Mentionsy Mentionsy
Przemek Górczyk Podcast
Przemek Górczyk Podcast

#562 Jak Rosyjska Propaganda Wchodzi Polakom Do Głowy? Praca Tłumacza - Michał Gołkowski

31.05.2026 ·1 godz 56 min · 13 rozdziałów · 1 sponsor

Michał Gołkowski to pisarz, lingwista i tłumacz symultaniczny języka angielskiego i rosyjskiego. Od lat tłumaczy na żywo w telewizji wydarzenia ze Wschodu, a swój związek z tym regionem opisuje jako klasyczny love-hate. W książce „Russkij mir" przybliża świat rosyjskiej propagandy, a żeby zajrzeć w głowy ludzi po drugiej stronie, pojechał do ukraińskiego więzienia rozmawiać z rosyjskimi jeńcami. Prezes Fundacji Nonnedixi, zajmującej się przeciwdziałaniem narracjom propagandowym.Linki:Instagram: https://www.instagram.com/golkowskimichal/Facebook: https://www.facebook.com/MichalGolkowskiOfiszylFanpejcz/Książki (Fabryka Słów): https://fabrykaslow.com.pl/autorzy/michal-golkowski/-Partnerem odcinka jest Osavi – producent przebadanych suplementów. Zgarnij zniżkę na produkty Osavi z kodem PGP20 na stronie https://skillnutrition.com/#wspolpracareklamowa--Wejdź na https://hecato.pl/e562 i zobacz, co dla Ciebie przygotowaliśmy.Współpraca: [email protected] materiały znajdziesz tutaj: https://www.instagram.com/przemekgorczyk/#autopromocja🎧 Słuchaj na YouTube: https://youtu.be/WwuaaiwN8mw---Spis treści:00:00:00 Dzisiaj w odcinku00:02:29 Michał Gołkowski – tłumacz, pisarz, prezes fundacji00:03:16 Trudność tłumaczenia symultanicznego00:09:10 Nawiązania kulturowe w tłumaczeniach00:11:36 Sprawy Rosji – dlaczego się tym zajmuje00:13:44 Białoruś oczami 10-latka00:21:23 Syndrom sztokholmski wobec Wschodu00:26:00 Kaliningrad – najbardziej obrzydliwe miejsce00:31:02 Moskwa jako miasto wrogie00:34:27 "Obrona mniejszości rosyjskojęzycznej" – manipulacja językiem00:37:12 Skąd idzie propaganda rosyjska00:39:34 Propaganda jako wstępnie przetrawiona papka00:42:15 Manichejski dualizm – wróg daleko00:46:48 Stosunek Trumpa do Ukrainy i Rosji00:49:14 Polskie socjale po połajance Zełeńskiego00:52:13 Obiektywizm i moralność w konflikcie00:58:10 Pomoc cierpiącym niezależnie od strony01:02:22 Wyjazd na Ukrainę do rosyjskich jeńców01:08:06 Kolonia karna – pokazówka czy nie01:14:58 Walka o organizację wyjazdu i "prawie znaleźli broń"01:19:51 Plan na rozmowy z jeńcami01:22:52 "Ty kto wapś sie po żyzni" – pytanie z grypsery01:27:00 Empatia wobec jeńców – traktowanie jak ludzi01:31:52 Czego dowiedział się z rozmów01:34:54 Rola cerkwi prawosławnej w propagandzie01:45:00 Rosja jako system plemienny, nie feudalny01:48:51 Plany na przyszłość – wywiad z Wagnerowcem01:51:54 PMC jako usankcjonowana przemoc01:54:45 Michał Gołkowski w internecie#wschód #rosja #propaganda #ukraina

21:15 · Syndrom sztokholmski i opowieści o Białorusi 8

Ja tutaj celowo robię nawiązanie do przemocowości i celowo używam złego przykładu, bo na takiej zasadzie działa cały system na wschodzie. Ale to jest PTSD, to jest syndrom sztokholmski. W momencie, w którym się z tego wyrywasz, to możesz sobie to romantyzować. I mówisz, o tam było tak fajnie, tak pięknie, szczęśliwe, to było lepsze, trawa była bardziej zielona, prawda, ziemia po deszczu bardziej pachniała jak byliśmy młodzi, to jest normalne. Dla mnie akurat to się zgrało z tą Białorusią, to jest raz. Dwa, to jest klasyczny love-hate relationship, znowu patologiczny, bo Wschód jest dla mnie miejscem, do którego tęsknię, kiedy jestem z daleko od niego i mam takie wow, ale bym sobie tam pojechał, nie wiem, znowu pojechał do Kaliningradu, prawda, czy tam Moskwa, czy Nowosybirsk, czy coś tam, a jak tam pojadę, mam takie, no kurwa ludzie, no po prostu was tu się powinno resecjalizować, no przecież to w obozach was tylko zamknąć, w ogóle co za debilizm, joda, rzyga ci się jak na to patrzysz.

