Mentionsy Mentionsy
Podcast Wojenne Historie
Podcast Wojenne Historie

Erich Ludendorff „Wojna totalna”

26.09.2025 ·1 godz 14 min

Jeżeli podoba Ci się odcinek możesz nas wesprzeć w serwisie 🔶PATRONITE.PL🔶https://patronite.pl/PodcastwojennehistorieAlbo postawić nam symboliczną kawę w serwisie 🔷BUYCOFFEE.TO🔷https://buycoffee.to/podcastwojennehistorie

To znaczy na przykład taki tytuł, The First Nazi, Erich Ludendorff, The Man Who Made Hitler Possible. No już takie tytuły sugerują, że jakby Hitler nasycił się poglądami Ludendorffa. Bo to też jest ciekawe, że w Polsce na ten przykład my bardziej utożsamiamy Ludendorfa nadal z tym dowódcą pierwszowojennym, a w mniejszym stopniu kojarzymy go jako turbonacjonalistę, szaleńca zgoła ruchów skrajnie szowinistyczno-nacjonalistycznych w Rzeszy okresu międzywojennego. A dość powiedzieć, że w pewnych określonych zakresach swoich poglądów Ludendorff był zbyt radykalny jak dla Adolfa Hitlera. Tak. Pewne poglądy Ludendorfa nie mieściły się w głowie Hitlera, uważał je za maniakalne, skrajne, niepotrzebne, a ostatecznie nieakceptowalne.

Ale był taki okres, kiedy ci dwaj ludzie się sprzymierzyli. Na początku lat 20. XX wieku Erich Ludendorff, jeden z najbardziej wówczas szanowanych niemieckich dowódców, był sprzymierzony na poziomie politycznym i paramilitarnym z nazistami Adolfa Hitlera. Ludendorff dążył do obalenia demokracji, do obalenia znienawidzonej tzw. Republiki Weimarskiej. Zaangażował się w liczne pucze i próby przewrotów wojskowych, w tym w pucz Hitlera w Monachium w 1923 roku. Ale chodził w sławie bohatera wojennego. Nie ponosił de facto odpowiedzialności za swoje czyny. Innymi słowy, republika akceptowała działania wymierzone w nią samą.

No i ja o tym wszystkim mówię także dlatego, że tak jak powiedziałem, dzisiaj na Zachodzie w licznych publikacjach, analizach ten Ludendorff jest rodzajem trenera Hitlera, że on jest dzisiaj postrzegany, opisywany jako człowiek, który niemalże stworzył Hitlera. Dlatego, że jego poglądy, jego wizja świata jest skrajnie szowinistyczna, skrajnie, to nawet już nie jest nacjonalizm, to jest jakiś nacjonalizm połączony z mesjanizmem. Jednocześnie to jest Człowiek przepełniony całą masą szalonych idei, często zupełnie oderwanych od rzeczywistości. Jeżeli dzisiaj w sferze publicznej za punkt odniesienia dziwnych poglądów, na przykład możemy przywołać pogląd o istnieniu jakiejś rasy gadów, która zarządza ludźmi, albo o istnieniu jakichś tajnych ośrodków spisku światowego,

No to to nie jest nic nowego, a Erich Ludendorff takie poglądy głosił z otwartą przyłbicą, pisał o nich także na łamach wojny totalnej. To pojęcie my i oni, to pojęcie narodu wybranego, to pojęcie konieczności stworzenia nowej religii, bo stare religie krępują moralność i patrzenie na świat. Te wszystkie poglądy, które my dzisiaj kojarzymy z Hitlerem i słusznie kojarzymy, były także poglądami Ludendorffa. Ale dlaczego zatem drogi Hitlera i Ludendorfa się rozeszły? No skoro w wielu kwestiach ideowych byli sobie tak bliscy. Na początku lat 20. XX wieku Hitler był kapralem, właściwie gefreiterem. Był krzykaczem politycznym małej partii nacjonalistycznej. A Erich Ludendorff był przecież bohaterem wojennym. Był człowiekiem, który rzekomo przedłużył wojnę, a w rzeczywistości prowadził Niemcy do upadku.

