Mentionsy Mentionsy
Poznańskie Historie
Poznańskie Historie

Poznańskie Historie - Odcinek 25

25.07.2025 ·6 min 58 s

Profesor Wiktor Dega – wybitny lekarz i człowiek sercaW tym odcinku Łukasz Kaźmierczak i Marek Rezler przybliżają postać jednego z najbardziej cenionych i lubianych poznaniaków XX wieku – profesora Wiktora Degi. To nie tylko wybitny ortopeda, ale też społecznik, humanista i ambasador Poznania na arenie międzynarodowej. Jego dokonania medyczne i postawa życiowa budzą szacunek do dziś.Kim był człowiek, którego imię nosi dziś słynna klinika ortopedyczna i który odmienił życie tysięcy pacjentów – także tych najmłodszych?🩺 Czego dowiesz się z tego odcinka?✅ Kim był prof. Wiktor Dega i dlaczego zasłużył na miano legendy?✅ Jakie znaczenie miała jego praca dla rozwoju ortopedii i rehabilitacji w Polsce?✅ Dlaczego był nazywany „lekarzem ludzkich serc”?✅ Jakie wartości reprezentował i jak wpływał na otoczenie – także poza szpitalem?✅ Gdzie w Poznaniu można spotkać ślady jego działalności?💡 Dlaczego warto posłuchać?To opowieść o lekarzu z powołania i prawdziwym humanistycznym autorytecie, który całym życiem służył drugiemu człowiekowi. Jeśli interesuje Cię historia wielkich ludzi Poznania – ten odcinek musisz poznać.🎧 Słuchaj teraz na Spotify i poznaj historię profesora Degi – człowieka, który dawał nadzieję.🔎 Hashtagi dla lepszej widoczności:#Poznań #WiktorDega #HistoriaPoznania #Medycyna #Ortopedia #Społecznik #PoznańskieHistorie #PodcastHistoryczny #Dega #LekarzZPowołania

Podcast Radia Poznań. Poznańskie Historie. Dzień dobry, Marek Rezler z nami, jak zawsze z Poznańskimi Historiami. Dzień dobry, kłaniam się pięknie. A będzie bardzo miła historia, dlatego że to wyjątkowo pozytywna postać, a opowiadamy od jakiegoś czasu o tych najbardziej znanych, takich ikonicznych poznaniakach. Jednym z nich jest profesor Wiktor Dega, bez wątpienia. Oczywiście, profesor Wiktor Dega. Człowiek niezwykle sympatyczny od strony prywatnej, osobistej, o miłej, sympatycznej twarzy. Człowiek, który był bardzo lubiany, szczególnie przez dzieci. Nie ma się czemu dziwić, że 6 lutego 1969 roku został pierwszym kawalerem Orderu Uśmiechu.

W ogóle pierwszym. W ogóle pierwszym. W pełni na to odznaczenie zasłużył. To już przeszedł do historii, można powiedzieć, tym jednym akcentem. Zasłużył za to, jaki był na co dzień, jak rozumiem. Bardzo miły, sympatyczny, ale przy tym wymagający i konkretny. Jest pewne podobieństwo w zachowaniu Wiktora Degi do profesora Olecha Szczepskiego, który z kolei kierował szpitalem szpitalnym na Jeżycach. Ogromnie szanowany, ogromnie lubiany. Kiedy wchodził na codzienną odprawę do szpitalu, cały personel wstawał i wszyscy byli zapięci na ostatni guzik. To już o czymś świadczy. Do Degi i do Szczepskiego nikt z personelu ani z pacjentów nie miał najmniejszych zastrzeżeń. Poza tym miał bardzo sympatyczną osobość, to się liczyło. No i też ciekawy biogram, no bo zanim został profesorem, to jest człowiek, który powąchał proch wojenny.

Z tych Wierzejewskich, jak najbardziej z tych Wierzejewskich. Przy czym Dega stopniowo się dopiero kształcił, uczył w medycynie. I w wyniku wielu studiów, między innymi w Coburgu, w Berlinie, zdobył wtedy maturę wreszcie. Bo wiadomo, że Marynce nie zdążył przed wybuchem wojny i zaczął pracę w Warszawie i ostatecznie jednak w 1924 roku zainstalował się, jeżeli tak można powiedzieć, na Uniwersytecie Poznańskim, na Wydziale Medycznym i z Poznaniem później związał się już prawie do końca życia. Z przerwami na okres okupacji. Poznańskie Historie To, że był kowalerem Orderu Uśmiechu, miał miłą osobowość, ciekawy biogram, to jeszcze za mało, żeby zostać patronem szpitala i liceum, więc musiał mimo wszystko ten dorobek naukowy mieć potężny.

Tak, ponad 200 prac naukowych związanych z ortopedią, szczególnie się specjalizową, Wiktor Dega, Łukasz Kaźmierczak, Marek Rezler, Poznań Czyli dziedzina, która w tej chwili jest zupełnie naturalna i oczywista, stosowana w leczeniu chorych, wtedy była zupełną nowością. Chociaż wydaje nieprawdopodobne, że ktoś mógł na to nie wpaść i dopiero profesor Dega.

Najczęściej tak bywa, że wynarski się pojawiają wtedy, kiedy staje się to takie oczywiste, że się dziwimy, że dopiero teraz Dega na to wpadł. Prawie do końca życia był bardzo aktywny zawodowo. Bardzo szanowany i trzeba powiedzieć, że zaowocowało to doktoratami honoris causa Akademii Medycznych, bo w Poznaniu, w Krakowie, we Wrocławiu, w Łodzi, w AWF-ie w Poznaniu, wszędzie był doktorem honoris causa i w pełni na ten tytuł sobie zasłużył. No i też był człowiekiem wyjątkowo długowiecznym, jak spojrzałem. Tak, tak, tak, no bo sobie przekalkulujmy i 1896, zmarł w 1995, czyli prawie 100 lat dożył. Wielu z nas mogło tak naprawdę go jeszcze zapamiętać i przejść gdzieś. Tak i do tej pory jeszcze wiele osób pamiętamy, że skoro odszedł w roku 1995, czyli nie jest aż tak bardzo daleko,

Właśnie, że też był, tak jak zajrzałem, że też był jednym z chirurgów w punkcie opatrunkowym właśnie w czasie powstania. Czyli właściwie te najważniejsze momenty polskiej historii. No był lekarzem, to wtedy już musiał działać jako lekarz, niekoniecznie jako ortopeda. I w czasie powstania warszawskiego się jak najbardziej sprawdził. Po upadku powstania osiadł w Piotrkowie Trybunalskim, ale w grudniu 1945 roku wrócił do Poznania i objął katedrę profesora nadzwyczajnego na Uniwersytecie Późniejszych Akademii Medycznych. I bardzo też kochał Poznań, był między innymi członkiem Towarzystwa Miłośników Miasta Poznania i honorowym obywatelem Poznania. Poznań mu się wdzięczył. W pełni mu się ta godność należała. Profesor Wiktor Dega był jednym z symboli Poznania. I takim pewnie pozostanie, choćby w nazwie szpitala.

Pokazano wszystkie 6 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.