El Kitos 67 🏁 bajka o wyścigach (Tajemnica Opony II) | Felek Wafelek (PFW_082)
Zwyczajny kamper staje do najdziwniejszego wyścigu świata — a spryt okazuje się szybszy niż gaz do dechy 🏁Na Torze Poza Mapą rodzina buduje wyścigowego kampera, zakłada drużynę El Kitos i rusza do pierwszego wielkiego wyścigu. Bajka o wyścigach dla dzieci, w której wygrywa się głową, a nie krzywdą — pełna humoru, banana w roli głównej i rywala, który bardzo nie lubi przegrywać. A na końcu tunel, z którego nikt jeszcze nie wrócił.Dla dzieci 4–12 lat. Można słuchać przed snem, w aucie i podczas zabawy.💬 Cytat:Zjechał z trasy. Ciekawe, dokąd się jeździ, jak się zjedzie z trasy.Najważniejsze:Budowa wyścigowego kampera i narodziny drużyny El KitosPierwszy wielki wyścig i zarozumiały rywal — Baron TurboSpryt zamiast siły: jak wygrywać, nie krzywdząc innychCliffhanger, po którym trudno nie włączyć części IIIRozdziały:00:00 – Wstęp01:00 – Drużyna El Kitos11:00 – Kwalifikacje i trening13:55 – Wielki Wyścig i Baron Turbo19:55 – Trasa poza mapą23:45 – Wygrać czy pomóc?28:05 – Wir!30:20 – Zakończenie🔔 OBSERWUJ:Obserwuj kanał, jeśli lubisz mądre bajki dla dzieci!💛 WESPRZYJ FELKA:Zostań Patronem i postaw Felkowi kakao:https://patronite.pl/PrzygodyFelkaWafelka🌐 MATERIAŁY DODATKOWE:Pobierz kolorowanki i zobacz świat Felka:https://www.przygodyfelkawafelka.pl/📸 INSTAGRAM:Zobacz kulisy powstawania bajek:https://www.instagram.com/przygody_felka_wafelka🎧 YOUTUBE:Posłuchaj i oglądaj Felka na kanale YouTube:https://www.youtube.com/@przygodyfelkawafelkabajka dla dzieci, bajka na dobranoc, bajka o wyścigach, słuchowisko dla dzieci, bajka przygodowa dla dzieci, Felek Wafelek, Przygody Felka Wafelka, bajka audio, polskie bajki, bajki po polsku, opowiadanie dla dzieci, podcast dla dzieci, wyścigi dla dzieci, tor wyścigowy, spryt, przyjaźń
Wszyscy spojrzeli na Filipa. A Filip dotknął swojej kitki. Tego małego, sterczącego do góry kitosa, którego miał na czubku głowy, odkąd tylko pamiętał. I którego nie dało się przegładzić żadnym grzebieniem świata. El Kitos, powiedział najpierw cicho. A potem głośniej, już całkiem pewny siebie. Drużyna El Kitos. El jak najwięksi, jak mistrzowie z plakatów, a Kitos, bo to ja. El Kitos, powtórzył Felek z podziwem. Brzmi jak ktoś, kto wygrywa. A kto będzie kierowcą? dopytał Krasnal unosząc ołówek. Grzegorz spojrzał na Filipa. Okrążenie powitalne prowadził on sam, ale ten bolid budowali dla kogoś zupełnie innego.
Filip, powiedział bez wahania. Kierowcą będzie Filip. Filip poczuł, jak w środku robi mu się ciepło i dumnie naraz. Krasnal zapisał wszystko starannie, a z trybuny natychmiast zachuczał wielki bieżnik, który, jak się okazało, miał ogromny kłopot z tą nazwą. Na tor wjeżdża drużyna El Keksik. El Kitos, poprawił Filip. El Klopsik? El Ki Tos. El coś tam sześćdziesiąt siedem! Dokończył bieżnik triumfalnie, najwyraźniej przekonany, że tym razem trafił idealnie. Filip tylko westchnął, ale uśmiechał się przy tym od ucha do ucha. I wtedy gdzieś z boku toru coś błysnęło.
Filip zdjął ręce z kierownicy. Drżały mu troszkę, ale to było dobre drżenie. Takie po dobrze wykonanej robocie. Cztery razy. Powiedział cicho bardziej do siebie niż do innych. Za czwartym razem się udało. Bo za każdym razem było lepiej, powiedziała Ola i pocałowała go w czubek Kitosa. Wielki wyścig ruszył naprawdę, tylko że nie biegł już po małej pętli od kwalifikacji. Biegł przez cały tor poza mapą. Ogromny, kręty i pełen niespodzianek. A Thor, jak się szybko miało okazać, za każdym razem potrafił wyglądać trochę inaczej. Gdzieś daleko przed nimi, na złotym postumencie w samym sercu toru, błyszczał niebieski klapek.
