Łukasz Żak: Jest chrapka na medal Mistrzostw Polski
Jedenastu lekkoatletów AZS-u UMCS Lublin rywalizowało na niedawnych mistrzostwach Europy w Rzymie. Dla Łukasza Żaka był to debiut na imprezie tej rangi. Lekkoatleta AZS-u UMCS Lublin, a zarazem stypendysta programu ACSS Lublin był gościem dzisiejszej Porannej Rozmowy Radia Centrum. W niej opowiedział o przygodzie w Rzymie oraz zapowiedział swoje cele na Mistrzostwa Europy. Zaprasza Rafał Małys
Poranna Rozmowa Radia Centrum. Przy mikrofonie Rafał Małys. Witam i zapraszam na sportowe wydanie Porannej Rozmowy Radia Centrum. Za nami lekkoatletyczne Mistrzostwa Europy. Mój dzisiejszy gość debiutował najpierw w tej rangi, a ze mną w studiu jest Łukasz Żak, lekkoatleta AZS UMCS Lublin, a także stypendysta programu ACSS Lublin. Witam cię bardzo serdecznie. Witam bardzo serdecznie. Łukasz, ten sezon w twojej karierze można powiedzieć, że jeden z lepszych, jeżeli chodzi o czasy. Skąd aż tak szybkie bieganie? Tak, dokładnie, zgadza się wszystko, jest to jakby mój najlepszy sezon, jeśli chodzi o czasy. Zmieniłem trenera, tak, dwa i pół roku temu dokładnie, więc myślę, że dopiero ten trening, który wprowadziliśmy, dopiero teraz oddaję.
Jak układa się zatem współpraca z trenerem Piotrem Maruszewskim? Bardzo dobrze, to jest mój i przyjaciel i trener i mogę powiedzieć, że drugi ojciec. Wspomniałem, że jesteś stypendystą programu ACSS Lublin. W jaki sposób zatem to pomaga Ci w utrzymywaniu formy? To na pewno mam gdzieś taki spokój finansowy, jeśli chodzi o ten program. Dostaję tam jakieś pieniądze, że tak powiem, z tego programu, więc myślę, że jeśli chodzi o taki spokój na głowie, o pieniądze i tak dalej, to myślę, że Wpływa to dość znacząco, nie oszukujmy się, w spokój, że tak powiem, taki psychiczny jest bardzo ważny w sporcie. Biegasz na 100 i 200 metrów w tym sezonie rekordy życiowe. Twoim zdaniem, który to byłby twój koronny dystans?
Myślę, że 200 metrów jak najbardziej. Nie ma niestety sztafet 4x200 metrów, są sztafety 4x100 metrów. Jak czujesz się w bieganiu w zespole? Myślę, że jestem osobą, która się bardzo dobrze dogaduje w zespole, więc nie jest to dla mnie jakiś duży problem dogadać się z chłopakami. Teraz te Mistrzostwa Europy pokazały, że mimo tego, że gdzieś tam nam nie wyszło w finale, że zgubiliśmy tą pałeczkę, chłopaki bardzo fajnie podeszli do całej sprawy. Było nam bardzo przykro, że tak się wydarzyło, natomiast nikt nikogo nie obwiniał. Był to po prostu czysty pek. Mówiłem już, że to był twój debiut na Mistrzostwach Europy. Jaka była zatem twoja reakcja, kiedy dowiedziałeś się, że polecisz do Rzymu?
No troszeczkę się spodziewałem tego, że zostanę powołany. Ten czas, który wybiegałem w Chorzowie na mityngu, gdzieś tam mnie predysponował do tego, że po prostu pojadę na te Mistrzostwa Europy. Ale jak już było takie faktycznie powołanie, już dostałem informację o finalną, to byłem bardzo zadowolony. Wspomniałeś, że twoim koronnym takim dystansem, jak uważasz, jest 200 metrów. Był niedosyt, że na te 200 metrów nie startowałeś w Rzymie? Tak, tak, tak. Szczególnie po tym, jak miałem taki dość ciężki trening, że tak powiem, już na Mistrzostwach Europy, gdzie biegałem 150 metrów i 120 i pobiegłem tam. Bardzo dobry wynik na 150 metrów, więc był bardzo, bardzo duży niedosyt, że faktycznie nie wystartowałem indywidualnie.
