Mentionsy Mentionsy
Pogawędnik Filozoficzny - Marcin T. Zdrenka, Adam Grzeliński, Piotr Domeracki
Pogawędnik Filozoficzny - Marcin T. Zdrenka, Adam Grzeliński, Piotr Domeracki

O twierdzy Toruń | PF 170

09.02.2026 ·30 min 46 s

Zapraszamy na pogawędkę z Adamem Kowalkowskim, który oprócz tego, że jest doktorantem historii w Akademii Artium Humaniorum (Szkole Doktorskiej Nauk Humanistycznych, Teologicznych i Artystycznych UMK), pracuje także w Muzeum Okręgowym w Toruniu – Muzeum Twierdzy Toruń.Jest więc najlepszą osobą do tego, by opowiedzieć nam o fortyfikacjach naszego miasta, o których nie tylko turyści, ale i mieszkańcy mają niekiedy nikłe pojęcie.Gadamy o barbakanach, bunkrach, bastydach i wielu innych ciekawych rzeczach (nie tylko zaczynających się na literę ‘b’).Grafikę ilustracyjną zapożyczyliśmy z oficjalnego profilu FB Muzeum.Zachęcamy do wsparcia naszej pracy i możliwości rozwoju na platformie Patronite:https://patronite.pl/pogawednik.filozoficzny  

No i wpompowano w nią bardzo dużo pieniędzy, budując ponad 200 obiektów, których większość jeszcze jest do dzisiaj zachowana. Ja jako Torunianin te obiekty kojarzę, bo czy w okolicach mojego miejsca zamieszkania, czy z wycieczek dookoła miasta pamiętam opuszczone i mające zresztą taką i podwójną swoją historię forty. Głównie tutaj należałoby wspomnieć fort siódmy, miejsce kaźni z okresu drugiej wojny światowej. No bo... Te forty, mimo że były stosunkowo nowoczesne i, tak jak powiedziałeś, wybudowane za pieniądze kontrybucji, zdaje się, francusko-niemieckie po tej wojnie 1871. Można tak ująć, aczkolwiek to jest takie bardzo ogólne uzasadnienie ze względu na to, że twierdza toruńska była budowana dość późno. Rozbudowę fortyfikacji rozpoczęto po roku 1877, kiedy już tych pieniędzy francuskich za dużo nie zostało i po prostu budowano nas z podatków, które każdy obywatel niemiec musiał płacić na wojnę.

No właśnie, bo to jest też taka rodzaj może naszej miejskiej, tu lokalnej legendy. Ja na przykład pamiętam, że się kiedyś mówiło, że najwyższa budowla w Toruniu, czyli kościół garnizonowy neogotycki, to jest pomnik pychry pruskiej. Pruski militaryzm miał wyraźnie zaznaczyć, że jest najbardziej spektakularnie wysokim budynkiem. Ale przepraszam, bo zacząłem o tych fortach myśleć i mówić. One były przez wiele lat zaniedbane. Były one właściwie zdewastowane, zamieszkiwane przez bezdomnych, ewentualnie czasami wykorzystywane przez magazyny, jeśli nie były w rękach wojskowych. No i właśnie podjęto pewne działania, żeby je trochę zrewitalizować. Ale robota jest jeszcze do zrobienia, bo to jest potężny kompleks. Pracy jest bardzo dużo, jeżeli chodzi o obiekty takie wielkogabarytowe na terenie naszego miasta.

Można zrobić instytucje turystyczno-gastronomiczne. Mamy taki jeden przykład w Toruniu Stofor IV przy Chrobrego 86. Też daleko od centrum, ale akurat z tak dużą renomą i tak dużą tradycją, że każdy kojarzy gdzie to jest. Ale mamy też bardzo dużo obiektów, które jeszcze do lat 90. spełniały dość ważną dla miejskiego przemysłu rolę. Zatrudniały ludzi, coś tam produkowały, najczęściej były to winiarnie, były to jakieś skupy dziczyzny, chociażby Fort IX, czy też największa w regionie Fabryka Pieczarek, jeżeli przyjmiemy Fort IV. No ale to były wszystko przedsiębiorstwa państwowe, do których państwo oczywiście dotowało. Kiedy pojawił się wolny rynek wszystko upadło i od tego momentu te obiekty stoją puste albo tam są jako tako zaadoptowywane.

Pogawędnik Filozoficzny. O twierdzy Toruń PF 170. Names mentioned. Karabiny powtarzalne. No i teraz tak naprawdę twierdze nie obawiały się już artylerii wroga, tylko żołnierzy piechoty, którzy byli w stanie przemieścić się chociażby na dużych przestrzeniach międzyfortecznych. No proszę, to bardzo ciekawa historia, która jakoś rezonuje też z naszymi czasami, bo przecież dobrze wiemy, że olbrzymie środki lokuje się teraz w rozwoju armii z wiadomych powodów. Chciałbym zapytać o taką rzecz w związku z tym, no bo jako chłopak, który fascynował się tymi fortami i pewnie wielu innych naszych słuchaczy, którzy mieli jakiś okres militarystyczny w swoim życiu, takimi technikaliami wojskowości wiele osób się interesuje.

Na samym początku, kiedy uruchomiliśmy ekspozycję i pojawił się nasz profil na Facebooku, zdarzyło się kilka razy, że mieliśmy komentarze właśnie takiej treści, że faworyzujemy Niemców, że gdyby nie fortyfikacje, to w Toruniu nie byłoby na przykład Fortu VII, Fortu VIII, które bardzo negatywnie wpisały się, szczególnie w pierwszej fazie wojny. Ale na szczęście z czasem te komentarze zanikły ze względu na to, że ludzie zaczęli przychodzić na naszą wystawę, zaczęli ją oglądać i dowiedzieli się, że w ogóle nie hołubimy tego pruskiego militaryzmu, jak oni w pierwszych takich założeniach wychodzili, ale tak naprawdę staramy się rzetelnie, obiektywnie opowiadać o historii tych wszystkich toruńskich fortyfikacji od momentu lokacji miasta do końca II wojny światowej.