Ale że ta porażka nie wynikała tak naprawdę z przewagi nieprzyjaciół, tylko wynikała ze słabości wewnętrznej niemieckiego narodu. że naród był wspaniały, ale za dużo było ciał obcych, za dużo było niezadowolonych, za dużo było Żydów, za dużo było demokratów, za dużo było chrześcijan, za dużo było poglądów pacyfistycznych. Ludendorff strasznie narzeka, że Niemcy nie byli jak automaty, że mieli ludzkie uczucia. I zadaje sobie pytanie, co trzeba zrobić w przyszłości, żeby to się już nie powtórzyło. I to jest właśnie ponury fenomen wojny totalnej Ludendorfa. Otóż Erich Ludendorff wspierał Hitlera na początku lat dwudziestych. Zresztą wspierał każdego, kto chciał obalić w Niemczech demokrację, wspierał różnego rodzaju, jak powiedziałem, pucze. Związał się z narodowo-socjalistyczną niemiecką partią robotników.

Pasowała mu ideologia NSDAP, bo przestał być monarchistą, bo w jakimś zakresie odwrócił się od własnej warstwy społecznej. Odrzucał podział na warstwy wyższe i niższe, tak jak Hitler. Chciał jednolitego, skonsolidowanego społeczeństwa automatów. Nienawidził demokracji, uważał traktat wersalski za hańbę. Nienawidził Żydów, nienawidził także kościoła katolickiego. Uważał, że Żydzi, Kościół, w rozumieniu struktura kościelna, do tego masoni, kapitaliści, właściwie tylko brakuje cyklistów, podstępnie rządzą światem i chcą zniszczyć Niemcy. No więc z takim bagażem poglądów doskonale uzupełniał się z Hitlerem, ale coraz bardziej się radykalizował. Coraz bardziej uważał, że państwo należy całkowicie podporządkować armii, że tak naprawdę państwo ma istnieć dla armii, a nie armia dla państwa.

jego niechęć do wszelkiej polityki oraz publicznie wyrażana niechęć dla kościoła katolickiego, a poprawdzie dla chrześcijaństwa jako religii, sprawiła, że politycznie kalkulujący Hitler musiał go zrzucić z sań. To znaczy w pewnym momencie gry politycznej w Niemczech ery demokracji. Hitler nie mógł zrazić do siebie tak wielu ludzi poglądami Ericha Ludendorfa. Drogi tych dwóch panów pod koniec lat dwudziestych XX wieku ostatecznie się rozeszły. Rozchodziły się jeszcze od czasu Puczu Monachijskiego w roku 1923, gdzie Ludendorff uznał Hitlera za niedość twardego, ale to zerwanie miało charakter ewolucyjny. I Ludendorff, kiedy Hitler doszedł już do władzy, był politycznym emerytem, był niezwykle konfliktowym człowiekiem, skonfliktował się nawet z Adolfem Hitlerem.

No ale ostatecznie Ludendorff zostaje, zresztą nie jest w służbie czynnej oczywiście od końca I wojny światowej. Alianci z początku postrzegają go, czy raczej on się obawia, że będzie sądzony jako zbrodniarz wojenny, więc w ogóle opuszcza Niemcy, ukrywa się, potem wraca, rozpoczyna swoją działalność polityczną i publicystyczną. Jest przedstawicielem absolutnie skrajnego, ktoś powie prawicowego, a po prawdzie nacjonalistycznego skrzydła niemieckiej polityki. Po zdobyciu władzy przez nazistów uważa ich za zbyt miękkich, uważa ich za zbyt tolerancyjnych dla niektórych poglądów. Żąda jeszcze twardszego kursu, dlatego Hitler odsuwa go na bok, bo w okresie marszu po władzę i konsolidacji władzy zbytni radykalizm Ludendorfa tylko przeszkadza.

