Mentionsy Mentionsy
Podcasty Muzeum POLIN
Podcasty Muzeum POLIN

Herstorie: Helena Rubinstein I Tu Mikołaj Grynberg I Muzeum POLIN

16.10.2025 ·51 min 46 s

🎧 Helena Rubinstein - imperium pięknaGościni: Karolina Sulej, antropolożka mody, autorka książki „Rzeczy osobiste”Jak córka krakowskiego kupca stworzyła jedno z największych kosmetycznych imperiów świata? Helena Rubinstein była wizjonerką, która zrewolucjonizowała myślenie o urodzie, niezależności i sukcesie. Jej historia to opowieść o odwadze, migracji i przełamywaniu granic - od krakowskiego Kazimierza po Nowy Jork i Paryż.W rozmowie z Karoliną Sulej, Mikołaj Grynberg odkrywa mniej znane oblicza Rubinstein: rodzinne początki, pasję do nauki i sztuki, oraz wrażliwość, która przenikała jej estetykę.„Herstorie” to rozmowy o kobietach - tych znanych, jak Alina Szapocznikow czy Helena Rubinstein, i tych pozostających dotąd w cieniu, jak Stefania Wilczyńska czy Ida Kamińska. Ich biografie, zachowane w zbiorach Muzeum POLIN i na portalu kolekcje.polin.pl, stają się punktem wyjścia do rozmów o sztuce, pamięci i odpowiedzialności. Razem z zaproszonymi gośćmi Mikołaj Grynberg pyta, jak te życiorysy rezonują dziś i co wciąż mogą nam powiedzieć o świecie, w którym żyjemy. 🔗 Transkrypcja podcastu oraz więcej informacji dostępne na stronie: Cykl podcastów "Tu Mikołaj Grynberg" – Herstorie z portalu kolekcje.polin.pl | Muzeum Historii Żydów Polskich POLIN w Warszawie

Bardzo zapraszam. Dzień dobry, Karolina. Dzień dobry. Jestem tu w imieniu pewnej kobiety. Mów. Ta kobieta nazywała się Haya, ale wszyscy ją znają jako Helenę Rubinstein. Przysłała cię? Tak. Przysłała cię Haya. HR. Nomen omen. Świetne, że tak powiem, inicjały do umiejętności dopasowane, bo międzyludzkie kontakty to była jej specjalność. A znamy je z logo, prawda? Wiele osób je zna z logo. Tak, bardzo eleganckie, kojarzące się z luksusem. I jedno z chyba najbardziej rozpoznawalnych takich kosmetycznych kojarzeń, to jest to logo. Tak.

Będziemy rozmawiać o Helenie Rubinstein, znanej jako Helena Rubinstein. I będziemy się starać, że tak powiem, odsłonić człowieka w tej ikonie, jak to się mówi. Przybliżymy się do niej, bo ona osoba pełna tajemnic. Tak, mitomanka moglibyśmy powiedzieć, albo kreatorka swojego życia, persony. Taka osoba coś siebie wymyśliła, prawda? I była konsekwentna. A te wszystkie rzeczy, które były prawdą, a ona je przykrywała. Na pewno zaraz będziemy o tym gadać. To się za nią ciągnęło? To jej przeszkadzało? Ona bardzo dobrze zarządzała tym zasobem. Wydaje się, że ona mówiła wielu osobom o sobie, różne historie cnuła, także można się było w tym łatwo pogubić, w tym chaosie.

Od kultury, która jest jak powietrze, także to... No właśnie było takie, że nie miała potem już szans, żeby zaistnieć w społeczności tam i mama, ojciec wysłali ją po prostu, żeby rodzina jakoś przebolała to, co się wydarzyło. Wysłano ją do ciotki, też Heleny. Wielkie dziękuję.

Tak było we wszystkich domach? Nie sądzę, nie wydaje mi się. Wydaje mi się, że to była jakaś jej osobista, może byśmy dzisiaj powiedzieli pasja. Tej mamy. Tej mamy, tak. I ją Helena Haya, a właśnie, ta zmiana imienia. Oczywiście w tej epoce było tak, że zmiana imienia na polsko brzmiące oznaczała przynajmniej chęć asymilacji albo chęć ukrycia swojego pochodzenia. Czyli wyjechała Haya, do Wiednia przyjechała Helena? Wyjechała Haya i tam już najprawdopodobniej zaczęła mieć takie pomysły, nie wiemy dokładnie, ale wiemy, że już wsiadła na statek jako Helena Julia.