W sztafecie były spore oczekiwania, bo tak jak rozmawialiśmy, liczyliście na to, że uda się zdobyć tę kwalifikację olimpijską. Bieg półfinałowy obiecujący. Jak wrażenie po takim starcie? Bardzo dobre. Tam było bardzo dużo do poprawy, jeśli chodzi o zmiany. Na drugiej zmianie jeszcze Oliwier Wdowik biegł, że tak powiem, na jednej nodze, więc sam czas był przyzwoity, natomiast bardzo dużo z tego czasu było jeszcze do urwania na samych zmianach i na tym, że właśnie Oliwier gdzieś tam biegł na tej jednej nodze, że tak powiem. Natomiast, no nie ma co tu się zastanawiać dłużej, nie ma co już rozpamiętywać chyba tych biegów, no bo wyszło jak wyszło w tym finale, tak? Myślę, że jakbyśmy dobiegli, zrobilibyśmy jakieś takie odpowiednie, że tak powiem zmiany, nie musiałyby być to rewolucyjne zmiany, no to zakręcilibyśmy się gdzieś koło medalu Mistrzostw Europy.
My możemy tylko ocenić w oparciu o to, co widzieliśmy przed ekranem telewizora, ale jak z Twojej perspektywy wyglądało to w finale? Co się wydarzyło, że nie udało się jednak dobiec do mety z dobrym czasem na przykład? Po prostu pech, pech, pech, pech. Myślę, że tak to można porównać. Nie dzieją się takie rzeczy zbyt często. Po prostu kolega, który mi podawał pałeczkę gdzieś tam za bardzo, chciał mi ją jeszcze wcisnąć w rękę i automatycznie wytrącił mi, że tak powiem, tą pałeczkę z ręki. Nie była to do końca jego wina, bo chciał dobrze, że tak powiem, więc nie ma co tutaj szukać winnego. Powiedziałeś, że pech, który nie zdarza się często, ale jednak wasze koleżanki sztafety podobnie miały problem.
Szczerze mówiąc nie oglądałem w ogóle ani naszej powtórki do końca, bo tam też również nie było widać jak to wyglądało, ani również tafety kobiet, więc ciężko mi się tutaj odnieść do tej sytuacji co tam się wydarzyło. A z reguły jesteś zawodnikiem, który ogląda powtórki swoich startów i na tym bazuje co może zrobić lepiej? Raczej tak, natomiast tutaj wiedziałem mniej więcej co się stało i nie chciałem chyba po prostu tego oglądać. Rzym to była taka troszeczkę niezapomniana chyba przygoda, patrząc na debiut na Mistrzostwach Europy. Jakie wspomnienia zabierzesz z tej imprezy? Bardzo pozytywne jeśli chodzi o spotkanych ludzi. Mieliśmy bardzo fajną ekipę, więc myślę, że ludzie jak najbardziej na plus.
Sportowo również się gdzieś tam pokazałem bardzo fajnie w tych eliminacjach w sztafecie, więc myślę, że to też na plus. Myślę, że jak najbardziej pozytywne emocje przywiozłem z Rzymu. Natomiast, tak jak mówię, szkoda tego finału. Lepsza otoczka w Rzymie czy w Częgdu? W Częgdu, zdecydowanie w Częgdu. Wszystko było lepiej zorganizowane. Tam też była bardzo duża impreza sportowa. Mieliśmy już nawet własny ośrodek sportowców i tak dalej. Wszyscy byliśmy w jednym miejscu. Natomiast Rzymiek, tam było tak, że jedne reprezentacje były w jednym hotelu, drugie w drugim i nie było takiego zżycia jakby z całą ekipą.
Można powiedzieć, że dużo się przez ten rok u Ciebie wydarzyło, bo właśnie w ciągu roku Czengdu, teraz Rzym. Jest chyba apetyt na kolejne takie międzynarodowe starty. Tak, tak, tak. Jak najbardziej jest apetyt, jest motywacja do trenowania dalej, że tak powiem. No natomiast zobaczymy, jak to wszystko wyjdzie. Jeszcze przede mną Mistrzostwa Polski w Bydgoszczy. Jeszcze wcześniej, w przyszły weekend odbywa się meeting w Poznaniu, więc zobaczymy, jak to wszystko się ułoży i czy będą możliwości, żeby gdzieś tam trenować dalej, że tak powiem. Patrząc na Twoją formę, z jakimi oczekiwaniami przystąpisz do tych Mistrzostw Polski? Na pewno jest chrapka na medal, czy tak powiem. Czy mi się uda, czy nie, będę walczył o to, żeby tak było.