Więc Ludendorff, który jest człowiekiem niezwykle pysznym, niezwykle zadufanym w sobie, niezwykle agresywnym i mówiąc wprost ma kosmiczne poglądy. Stąd można określić Ludendorffa zgoła jako społecznego i politycznego wariata. Ten Ludendorff jest na uboczu. Pisze książki, artykuły. Hitlera nie poważa. Hitler go jednak nie rusza. Ludendorff umiera w roku 1937 jako powszechny niemiecki autorytet, jako człowiek zamożny, jako człowiek majętny. Jako człowiek jednak niespełniony. Ta idealna wojna, która ma dać Niemcom nową rzeczywistość, bowiem za jego życia nie nadchodzi. No i my musimy mieć pełną świadomość tego kontekstu, bo kiedy my mówimy o wojnie totalnej Ludendorfa jako o dziele literackim, to ono samo w sobie jako książka jest...

Nie on jest przecież twórcą teorii rasy panów, ale Ludendorff idzie o krok dalej nawet niż Hitler. Otóż Wojna Totalna to książka, której rdzeniem jest nadzieja, oczywiście całkowicie fałszywa, całkowicie niedorzeczna, że można zbudować naród idealny. I to nie jest naród panów, tylko to jest naród niewolników. Erich Ludendorff marzy o Niemczech jako o państwie, gdzie ludzie funkcjonują jak automaty, gdzie posiadają wolność, pozorną wolność, dlatego że Erich Ludendorff mówi, że w sumie najbardziej idealnym narodem w jego pojmowaniu, który on zna albo inaczej, który on sądzi, że zna, bo on to nawet nie posługuje się stereotypem, tylko raczej własnym pragnieniem.

On powiedział, że w państwie, które będzie całkowicie podporządkowane idei, nawet wybombardowanie wszystkich miast i zabicie milionów nie złamie ducha narodu. No i pod względem psychologicznym naloty strategiczne Niemców nie złamały. Rzeczywiście nazizm zbudował strukturę taką, jaką postulował Ludendorff. W tym sensie Hitler był uczniem Ludendorfa. Narodowo-socjalistyczna tyrania była państwem totalitarnym, gdzie każdy niewolnik miał kochać swoje państwo miłością szczerą, a nie wymuszoną jak w Związku Radzieckim. Innymi słowy, potrzebna była inteligentna propaganda, aby omotać człowieka. a nie proste uderzenie cepem prosto w głowę jak w Związku Radzieckim. Trzeba było Niemców całkowicie omotać, trzeba było Niemcom wmówić, że mają lepiej niż inni i trzeba było Niemcom jakąś namiastkę tej lepszości jednak sprezentować.

Ludendorff mówi bowiem wyraźnie w wojnie totalnej, że ludzie muszą mieć co jeść, muszą w co się ubrać, że wszyscy muszą być równi, że nie może być klas społecznych ani poczucia niesprawiedliwości społecznej. A to można osiągnąć tylko w państwie totalitarnym i w państwie, które w jakimś zakresie ma rys socjalistyczny. Tak twierdzi Ludendorff, tak twierdził Hitler, ale to pojęcie socjalizmu rozumieli na swój sposób. A zatem idea idealnego narodu, idea zwartości duchowej narodu. To jest wspólny pogląd Hitlera i Ludendorfa, on jest wyrażany na łamach wielu książek tego okresu, także na łamach wojny totalnej. Budowanie państwa do wojny zaczyna się od budowy obywatela, od wyrzucenia ze struktury społecznej wszystkich, którzy w ramach tzw.

