Mentionsy Mentionsy
Podcast Muzeum Historii Polski
Podcast Muzeum Historii Polski

Powstanie listopadowe. Zmarnowane marzenie o wolności

03.12.2021 ·51 min 34 s · 6 rozdziałów

Czy można było wygrać powstanie i odzyskać niepodległość w latach trzydziestych XIX wieku, a nie blisko 90 lat później? W kolejnym odcinku podcastu historycznego Muzeum Historii Polski, spróbujemy prześwietlić jedno z najbardziej natarczywych polskich „gdyby” i odpowiedzieć na pytanie, czy powstanie listopadowe miało szanse na powodzenie. Czy można było pokonać najpotężniejszą armię ówczesnego świata, która na samej zachodniej granicy Imperium liczyła ok. 300 tys. żołnierzy, a dla zdławienia zrywu skierowała do Polski 100 tys. bagnetów? Kto i dlaczego zmarnował szansę na zwycięstwo i dlaczego tak naprawdę powstanie upadło. Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Podcast zrealizowano w ramach zadania: kontynuacja i rozbudowa multimedialnego projektu informacyjno-edukacyjnego - Portal Historyczny Dzieje.pl

Czy rzeczywiście powstanie listopadowe mogło przynieść Polsce niepodległość? Czy można było pobić żandarma Europy? Czemu elity z księciem Adamem Czartoryskim czy generalicją nie wierzyły w pokonanie Rosji? Komu zabrakło odwagi, a komu rozumu? Kiedy tak naprawdę ponieśliśmy klęskę? Łukasz Starowiejski. Zapraszam na kolejny epizod podcastu Muzeum Historii Polski Tysiąc lat prześwietlenie. Dziś promienie historycznego rentgena skierujemy na największy polski zryw XIX wieku. Powstanie listopadowe. I prześwietlimy jedno z największych polskich gdyby. Samymi tylko gdybaniami można by pewnie zapełnić cały podcast. Kilka zostanie przytoczonych już teraz. Pozostałe pojawią się wraz z chronologicznym następstwem wydarzeń.

2:46 · Historyczne tło 3

W końcu wsparli oni zdecydowanie Napoleona, wystawiając dużą armię, a na polach wielu bitew walczyli zaciekle przeciwko zaborcom, Rosji, Austrii i Prusom. Wasalne państewko, Księstwo Warszawskie było być może najwierniejszym sojusznikiem Francji. A jednak, Kongres Wiedeńskim, na którym zwycięzcy dzielili łupy i ustanowiali nowy porządek w Europie, nie przyniósł pogrzebu polskich marzeń o własnym państwie. Wręcz przeciwnie, nazwa Polska znów wróciła na mapy świata. Królestwo Polskie to był autorski pomysł cara Aleksandra oraz jego prawej ręki, ministra spraw zagranicznych Rosji, księcia Adama Jerzego Czartoryskiego. Złe z doblem pomieszane, ale lepiej nam będzie niż było, mówił Czartoryski o powstaniu kongresówki.

Wskrzeszone Królestwo otrzymało konstytucję, posiadało własny sejm, własne wojsko i urzędy. Ale nie było niepodległe. Związane było Unią z Rosją, a car został królem Polski. Praktyce w Warszawie rządził brat Aleksandra, Konstanty. Wszystko zaś kontrolował komisarz doradca przy Radziastanu, Mikołaj Nowosilcow. Do tego królestwu daleko było do rozmiarów dawnej Polski. Wystarczy nawet pobieżny rzut oka na mapę, by zobaczyć państwo kadłubowe. Pozbawione naturalnych granic, wciśnięte między mocarstwa, bez Gdańska, Poznania, Krakowa, Wilna czy Lwowa. Jego obszar to ledwie 128 tys. km2. Na zachodzie kończyło się w okolicy Kalisza, na wschodzie Siedlec i Lublina, na południu na Sandomierzu, na północy w pobliżu Płocka i Łomży. Było to terytorium z ludnością niewiele przekraczającą 3 miliony.

