Zakon krzyżacki - krucjaty, święci i religia
Choć zakon krzyżacki kojarzy nam się głównie z jedną z największych bitew średniowiecznej Europy, to nie możemy zapomnieć, że był to przede wszystkim jednym z największych politycznych, gospodarczych i organizacyjnych fenomenów swoich czasów. Niewielka grupa rycerzy-zakonników zabudowała państwo rozciągające się od terenów dzisiejszej północno-wschodniej Polski aż do granic współczesnej Estonii. W jaki sposób zakon był zorganizowany od strony wewnętrznej hierarchii? Jak jego członkowie podchodzili do spraw religijnych? Dlaczego walcząc przez wieki z niewiernymi, nie doczekali się w swoich szeregach ani jednego uznanego za świętego? Kto brał udział w organizowanych przez zakon krzyżacki wyprawach? Czy mieszkańców Prus nawracano tylko mieczem? Jakie jest dziedzictwo rycerzy zakonu krzyżackiego? O tym wszystkim w Podcaście Muzeum Historii Polski z serii Inne historie Polski. Rozmawiają Cezary Korycki i jego gość, prof. Waldemarem Rozynkowski z Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu. Podcast zrealizowano w ramach zadania: kontynuacja i rozbudowa multimedialnego projektu informacyjno-edukacyjnego - Portal Historyczny Dzieje.pl
Zakon Szpitala Najświętszej Marii Panny Domu Niemieckiego w Jerozolimie, potocznie w Krzyżacy. Organizacja, która oczywiście kojarzy nam się głównie z jedną z największych bitew średniowiecznej Europy. Organizacja, która była jednym z największych fenomenów politycznych, gospodarczych i organizacyjnych średniowiecznej Europy. Niewielka grupa rycerzy zakonników zabudowała swoimi zamkami i kościołami tereny dzisiejszej północno-wschodniej Polski i dalej ziem aż do granic współczesnej Estonii. Jak ten zakon był zorganizowany od strony wewnętrznej hierarchii? Jak jego rycerze podchodzili do spraw religijnych? I dlaczego, skoro przez tyle wieków walczyli z niewiernymi, to nie doczekali w swoich szeregach ani jednego uznanego za świętego?
A może wcale święci nie byli? O tym w dzisiejszym specjalnym odcinku podcastu Muzeum Historii Polski, w którym odwiedzimy jeden z najstarszych krzyżackich zamków na naszych ziemiach, który nie do końca był takim zwykłym zamkiem. Część pierwsza. Krzyżacki gród ptasiego śpiewu. Dzisiaj opuściliśmy Warszawę, opuściliśmy Muzeum Historii Polski, wyruszyliśmy trochę w Polskę. Wyruszyliśmy na poszukiwanie ciekawych i zupełnie nieoczywistych miejsc związanych z naszą historią. Gościem podcastu Muzeum Historii jest profesor Waldemar Rozynkowski z Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu.
I do tego stopnia to miejsce zostało zdominowane przez, można tak powiedzieć, przez ten zamek krzyżacki, że nawet w którymś momencie ale to już w naszych nowszych czasach okrzymało swoją nazwę jako Zamek Bierzgłowski. Jest to nazwa miejscowości, chociaż pierwotnie była jedna nazwa Bierzgłowo, zresztą z dnia dzisiejszego jest taka miejscowość, ona była prawdopodobnie tym pierwotnym miejscem, a na pewno ta nazwa była wiodąca, ale no właśnie ten zamek może być zdominował przez kolejne wieki. Wiekły historię tej części Bierzgłowa, że pojawiła się ta nazwa Zamek Bierzgłowski. Ja chcę czasami tak mówić o Zakonie Krzyżawskim troszkę od tej innej strony tego życia religijnego, religijności, duchowości. I nie ukrywam, że właśnie można ten temat zaczynać od tego pojęcia zamek, jako miejsce, które my utożsamiamy z Zakonem Krzyżawskim.
