Dalia Mikulska wsłuchuje się w głos Palestyńczyków
W wydanej właśnie książce "Kiedyś wszyscy byliśmy tu ludźmi. Reportaże z Palestyny" Dalia Mikulska pokazuje, jak łatwo naród represjonowany staje się agresorem, ale przede wszystkim oddaje głos samym Palestyńczykom.
Ja w ogóle wjeżdżając po raz pierwszy do Rosji to też wtedy zobaczyłem, że ten wschód, jak go nazywamy, Nie mówiąc oczywiście o tym, że wrzucaliśmy do jednego worka też inne kraje, które odzyskały niepodległość, nie zdając sobie do końca sprawy, jak inna jest Ukraina, bo w latach 90. w Polsce często tego nie bardzo sobie zdawałem z tego sprawę, jak inna jest Białoruś, Kazachstan itd., itd., ale nawet w ramach Federacji Rosyjskiej, przecież mówiąc Rosjanie, no to powinniśmy też dopowiadać Buriaci, Jakuci itd., itd. Natomiast mówię, że ten czas był wyjątkowy w tym sensie, że ja miałem szansę tę różnorodność zobaczyć, zobaczyć tę polifonię. Zobaczyć zanim ona została na powrót zgnieciona bardzo szybko. Mi się wydawało wtedy, że po tym rozpadzie Związku Radzieckiego, mówię, że ten czas był trudny dla tych ludzi, no to był czas też struktur kryminalnych, służb specjalnych, które się rozpadały częściowo, no tworzyły się nowe, no jak teraz wiemy, z dużym sukcesem, ale część ludzi też z tych struktur wychodziła, oni byli bezrobotni, część trafiała na portiernie na przykład, mieliśmy takich wściekłych portierów,
Zresztą powstaje nawet praca, mówią w Rosyjskiej Akademii Nauk o tym, że sekta Wisarionowców jest dowodem na wyższości kapitalizmu nad komunizmem. Czyli taka jakby to odwrócenie tej dialektyki marksistowskiej. Chociaż jednocześnie ta tożsamość potem z czasem zaczynam coraz bardziej dostrzegać, jak mocno właśnie ona była Jednak radziecka, bo razem z tą komercjalizacją jednocześnie są bardzo silne elementy właśnie tych kolektywnych spowiedzi jak samokrytyki. Cenzury i autocenzury. Przecież tam się pamiętam jak myśmy przywieźli album ze zdjęciami o nich, zrobiony czarno-biały, gdzie się nie uśmiechali. To była straszna awantura o to, że jak możecie pokazywać zdjęcia, które nie są kolorowe i ludzi, którzy się nie uśmiechają, macie pokazywać jak będzie, a nie jak jest, prawda?
Czyli lakierówka действительности, jak się właśnie też mówiło. Taka właśnie radziecka narracja. To, że my nie mamy obserwować rzeczywistości, mamy jakby zaklinać rzeczywistość, mamy pozostawać w tej bajce. I potem rzeczywiście w momencie, kiedy dochodzi już do aresztowania Visariona, bo dużo później, pięć lat temu, to też moglibyśmy się zastanawiać nad tymi wersjami, co tam jest pod spodem. One też są różne, a jeżeli chodzi o źródła, to teraz naprawdę mamy żelazną kurtynę i naprawdę ciężko jest te rzeczy odtworzyć. Ja próbowałem to zrobić. Jedno z wytłumaczeń jest takie, że no wiadomo, poszła miotła. Po prostu jeszcze nawet przed pełnoskalową, krwawą agresją Rosji na Ukrainę, tam zaczęły się już czystki.
Jest bardzo wrażliwą też osobą. Przeciwko wojnie, przeciwko Putinowi jest, powiedziałbym, rozpaczliwie samotna. Ale dlatego tym bardziej nadzieja, żeby ona jednak była. I opowiada równolegle do tego, co widzimy, co się dzieje z tą wspólnotą wisarionowców, tak jak mówimy o tej ewolucji. I równolegle do moich poszukiwań wisarionowców współcześnie, bo ja do nich właśnie docieram w pewnym momencie, to ona z kolei opowiada nam o tym, co się dzieje z drugiej strony tej żelaznej kurtyny, jak żyjesz po prostu w tej codzienności. Bo tamta Rosja lat 90., o której mówimy, i tamten moment wspólnoty tej sekty, w którym oni myśleli, że zbudują ten lepszy świat, to wszystko jest za nami, to już nie istnieje. Teraz to, co zostało, to jest Simrus, czyli właśnie taki symulator ruskiego miru,
Jednocześnie, tak jak pani mówi, tych tragicznych momentów w historii było więcej. Przede wszystkim czystki etniczne związane z powstaniem Izraela, które też spowodowały zgromadzenie się dużej ilości ludzi na niewielkim terenie w Strefie Gazy, który stał się wtedy Strefą Gazy, bo ona wcześniej nie istniała jako taka enklawa. Mijają właśnie dwa lata od początku tej wojny, która jest też najdłuższą wojną Izraela w strefie gazy i póki co najtragiczniejszą. Trudno powiedzieć, czego teraz się możemy spodziewać. Mamy ten plan Donalda Trumpa, który nie ma nic wspólnego z planem pokojowym i nie uwzględnia po prostu Palestyńczyków jako
Dala Mikulska, Dalia. Nawet ONZ-u, różnych organów ONZ-u, UNRWA, agencji ONZ do spraw pomocy uchodźcom palestyńskim na Bliskim Wschodzie, której Izrael zakazuje działania. UNRWA apeluje, ale nie ma za bardzo narzędzi do tego, żeby nadal działać wbrew takim silnym graczom jak Izrael właśnie.
Ale trochę jest tak, jakby nie słychać było głosu samych Palestyńczyków. Oni są marginalizowani i sprowadzeni do kategorii jakiegoś zagrożenia dla bezpieczeństwa. Politycy palestyńscy, w tym prezydent tzw. autonomii palestyńskiej czy palestyńskich władz narodowych, wydaje mi się, że to jest właściwe tłumaczenie, Mahmoud Abbas, nie został wpuszczony do Stanów Zjednoczonych, co jest złamaniem prawa międzynarodowego, umowy o siedzibie ONZ-ów w Stanach Zjednoczonych. USA są zobowiązane do wydania wizy i to, że ktoś czyjeś działania czy stanowisko się prezydentowi Trumpowi nie podoba, to nie może być podstawą do niewydania wizy.
Pokazano wszystkie 7 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.