Oni nie zdawali sobie sprawy, że te kilkadziesiąt lat później, na początku II wojny światowej, obiekty staną wykorzystane do takich akurat, a nie innych celów. Także tutaj powoli, ale dosyć w dobrą stronę idący mamy zwiększenie tej świadomości mieszkańców i turystów do nas przyjeżdżających, że tak naprawdę mamy do czynienia tylko z obiektami, tylko z budynkami, które same sobie nie są niczemu winne. To ci, którzy z nich korzystają, ci, którzy w jakiś sposób wykorzystują ich potencjał do swoich celów, wzięli akurat te dwa wcześniej wspomniane Forty VII i VIII jako miejsca, z których po prostu jest ciężko uciec, no bo były tak przygotowane, że do nich było ciężko się dostać, więc wiadomo, że z drugiej strony też ciężko będzie z nich wejść.

No właśnie, były więc wykorzystywane, jak mówiliśmy, jako miejsca kaźni, ale także np. obozów internowania i to także, o czym mało Torunian wie. Ja się dowiedziałem o tym zupełnie przypadkiem, kiedy zwiedzałem jeden z fortów znajdujący się na tajnie jednostki wojskowej, będąc zresztą wcielony wtedy na ćwiczenia wojskowe. że znajdował się tam obóz internowania jeńców wojennych zachodnich, kanadyjskich, brytyjskich chyba i francuskich, to prawda? Tak, podczas II wojny światowej, forty znajdujące się na lewym brzegu Wisły, prawie wszystkie, za wyjątkiem tak naprawdę tylko Fortu X, Zostały włączone w struktury bardzo dużego obozu jenieckiego Stalagu XXA, który potem jeszcze został po 1941 roku rozbudowany o taki podobóz dla żołnierzy Armii Czerwonej.

I faktycznie przez prawie cały okres okupacji, przez ten obóz, przez forty, jak również przez tereny pomiędzy fortami, gdzie było takie już można powiedzieć naprawdę bardzo pokaźne miasteczko barokowe, przewinęło się ponad 40 tysięcy jeńców. Ale wracając do tego pytania odnośnie obozów internowanych, to nie tylko druga wojna. Mało kto wie, że po zakończeniu wojny polsko-bolszewickiej Po pokoju ryskim okazało się, że dotychczas sojusznicze jednostki rosyjskie nagle stały się taką, można powiedzieć, częścią, z którą nie wiadomo co zrobić. Nie można było tych sojuszniczych jeszcze niedawno żołnierzy odesłać z powrotem do Związku Sowieckiego, bo wiadomo czym to się skończy.

Nie można ich było tak rozpuścić, nie wiadomo gdzie, trzeba było nad nimi mieć kontrolę. No i właśnie tutaj w przypadku Torunia w kilku obiektach, chociażby w Forcie II na Rubinkowie, czy też w fortach lewobrzeża zorganizowano właśnie obozy dla internowanych, których przetrzymywano, znaczy przetrzymywano, których umieszczono. Nie tylko żołnierze, ale również ich rodziny. Stąd też chociażby początki duszpasterstwa wojskowego prawosławnego w Toruniu związane są właśnie z istnieniem tego obozu. To pozwól, że zapytam o jeszcze jedną rzecz. Dotarła do mnie informacja, że w forcie bodajże trzynastym doszło już po wyzwoleniu od okupacji niemieckiej do eksplozji magazynu amunicyjnego. Jedna z wersji wyjaśniających to tajemnicze bardzo wydarzenie głosi, że był to jakiś akt dywersji, bodajże nawet związany z datą zbliżającego się referendum w Polsce Ludowej, ale nie są bliżej znane

Szczegóły tego wydarzenia. Czy rzeczywiście taki fakt miał miejsce? Fort XIII, jeżeli uda nam się dostać do wnętrza, bo teraz jest to obiekt znajdujący się na terenie jednostki wojskowej, faktycznie jego lewe skrzydło, po lewej stronie od bramy wejściowej jest dość mocno zniszczone. Jest to efekt wybuchów i tutaj nie ma do tego żadnych wątpliwości, ale musimy pamiętać o jednej rzeczy. Na początku września 1939 roku w Forcie XIII była siedziba dowództwa Armii Pomorza i obiekt był też celem nalotów lotnictwa niemieckiego. Do dzisiaj jeszcze w takiej barierce na moście nad Fossą można zobaczyć otwory, które powstały najprawdopodobniej właśnie poprzez działanie odłamków bomb.

Ale też już po wyzwoleniu, już po lutym 45 roku na dziedzińcu nastąpiła druga eksplozja. Najprawdopodobniej zupełnie przypadkowa. Z poligonu ściągano niewybuchy, które były gromadzone właśnie w okolicach fortu. No i pewnego dnia zupełnie przez przypadek ta amunicja eksplodowała. Doszły mnie słuchy, bardziej na zasadzie plotki niż jakiegoś takiego potwierdzonego, Takie potwierdzone wiadomości, że w tym samym czasie na tym samym dziedzińcu były rozłożone namioty, w których przebywali ranni żołnierze. Więc tak naprawdę obiekt, który był administrowany wtedy przez Armię Czerwoną, która zresztą u siebie na własnym dziedzińcu posiadała taki prowizoryczny

Pokazano wszystkie 11 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.