Filip zerknął na niego przez szybę i mocniej ścisnął kierownicę. – Jedziemy po ciebie – mruknął. Tym razem El Kitos nie został z tyłu. Filip pamiętał każdy zakręt, każdą dziurę, każde wzniesienie i kamper mknął w samym środku stawki, mijając bolid z beczek, wyprzedzając fotel na piłkach. – Tak! – krzyknął Filip, a serce waliło mu z radości. – Szybciej! Damy radę szybciej! I to była prawda. Kamper był szybki. Problem w tym, że Filip zaczął próbować rozwiązywać szybkością wszystko. Przed nimi wyrosła ściana. Wielki mur w poprzek toru z jedną tylko wąską szczeliną u góry.
Inni zawodnicy hamowali, szukali objazdu. Filip wcisnął gaz. Przeskoczymy! – zawołał. Filip, tam nie ma najazdu! – krzyknął Grzegorz. Nie było. Ale tuż przed samą ścianą w jezdni ział rząd kratek, a z nich buchał w górę taki podmuch powietrza, że aż uginały się nad nim chorągiewki. Markiza! – wrzasnął Grzegorz i szarpnął dźwidnie. Frrr! Markiza skrzydło rozłożyła się nad dachem akurat nad kratkami. Podmóg złapał ją jak wiadr żagiel i uniósł kampera w górę. El Kitos przez sekundę pofrunął, otarł się o krawędź szczeliny z długim komicznym szryt i wylądował po drugiej stronie cały drżący.
El Kitos przemknął przodem. – Ha! – roześmiał się Filip. – Nikogo nie strąciłeś – zauważył Felek. Ale wyprzedziłem. Wafelkowo zatwierdzone. A potem cały tor jakby oszalał. Zgubniki na bandach zawirowały naraz furkot, furkot, furkot i zaczęły wypluwać wszystko, co kiedykolwiek się komuś zgubiło. W powietrzu śmigały gumowe kaczki, skakanki, pojedyncze rękawiczki i piszczące zabawki. Bolid z beczek złapał trąbkę i zatrąbił tak, że wanna na kołach aż podskoczyła. Któryś pojazd dostał w bok wielkim pluszowym misiem i zawirował jak bąk. Ktoś z tyłu wypuścił chmurę kolorowego dymu, gęstego jak wata cukrowa, i przez chwilę nikt nie widział nic poza własną kierownicą.
Pyk, blop, trach! Cały wyścig zamienił się w jedną, wielką, pędzącą bijatykę na zgubione zabawki, a El Kitos przemykał przez sam jej środek zwinnie jak wafelek zsuwający się z przechylonego talerza. Za nimi z bandy wystrzelił kolejny zgubnik. Wypluł banana wielkiego, żółtego, lśniącego. Bolid z beczek chwycił go, zakręcił i cisnął pod koła fotela na piłkach. Fotel wpadł w poślizg, obrócił się trzy razy i wyleciał z toru wprost w krzaki. – Zjechał z trasy! – ogłosił radośnie wielki bieżnik z trybuny. – Fotel numer dziewięć zjechał z trasy! – Szkoda, szkoda. Jazda dalej.
Felek zmrużył oczy. Odwrócił się i patrzył na krzaki, w których zniknął fotel. Hmm, mruknął. Zjechał z trasy. Ciekawe, dokąd się jeździ, jak się zjedzie z trasy. Nikt nie zdążył odpowiedzieć, bo wtedy przed maskę El Kitosa wtoczył się kolejny zgubnik i wypluł. Prosto Filipowi w ręce, przez otwarte okno, drugiego banana. Broń gotowa, zawołał Grzegorz. To banan, powiedział Filip. Bardzo bogaty w potas, przyznał Felek. Idealne narzucanie w... No właśnie, w kogo? Filip spojrzał na banana. Potem na tor. A tam, tuż za następnym zakrętem, ziała w jezdni ciemna dziura, akurat taka, żeby wpadło w nią koło.
Zawodnicy pędzący z tyłu jej nie widzieli. Nie mogli. I Filip podjął decyzję. Nie rzucił banana w nikogo. Zamiast tego, mijając dziurę, wychylił rękę i położył banana tuż przed nią. Żółty, jaskrawy, widoczny z daleka jak drogowy znak. – Rzucić w śniadaniem? – powiedział. – W kogoś? My? El Kitos? Za nimi bolid z beczek dostrzegł banana w ostatniej chwili, gwałtownie skręcił i ominął dziurę, o której nawet nie wiedział. Oho, powiedział Felek cicho, a w jego głosie było coś ciepłego. To był chyba najlepszy banan w dziejach tego toru. Zaraz za zakrętem tor się rozdwajał.