Natomiast nie wiem, co się wydarzy. A to będziesz walczyć na 100 czy na 200 metrów? Jeszcze nie podjęliśmy do końca decyzji. Na pewno 200 metrów. Na pewno sztafeta 4x100 czy 100 metrów wystartuje. Jeszcze muszę z trenerem o tym porozmawiać. Tak jeszcze dopytam, bo wspomniałeś, że twoim takim koronadystansem jest 200 metrów. Nie mamy sztafet 4x200 metrów, ale jest coś takiego jak sztafeta szwedzka. Jakbyś się na przykład w czymś takim odnalazł. To już, że tak powiem, temat głębokiego rozważenia, że tak powiem, bo w seniorskim sporcie nie ma sztafety szwedzkiej, więc tutaj nie ma nawet takiej możliwości.
Natomiast myślę, że nie miałem problemów, żeby się tam odnaleźć raczej. Tak mi się wydaje, chociaż nigdy w życiu sztafety szwedzkie nie biegałem. Zakładając, że sezon już by teraz od razu się skończył, to powiedziałbyś, że jesteś spełniony po tym sezonie? Jeśli teraz by się skończył przed Mistrzostwami Polski, tak? Tak, tak. Jeżeli chodzi o Twoją formę? Myślę, że nie. Myślę, że jeszcze jest tu dużo zapasu, jeśli chodzi o ten wynik, który nabiegałem, natomiast gdzieś jeszcze nie mogę tego pokazać. A na treningach co stoper pokazuje? No bardzo dobre wyniki. Natomiast warunki w jakich startuję, czy chociażby jakość tartanu, który niekoniecznie gdzieś tam dla mnie jest, że tak powiem, odpowiedni, bo już tu nie wchodząc w szczegóły,
Mundo, szybkość jakby biegania na mondo, a szybkość biegania gdzieś tam na takim zwykłym tartanie. Bardzo jakby mi nie oddaje, że tak powiem. Lepiej wolę biegać właśnie na takim mondo, gdzie jest sztywny tartan i ta stopa, że tak powiem sztywna, oddaje. Czego możemy zatem Ci jeszcze życzyć w tym sezonie? Łukasz Żak, AZS Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Lublinie, Radio Centrum. W takim razie życzę medalu i przede wszystkim zdrowia, bo to najważniejsze. Tak, dokładnie. Jeśli będzie zdrowie, to postaram się zrobić wszystko, żeby było dobrze.
W takim razie trzymamy kciuki. Moim i Waszym gościem był dzisiaj Łukasz Żak, stypendysta programu ACSS Lublin, a także lekkoatleta AZS UMCS Lublin. Na kolejną poranną rozmowę zapraszam już w imieniu Marka Skowronka na najbliższy poniedziałek na godzinę 8.15. A za dzisiejszy poranek dziękuję Wam Rafał Małus. Do usłyszenia.
Pokazano wszystkie 13 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Rafał Małys przedstawia gościa, Łukasz Żaka, lekkoatła z Lublina i stypendystę programu ACSS.
Łukasz Żak opowiada o swoim sezonie 2023, zmianie trenera i współpracy z Piotrem Maruszewskim.
Łukasz opisuje korzyści finansowe i psychiczne stypendium ACSS dla jego formy i treningu.
Rozmowa o debiucie na Mistrzostwach Europy, reakcji na powołanie i doświadczeniach w sztafetach.
Łukasz opowiada o problemach z 200 metrami i niedosytach w sztafetach podczas Mistrzostw Europy.
Rozmowa o reakcji na finał Mistrzostw Europy i planach na przyszłość, w tym Mistrzostwa Polski.
Łukasz opowiada o oczekiwaniach na Mistrzostwa Polski i możliwościach startów w sztafetach.
Rozmowa o możliwościach startów w sztafetach szwedzkich i seniorskim sporcie.
Rafał Małys podsumowuje rozmowę i życzy Łukaszowi Żakowi zdrowia i sukcesu w przyszłości.
Rozdziały i streszczenia generowane automatycznie. Pełna transkrypcja nie jest publikowana — wyszukaj frazę, aby zobaczyć dopasowane fragmenty.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
Jedenastu lekkoatletów AZS-u UMCS Lublin rywalizowało na niedawnych mistrzostwach Europy w Rzymie. Dla Łukasza Żaka był to debiut na imprezie tej rangi. Lekkoatleta AZS-u UMCS Lublin, a zarazem stypendysta programu ACSS Lublin był gościem dzisiejszej Porannej Rozmowy Radia Centrum. W niej opowiedział o przygodzie w Rzymie oraz zapowiedział swoje cele na Mistrzostwa Europy. Zaprasza Rafał Małys