pokazać inną perspektywę zakonu krzyżackiego jako zakonu, może warto i także podczas tej audycji, czy w tym przyglądaniu się zakonowi trochę inaczej, używać tego pojęcia właśnie dom zakonny, klasztor, chociaż i ja sam pewno używam dosyć często pojęcia zamek, ponieważ jak dzisiaj jestem w tym obiekcie, to oczywiście samo się jakby narzuca ta nazwa. Niemniej jednak rzeczywiście jesteśmy w średniowiecznym, przebudowanym, co prawda, ale obiekcie, które możemy nazwać Klasztor, dom zakonny zakonu krzyżewskiego. Ponieważ bracia domu niemieckiego, a mianowicie brat Konrad i jego towarzysz, nie mieli gdzie głów swoich złożyć na ziemi pruskiej, przekazane im wcześniej przez rzeczonego księcia polskiego, przeto od dawna zamierzali urzeczywistnić zamysł, by pośrodku pomiędzy nimi a wspomnianymi Prusami mieć dla obrony rzekę Wisłę.
Poprosili wspomnianego księcia, by wybudował im zamek. Wysłuchaliśmy przed chwilą kroniki Piotra z Duisburga o tych początkach Zakonu Krzyżackiego na ziemiach polskich. Tutaj trzeba przyznać, że zawsze w obiekowej opinii Zakon Krzyżacki kojarzy nam się oczywiście z namcznymi, mieszkańcom Mazowsza. Ja jestem mieszkańcem Mazowsza, kojarzy nam się z Mazurami. Pierwsze zamki są w Działdowie, później jakieś ruiny zamków w Szczytnie, potem oczywiście Malmbork. I tutaj, że w momencie, gdy pan profesor zaproponował nasze spotkanie właśnie w Zamku Bierzgłowskim, no to od razu pojawia się refleksja. Przecież to jest ziemia, gdzie po raz pierwszy krzyżacy pojawili się.
I tu się pojawia też ta historia z tym tajemniczym Vogelsangiem, czyli tym... ptasi uśpielem. Powiem, że to miejsce, ta parownia, bo oczywiście też mamy trochę problemów, jak nazywać ostatecznie to miejsce, pojawia się w takim bardzo ważnym, ciekawym, interesującym źródle do historii państwa zakonu pszczelskiego i początku Tutaj ziemi chaomińskiej od początku XIII wieku miało być kronica ziemi pruskiej Piotra Zduzburga, to był członek zakonu krzyżewskiego, który mniej więcej 100 lat później, bo około roku 1630, napisał kronikę. Oczywiście to trochę trwało. Przedstawił historię zakonu krzyżewskiego, ale tym najważniejszym momentem to już jest ta historia właśnie w Prusach, czyli wcześniej ziemia chaomińska, Prusy, podbój ziem pruskich.
To, co zbudował zakon krzyżacki na ziemiach swojego państwa. Ale dzisiaj rozmawiamy o religii, bo tak się umówiliśmy, że będziemy rozmawiać o religii, bo przecież zakon to w końcu zakon, tak jak pan profesor przed chwilą powiedział. Co to znaczyło, że zakon był zakonem najlepszym i w czym był on podobny do tych zakonów, które znamy tak dobrze z historii średniowiecza? Bo były też na przykład funkcje braci rycerzy, braci kapłanów, braci służebnych. Jak to wyglądało od strony organizacyjnej? Ja myślę, że wielu z naszych odbiorców będzie miało jakieś wyobrażenie, zakon, zakonnik. Myślę, że mamy pewne i mamy pewne takie pojęcie czy wyobrażenie. I myślę, że głównie chodzi o to, żeby ci powiedzieć, że rzeczywiście zakon był zakonem, to znaczy był instytucją, był wspólnotą, która była zatwierdzona przez Kościół, czyli tak można powiedzieć, miała swoje dokumenty, miał swoją regułę, miał swoje prawa, miał swoje zwyczaje.
Wiemy, że jego geneza jest związana z jakimś bractwem szpitalnym, ale to są historie, które my znamy z wielu zakonów, które możemy tu przytoczyć, i benedyktyni, i franciszkani, i dominikani, karmelici. Każdy ma swoją historię i te początki czasami by wcale nie wskazywały potem na tę dalszą historię, która się pojawi. Więc to jest akurat początek bractwa szpitalnego. związane z konkretną pomocą. Wiemy, że z tym czasem wypraw krzyżowych, trzecią wyprawą krzyżową, zdobywanie terenów zajętych przez muzułmanów i wiemy, że właśnie ta grupa mieszczan, gdzieś głównie niemieckich, rycerstwa pojawia się i właśnie jest ktoś jakby dla tej grupy też trochę językowej potrzebny, żeby też nie opiekował się tymi rannymi.
