amanal Petros, tacy zawodnicy z europejskiego topu, to ty stojąc sobie myślisz trochę, kurde, co ja tu robię?
Czy myślisz bardziej na zasadzie, skoro tu jesteśmy, to wszyscy jesteśmy równi na kresce i podchodzisz do tego tak bez kompleksów, tak wewnątrz siebie, nie? Nie, no tak szczerze w Rzymie na przykład stając obok nich, mówię, kurczę, Creepa jest gość, jest, jest, ale ja też, kurde, taką wartość swoją poczułem, że właśnie ty też tu jesteś, właśnie, że oni tak samo zapierdzielają się, podglądam na strawie właśnie, co robi Creepa, no mówię, wiedziałem, że chłopa, on, wiem, że jest poziom wyżej, ale jakby, chociaż jakby przytrzymać, kurde, nawiązać w ogóle jakiś cień rywalizacji z nimi, to dla mnie to jest bardzo duża wartość i właśnie wtedy na starcie wszyscy tutaj jesteśmy równi. No wiadomo, że treningowo każdy tam jest na jednym poziomie, ale właśnie na tej linii startu no to każdy pracował tak samo ciężko, żeby tutaj się znaleźć i żeby zaprezentować właśnie swoją formę w danym dniu.
W którym miejscu ty byś postawił tą granicę, gdzie to już jest trochę za dużo? Powiem tak, czy jest za dużo? Ja bym powiedział, że u mnie jest za mało. Moja żona mówi właśnie zawsze na starcie, że kup... jeszcze powinieneś być jeszcze bardziej pewny siebie, bo zobacz jak ty trenujesz, a właśnie no to, czyli właśnie tu od perspektywy trzeciej osoby, no to ona widzi, że jeszcze u mnie jest tego za mało, że jeszcze bardziej powinienem być właśnie, czy nawet kurczę taki, no agresywniej podchodzić do tego wszystkiego i tak bardziej z pewnością siebie. Powiedzieliśmy o tych szumnych zapowiedziach, to może być czasami taka broń obosieczna, no bo jak się coś zapowie i się nie zrealizuje, to można gdzieś tam się wystawić trochę na publiczną krytykę. Tak, no to wskaza się, no w Rzymie też właśnie taka, w Rzymie ja też zapowiadałem, że tam będę walczył o top 8, no kurczę, no pojechałem tam walczyć o top 8, właśnie wtedy później od razu się wiadomo, broń obosieczna, wylała się fala hejtu, ale no jak ja zawsze podkreślam, ja robię wszystko dla siebie i dla spełnienia swoich celów, a nie żeby uszczęśliwiać ludzi.
No właśnie, gdzie się wylewa ta fala hejtu, chciałem się ciebie zapytać, bo też jeszcze wracając do tego wywiadu z TVP Sport, Ola Lisowska powiedziała coś takiego, że trzeba poświęcić pół roku ciężkiej pracy, by coś znaczyć się w świecie, są dwa biegowe treningi dziennie, dodatkowo wizyta na siłowni, trzeba pojawić się u fizjoterapeutów. Wiem, na co się wpisałam, nie narzekam, nie przejmuję się hejtem. Ja tak czytając to, szczerze tak się zastanowiłem, kurczę, Gdzie jest tak naprawdę ten hejt? Bo jak sobie popatrzymy na takie profile takich osób właśnie jak wy, jak Ola Lisowska, którzy tak naprawdę wybili się na tle takiej no szarzyzny, bo my czekamy na te fajne wyniki Polaków, jesteście takimi gwiazdkami jakby nadziei dla wielu kibiców. Jak sobie popatrzę na media społecznościowe Oli na przykład, no to tam jest naprawdę morze pozytywnych jakby wsparcia, morze gratulacji zawsze, nawet po jakichś niepowodzeniach.
