Mentionsy Mentionsy
Podejrzani politycy
Podejrzani politycy

Nieznane kulisy afery, która wysadziła rząd. Setki milionów za nagrania

07.09.2026 ·40 min 1 s · 9 rozdziałów

W najnowszym odcinku zaglądamy za kulisy jednej z najgłośniejszych afer w III RP. Ujawnienie nagrań rozmów polityków i biznesmenów, którzy spotykali się w restauracji Sowa i Przyjaciele doprowadziło w dłuższej perspektywie do upadku rządu PO-PSL.

0:00 · Wprowadzenie i opis afery 1

Paweł K. stwierdził, że mogły być nagrania z Donaldem Tuskiem, które były dla niego kompromitujące. Prawdopodobnie tymi taśmami byli zainteresowani też konkurenci Jana Kulczyka, konkurenci z Gazpromu. Marek Falenta stwierdził, że został poproszony, żeby taśmy przekazywać przez zaufanych, to jest akurat cytat, Zaufanych dziennikarzy CBA i tu wymienił Piotra Nisztora i Cezarego Gmyza. 200 milionów dolarów, to jest cena dla Jana Kulczyka. Chyba 15 tysięcy euro miesięcznie też miał dostawać. I to za co? Za to, że przeglądał jakieś akta sprawy karnej? No kurczę, nam nie płacą za to tyle pieniędzy. ...odpowiedzialności karnej. Pana posłanka, niego Macierewicza, zaczyna poślony wywiazkę.

7:31 · Rozkłady taśm i rozmowy 2

On wprost mówi, że przekazywał te taśmy agentom CBA, później za pośrednictwem też dziennikarzy związanych z Prawicą. Natomiast on nigdy w tych zeznaniach nie przyznał się, nie twierdził, że on te taśmy próbował sprzedać. Najprawdopodobniej jest tak, że tymi taśmami dysponowała pewna grupa osób, wśród nich był też detektyw Krzysztof S., który próbował to po prostu zmonetyzować, mając dostęp do nagrań, na których są politycy, biznesmeni i to tacy z pierwszych stron gazet, postacie znane, którym raczej zależy, żeby pewne rzeczy, pewne prywatne rozmowy nie wyszły na jaw.

I tak jak mówię, to są zeznania różnych świadków z różnego okresu, którzy mniej więcej łączy ich jedno. Twierdzą, że detektyw Krzysztof S. miał dostęp do taśm i próbował je sprzedać za jak najwyższą cenę. Czy przed ujawnieniem tej historii w mediach, za chwilę też przejdziemy do tego jakie media, dlaczego, jaka motywacja, czy Marek Falenta ujawniał te nagrania komuś ze środowiska Prawa i Sprawiedliwości? Marek Falenta zeznał, że taśmy przekazywał dwóm agentom CBA. Wśród nich był wymieniony Artur Chodziński, osoba, która teraz występuje w aferze Zonda Krypto.

12:39 · Mark Falenta i jego roli 3

Kiedy zrobiło się natomiast gorąco, kiedy służby zaczęły też węszyć wokół tych osób, Marek Falenta stwierdził, że został poproszony, żeby taśmy przekazywać przez zaufanych, to jest akurat cytat, zaufanych dziennikarzy CBA i tu wymienił Piotra Nisztora i Cezarego Gmyza. Dziennikarzy zaufanych CBA. Tak enigmatycznie brzmi. W kontekście tego też, że Marek Falenta mówił o sobie, że on był współpracownikiem CBA. Tak, tam też się przewija wątek różnych dokumentów, w których CBA miało nakazywać mu dalsze pozyskiwanie taśm.

Marek Falenta stwierdził, że część tych dokumentów widział nawet u Cezarego Gmyza. Czy możemy dzisiaj potwierdzić, czy w zasadzie oprócz Marka Falenty ktoś potwierdzi, że był on współpracownikiem CBA? Myślę, że na ten moment sam Marek Falenta chyba tak twierdzi, że był współpracownikiem CBA, twierdzi, że widział dokumenty, które potwierdzały ten fakt, natomiast nikt inny jeszcze chyba tego nie potwierdził na 100%. Ale czy było jakieś spotkanie, czy gdzieś w aktach, w zeznaniach przewija się historia spotkania Marka Falenty z kimś wysoko postawionym, już nie w CBA, ale w Prawie i Sprawiedliwości, zanim jeszcze te materiały ujrzały światło dzienne?