To takie wielkie postacie jak Bernard Sclervaux, to wielki doktor kościoła, cysters właściwie. Założyciel właśnie takiej nowej gałęzi zakonu benedyktyńskiego. Więc to jest pewien proces oczywiście jakby takiego umiejscawiania albo urodzenia się tych zakonów też w Kościele. Ten jest właśnie kolejnym z tych zakonów. On ma konkretną historię, to znaczy wiemy, że ten koniec dwunastego wieku, czyli już te wyprawy krzyżowe powstały w czasie trzeciej wyprawy krzyżowej. Na początku, no właśnie, jak wspomniałem, to charakter takiego radztwa szpitalnego, ale potem bardzo szybko, po kilku latach, zaczynały otrzymywać pewne przywileje i definiuje się tę wspólnotę.
I ta wspólnota, można powiedzieć, jest w Ziemi Świętej. Jeszcze kiedy na przykład zakon przybywa tutaj do Ziemi Chemijskiej, to prowadzi jeszcze tam jakiś szpital w Jerozolimie i on jest obecny. Koniec tej historii, tak jak koniec właściwie wszystkich zakonów chrześcijańskich, to jest koniec mniej więcej 100 lat później, czyli zdobycie Arki i właściwie koniec wyparcie chrześcijan z Ziemi Świętej. Ale już to jest coś ciekawego, że zakon chrześcijański już kiedy jeszcze był w Ziemi Świętej, ale widział, że ta sytuacja jest bardzo dynamiczna, to się zmieni. Już zaczyna szukać jakby miejsca w Europie. I wiemy, ma ten epizod związany z Węgrami. I tam też próbuje tworzyć jakąś formę, to jest ciekawe, jak nawiązujemy do tego państwa zakonu krzyżowskiego w Prusach, jakąś formę takiej niezależności.
Czy może daleko jakiejś słowości, tego nie wiemy, ale pewnej niezależności oczywiście. Ale w latach dwudziestych pojawia się to, no właśnie, to takie zaproszenie, bo ten zakon jakoś jest kojarzony. Mnie przychyba prawdopodobnie przez Hanneka dodatego i przez księżęta tej polscy jakby poznają ten zakon, że taki zakon istnieje, też szuka swojego miejsca w Europie już. No i w latach 20-tych dochodzi do, no właśnie do tego, powiedzmy, do tej fundacji, do tego początku w ziemi, w Ziemi Chełmińskiej, ta data, te świadomości, tak jest w sposób symboliczny, ale tak naprawdę to, co jest charakterystyczne dla zakonu i było już też w Ziemi Świętej, oprócz tej działalności szpitalniczej, to też ten udział, jakby, no może być tej działalności krucjatowej, to jest od roku 1231, kiedy przekraczają Wisłę.
wchodzą w ziemi chromijską, dalej w Prusy i można powiedzieć, to jest jakby ta historia, która najbardziej nam zapada w pamięć, czyli obecność takiej działalności krucjatowej i mniej więcej przez 50 lat, bo do 1283, kiedy właściwie upada ostatnie powstanie pruskie, właściwie te krucjaty Czyli taki sposób akceptowalny wtedy w Europie, w tej świecie chrześcijańskiej, że można było bronić, ale też i można powiedzieć pójść za ciosem i podbić tereny. Teryny pogańskie można powiedzieć w średniowieczu, nie w Europie rozumiane były trochę jako tereny niczyje. Kto jej pierwszy zagospodaruje, jakby ten jest ich właścicielem. A z tą wizją zagospodarowania tak sobie to wyobrażano, że chrześcijaństwo jest najlepszym sposobem też jakiegoś
Myślę, że tak jak wiele zresztą widzimy zakonów rzecewskich, kim oni są, jaka jest ich rola, co mają robić. Ale oczywiście między tym początkiem i końcem jest jeszcze bogata historia zakonów rzecewskich. Mówiliśmy o krucjatach, jeszcze wrócimy do chrystianizacji tych terenów, jak wtedy nazywano pogańskich terenów po drugiej stronie Wisły. Zawsze zastanawiałem się, dlaczego zakon, w gronie którego było tak wielu rycerzy, którzy oddali życie za wiarę, za chrześcijaństwo gdzieś tam w dalekiej Ziemi Świętej. Wśród zakonu krzyżackiego nigdy nie było żadnego świętego.