Coś niepojętego z perspektywy doświadczeń bloku radzieckiego, gdzie wszystko bardzo opatologicznie się odbywało. I tu Ludendorff wyraźnie podkreśla, że idealne połączenie z wartości duchowej można osiągnąć tylko wtedy, kiedy wprowadzi się nowe idee. Stąd jego wręcz zwierzęca nienawiść do istniejących religii. Ona wynika z konkurencyjności. On po prostu mentalnie chce ludzi przebudować na zupełnie nową modłę, a dotychczasowe religie, judaizm, chrześcijaństwo strasznie mu w tym wadzą. I znowu tu mamy pewne połączenie z Hitlerem, ale Ludendorff był tak agresywny w swoich poglądach, że Hitler uznał go za problem w drodze do władzy. Hitler musiał bowiem układać się z innymi konserwatystami niemieckimi, znacznie jednak mniej radykalnymi niż Ludendorff.

A zatem ten rozdział z wartość duchowa narodu podstawą wojny totalnej. Zresztą kompletnie zdumiewający, kiedy się go czyta drugi, trzeci raz, robi takie same ponure wrażenie jak za pierwszym razem. Jest to, powiem, koncepcja po prostu wariacka, zbudowania zupełnie nowego człowieka, ale to, że ona jest wariacka, nie znaczy, że nie podjęto wysiłku w XX wieku, walki z dotychczasowym systemem społeczno-religijnym i zastąpienia ich zupełnie innymi, nowymi rozwiązaniami. To się dokonywało, to miało miejsce. I to jest, to najbardziej niebezpieczna, najbardziej ponura część wojny totalnej Ludendorfa. Bo Ludendorff opisuje, publicznie można to było przeczytać w 1935 roku po niemiecku, w co przekształcają się Niemcy pod rządami Hitlera. Świat mógł to potem zobaczyć w roku 1936 w czasie olimpiady w Berlinie.

No jednak większość Niemców popierała ten system tworzony przez Hitlera i nazistów. Oczywiście dzisiaj to jest bardzo kontrowersyjny temat. Dlaczego państwo niemieckie dało się, a raczej dlaczego naród niemiecki, społeczeństwo niemieckie dało się podporządkować narodowemu socjalizmowi? Dlaczego poglądy, które głosili ludzie tacy jak Hitler i Ludendorff zostały wdrożone w życie, stały się praktyką dnia codziennego? Ale można powiedzieć, absolutnie nie wyjaśniając, absolutnie nie broniąc, absolutnie nie tłumacząc, ale można powiedzieć, że miało miejsce coś w rodzaju gotowania żaby. Najpierw Niemcom coś obiecano, potem zaczęto ich do tego zmuszać, ale przede wszystkim aparatem propagandy, otumanienia, ogłupienia podporządkowano Niemcy tej idei. I nie tylko Niemcy, i nie tylko w latach 30.

XX wieku podatni są na otumanienie i ogłupienie przez określoną propagandę. Siła takiej propagandy ma charakter uniwersalny. Z tą różnicą, że Ludendorff, jak każdy totalitarysta, podkreślał konieczność, aby to państwo było jedynym monopolistą i producentem takiej propagandy. To państwo, aparat państwa, a więc wszyscy ludzie związani np. z aparatem propagandy, kreowali tego nowego obywatela. No i to jest bardzo charakterystyczne dla nazizmu, że nazizm w odróżnieniu od komunizmu oczywiście zniewala, oczywiście niszczy każdego przeciwnika w ustroju, ale przede wszystkim nie chce zastraszyć, ale raczej omotać. I to jest idea Hitlera i to jest idea Ludendorfa.

A jeżeli będzie i pałka, i kij, i marchewka, czyli trafi się do serc, omota się ludzi, wypierze się im mózgi propagandą, to wówczas będą odporni nawet na wszelkie niepowodzenia. Druga wojna światowa częściowo potwierdziła, a częściowo nie ten pogląd, dlatego że Niemcy rzeczywiście wytrzymali serię klęsk do końca, ale tam gdzie nie było marchewki, a był tylko kij, czyli w Związku Radzieckim. System też się nie załamał. Hitler w 1934 roku na tajnej odprawie z generałami powiedział, że jego plan przygotowania do wojny ma dwa etapy. Pierwsze cztery lata przekształcenie Niemców, kolejne cztery lata przekształcenie sił zbrojnych w aparat gotowy do wojny. Hitler podkreślał, że najpierw musi przerobić niemiecką głowę, a dopiero potem niemieckie mięśnie.