Spokojnie, to ja przyjmę ten hejt, tylko niech ktoś ma na tyle odwagi, że jak już coś wylewa, no to niech wylewa to personalnie, żebym nie wiedział, z kim ja rozmawiam, a nie, że ktoś kryje się za jakby maską niku i może pisać wszystko bezkarnie. To jest takie słabe, ale no... Tak, to już jesteśmy w dobie internetu i chyba już tak po prostu trzeba się do tego przyzwyczaić i żyć z tym dalej. Tobie to nie sprawia problemu? Nie, ja po prostu... Spływa to po mnie jak po kaczce, że tak zażartuję i po prostu dalej... Jak po kaczorze. Tak. Okej. Fajnie, że w ogóle schodzimy tak na te tematy presji. Tematy presji to jest coś, z czym wiąże się kampania też marki Adidas, w ramach której ty startujesz, która jest też partnerem tego odcinka. Kampania się nazywa Jugatis, więc jeżeli temat presji jest w ogóle wam bliski, to zachęcam do tego, żeby pośledzić te materiały, które marka Adidas dla was, dla biegaczy, dla nas tam zamieszcza.
Ty też powiedziałeś właśnie w tym 2020 roku, kiedy miałeś to... załamanie treningowe powiedzmy, że jednym z powodów, że przestałeś mieć ochotę w ogóle na wychodzenie na trening było to, że z każdej strony była presja na wynik. Teraz wchodzisz do tej samej rzeki, bo znowu wokół ciebie jest bardzo głośno. Jestem ciekaw o jakie narzędzia ty jesteś bogatszy w tym momencie, po tych czterech latach, które właśnie pozwolą ci drugi raz nie wypalić się po prostu. No to ciężkie pytanie, bo... Nikt nie obiecywał, że będzie łatwo. Nie, no na pewno bardziej podchodzę do tego tak bardziej personalnie, że robię to właśnie dla siebie, a nie dla kogoś i że ile tak naprawdę w ciągu roku u mnie w karierze się zmieniło, praktycznie o 180 stopni wszystko zawróciło i że powiedzmy jak jeden start nie wychodzi czy coś, to nie znaczy, że cały sezon później jest popsuty.
Nie. Jesteśmy w weekend przed dziewiątym nocnym półmaratonem praskim, którego sponsorem jest też Adidas i to właśnie Adidas pomógł nam zaaranżować dzisiejsze spotkanie i z tytułu tego partnerstwa też mamy dla Was kilka tipów. Mianowicie wiemy, że marka planuje specjalne atrakcje dla biegaczy w strefie, gdzie będziecie mogli odbierać swoje pakiety. On będzie się mieścił W sklepie Adidas przy ulicy Marszałkowskiej. I to właśnie pierwszy tip będzie otwarty już od środy, także nie musicie czekać do piątku czy do soboty, żeby z tych atrakcji skorzystać. A raczej odradzamy, bo może tam się zrobić tłoczno, wiemy ile osób jest zapisanych. A też w piątek jest przewidziany koło godziny 18, o godzinie 18 dokładnie, tak zwany ShakeOut Run, gdzie wystąpi sporo osób biegających właśnie w brandzie Adidasa.
Ja na pewno się wybieram, w ogóle na Praską Piątkę już byłem zapisany dużo wcześniej, chciałem wziąć w niej udział, więc na pewno ShakeOut Run też zaliczę. Ty się wybierasz? Dzisiaj zadeklarowałem, że przyjadę, później wrócę do Radomia i później przyjadę z powrotem w sobotę, bo ja nie lubię siedzieć w hotelach i czekać na start, bo to jest dla mnie marnowanie czasu i takie łażenie bez celu i to mnie chyba bardziej stresuje niż sam start, tak szczerze powiem. Więc po prostu w piątek będę na tym treningu i później wracam do domu i... Czyli w piątek się widzimy, tak jak zapowiedziałeś, jak ktoś chce sobie zrobić foteczkę czy cokolwiek, to zawsze znajdujesz czas. No ale przejdźmy do tej największej atrakcji, jaką ty planujesz dla kibiców, czyli ataku na ten rekord. Rekord Krystiana Zalewskiego to jest 61.32 z Gdyni.
To jest tempo 2.55 na dystansie 21 kilometrów z małym okładem. W czerwcu ty na dystansie też w sumie nocnego półmaratonu we Wrocławiu, dużo analogii, bo też właśnie o tej samej porze rozgrywanym, pobiegłeś 64, tam coś koło 30 bodajże. 27 chyba. Mam pytanie, skąd masz takie sportowe przekonanie, że teraz jesteś gotowy pobiec o tyle szybciej, bo ta różnica jest naprawdę spora. Kto tam mnie zna i śledzi ogólnie moją karierę, ten wie, że ja po prostu miesiąc czerwiec to jest znienawidzony dla mnie miesiąc, bo jestem astmatykiem i alergikiem. Bardzo, bardzo, bardzo to odczuwam. Jestem wtedy mega osłabiony. To samo co w Rzymie, tak? Tak, niestety tak.