Jeszcze przed naszym spotkaniem specjalnie sprawdzałem i rzeczywiście to jest ciekawa i zagadkowa sprawa. Dlaczego zakon krzyżacki nie miał swojego świętego i jakich patronów świętych miał? Rzeczywiście, niektórzy stawiają to pytanie, albo też mówią sobie, no z tym zakonem może to do końca tak nie było tam, bo przecież, no właśnie, trochę tej historii może nie jazda chodło, bo cóż to, oczywiście zakon krzyżacki tutaj wyistniał, jedynie Cieszewo, ale my mówimy o tej perspektywie tutaj ziemi chrymińskiej, Prusów, o państwie. który w którymś momencie i zakonie, który przestał istnieć mniej więcej po 300 latach, właściwie może być prawie dokładnie po 300 latach, kiedy nastąpiła reformacja, właśnie przestał istnieć jako zakon. Rzeczywiście nie ma. No i jest to jakoś jakieś pytanie.
Nie wiemy, to procesy aplikacyjne czy kanalizacyjne, bo się w Iweczu przede wszystkim tak możemy mówić, to jest też pewna historia. Jakbyśmy się też odwołali do... Do historii Polski to jakbyśmy mieli wymienić, jacy to w średniowieczu zostali wyniesieni Polacy, czy też, no właśnie, nie wiem, władcy, którzy też dali ogromne podwaliny pod chociażby budowę państwa, ale rozwój chrześcijaństwa, to też zbyt wielu się ich tam nie naszukało. Nie chcę tego tak trochę przerzucać, ale chcę tylko powiedzieć, że to nie jest taka oczywista oczywistość, że to raz trzeba wynosić na ołtarze. Zakon Krzacki ma w różnym okresie też bardzo takie piękne historie, takie związane ze świadectwem wiary, to do XX wieku włącznie, podczas Długiej Wojny Światowej z Pięknym, też czasem składali świadectwo wiary, byli męczennikami.
ginęli w czasie wojny w obozach. W każdym razie nie mamy żadnego szczunku zakonu, który był podjęty, nie znamy przecież procesu kanonizacyjnego w średniowieczu. Mamy, ale z kolei mamy taką ciekawą postać, która znowu jest wyjątkowa i może dlatego też trochę przykrywa tę historię wynoszenia na ołtarze innych osób. Mianowicie mamy postać błogosławioną, bo w tych miejscach nazywana jest świętą Dorota Zmontów czy Zmontowów, a rekluza, która, no właśnie ta miejscowość, która w tym opisie jest, to jest miejscowość pod Kikwizynem, Niedaleko, malborka też można powiedzieć. I ona, kobieta, żona, matka, dzieci niestety w większości poumierały.
Bardzo ciekawy to taki niestotykany, czy rzadko spotykany, taka droga do świętości przez rekruzonim, czyli zupełne wyłączenie się, można powiedzieć, ze świata. Takiego czynnego, obecnego, nawet zakonnicy mają z którą przestrzeń, a tutaj jest zupełnie inna historia. Chcę powiedzieć, że z jednej strony zakonnicy, może ta myśl jakby wybrzmiała, nie mieli własnego świętego, ale z drugiej strony, To, że dzisiaj mówimy o błogosławionym Dorocie, o niektórzy świętych Dorocie z Montów, zawięczamy zakonowi krzaskiemu, dlatego że jej spowiednikiem, jej kierownikiem duchowym był Jan z Kwidzyna. Krzyjak, członek kapituły katedralnej diecezji w Kwidzynie, czyli ważna postać diecezji pomęzańskiej. On, który pozostawił nam spisane jej żywotko, nawet tutaj przed sobą.