Że zanim dadzą nacjonaliści i narodowi socjaliści Niemcom znowu broń do ręki, to najpierw sformatują ich umysły. Bo Hitler, tak jak Ludendorff, bardzo narzekał, że w 1918 roku Niemcy zawiedli od środka. Że za dużo było niezadowolonych, za dużo było chrześcijan, a za wszystkim stali Żydzi. I tutaj Ludendorff i Hitler idą ręka w rękę. Ich poglądy są identyczne. Ludendorff krytykuje dotychczasową niemiecką kulturę. Uważa, że na przykład czerpie to tak naprawdę niemalże prosto od niczego. Że Niemcy to fajny... w jego rozumieniu żywotny, w jego rozumieniu naród, który został omotany przez chrześcijan i przez Żydów, którzy narzucili Niemcom zbyt liberalny, zbyt humanistyczny i zbyt internacjonalistyczny obraz rzeczywistości.

Ludendorff wpisuje się tutaj w narodowo-socjalistyczną koncepcję państwa samowystarczalnego, które jeżeli nie ma jakichś surowców u siebie. Musi je pozyskać bądź zdominować państwa, w których te surowce występują. A więc wielka niemiecka polityka gospodarcza. Bądź podporządkowanie sobie źródeł surowców przez polityczny gospodarczy nacisk, bądź jeśli to się nie uda, poprzez podbój. Bezpieczeństwo państwa zasadza się na dostępie do surowców i samowystarczalności żywnościowej. To jest pogląd Hitlera, to jest pogląd nazistów, to jest pogląd Ludendorfa. Potem Ludendorff zajmuje się w rozdziale siła i wartość armii. No właśnie ową siłą i wartością armii w rozumieniu przede wszystkim jej wytrzymałości psychicznej.

i że to można osiągnąć tylko w Niemczech poprzez budowę zupełnie nowego człowieka i że to jest tajna broń Niemców. Nie czołgi, nie samoloty, nie gazy pojowe i nie okręty podwodne, chociaż niczego nie wolno tu zaniedbać, ale że tajną bronią Niemców ma być nowy Niemiec z wypranym mózgiem, który będzie taką lepszą wersją Japończyka walczącego do ostatka i że żadna przeciwność losu takiego żołnierza, takiego robotnika, takiej matki, takiego rolnika nie złamie. No i oczywiście wszyscy będą pracować na rzecz zwycięstwa. Ale czy Ludendorff tą przyszłą wojnę totalną widzi jako konflikt ludobojczy, tak jak widział go Hitler? Ludendorff nie formuje wprost poglądów o terrorze wojennym i o zagładzie innych narodów. Nie robi tego wprost.

Ale Ludendorff mówi, że trzeba być bezwzględnym w czasie walki, a podbite ludy maksymalnie wykorzystywać. No i tutaj Hitler już Ludendorfa przebije o kilka długości, ale to, że do tego ludobójstwa dojdzie jest w wojnie totalnej między wierszami. Ludendorf mówi, że kiedy on zarządzał podbitymi terenami na wschodzie, on mówi często on, ja prowadziłem kampanię, ja zarządziłem to, ja podbiłem Rumunię, ja wysłałem nasze wojska na Ukrainę celem zdobycia żywności. No to potem Hitler będzie mówił podobnie. Ludendorf na łamach wojny totalnej powiedział, zabrakło nam ropy, to wysłałem wojska na Kaukas. Hitler potem też będzie mówił, że moi generałowie nie mają pojęcia o wojnie, bo nie mają pojęcia o gospodarce. Tu Ludendorff podkreśla, że wojnę toczy się w kontekście gospodarczym, że podbija się bądź zajmuje określone terytoria, bo są one potrzebne do prowadzenia wojny i utrzymania społeczeństwa w funkcjonowaniu.