Czy komuś je pokazywał? Bo tam przecież była taka historia, że o nagraniach miał wiedzieć sam Jarosław Kaczyński nawet. Marek Falenta nie odnosił się nigdzie w tych zeznaniach, które widziałem, żeby pokazywał komuś bezpośrednio, jakimś politykom te nagrania. Bo to wychodzi z tego taki obraz, że Marek Falenta gdzieś tam za pomocą CBA albo być może za pomocą innych służb, albo sam postanowił nagrywać polityków, bo wiedział gdzie się spotykają Pojawiły się wokół osoby, które chciały to spieniężyć, a to, że wyszła z tego afera polityczna, to tak jakby trochę jest przypadkowym czy odpryskiem tego, że nie udało się zarobić na tych taśmach.

18:48 · Chronologia zdarzeń 1

Czy to zupełnie dwie różne opowieści? Znaczy są tu na pewno pewne podobieństwa. Chociażby mówi się minister sprawiedliwości Waldemar Żurek twierdzi, że prokuratura ma taśmy z nagraniami polityków. Aczkolwiek nie wymienia żadnej z nich. Czyli też można powiedzieć, że jeżeli te taśmy kiedykolwiek wyjdą, zobaczymy czy one w ogóle zostaną upublicznione. Na razie jeszcze nie zostały. To kluczowe. To kluczowe, dokładnie tak. Zobaczymy też, w których mediach one będą. Być może też będziemy mieli, nie wiem, afery podsłuchową 2.0, aferę podsłuchową 3.0, jeżeli te taśmy będą upubliczniane. To też na pewno te dwie afery też łączy postać byłego agenta CBA Artura Chodzińskiego, ponieważ Marek Falenta, tak jak już wspomniałem wcześniej, on twierdzi, że przekazywał taśmy właśnie Arturowi Chodzińskiemu,

23:20 · Postacie związanego z aferą 4

Później, kiedy zrobiło się gorąco, te taśmy miały przekazywać się CBA przez Cezarego Gmyza i w ten sposób prawdopodobnie Cezary Gmyz dostał dostęp do tych taśm. No sam pan Artur Chodziński twierdzi, że to nieprawda, że on poznał Marka Falenta dopiero później, Natomiast jego związki z Zonda Krypto są już szeroko opisywane. No wiadomo, że współpracował dla Przemysława Krala, że brał za to dosyć duże pieniądze. Chociaż według niego to nie było takie duże, bo to chyba całościowo mówi, że zarobił około pół miliona złotych. Skromne pół miliona złotych. To niedużo. No to niedużo, drobne można powiedzieć, prawda? Drobna kasa. Tam chyba 15 tysięcy euro miesięcznie też miał dostawać.

I to za co? Za to, że przeglądał jakieś akta sprawy karnej? No kurczę, nam nie płacą za to tyle pieniędzy. Możemy tylko pozazdrościć. No oczywiście. Generalnie to jest ciekawa postać, bo przecież był dziennikarz Gazety Wyborczej, później agent CBA, później usunięty z tej służby. Czy odszedł, to już też każda ze stron ma swoją wersję. Powrócił, doradzał Przemysławowi Kralowi. Pojawia się w dwóch najgłośniejszych polskich aferach, więc... Jeszcze Romana Giertycha próbował też dorwać. Dokładnie, więc tutaj ta postać łączy na pewno te afery. No i niektórzy twierdzą, podkreślam, niektórzy twierdzą, że jest bardzo zaangażowanym użytkownikiem serwisu X, chociaż występuje tam pod, podobno występuje tam pod kryptonimami.

Pod różnymi kryptonimami, gdzie są prezentowane różne hejterskie treści, aczkolwiek on temu konsekwentnie zaprzecza. Także na pewno jest to bardzo ciekawa postać. Był dziennikarz, był agent CBA, występuje w dwóch różnych aferach, gdzie pojawiają się taśmy polityków, bo i w aferze podsłuchowej, Więc też ciekawa jest jego rola. Czy może się okazać, że może, nie wiem, może pan Artur Chodziński zmienił front i teraz będzie publikował na swoich byłych mocodawców różne rzeczy? Pamiętajmy, że teksty o aferze podsłuchowej pierwotnie ukazywały się w dwóch tygodnikach.

Tam, o ile pamiętam, padła kwota właśnie 100 milionów za 100 GB nagrań i Norbert P. dostał na pendrive'ach dwukrotnie te taśmy czy tam jakieś część tych taśm, które później zaczął odsłuchiwać. On przyznał, że sprawdził tego pendrive'a, na którym poznalazł program szpiegujący, usunął go, a następnie część nagrań skasował, tylko też nie wyjaśnia dokładnie, które skasował, a pozostałe nagrania przekazał CBA. Pamiętam, że w 2015 roku Paweł Wójtunik podkreślał, że CBA odzyskało część nagrań i to właśnie chyba było te 11 nagrań, które Norbert P. prawdopodobnie wtedy przyniósł funkcjonariuszom tej służby.

Pokazano wszystkie 11 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.