To jest klasyczny love-hate. Nie możesz bez tego żyć. A z tym nie jesteś w stanie wytrzymać. Masz ochotę wyjechać do Kaliningradu, po czym już na granicy jesteś przerażony i przekonane, że cię wsadzą do więzienia. Odliczasz dni do wyjazdu, mówisz, nie no dobra, nie uda mi się, tym razem mnie nie wypuszczą, na pewno coś pójdzie nie tak, coś się wywali. Wyjeżdżasz, masz takie, uff, wchodzisz na pierwszą stację benzynową po polskiej stronie, uzyci stają w oczach, bo jest pięknie, czysto, uśmiechnięta dziewczyna się pyta, dzień dobry, w czym pomóc, po czym dwa dni później masz takie, kurde, kiedy by tu znowu pojechać. I ja nadal jestem rusofilem i rusofobem w jednym. Tam nie ma logiki, bo to są emocje.

Ruski człowiek, jaki tam rosyjski? I tego rosyjskiego się robi coraz więcej. To jest to, co mówiliśmy na początku, o tym, że język ewoluuje, o tym, że ja bardzo lubię być konserwatywny, że ja lubię przyjąć ten złoty wzorzec Sewr. Już wtedy, w połowie lat dziewięćdziesiątych, instynktownie, gdzieś z tyłu głowy, wyczuwałem, że tam dalej, w Moskwie, w Rosji, coś się dzieje, że tam coś się zmienia. Że oni zaczynają tworzyć sobie nowe słowa. Że oni zaczynają w jakiś sposób wymyślać sobie rzeczywistość. Że coś jest nie tak. No i potem był ten moment, kiedy w 2004, chyba 2004 roku, dane mi było odwiedzić Kaliningrad.

To było zaskakujące, bo Kaliningrad przez bardzo wiele lat w moim prywatnym rankingu zajmował zaszczytne miejsce, najbardziej obrzydliwego i odpychającego miejsca, w jakim w życiu byłem. Czemu? W dużym skrócie, bo jest to miejsce, w które po II wojnie światowej wpuszczono etnos słowiański, czyli nas. Przesiedlony ze wschodu, przy czym nie z takiego wschodu jak nasze kresy, Lwów czy coś takiego, tylko w ogóle gdzieś tam, za Ałtaju, nie wiadomo skąd, pozrzucanych. Głównie wojskowych, którzy byli przekonani, że miejsce, w które przyjechali nie należy do nich i należy je zniszczyć tak, żeby Niemcy tam nigdy nie wrócili i że nie ma sensu tam nigdy remontować, bo Niemcy tam mogą w każdej chwili wrócić.

Więc to jest miejsce, w które przez 50 lat nie włożono ani pół rubla, Gdzie mieszkali wyłącznie ludzie uważający się za nietutejszych, robiący wszystko, żeby zniszczyć jakiekolwiek ślady cywilizacji, celowo używam tego słowa, która była tam przed nimi. Kaliningrad na początku lat 2000 był przerażający. To znaczy? Kaliningrad na początku lat 2000 Nie był nawet podobny do Białorusi. Z lat dziewięćdziesiątych Białoruś była czysta, ułożona, wysprzątana, spokojna. Kaliningrad był dziki, zaniedbany, brudny, tak jakby zatrzymał się w latach dziewięćdziesiątych. Jakby nikomu na niczym nie zależało.

Mimo, że wcześniej rozpiszczyli pół starego miasta, żeby zbudować obwodnicę, a nie, to jednak zostawimy i tak to stoi od lat siedemdziesiątych. Wiesz, sklepy. Jesteśmy w Kaliningradzie. Jesteśmy w Prusach Wschodnich. Jesteśmy między Polską, Litwą. Sklepy z napisem Towary z Europy. Nagle jesteś, nie to, że na innej planecie, jesteś w innej galaktyce. Gdzie ludzie marzą tylko o tym, żeby wyjechać do Europy. Dla nich Polska, jeszcze wtedy walcząca z wejściem do strefy Schengen, Unii Europejskiej itd., jest już Europą.