Statek do Australii. Więc to było nie samolotem do Australii, tylko oczywiście drogą morską. Kawał drogi, inny świat, można powiedzieć. Kompletnie takie miejsce, gdzie jak zaczynać od nowa, no to chyba najlepsze, Tam można było dosłownie i w przenośni odciąć się od wszystkiego co europejskie, od tej kultury, w której wzrastała, która miała swoje określone zasady. Można wymyślić się na nowo właśnie, bo kto to sprawdzi? Jest bardzo daleko. Jeśli chodzi o taki dystans realny, ale też właśnie dystans poznawczy. Więc Helena, jak tam dotarła, to była też traktowana, no właśnie, po pierwsze była trochę takim białym misiem, była egzotyczna po prostu, bo przybyła z daleka, wyglądała zupełnie inaczej niż...

Lokalne kobiety, bo właśnie. Jak ona wyglądała? Młoda Helena Haya. Po pierwsze, ona była filigranowa. To chyba wszyscy wiedzą, tak? Taka mała, królowa piękności. Takie skróty w internecie, takie clickbaity. Bo ona nie miała metra pięćdziesięciu, prawda? Tak. Tak, była bardzo filigranowa i uwielbiała w związku z tym wysokie obcasy. Była też rzeczywiście bardzo, jak to się dzisiaj mówi, zadbana. To znaczy miała te wpojone przez mamę nawyki kosmetyczne i pielęgnacyjne i to robiło ogromne wrażenie na Australijkach, które były wtedy, można powiedzieć,

Trop, albo właśnie stereotyp, że Żydówki wiedzą tutaj jak dbać o siebie, tak? No to też Haya Helena twórczo wykorzystała. A od czego ona zaczęła? No słuchaj... Ona pojechała do tej... Bo w Wiedniu ona pracowała u tej ciotki. Tak. No ona generalnie... Rodzina się wspierała, o. I przerzucała sobie trochę jak takiego gorącego kartofla tę Helenę, która się nie chciała podporządkować zbuntowaną. No i jest taka legenda, no bo właśnie my nie wiemy do końca jak to było, że wzięła ze sobą 12 takich opakowań kremu. Na twarz. Od matki. I no właśnie. Opowiadała, że to jest specjalna receptura, ten krem, który mama wzięła od Heleny Modrzejewskiej, z którą się przyjaźniła.

Tak, właśnie od zera do milionera. No zresztą Helena też jest częścią tego mitu i wpisuje się w ten słodki kapitalizm, który tworzył Amerykę. Ten mit Ameryki, która daje taką możliwość, wolność, żeby siebie wymyślić. Nohaya jest, Helena, częścią tej opowieści jako kobieta, co jest bardzo ciekawe właśnie biorąc pod uwagę jak ona wcześniej zaczęła, z jakim impetem weszła i z jaką to się spotkało po prostu natychmiastową, euforyczną wręcz reakcją tych klientek. A jak ona przeszła od tych dwunastu słoiczków? No właśnie, ona po prostu była swoją najlepszą reklamą, bo ona właśnie jako ta egzotyczna piękność, która jest blada, ma zawsze tak pięknie uczesane włosy, nieskazitelny strój, bo ona też bardzo dobrze się ubierała, nieco ekscentrycznie, bo ona lubiła wzory, lubiła kolory, lubiła nakrycia głowy, może też ze względu na wzrost, bardzo lubiła robić takiego dużo szumu wizualnego dookoła siebie.

Dbała o skórę. Dbała o skórę. Ma być po prostu świeża, zadbana, promienna. A te kremy to były tylko do twarzy? Czy one były do całego człowieka? Przede wszystkim do twarzy, bo też trzeba powiedzieć, to jest bardzo ważne, mało osób to wie, ale... To Helena nam zrobiła. Helena wymyśliła, że w ogóle skóra jest problemowa, że może być problemowa, że jest coś takiego właśnie jak taka trudniejsza cera. Wielki potencjał. Że wymyśliła, że jest właśnie normalna skóra, mieszana, sucha, tłusta i że na każdą cerę muszą być odpowiednie kremy. Najbardziej popularne były trądzikowe, taką problemową trądzikową. Nie wiem czy one działały czy nie, ale tak się nazywały. No i były też kremy z filtrem.