Piękne źródło, pokazujące sylwetkę duchową, w ogóle całą historię życia. On też opisał jej objawienia jej te takie duchowe rozmowy z Chrystusem. I mamy dzisiaj piękne źródło. Mało tego, mamy akta procesu, bo wiemy, że rozpoczęto zbieranie dokumentów. Gdyby tego nie różne zawirowania natury bardziej politycznej, bo ona zmarła w 1394 roku, więc za chwilę mamy już czas wojen, jednej, drugiej, trzeciej. Potem to państwo przestaje istnieć, krzyżowskie, ale to mi zmienia charakter. To jest ciekawe. Więc jeżeli będzie mówić, że zakon nie wydał, to jest prawda. Nie znamy przynajmniej żadnego takiego procesu dla siedzibiecza kanonizacyjnego, ale ma też kogoś wyjątkowego. I gdyby nie niekrzyżacy, nie ten chociażby kapłan Jan Skidzyna,
To jest pewna obiektowa nasz wiedza, że żeby przeprowadzić proces beatyfikacyjny, kanonizacyjny, jest potrzeba trochę więcej niż ta fama świętości. Można zadać dziesiątki przykładów, ale mówię nawet o historii Polski trochę z pytaniem, dlaczego Mieszko nie jest na przykład, skoro zrobił tak wiele dla chrześcijaństwa, chowaccy, którzy przyjmowali, dlaczego Dąbrówka? Niektórzy mówią, ciekawe, że Dąbrówka nie jest błogosławiona. No i może tak trochę właśnie w zakonie krzyżackim jest troszkę podobnie. No można stawiać sobie pytania, ale przez pewne okresy taki łaty uszukanie odpowiedzi, że właśnie, no może nie zbyt do końca to był jednak taki zakon z przymrużeniem oka, albo zakonnicy to może jednak tak, to przeżywanie wiary, to takie trochę, trochę no jak to.
takich nagłych, niespodziewanych śmierci, no bo to jest ten błąd, jak głodniku, to nie wiesz, czy wyjdziesz, prawda, to będzie. To tu jest podobnie, to dzięki krzyżakom jest pewna historia tego odczuwania, ale to oni przyczynili się do rozwoju kultu św. Barbary do tego stopnia, że na Pomorzu Barbara jest rozumiana i przez właśnie przez wieki, dzisiaj może jest troszkę upadł ten król jako patronkę właśnie tej dobrej śmierci. Szczególnie osób, które uprawiają te zawody niebezpieczne, a między innymi przecież cała grupa osób pracowała jako, no właśnie, flisacy, ludzie, którzy żyli z Wisły. I dlatego też może właśnie ta Barbara Tumosa wybrzmiała.
Ale jak jest generza w obecności tego pultu? Otóż krzyżacy to kiedy był w Borywalach też przychodzi z pomocą, pisze, że Krzyżacy najechali tutaj, przekroczyli Wisłę na wysokości dzisiejszego Chełmna, Starogrodu, weszli tu w Pomorze Gdańskie i tam był taki gród księcia pomorskiego w Sartowicach. Tam jak najechali, to te Sartowice, chyba 40. XIII wieku, no to jak pisze kronikarz, cudownie znaleźli Relitwie III. No i okazało się Relitwie Barbary, no i oczywiście, bo znali to, że... że to jest na nich opatrznościowy znak, te religie zabrani ze sobą i umieścili je najpierw przez moment gdzieś tam w Chełmie i potem w Starogródzie. Starogród to jest w ogóle też osobna historia, tam był zamek.
że idąc po drodze do świętej Barbary, do Starogrodu, tak jak idziemy do Hiszpanii, do grobu świętego Jakuba i spotykamy kościoły Jakuba odwołanie, to po drodze spotykamy odwołanie nawet w nazwie miejscowości przez kilka wieków funkcjonujące samodzielnie jako właśnie nazwa Barbarka. I można powiedzieć, że w tej historii całej tej intensywnej obecności kultu św. Barbary, bo on jeszcze ma inne wymiary. Mamy dużo figur Barbary właśnie. Mamy kościołów dużo. Tutaj na terenie dzisiaj diecezia toruńska, ale wcześniej chełmińska, my mamy ileś kościołów, które ma patronat św. Barbary. Nawet można... pójść trochę takim szwakiem wiślanym, jaki jest taki nawet tekst, przypomniałem, właśnie idąc o tym, nie wiem, gdzieś tam u Kwuścia, czy też u początku, na biegu źródła Wisły i tak, gdzie ta Barbara, czy przy tej Wiśle gdzieś jest.