A policjant się na ciebie patrzy. A po co ci to? Szczurasa Bonczurasa mówisz po prostu, żeby... Nie no mówię cokolwiek, jakiegoś tam, kogoś tam, ale jakby... Podchodzisz do policjanta i pytasz się o drogę, dostajesz pytanie, po co ci to? Trochę inaczej niż on raz. Trochę? Więc najpierw była Moskwa, a potem tata objął konsulat w Kaliningradzie. No i do tego Kaliningradu tam się jeździło po dwa, po trzy razy w roku po prostu, żeby zwiedzać, żeby ojcu tam pomagać z tłumaczeniami na konferencjach i tak dalej, i tak dalej. No i po prostu widziałem jak to wszystko się zmienia. Widziałem jak ten świat ewoluuje, albo raczej jak ten świat dewoluuje, no bo to już były zaawansowane lata Putina, to już było po wojnie w Gruzji, to było jeszcze przed aneksją Krymu,

No i tak jakoś wyszło, że doszedłem do wniosku, znaczy doszedłem do wniosku, odkryłem w pewnym momencie, że rzeczy, które dla mnie są oczywiste, no właśnie. Czyli? Chociażby to, że Kaliningrad jest paskudnym miejscem. Chociażby to, że Moskwa jest miejscem wrogim. Chociażby to, jak bardzo inna była i jest Białoruś od chociażby naszego Terespola. Jak rozmawiasz sobie z innymi ludźmi, którzy też byli w tych samych miejscach, to oni mają podobne doświadczenie jak ty? Konsul Jarek Czubiński, który był konsulem, gdy byliśmy tam pierwszy raz, z którym zresztą znam się jeszcze z czasów Białorusi, stwierdził, że Kaliningrad jest placówką misyjną. I to jest bardzo trafne określenie, bo rzeczywiście ludzie, do których wtedy, w tej połowie lat 2000 się mówiło, mieli na tyle odmienne pojęcie o świecie, że musiałeś im tłumaczyć pojęcia podstawowe.

33:34 · Analiza propagandy rosyjskiej 1

Propaganda mówi ci, kto jest winien? Jeżeli ci mówi, kto jest winien jakiegoś nieszczęścia, to znaczy, że ten ktoś jest zły. Jeżeli ten ktoś jest zły, to znaczy, że ty jesteś dobry. Propaganda daje ci też listę wrogów, gotową. I jesteś w stanie powiedzieć, kto jest twoim wrogiem. To jest wróg, który zazwyczaj jest na tyle daleko, Że możesz spokojnie go opluwać, bo nie musisz się bać, że on zareaguje. To jest trochę tak, jak ty opowiadałeś o tym Kaliningradzie, że jak nie jedziesz do niego, to myślisz, że jest super. Jak pojedziesz, to się konfrontujesz z rzeczywistością, ale jeśli ten wróg jest daleko, to nie masz możliwości skonfrontowania się z rzeczywistością. Zobacz, że wrogiem weź dowolnego randomowego polskiego patriota, nieważne z jakiego obozu.

67:16 · Opowieść o rozmowach z więźniami 2

Znaleźć miejsce, w którym mi powiedziano, że mam się znaleźć. Mieć nadzieję, że wszystko to nie jest prowokacją. Służb na przykład, no bo ja jestem z rodziny dyplomatycznej. Więc mogłoby się okazać, że pojechałem tam, gdzie mi kazano i próbowałem komuś sprzedać narkotyki. Dlaczego? Może dlatego, że ojciec będący emerytowanym dyplomatą zna się z kimś, kto zna się z kimś, kto ma wpływ na coś, nie wiem. Zważywszy na to, że jak ostatni raz byłem w Rosji i wracałem z Kaliningradu, 23 grudnia 2021 roku, półtora miesiąca przed irwazją, to na powrocie prawie znaleźli u mnie broń.

Dla nich to jest zaskoczenie. I to jest to, co powiedział konsul Czubiński w Kaliningradzie, to jest działalność misyjna. Rozmawiasz z ludożercą i mówisz, ale ty jesteś człowiekiem takim jak ja, ty masz duszę. Ja cię teraz nie zjem. Nie musimy zachowywać się wobec siebie tak, jak wasi zachowywali się wobec tamtych. Czego ci się udało dowiedzieć w takim razie? Czego chciałeś się dowiedzieć i czego udało ci się dowiedzieć? Wiesz co, przede wszystkim to był śmieszny moment, bo to był trochę taki leap of faith z mojej strony.

96:43 · Rola cerkwi w propaganda 1

Oni są mocno religijni? Czyli kto jest przeciwko władzy, ten jest po stronie szatana. Logiczne, nie? Czy kto jest mocno religijnym? Rosjanie. Nie wiem. Bo to jest jednak osobna władza. To jest to, co uderzyło mnie już w latach 2000 w Kaliningradzie. Kiedy budowano tam nową cerkiew na jednym z głównych placów i widziałem jak baby idące tym placem idą, teraz będzie demonstracja, i jest tak. I idą dalej.

Pokazano wszystkie 12 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.