Pogadane: Mateusz Walczak
Moim gościem w podcaście "Pogadane" jest Mateusz Walczak. Muzyk, gnieźnianin, członek zespołu legendy polskiej sceny muzycznej Małgorzaty Ostrowskiej. Rozmawiamy o życiu muzyka, w trasie, występach na różnych scenach, ale i tworzeniu własnych utworów.
Dzień dobry Mateuszu Walczaku. Dzień dobry. Często odmieniają tak twoje imię i nazwisko? Czy ja wiem? Chyba nie. Raczej mówią po prostu Mateusz. Trudno uwierzyć, bo cztery lata temu się spotkaliśmy po raz pierwszy i sprawdziłem nawet datę, to był 25 września, więc bardzo blisko, tydzień tylko różnicy. Naprawdę? Naprawdę. Ojej, no to widzisz, ten wrzesień jest pod znakiem wywiadów. Wtedy przyjechałeś z Anią, teraz przyjechałeś do mnie z Pawłem. Te cztery lata jak się dla ciebie zmieniły? Oj, różnica jest ogromna. No nie no, w zasadzie
Oczywiście w jakimś zakresie, bo wiadomo, że czasami to już jest przesada i nie możemy z kimś funkcjonować, ale w jakimś zakresie te minusy, te wady są fajne właśnie, bo to świadczy o tym, że jesteśmy różni i możemy się nawzajem od siebie uczyć i też dyskutować na jakieś tematy i może dojść do ciekawych wniosków. To w takim razie teraz przyszło mi to pytanie, bo powiedziałeś o tych swoich problemach w związku z występami w zespole, z tą presją. Jak wyglądały twoje pierwsze spotkania przy okazji festiwali z innymi muzykami? Wchodziłeś i mówiłeś, cześć Mateusz. Dobra, teraz będzie zabawne. Gram u Ostrowskiej. Będziesz wiedział, którzy to my.
Jakby no nie ma tego, nie? I to jest też ważne dla tej osoby znanej, nie? Że może z takim człowiekiem, że on nie jest, wiesz, jakby nie panuje nad emocjami, bo obcuje z kimś znanym, tak? Po prostu traktuje cię jak śmiertelnika zwykłego, a to nie jest oczywiste w przypadku takich ludzi. Ale ostatnia w Sopocie taki epizod, że tam chodziłem i tak trochę żarty, ale wiesz, idę tam i ktoś stoi i mówi, Dzień dobry, nazywam się Mateusz Walczak, gram w zespole Małgorzaty Ostrowskiej. Po prostu formułka.
Jestem, to trzeba się zareklamować, co mi szkodzi. Ale to tak pół żartem, pół serio. Chłopacy to usłyszeli i później się śmialiśmy, że dzień dobry, jestem Mateusz Walczak i tak dalej. Śmialiśmy się z tego. To nie jest tak, że ja to robiłem, żeby nie wiadomo co tam sobie uzyskać, tylko mam okazję, widzę kogoś, się przywitam. Wiadomo, że ten człowiek i tak mnie nie zapamięta. Na przykład miałem taką sytuację, że właśnie idę na backstage'u i patrzę, siedzi Stanisław Sojka. Dla mnie to jest w ogóle... Wiesz, gość, który no mega wpłynął na to, jak ja gram, wiesz, a przez wiele lat gdzieś tam się nim inspirowałem, można powiedzieć kopiowałem jego styl, wiesz, podglądając go i no mega wpłynął na mnie muzycznie i tak dalej, no to wiesz, to to jest taka osoba, na przykład, no widzę, siedzi tam, nikt mu nie przeszkadza, no to podszedłem i z nim tam porozmawiałem, mówię, dobry, bardzo mi miło, wiesz, nie, jest pan dla mnie wzorem i tak dalej, nie, wiesz, on tak siedzi, no, no.
Takie realne, czy takie nie wiadomo czy realne? Czy takie po prostu oderwane od rzeczywistości? No wiesz co, tak patrząc realnie, stąpając po ziemi, no to w tej chwili moim marzeniem jest się utrzymać. Nie? Bo to wiesz, dostać się w jakieś miejsce to jest jedno, ale no wiadomo, tak? Perspektywa czasowa jest długa jeszcze, mam nadzieję, przede mną. I mam nadzieję, że uda się utrzymać po prostu na tym poziomie. Ostrowska, Mateusz Walczak.
Właśnie wydaje mi się, że o to chodzi, że najbardziej tracą ludzie artystycznie, którzy chcą być właśnie neutralni. Ja też nie jestem jakimś zwolennikiem, wiesz, skrajności, broń Boże, ale musi to wystąpić pewne, wiesz, zderzenie, tak, zdań, żeby w ogóle to zaczęło pracować w świadomości ludzi, nie? To życzę ci tego, żeby się spełniło wszystko, co sobie założyłeś. A nierealne to chcę po prostu grać z gwiazdami światowymi, tak, do was mówię, gwiazdy światowe, to chcę z wami grać i po całym świecie latać i w ogóle wszystko. Mam nadzieję, że kiedyś prezydent Gniezna wystąpi ze swoim orędziem na koniec roku i powie tego Walczaka widzieliście, tam dążymy.
Słyszałem, z tego co mówiłeś, wywnioskowałem to. Po prostu w tym procesie jakby bycia w tym, radzenia sobie z pewnymi sytuacjami nawet, że nagle, nie wiem czy już kończymy czy nie. Nie mów, mów, proszę. Wiesz, typu stoję tam, słucham, gramy koncert, słucham supportu, już nie pamiętam kto to był. Przed nami grał i wiesz, no oparty o barierkę tam, wiesz, jakby na tą oddzielającą, wiesz, backstage od widowni i taki gościu mnie szturcha i mówi, Mateusz? Ja tak na niego patrzę, mówię, no, no tak, nie? Od Ostrowskiej. Ja mówię, no. Słuchaj, podpiszesz mi się?
Pokazano wszystkie 7 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Podstawowe informacje o goście i jego imieniu.
Opowieść o zmianach w czterech latach od pierwszego spotkania.
Porównanie czterech lat w zawodowej i prywatnej perspektywie.
Opis pierwszego przesłuchania i jego wyniki.
Opowieść o drugim przesłuchaniu i jego procesie.
Rozstrzygnięcie na drugim przesłuchaniu i decyzja o dalszych krokach.
Trening śpiewu i przygotowanie do drugiego przesłuchania.
Opowieść o drugim przesłuchaniu i sukcesie w treningu.
Mateusz Walczak opowiada o sukcesach koncertowych i marzeniach muzycznych.
Walczak opisuje swoje marzenia muzyczne i proces tworzenia muzyki.
Walczak mówi o konfrontacjach z obojętnością i stresie związane z wywiadami.
Walczak opowiada o doświadczeniach z koncertów i podziela się z komatomi.
Walczak podziękowuje za rozmowę i zaproszenie.
Rozdziały i streszczenia generowane automatycznie. Pełna transkrypcja nie jest publikowana — wyszukaj frazę, aby zobaczyć dopasowane fragmenty.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
Moim gościem w podcaście "Pogadane" jest Mateusz Walczak. Muzyk, gnieźnianin, członek zespołu legendy polskiej sceny muzycznej Małgorzaty Ostrowskiej. Rozmawiamy o życiu muzyka, w trasie, występach na różnych scenach, ale i tworzeniu własnych utworów.