Ci panowie w mundurach z Reichswehry będą woleli Hitlera niż socjaldemokratów, bo dla niemieckiej kadry dowódczej socjaldemokraci byli symbolem zła. Absurdalne, ale tak było. A zatem dla Ludendorfa prowadzenie wojny totalnej to proces wieloletni. Nie szuka on zwycięstwa w Blitzkriegu, ale kiedy czyta się jego książkę, a potem się wie, co się stało w 1939 czy w 1940 roku, to włos się na głowie jeży. Bo on, znowu czerpiąc z dostępnej literatury i dyskusji w łonie Wehrmachtu, opisuje Blitzkrieg. Dokładnie mówi, co określone wojska będą robić, podkreśla znaczenie łączności, lotnictwa, przewagi informacyjne na polu walki, kreatywności dowódców szczebla operacyjnego i taktycznego.

Tego Niemcy nie były w stanie udźwignąć, także i za Hitlera i także Wehrmacht w przenośni za wiedzie ostatecznie Hitlera nie będzie miał narzędzi do realizacji politycznych celów. Ostatnim rozdziałem w książce Wojna Totalna jest wódz, Führer. Jak powiedziałem, Ludendorff nie lubił się z Hitlerem pod koniec swojego życia. Mimo, że Hitler okazywał mu wymuszone oznaki szacunku, panowie się nie darzyli sympatią. W latach 30. delikatnie rzecz ujmując. Ludendorff mówi, że państwo musi mieć wodza, ale niekoniecznie tym wodzem ma być Adolf Hitler. Kiedy czyta się między wierszami, Można nawet zauważyć sugestię, że w warunkach wojny armia ma prawo obalić wodza, jeżeli on nie spełni wymagań armii. Realnym wodzem ma być bowiem armia, ale musi mieć ona wyobrażenie w postaci jednego człowieka, absolutnego przywódcy.

Otóż Ludendorff uważa wojnę za drogę do osiągnięcia bliżej nieokreślonego celu. Ten cel nie jest u niego zdefiniowany. Raczej sama wojna staje się tym celem, a nawet nie wojna, tylko przekształcenie państwa w idealny totalitaryzm. Gdzie nawet wódz jest niewolnikiem apolitycznej idei. A ta idea to gotowość państwa do wojny. I Ludendorff absolutnie podważa wszystkich klasyków, wszystkich świętych niemieckich w tym sensie, że mówi, że Klausewitz się mylił. Nawet Moltke starszy, ich absolutny guru, jest jakby poddany krytyce, ale Klausewitz jest poddany książce Ludendorffa krytyce podstawowej, tak jak Hitler.

Chociaż Klausewitz z nazwiska, a Hitler jest na łamach wojny totalnej nieobecny, no trudno się dziwić, gdyby został zaatakowany wprost, książka nigdy by się nie ukazała. Chciał Ludendorff państwa totalitarnego, to już takim żył. Dlatego ta książka jest pełna aluzji, pełna niedomówień, jest rozumiana dobrze tylko w kontekście. Ale ten atak na Klausewitza to atak na pogląd, że wojna jest kontynuacją polityki. A Ludendorff mówi... Nie. Klausewitz to stary Ramol z XIX wieku. Świat się zmienił. Dzisiaj żyjemy w innej rzeczywistości. Klausewitz to Ramol czasów humanitaryzmu, nawet zgoła liberalizmu, chrześcijaństwa, jakichś wahań, jakiegoś rodzaju dyskusji z przeciwnikiem.

Pokazano pierwszych 25 dopasowań — doprecyzuj frazę, aby zawęzić wyniki. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.