Mentionsy Mentionsy
Podcast Muzeum Historii Polski
Podcast Muzeum Historii Polski

Narodziny królestwa - Polska sprzed 1000 lat

29.01.2025 ·1 godz 5 min

Można powiedzieć, że początki polskiego państwa są pogrążone w mroku i zmuszają nas do snucia różnych teorii. Nie mamy pewności skąd pochodzą Piastowie. Nie wiemy dlaczego koronacja Bolesława Chrobrego miała miejsce w 1025 roku, aż 25 lat po zjeździe gnieźnieńskim. Czy Gniezno na pewno było pierwszą stolicą państwa Piastów? Zapewne można tak powiedzieć, ale należy pamiętać, że we wczesnym średniowieczu władca był tzw. rex ambulans - władcą podróżującym. By sprawować funkcję wodza naczelnego i najwyższego sędziego, musiał stale przemieszczać się. Jednak Gniezno było wówczas istotnym ośrodkiem. Jako centrum kultu pogańskiego, a potem chrześcijańskiego odgrywało ważną rolę. Zastanowimy się nad różnymi teoriami na temat początków państwa polskiego. Dlaczego w niektórych kronikach naszych przodków nazywa się Wandalami? Czym była Wielka Lechia i skąd tak duże zainteresowanie tym tematem? Czy Wikingowie penetrowali ziemie pierwszych Piastów? O tym wszystkim w Podcaście Muzeum Historii Polski z serii Inne historie Polski. Rozmawiają Cezary Korycki i jego gość, dr Michał Bogacki, dyrektor Muzeum Początków Państwa Polskiego w Gnieźnie. Podcast zrealizowano w ramach zadania: kontynuacja i rozbudowa multimedialnego projektu informacyjno-edukacyjnego - Portal Historyczny Dzieje.pl

naród, przepraszam, każdy ród, każdy lud, każde plemię, w końcu każdy naród, musi mieć jakiś etnos. Musi mieć jakąś, przepraszam, nie etnos, tylko jakiś swój początek. Trzeba to wymyśleć. Dzisiaj posługujemy się metodami naukowymi, więc jest nam to o wiele prostsze. Kiedyś, no, tylko ludzka wyobraźnia tak naprawdę. Kadłubek po raz pierwszy wiąże Polaków z wandala. Jego historia jest bardzo ciekawa. Otóż według kadłubka Lechici, bo tak ich nazywa, wychodzą z Bałkan. Pojawiają się na terenie dzisiejszej Małopolski. Tam na cześć swojego władcy Kraka gród centralny swój nazywają Krakowem. Tu się może komuś kłócić z tymi stolicami, no bo mówię, było o grodzie centralnym i w domyśle pewnej stolicy, no ale ten ich teren był stosunkowo mały, więc taki władca mógł sobie pozwolić na jeden duży centralny gród.

Mówiliśmy o Mieszku, mówiliśmy o Chrobrym, mówiliśmy o teoriach związanych z korzeniami państwa polskiego, ze starożytnymi korzeniami państwa polskiego. No i tutaj muszę powiedzieć, że jestem rozczarowany, że nie wspomniał pan o tej najważniejszej teorii, o państwie, od którego się odbił i starożyterzem i Aleksander Macedoński, bo przecież podstawowym korzeniem państwa polskiego jest to... Wspaniałe Imperium Wielkiej Lechii. Oczywiście tutaj sobie troszkę dworuję, ale jako twórca też tworzący w YouTubie, czy prowadzący podcast Muzeum Historii Polski, widzę jak te komentarze dotyczące Wielkiej Lechii wracają. I tutaj raz, dwa, trzy zapraszam do... do wpisywania komentarzy, dlaczego dyrektor mógł w początku państwa polskiego nie mówić o Wielkiej Lechii.

Biją oczywiście wcześniej Aleksandra Wielkiego. A to wielkie imperium, ono się rozrasta, a tej Wielkiej Lechi mówią... Kolejni kromikarze, to znaczy nie nazywając jej Wielką Lechią. Faktem jest, że tam ciągle się pojawia ta nazwa Lechia, Lechia, Lechia. No nie wiem, od jednego z plemion na wschodzie po prostu Lechitami nazywa się nas tak do dzisiaj. Od Polan nazywa się nas na zachodzie Polakami. Od Lędzian, tak się przynajmniej dzisiaj zakłada, nazywa się nas na zachodzie. Lechitami ta nazwa mogła funkcjonować wymiennie również w okresie wczesnego średniowiecza, stąd ciągle się tam pojawia, często się tam pojawiają ci Lechici, Lechici. Konóbek to zapoczątkowuje, inni to robią dalej.