A masz jakiś taki trening, który jest takim papierkiem lakmusowym, który ci trochę pokazuje, że możesz być gotowy na taki wynik? Bo słuchałem na przykład, o teraz nasz podcast zatoczy trochę koło, bo zaczęliśmy od Inge Brikstena i na końcówce też on tutaj padnie, bo on powiedział w wywiadzie dla TVP Sport właśnie po tym rekordowym biegu na memoriale Kamili Skolimowskiej, że On tak naprawdę wychodząc na bieżnię i nigdy nie wie, na co go do końca stać, bo nigdy nie trenuje na 100%, nigdy nie zostawia na treningu całego zdrowia i tak naprawdę dopiero ten dzień startu jest taką odpowiedzią na pytanie, ile on może i sam się nie spodziewał, że aż tak mocno jest w stanie pobiec. Ty masz podobnie, czy jednak są takie treningi? Mam taki trening, który właśnie to jest 6 razy 1600 na minutowej przerwie, który właśnie jeśli pobiegam to na tym progu, jeśli te prędkości będą zbliżone do prędkości startowej, no to wtedy już wiem, że stać mnie naprawdę na szybkie bieganie na zawodach.
Pokazano pierwszych 25 dopasowań — doprecyzuj frazę, aby zawęzić wyniki. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Autor opowiada o doświadczeniach z kibicami w internecie, krytykując anonimowość i szybkie sądzenie.
Podczas wprowadzenia do Race Space, Kuba Pawlak przedstawia swojego gościa, Mateusza Kaczora, biegacza maratoński.
Kuba Pawlak i Mateusz Kaczor rozmawiają o treningu, zwracając uwagę na metody Danielsa i trening w norweskiej tradycji.
Kaczor opowiada o swoich planach na atak rekordu Polski i premiach za osiągnięcia.
Kaczor porównuje treningi w biegach ulicznych z treningami na stadionie, podkreślając korzyści i różnice.
Kaczor i Pawlak rozmawiają o zarobkach biegaczy i ich motywacjach, w tym ataku na rekord Polski.
Kaczor wyjaśnia swoje motywacje, skupiając się na małych krokach i osiągnięciach.
Rozmowa o popularności i sponsorach, z podkreśleniem korzyści płynących z biegu na ulicach.
Kaczor opowiada o swojej kariery, w tym o osiągnięciach i doświadczeniach z igrzyskami.
Kaczor i Pawlak rozmawiają o rankingach w maratonie i ich wpływie na osiągnięcia na igrzyskach.
Kaczor opina sytuację Norberta Kobielskiego po wpadce dopingowej na igrzyskach.
Mateusz Kaczor omawia swoje problemy z astmą i alergią, a także opisuje treningi prowadzone przed maratonem.
Adidas pomógł nam zaaranżować dzisiejsze spotkanie i z tytułu tego partnerstwa też mamy dla Was kilka tipów
Rozdziały i streszczenia generowane automatycznie. Pełna transkrypcja nie jest publikowana — wyszukaj frazę, aby zobaczyć dopasowane fragmenty.
„Adidas pomógł nam zaaranżować dzisiejsze spotkanie i z tytułu tego partnerstwa też mamy dla Was kilka tipów"
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
Gość odcinka to z jednej strony najbardziej rokujący długas w Polsce, który wskoczył niedawno na 3. pozycję all-time polskiego maratonu. Z drugiej strony to biegacz, który łączy treningi z samodzielną budową domu, a układając plan treningowy posiłkuje się popularną książką "Bieganiem Metodą Danielsa".
Z Mateuszem Kaczorem porozmawiałem o jego treningu, sportowym rozwoju, presji związanej z odważnymi deklaracjami i internetowym hejcie.
***
Partnerem odcinka jest marka adidas - sponsor 9. Nocnego Półmaratonu Praskiego [reklama]
Za pomoc w realizacji odcinka dziękujemy Studio Burza