A ona wymyśliła te kremy, które dzisiaj nosimy właśnie jako zabezpieczenie skóry przed słońcem. To też Helena wymyśliła. Więc było całe zaplecze dotyczące tego dbania o skórę, też taki cały rytuał wymyśliła związany z pielęgnacją przez cały dzień, tak na noc, na dzień. No to wszystko ona opowiadała i to była nowość, nikt tego wcześniej nie robił, nie było tego po prostu. I jeszcze pamiętajmy, że ona to robiła ucząc się jednocześnie angielskiego, bo ona mówiła widisz, mówiła po polsku, mówiła po niemiecku. Ale po francusku nie mówiła i angielskiego się dopiero uczyła. Więc to było naprawdę, powiedziałabym, przedsięwzięcie wymagające ogromnego hartu ducha i wiary w siebie.

I bardzo to lubiła, że mogła się tytułować księżną. Lubiła też, żeby do niej mówić madam. On był księciem jakim? On był księciem gruzińskim. No nie wiemy dokładnie czy on był tym księciem czy nie był, no ale też miał talent do wymyślania historii na swój temat. I co? I to małżeństwo było szczęśliwe? I to małżeństwo było szczęśliwe, ale on niestety zmarł po kilku latach tego małżeństwa i potem już Helena nie chciała się z nikim wiązać, miała tylko młodszych kochanków, często zmieniających się i wtedy już była częścią nowojorskiej socjety. Tam był też jej tzw. flagship store, Helena Rubinstein, który właściwie był takim, można powiedzieć, centrum spa, bo właśnie

Jak Helena się przenosiła do Londynu i do Paryża, no to już się nie przenosiła tylko z salonami, gdzie można było kupić krem czy kremy, ale też tam można było poddać się zabiegom. Były na przykład masażery do twarzy, które tam były sprzedawane właśnie jako tam zabieg ujędrniający. Można było tam sobie zaaplikować maseczki. Były takie ogrzewające lampy, pod którymi kobiety siedziały. No była cała ta aparatura związana z dbaniem o siebie. A taki nawias teraz. W którym momencie jest wojna? A właśnie, tak zwana Wielka Wojna, czyli Pierwsza Wojna Światowa, czyli lata dziesiąte, powiedzmy. Cała ta dekada jest naznaczona wojną. I ona jest wtedy w Australii jeszcze.

Cały spektrum prasy kobiecej i pojawia się ten pęd do nowoczesności i usta lakierowane, jak się kiedyś mówiło, już coraz częściej kobiety też takie... Na szminkę się tak mówiło. Tak, na szminkę, że to jest lakier, tak jak masz lakier na karoserii, że trochę kobieta taka nowoczesna jest no trochę jak ten automobil, tak, że jest taka niebezpieczna, jest sprawcza i jest samodzielna i może mieć pieniądze własne. W ogóle to jest bardzo istotne, że jak Helena zakładała te wszystkie swoje salony, To ona za wszystko płaciła. Nie mogła brać kredytu. Banki nie udzielały kobietom kredytu.

One się spotkały z ogromnym uznaniem, ale Angielki nie były jej idealnymi klientkami, bo ta angielska powściągliwość tam sprawiała, że one się nie afiszowały z tym, że chodzą do Heleny, że korzystają z tych usług. Natomiast w Paryżu już było kompletnie inaczej i tam zresztą bardzo ciekawie też się złożyło, że jej mąż, wtedy jeszcze ten pierwszy w Paryżu, Prowadził działalność wydawniczą i też bardzo mu się to opłacało. Wydał na przykład Kochanka Lejt i Szatyrlej. Przetłumaczył wspomnienia Kiki de Montparnasse.

Byli takim duetem mocno wyróżniającym się i budzącym podziw. I ta firma Heleny się coraz bardziej rozkręcała, rozbudowywała o tę kolorówkę właśnie słynną również. Już teraz były róże, były pudry. Generalnie cała ta oferta astronomiczna, jeśli chodzi o dochody, jakie przynosiła, jeśli chodzi o realną ilość produktów, no to było ponad 100 szminek. Tyle samo kremów z 20 rodzajów pudru. To była naprawdę paleta. Czy tam były kosmetyki dla kobiet o różnym kolorze skóry? Nie. To niestety jest dopiero wynalazek lat 70.