– Naszej oponie ta droga jakoś… pasuje. Jakby ją rozpoznała. – To nie dekoracja – powiedział Filip cicho, przesuwając palcem po odcisku. Ktoś tędy jechał. Dawno. Tak dawno, dodała Ola, że kurz prawie zjadł cały ślad. To trasa, dokończył Filip. Trasa, której nie ma na żadnej mapie. Felek pochylił się nad śladem i jeszcze raz zmarszczył czoło. Coś tu chrupie nie tak, mruknął. Wielki wyścig ma mapę, a my właśnie znaleźliśmy drogę, której na tej mapie nie ma. Zakurzona trasa okazała się skrótem. I to jakim. Kiedy El Kitos wypadł z niej z powrotem na główny tor, większość stawki została daleko z tyłu.
El Kito spędził prosto na jej krawędź. Nie było już czasu, żeby zawrócić. Był tylko czas, żeby skoczyć. – Trzymajcie się! – zawołał Grzegorz i szarpnął dźwignię. – Boing! Cztery sprężyny pod kamperem wystrzeliły naraz. El Kitos podskoczył wysoko, przeleciał nad szczeliną jak kwadratowy konik polny i wylądował po drugiej stronie z głuchym łup, aż wszystkim zadzwoniły zęby. – Przeskoczyliśmy! – krzyknął Filip. – I nikogo już przed nami! Koniec pierwszego okrążenia jest tuż, tuż! I to była prawda. Myta pierwszego okrążenia migotała już w oddali. Wystarczyło jechać. A potem Filip usłyszał wołanie.
Pokazano wszystkie 11 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Filip i jego towarzysze ruszają na torze poza mapą, gdzie spotykają dziwne pojazdy.
Kamper El Kitos próbuje przejechać okrążenie poniżej 25 sekund, ale nieudane.
Filip i jego towarzysze nauczają się lepiej prowadzić, ale nadal nie mogą osiągnąć 25 sekund.
Filip i jego towarzysze zaliczają kwalifikacje, ale z trudnymi do przezwyciężenia problemami.
Filip i El Kitos startują w wyścigu, ale zaczynają z niepewnością i błądami.
Filip i jego towarzysze spotykają zgubniki i skróty, które wprowadzają ich w zamieszanie.
Filip i El Kitos pomagają Baronowi Turbo, który utknął w szczelinie.
Filip i El Kitos wjeżdżają w tunel, który prowadzi do nieznanego miejsca.
Filip i jego towarzysze zastanawiają się nad przebiegiem wyścigu i zagadkami, które muszą rozwiązać.
Rozdziały i streszczenia generowane automatycznie. Pełna transkrypcja nie jest publikowana — wyszukaj frazę, aby zobaczyć dopasowane fragmenty.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
Zwyczajny kamper staje do najdziwniejszego wyścigu świata — a spryt okazuje się szybszy niż gaz do dechy 🏁
Na Torze Poza Mapą rodzina buduje wyścigowego kampera, zakłada drużynę El Kitos i rusza do pierwszego wielkiego wyścigu. Bajka o wyścigach dla dzieci, w której wygrywa się głową, a nie krzywdą — pełna humoru, banana w roli głównej i rywala, który bardzo nie lubi przegrywać. A na końcu tunel, z którego nikt jeszcze nie wrócił.
Dla dzieci 4–12 lat. Można słuchać przed snem, w aucie i podczas zabawy.
💬 Cytat:
Zjechał z trasy. Ciekawe, dokąd się jeździ, jak się zjedzie z trasy.
Najważniejsze:
Budowa wyścigowego kampera i narodziny drużyny El KitosPierwszy wielki wyścig i zarozumiały rywal — Baron TurboSpryt zamiast siły: jak wygrywać, nie krzywdząc innychCliffhanger, po którym trudno nie włączyć części IIIRozdziały:
– Wstęp
– Drużyna El Kitos
– Kwalifikacje i trening
– Wielki Wyścig i Baron Turbo
– Trasa poza mapą
– Wygrać czy pomóc?
– Wir!
– Zakończenie
🔔 OBSERWUJ:
Obserwuj kanał, jeśli lubisz mądre bajki dla dzieci!
💛 WESPRZYJ FELKA:
Zostań Patronem i postaw Felkowi kakao:
https://patronite.pl/PrzygodyFelkaWafelka
🌐 MATERIAŁY DODATKOWE:
Pobierz kolorowanki i zobacz świat Felka:
https://www.przygodyfelkawafelka.pl/
📸 INSTAGRAM:
Zobacz kulisy powstawania bajek:
https://www.instagram.com/przygody_felka_wafelka
🎧 YOUTUBE:
Posłuchaj i oglądaj Felka na kanale YouTube:
https://www.youtube.com/@przygodyfelkawafelka
bajka dla dzieci, bajka na dobranoc, bajka o wyścigach, słuchowisko dla dzieci, bajka przygodowa dla dzieci, Felek Wafelek, Przygody Felka Wafelka, bajka audio, polskie bajki, bajki po polsku, opowiadanie dla dzieci, podcast dla dzieci, wyścigi dla dzieci, tor wyścigowy, spryt, przyjaźń