Tak dzielił swoje życie, że został wybrany na biskupa, biskupa Maastricht, potem Griez, Griez zmarł zresztą. I co ciekawe, że poprzez może tą historię swojego nawrócenia jakoś tak został się bliski chyba rycerstwu. My dzisiaj byśmy go czytali jako leśnikom, myśliwym może, ale pierwotnie zapewne rycerzom, którzy no właśnie jakby śledząc historię życia tego Kuberta, widzieli właśnie, że on przeżył to nadłycenie, a wcześniej domośni. Przeżył je w lesie, ale przeżył je jako taki też no właściwie prowadzący takie rycerskie życie. krzyżacy czy zakony rycerskie zasadniczo miały zakaz używania niebroni, żeby się tam walczyć sobie dla jakiegoś tam wtórnienia, dla zabawy.
ale dla pewnego ćwiczenia, prawda, dla podtrzymywania pewnej gotowości, na przykład no mogli używać droni na przykład uczestnicząc w polowaniach, prawda, czy no próbując jakoś tam się przygotowywać do pewnego starcia. I tu dotykamy trochę świętego Koberta, bo on jakoś zresztą czytany przez rycerzy chyba trochę w ten sposób, że taki ich trochę patron. który i był wierzący, ale z drugiej strony miał też pewną historię, która pozwoliła im się jako rycerzom trochę zmieścić i tym zakonnikom rycerskim w tej swojej historii. I oni go na pewno przenieśli na ten teren tutaj. I my na terenie dawnego państwa zakonu krzyżackiego posiadamy najstarsze dzisiaj w tych granicach państwa polskiego ślady kultu św. Kubera. To co jest ciekawe, mamy nawet kilka takich wizerunków, czy też pamiątek.
On był jakoś im, nie wiem, bliski, potrzebny. Okazuje się, że to był dla nich święty, który też by dla nich jakby odczytywał trochę ich misje, a po latach ten Hubert jest odczytany jako patron myśliwych. Ja pamiętam, miałem kiedyś, jakieś 10 lat temu, wykład dla kapelanów i dla niedamyśliwych. Właśnie to mówimy o najstarszych kultach. Praktycznie wiedza praktycznie nieobecna, to znaczy nikt tego nie wie, że najstarsze ślady kultu dzisiejsze na terenie dzisiejszej Polski spotykamy tu w ziemi chomińskiej, na terenie dawnego państwa zakonu krzyżowskiego i to jemu zawdzięczamy sprowadzenie tego kultu.
Pokazano pierwszych 25 dopasowań — doprecyzuj frazę, aby zawęzić wyniki. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
Choć zakon krzyżacki kojarzy nam się głównie z jedną z największych bitew średniowiecznej Europy, to nie możemy zapomnieć, że był to przede wszystkim jednym z największych politycznych, gospodarczych i organizacyjnych fenomenów swoich czasów. Niewielka grupa rycerzy-zakonników zabudowała państwo rozciągające się od terenów dzisiejszej północno-wschodniej Polski aż do granic współczesnej Estonii.
W jaki sposób zakon był zorganizowany od strony wewnętrznej hierarchii? Jak jego członkowie podchodzili do spraw religijnych? Dlaczego walcząc przez wieki z niewiernymi, nie doczekali się w swoich szeregach ani jednego uznanego za świętego?
Kto brał udział w organizowanych przez zakon krzyżacki wyprawach? Czy mieszkańców Prus nawracano tylko mieczem? Jakie jest dziedzictwo rycerzy zakonu krzyżackiego?
O tym wszystkim w Podcaście Muzeum Historii Polski z serii Inne historie Polski. Rozmawiają Cezary Korycki i jego gość, prof. Waldemarem Rozynkowski z Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu.
Podcast zrealizowano w ramach zadania: kontynuacja i rozbudowa multimedialnego projektu informacyjno-edukacyjnego - Portal Historyczny Dzieje.pl