Ale były tam odcienie oczywiście. Tak w tym sensie. Nie mówię o takim odcieniu skóry dużo ciemniejszym. To tego właśnie nie było. Natomiast także, nie wiem, blada, różowa cera, a bardziej taka wchodząca w beż, bardziej śniada. Tak, no to było, jasne. I nawet Helena miała takie slogany reklamowe, że właśnie idealnie się blenduje ze skórą puder na przykład, którego się używa. Tak więc to... Ta nieskazitelność była i elegancja, to było bardzo mocno sprzedawane w tych reklamach. No i też to, co podkreślała bardzo mocno Helena i to trzeba powiedzieć koniecznie, bo mam wrażenie, że czasem się o niej mówi jako o takiej osobie, która trochę zniewoliła kobiety, że muszą dobrze wyglądać, że trzeba o siebie dbać, że jak kobieta

To jest ten słynny slogan chyba, który wszyscy pamiętają, że nie ma kobiet brzydkich, są tylko leniwe. To ponoć miała powiedzieć Helena, więc... Leniwe, czyli takie, które nie dbają. Nie dbają, dokładnie, że kobieta musi dbać o siebie, bo jak właśnie nie dba, to jest w pewnym sensie niewybaczalne, tak? I oczywiście nie dla męża, no tego nie wzięła już od mamy, natomiast to, że kobieta ma obowiązek takiego, no właśnie, tworzenia siebie, ...tego swojego wizerunku, no to starała się kobietom wytłumaczyć, że to jest po prostu obowiązkowe. Ale robiła to nie z takiego miejsca, żeby się uprzedmiatawiać, tylko ona uważała to trochę za takie barwy wojenne, tak? To znaczy, że takie kosmetyki były dla niej orężem.

To znaczy spotkały się, bywały na tych samych przyjęciach, ale odwracały głowę od siebie, nie rozmawiały. Natomiast cały czas wiedziały, co się dzieje jedna u drugiej, podkradały sobie pracowników. I ponoć miała też powiedzieć Helena w pewnym momencie, że gdyby one połączyły siły, czyli na przykład gdyby były jej kosmetyki, a opakowania Arden, które jej się bardzo podobały, to by rządziły światem. No i to jest opowieść o kobiecej sile, o dwóch silnych, niesamowicie utalentowanych kobietach, które Wobec siebie się pozycjonowały, tak? To nie jest opowieść o mężczyznach, to jest opowieść o takim impecie, o wpływie na świat, który nie jest oczywisty, bo pamięta się właśnie tych mężczyzn, wynalazców, którzy w innych obszarach wprowadzili innowacje.

Ja jeszcze nie powiedziałam naprawdę o wielu. Na przykład ona wymyśliła już trochę później, w tym momencie lata 20., 30. Wymyśliła tłuszcz wodoodporny, bo wymyśliła, że dziewczyny, które tańczą balet podwodny, bo tam wtedy bardzo modne było oglądanie takich właśnie pływaczek synchronicznych, no że one też muszą mieć te twarze wyraziste i tłuszcz wodoodporny. One reklamowały i... Były powodem, że on został wymyślony. Na przykład. To są takie wynalazki kosmetyczne, które nam się wydaje, że były od zawsze, ale nie. To był pomysł Heleny. Ona zresztą też bardzo lubiła...

który był dla Heleny też no właśnie obszarem biznesowej twórczości. Ona manipulowała faktami, manipulowała opowieściami, anegdotami. Ona po prostu była artystką też w pewnym sensie. Znaczy ona je kreowała, tak myślę cały czas jak o tym opowiadasz, że ona miała kontrolę nad wszystkim. Absolutnie. To była, no właśnie, teraz się już raczej tak nie mówi, że ktoś jest dyktatorem mody, ale ona rzeczywiście bardzo dyktatorsko zarządzała i kalkulowała na chłodno. Ale jednocześnie właśnie też tworzyła, tworzyła wizerunek. Uwielbiała się oddać artystami dlatego, że ich rozumiała i inspirowała.

Pokazano wszystkie 20 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.