[PRRC]: Yardburn
Yardburn to zapach palonych śmieci i zabawa dzieciaków z lat 90. Zabawa muzyką i formą, przy zachowaniu śmiertelnej powagi względem otaczającego nas świata. Ile śmieci jest w junk rocku? Jak znaleźć kolegów do wspólnej zabawy?, a w końcu: Co najbardziej chciałby spalić Yardburn? Krzysiek Walter-Croneck zaprasza na rozmowę z Kubą Kossakowskim, wokalistą grupy.
Powiedz mi, jak się zbiera ludzi do takiej zabawy, bo tu trzeba chyba dosyć dużego połączenia mentalnego, żeby wszyscy razem stwierdzili, tak, ta wizja Jezusa wyzywającego wszystkim na pojedynek, na breakdance, wszystkim nam pasuje i uważamy, że to jest jednocześnie zabawne, ale ma coś w sobie. Jak się do takiej zabawy zbiera ekipę? To zabawna kwestia, bo z Piotrkiem, który gra u nas na gitarze, przez ładnych parę lat graliśmy razem z zespołem Minnetaur. I jak już nam się wyczerpała na to konwencja, stwierdziliśmy, nie, nie, to kończymy, zaczynamy coś zupełnie nowego. Wtedy było dwóch Piotrków, bo jeszcze na pewno w książeczce zauważyłeś, że was był nagrywany przez kogoś innego, kto jest teraz u nas w składzie.
Więc na początku było dwóch Piotrków i ja i szukaliśmy bębniarza. Tak się cudownie złożyło, że Piotrek, gitarzysta, Miał przyjemność uczestniczenia jako stagehand na koncercie Oddziału Zamkniętego, gdzie poznał Michała. I tak od słowa do słowa zgadaliśmy się na próbę i to zażarło od razu właściwie. Zarówno pod względem muzycznym, jak i takim zwykłym ziomalskim. Później troszkę się tam pomieszało i miejsce Piotrka z basu zajął Grzesiek. I tak powstał Yardburn. Tutaj tak słuchając tego miałem takie duże wrażenie, bo muzyka jest bardzo intensywna, a ty na wokalu również szalejesz, nie stronisz od bycia bardzo ekspresyjnym.
Kickflipy samo... No, to trzeba by było poćwiczyć, ale może by się dało. Ale też muszę przyznać, że dla mnie dużą nieoczywistością było coś, co chyba każdy, albo większość osób, która słuchała tego, ma gdzieś z tyłu głowy, że co tam robi banjo? A, to zasługa naszego Piotrka Piotraza. Z racji tego, że zainteresował się takimi nurtami jak bluegrass, country, I zaczął chwytać po gitarę akustyczną, po banjo. Fajnie to zaczęło wychodzić, więc jak powiedziało się A, to trzeba było powiedzieć też B i wykorzystać to w praktyce. Jak tylko usłyszałem o takim pomyśle, to dla mnie to była taka bomba, że nie można było tego nie zrobić.
Pokazano wszystkie 3 dopasowania. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Krzysiek Walter-Kronek zaczyna poranną rozmowę z Kuba Kossakowskim z zespołu Yardburn.
Kuba opisuje, jak zespół Yardburn zaczął swoje muzyczne przygody w latach 90.
Kuba wyjaśnia, jak zespół definiuje swoją muzykę jako junk rock, a także porównuje to do punk rocka.
Kuba opowiada o różnorodności gatunków muzycznych w muzyce Yardburn, w tym metalu, country i trasha.
Kuba opisuje tworzenie albumu Junk, w tym koncepcję utworów i proces tworzenia.
Kuba rozmawia o ekspresji w muzyce i jej znaczeniu dla artystów.
Kuba opowiada o wprowadzeniu banjo do muzyki zespół i tematyce menażeryi w utworach.
Kuba wyjaśnia inspiracje do klimatów i tematów w muzyce Yardburn.
Kuba odpowiada na pytanie o to, co chciałby spalić, a następnie dziękowanie za rozmowę.
Rozdziały i streszczenia generowane automatycznie. Pełna transkrypcja nie jest publikowana — wyszukaj frazę, aby zobaczyć dopasowane fragmenty.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
Yardburn to zapach palonych śmieci i zabawa dzieciaków z lat 90.
Zabawa muzyką i formą, przy zachowaniu śmiertelnej powagi względem otaczającego nas świata.
Ile śmieci jest w junk rocku? Jak znaleźć kolegów do wspólnej zabawy?, a w końcu: Co najbardziej chciałby spalić Yardburn?
Krzysiek Walter-Croneck zaprasza na rozmowę z Kubą Kossakowskim, wokalistą grupy.