Tak naprawdę pojęcie Lechii, Wielkiej Lechii, nie było obce nawet w okresie sarmatyzmu. Ono tam funkcjonowało. Byli sarmaci, oczywiście my jesteśmy potomkami sarmatów, ale... Tam przecież jeszcze byli lechici, no Litwinom nie można było powiedzieć, że wszyscy jesteśmy równi. Brzydko to zabrzmiało, ale to wiadomo, szlachta polska musiała się wywyższyć. No to była lechitami, czyli tymi jeszcze ważniejszymi sarmatami. W XIX wieku też to funkcjonowało. Jest to piękna legenda o cudownej potencji. Oczywiście nikt nie definiował Wielkiej Lechii, jak my to dzisiaj czynimy, to znaczy jak czynią to apologeci tej pseudoteorii naukowej, a przepraszam, teorii pseudonaukowej, że było to takie gigantyczne imperium sięgające tak naprawdę, ja już nie wiem, czy od Atlantyku do Pacyfiku, czy od części Europy do nawet ekstremalnie, to już chyba Afryki by doszło.

I mówiąc o tym, że według memów to nawet była flota kosmiczna Wielkiej Lechii. Ale już nie żartując z tego, w XIX wieku tworzy się coś, co nazywa się, co nazywa się nowoczesnymi naukami historycznymi. Czyli tworzy się krytyczne podejście do źródeł. I nagle ta Wielka Lechia, przepraszam, ci lechici, którzy są obecni od kadłubka wzwyż, to oni tak naprawdę przestają być postrzegani poważnie. No bo to nie poddaje się krytyce źródeł. Jeżeli znamy doskonale życie Aleksandra Wielkiego, no to przepraszam, tam nie ma mowy o tym, że on walczył z jakimiś lechitami. Jeżeli znamy doskonale historię Rzymu, oni walczą z Germanami, do Słowia nawet nie docierają, tam żadnego imperium jakiegoś nie ma.

Ci Słowianie tak naprawdę to się pojawiają... W drugiej fazie Cesarstwa Rzymskiego, jeżeli na to spojrzą badacze, to to wszystko jest abstrakcyjne, to jest bezsensowne tak naprawdę i nauka odrzuca już wtedy te koncepcje jakiejś tam Lechii. Pojawiają się inne teorie, archeologia dowodzi nam zupełnie innych rzeczy tu. Ja się tym interesowałem kiedyś bardzo mocno i wiem doskonale, że jeszcze w latach 80-tych były, gdzieś tam ktoś, coś tam wspominam na ten temat, nawet kolega mówił, że go w szkole pani o tym uczyła. Jest to możliwe, naprawdę jest to możliwe, no bo... Przecież do XIX wieku o tym mimo wszystko gdzieś tam skominano, o jakimś imperium. Czy Wielka Lechia, jaki zasięg terytorialny, to rzeczywiście pomijmy, ale jakimś państwie lechickim.

Do tego wszystkiego mamy internet, powstaje wokół tego teoria spiskowa, już na pierwszy rzut oka absurdalna, bo jak ja słyszę, że prawdę o Wielkiej Lechii zataił Kościół, no i wszyscy inni po kolei. Standardowo brakuje jeszcze cyklistów i dyskonto spożywczego Biedronka. Oni wszyscy zataili tą prawdę o Wielkiej Lechii, tylko jest w jednoale, no podstawowym, tym pierwszym źródłem dla wyznawców Wielkiej Lechii jest Kronika Kadłubka, czyli biskupa krakowskiego. No to chyba człowieka Kościoła tak naprawdę. Tu jest jedno niebezpieczeństwo z tym wszystkim związane. To właśnie te książki. Nie mówię, żeby nie wydawać książek, żeby nie pisać książek. Każdy ma do tego prawo.

my tu odkrywamy na nowo prawdę i tak dalej, to wszystko jest atrakcyjne. I teraz mamy problem. Trudno wymagać od bibliotekarzy tego, żeby znali wszystkie pozycje. Trudno wymagać od księgarzy tego, żeby znali wszystkie pozycje. Trudno wymagać w końcu od wydawnictw, które na tym zarabiają, ażeby chociaż to opatrzyły komentarzem. I tu zaczyna się ten problem Wielkiej Lechii i chyba stąd to się właśnie wzięło. Z półek księgarskich, z półek bibliotecznych, no bo nic tak nie nobilituje pseudonauki, jak to, że książka znajduje się na półce obok książki poważnego naukowca, że znajduje się w dziale historia choćby w bibliotece, nawet w najpoważniejszych bibliotekach.

Okazuje się, że ten Światowic to także jakaś podejrzana historia, ta figura wydobyta ze Zbrucza. Czy to rzeczywiście był falsyfikat, czy to był relikt, słowiański relikt? Tu są rzeczywiście zdania podzielone. Wiek XIX to wiek, nawet XVIII to wiek, gdzie produkuje się tych fałszywek. Całe mnóstwo, no zacznijmy od słynnych runów, przepraszam, słynnych kamieni runicznych na terenie Stanów Zjednoczonych, na terenie w ogóle Ameryki Północnej. To samo było u nas, najsłynniejsza taka... Fałszywka to oczywiście kronika Prokopa. Jedna z podstawowych źródeł do dziejów w cudzysłowie Wielkiej Lechii i oczywiście w cudzysłowie źródeł.

Pokazano wszystkie 9 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.