Mentionsy Mentionsy
Profesor Matczak
Profesor Matczak

Wyspa Epsteina – skąd to zło? Prawem i rozumem #42

05.02.2026 ·33 min 38 s

Nowy, smutny 42. odcinek „Prawem i rozumem” - „Unde malum” / „skąd zło” to pytanie starsze niż filozofia i religia. Wraca dziś z nową siłą po ujawnieniu akt dotyczących wyspy Jeffreya Epsteina. Ujawnieniu połowicznym, bo – jak przyznali sami prokuratorzy – nie pokazano tego, co najgorsze: obrazów przemocy, pornografii dziecięcej i śmierci. A skoro tego nie pokazano, to znaczy, że działo się tam piekło. Ten film nie jest opowieścią o jednym potworze. Nie jest też historią „marginesu”, który można łatwo wykluczyć z naszej wyobraźni. Wyspa Epsteina była miejscem spotkania centrum świata: polityków prawicy i lewicy, establishmentu i antyestablishmentu, wizjonerów technologii, filantropów, intelektualistów i ludzi władzy. To tam pęka iluzja, że wystarczy mieć „właściwe poglądy”, by być po właściwej stronie. Pokazuję, dlaczego zło na wyspie Epsteina nie brało się ze słabości ani desperacji, lecz z potęgi. Z przekonania, że „wszystko wolno”, że są ludzie stojący ponad normami, prawem i wstydem. To zło aroganckie, syte, znudzone — zło świata, który nie zna już słowa „nie”. Porównuję wyspę Epsteina z Auschwitz i Gułagiem nie po to, by je zrównać, lecz by pokazać zmianę cywilizacyjnej matrycy. Jeśli tam człowiek był paliwem dla totalitarnej maszyny, to tu staje się gadżetem w rękach znudzonego nadczłowieka. Luksusowym butikiem cierpienia w świecie, który obiecał absolutną wolność bez granic, prawdy i autorytetów. W tle tego wszystkiego pojawia się jeszcze jeden kontrapunkt: Osiem Błogosławieństw — projekt cywilizacyjny oparty na samoograniczeniu, pokorze i zgodzie na stratę. Wyspa Epsteina jest jego dokładnym zaprzeczeniem. To świat ekspansji, intensywności, dopaminy i obowiązkowej ekstazy, w którym smutek i wstyd uznano za emocje do „przepracowania”, a nie sygnały moralne. To nie jest kazanie. To próba zrozumienia, jak kultura, która odrzuciła pokorę jako opresję, dostała w zamian przestrzeń, w której wielcy bawią się cudzym cierpieniem z nudów. I dlaczego regulacje prawne nie wystarczą tam, gdzie etyka została uznana za prywatną sprawę silnych. Jeśli interesuje Cię nie tylko kto, ale dlaczego — zapraszam.

Ale ta sprawa, tego zła, które tam miało miejsce, nie była związana z tym, że ktoś nie miał wyjścia. Wprost przeciwnie. Wielcy tego świata, którzy dokonywali tego zła, którzy tam byli, mieli wszystkie wyjścia i wejścia otwarte. Absolutnie wszystkie. Właściwie można powiedzieć, że Epstein był Miejscem luksusowym, był miejscem ekskluzywnym, do którego, żeby się dostać, trzeba było mieć specjalne dojście. Więc na pewno nie można powiedzieć, że to byli ludzie, którzy nie mieli wyjścia. Zaskakujące jest tutaj zachowanie Ilona Muska, która jest jedną z osób, która tam się pojawiła w tych dyskusjach. On powiedział... Że on wprawdzie tylko pisał do Epsteina, pytał o najdziksze możliwe imprezy, ale tam nie był. Bo jak się wyraził, gdyby chciał to robić, to mógłby to robić z łatwością, gdzie indziej, nie musiałby tam jeździć.

To pokazuje, że ci ludzie rzeczywiście chyba mogli wszystko i wiedzieli o tym, że mogą wszystko. Pytanie jest takie, jeżeli Musk mógł to robić, to po co pytał o to, żeby robić to tam? Zostawmy to pytanie na moment. Zastanówmy się jeszcze, jakie inne mogą być powody zła. Na przykład powodem zła może być to, że człowiek jest słaby i łamie pewne reguły, dlatego że nie jest w stanie dorównać do pewnego poziomu dobra. To znaczy chce być dobry nawet, ale czyni zło. Bardzo często tak się zdarza. Szanuje reguły, ale jakaś słabość nie pozwala mu pozostać w tym obszarze szanowania reguły. Na wyspie Epsteina nie o to chodziło. Ci ludzie nie ze słabości łamali te reguły, ale z tego, że czuli się potężni, że czuli się nad ludźmi, że uważali, że mogą, że żadne reguły ich nie obowiązują.

Tylko, że zapominamy, że ta wolność powinna się kończyć tam, gdzie zaczyna się drugi człowiek. I teraz ta wizja postmodernizmu, świata bez reguł, świata relatywizmu, świata, w którym wszystko wolno, w którym każdy ma dążyć do samorealizacji właśnie, myślę, znalazła swój perwersyjny koniec tam na tej wyspie. Dlatego, że Ten koniec polegał na doprowadzeniu do, można powiedzieć, maksimum tego twierdzenia, że jeżeli moja wolność jest najważniejsza, to właściwie nie ma końca tej wolności. Ja muszę ciągle szukać nowych bodźców po to, żeby sprawdzać siebie, żeby wyrażać siebie. Jeżeli moja seksualność, tak jak mówi część filozofii postmodernistycznej, jest częścią mojej tożsamości, to dlaczego nie mam poszukiwać wyrażania tej seksualności w najdzikszych imprezach, jak mówił Musk, w najbardziej

Bo jak mówi dawne powiedzenie hipokryzja, Jest hołdem o danym cnocie. To znaczy, jeżeli ktoś chce być hipokryt, musi być hipokrytą, jest hipokrytą, to znaczy, że rozumie, że musi jakoś usprawiedliwiać, musi siebie prezentować jako osobę szlachetną. Natomiast wydaje się, że tam, kiedy się czyta te maile, kiedy widzi się prawdopodobnie, bo takie są sugestie, że to jest kot, że wykorzystywanie dzieci było traktowane jak zamawianie pizzy, że było przedmiotem pożądania jako zabawa, jako radość, jako coś, co Co jest, można powiedzieć, dobre, dlatego że daje przeżycia, że tam był jakby inny świat, inne uniwersum etyczne. No to jednak mam wrażenie, że to jest zło, które odmawia twierdzenia, że jest złem.

Pokazano wszystkie 4 dopasowania. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.