Gleba do tworzenia nielegalnych organizacji niepodległościowych została solidnie uczyśniona. Pierwsze konspiracyjne grupy zaczęły działać jeszcze przed rokiem 1820. Zakładane przez uczniów i studentów nie były zbyt liczne. Zresztą i potem trudno mówić o masowej konspiracji. Jeśli Aleksandra można było z pewną przesadą nazwać liberalnym carem, jego młodszy brat i następca, Mikołaj, był jego przeciwieństwem. Tak pisał Norman Davis w Bożym Igrzysku. Ten autokrata zarówno z usposobienia, jak i z przekonania na Buchodonozor Północy uważał Królestwo Polskie za wrzut na ciele świętej Rosji. Dojrzały do tego, by go przeciąć. Oficjalnie Mikołaj robił jednak dobrą minę do złej gry. W 1829 roku w Warszawie włożył na głowę koronę króla Polski.

10:44 · Noc listopadowa. Wybuch mimo falstartu 2

Zastanów się pan, co robisz, wrzasnął rozwścieczony Chłopicki. Generale, nie czas się zastanawiać. Dajcie mi spokój. Idę spać. Oświadczył i z teatru udał się do mieszkania podpułkownika Sobieskiego z Komisji Rządowej Wojny, gdzie przy fajce i ulubionych kartach przesiedział całą noc, powtarzając podobno. Półgłówki zrobiły burdę, którą wszyscy ciężko przypłacić mogą. Mieszać się do tego nie należy. Marzyć o walce z Rosją, która trzemakróć stu tysiącami wojska zalać nas może, gdy my ledwie pięćdziesiąt tysięcy mieć możemy, jest pomysłem głów, którym piątej klepki brakuje. To i tak w porównaniu do zachowania innych generałów postawa szlachetna. Uwielbiany przez podchorążych Potocki, nim zginie, wprost radzi adiutantowi Konstantego.

Posłuchajmy znów historyka z Muzeum Historii Polski, Łukasza Sobechowicza. Siłą napędową w pierwszych dniach powstania listopadowego byli młodzi ludzie. To jest pokolenie osób liczących dwadzieścia parę lat. Zajmowały one niższe stanowiska w administracji publicznej bądź w wojsku polskim, a sama generalicja i osoby na szczytach władzy były szczerze zaskoczone. Ludzie ci, czyli generałowie i politycy zostali nagle postawieni w skrajnie trudnej sytuacji, to znaczy rozpoczynała się wojna z Rosją, o której wiedzieli, że będzie ją skrajnie trudno wygrać. Pamiętajmy o tym, że Królestwo Polskie w 1830 roku liczy około 4 milionów mieszkańców, a Imperium Rosyjskie ma ich około 60 milionów.

29:18 · Wstrzymana ofensywa 2

To, z punktu widzenia Rosji, była świetna decyzja. 26 maja w polskim obozie nikt nie był przygotowany do walnej bitwy. Dopiero po ataku na korpus generała Tomasza Łubieńskiego dowództwo zorientowało się, że Dybicz natarł głównymi siłami. Nie uniknął też błędów Skrzynecki, który zamiast wycofać się w całości na zachodni brzeg Narwi i zniszczyć mosty, nakazał do ostatka bronić Ostrołęki. Następnie całą swoją energię skupił na zepchnięciu Rosjan z zachodniego brzegu, posyłając na straceńcze misje kolejne oddziały pod ogień rosyjskiej artylerii. Jedną z szarż Skrzynecki poprowadził nawet osobiście. Wydawało się, że już nic nie uchroni Polaków od klęski. Około 19.00 Dybicz przeprawił się na zachodni brzeg, by zaplanować ostateczną szarżę. Wtedy jednak Skrzynecki podjął chyba jedyną tego dnia dobrą decyzję.

Na rosyjską piechotę wypuścił baterię konną podpułkownika Józefa Bema. Szarża przeprowadzona, jak pisze historyk pułkownik Roman Łoś, z niebywałą brawurą, zaskoczyła przeciwnika, wprowadziła go w osłupienie, co pozwoliło baterii Bema podejść na bliską odległość i silnym ogniem artyleryjskim doprowadzić do popłochu, do chwilowej ucieczki części sił przeciwnika w stronę rzeki. To właśnie owa szarża powstrzymała Dybicza przed wyprowadzeniem być może decydującego ciosu. Wojsko polskie mogło rozpocząć ewakuację w kierunku Warszawy. Jeden tylko korpus wysłano na Litwę, by wspomógł tamtejsze powstanie. To kolejna z wielkich zmarnowanych szans w tej wojnie. Jeżeli Skrzyneckiemu powiedzie się w jego marszu na Wilno, będę uważał Rosję za pokonaną.

Pokazano wszystkie 8 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.