Mentionsy Mentionsy
Podcast Muzeum Historii Polski
Podcast Muzeum Historii Polski

Kazimierz Jagiellończyk - mąż stanu, pogromca Krzyżaków i słaby dowódca?

29.05.2025 ·57 min 52 s

Władca, który zbudował fundament pod przyszłą potęgę państwa Jagiellonów. Nie tylko skruszył potęgę zakonu krzyżackiego i odzyskał dla Polski dostęp do morza, ale także potrafił rozciągnąć wpływy dynastii na kraje ościenne. Kazimierz Jagiellończyk w naszej historii wyrasta na postać posągową.Elita polityczna z biskupem Zbigniewem Oleśnickim na czele nie była początkowo przekonana do młodego Jagiellona. Dlaczego tak się stało? Jaki związek z tym konfliktem miał Jan Długosz, który w pewnym momencie został nauczycielem dzieci Kazimierza Jagiellończyka? Jak długo państwo trwało bez króla?Dlaczego wybuchł konflikt z Krzyżakami, który nazywamy wojną trzynastoletnią? Na czym polegała jej specyfika? Czy rzeczywiście o wszystkim zadecydowały pieniądze? O tym wszystkim w podcaście Muzeum Historii Polski z serii Inne historie Polski. Rozmawiają Cezary Korycki i jego gość, prof. Piotr Węcowski z Uniwersytetu Warszawskiego.Podcast zrealizowano w ramach zadania: kontynuacja i rozbudowa multimedialnego projektu informacyjno-edukacyjnego - Portal Historyczny Dzieje.pl

Andrzej Tęczyński Wydarzenie z kroniki kryminalnej, czy jakiś istotny symbol związany z postawą króla wobec mieszczan? Nie tyle króla, w ogóle pamiętajmy, że nie ma jednej szlachty. To nie jest tak, że jest król kontra szlachta. Po pierwsze szlachta jest bardzo podzielona finansowo, jest średnia. szlachta, jeśli tak to można powiedzieć. I jest elita możnowładcza, która jest naprawdę, która w swoim posiadaniu ma kilkaset wsi, a są szlachcice, które kilku szlachciców wspólnie gospodarzy jedną wsią. Więc trudno, oni oczywiście wszyscy mają takie same prawa, bo przywileje szlacheckie są dla całej grupy.

Ale jednak ci możnowładcy patrzyli na siebie jako na nie tak samo jak na całą inną szlachtę. Więc ten konflikt z płatnerzem, czyli właśnie z tym krakowskim płatnerzem, który miał przygotować zbroję dla Andrzeja Tęczyńskiego, to nie jest konflikt mieszczańsko-szlachecki, tylko raczej też mieszczańsko-możnowładczy. A Andrzej Tęczyński to jest przedstawiciel jednego z najpotężniejszych ówczesnych rodzin. Jego brat jest kasztelanem krakowskim, najwyższym dostojnikiem świeckim. Tęczyńscy to jest taka naprawdę pierwsza liga polityczna. Problem z Andrzejem Tęczyńskim polegał na tym, że w tym czasie, o którym mówimy, w 1461 roku, on nie miał żadnego urzędu.

On był ewidentnie sfrustrowany, zakompleksiony. Ja, wielki Tęczyński, jestem nikim. I akurat zbliżało się pospolite ruszenie i kolejna wyprawa na Prusy. Tęczyński oddał do płatnerza swoją zbroję, żeby mu on przygotował, no i był niezadowolony z usługi. I rzeczywiście zaczęła się jakaś słowna przypychanka, stwierdził oczywiście, że nie zapłaci, płatner zażądał wynagrodzenia. Zaczęła się przypychanka słowna, skończyła się tym, że Tęczyński uderzył w twarz tego płatnerza. Co płatnerz robi? Idzie do ratusza ze skargą na tego Tęczyńskiego. I to raczej mieszczanie trochę, można tak powiedzieć, zaczęli się nakręcać, bo oni to odebrali jako zamach na ich wolność, że tutaj ten właśnie szlachcic, co więcej, bo Tęczyński też oczywiście nie był bez winy, co robi Tęczyński?

Zamiast by sprawę zażegnać, zamiast sobie po prostu pójść stamtąd, zaczyna się przechadzać po rynku ze swoimi młodymi, no trochę takimi jak on, młodzi można władcy, bez urzędów, taka trochę bananowa młodzież, Przechadzają się i jakby śmieją się w twarz tym mieszczanom. No więc oni zaczęli prowokować. No więc skończyło się tym, że mieszczanie rzeczywiście się zgromadzili i zaczęli gonić owych mieszczan. Tęczyńskiego i towarzyszy, którzy dopiero wtedy zobaczyli, oho, jest problem. No i skończyło się właśnie tym, że samego Andrzeja Tęczyńskiego złapano, pokiereszowano i to złapano, on się ukrył w kościele Franciszkanów.

Został wywleczony z zakrystii, więc to w ogóle świętokradztwo jeszcze do tego. Ale obie strony nie były... Rzeczywiście ten antagonizm szlachecko-możnowładczo-mieszczański nagle wybuchł z obu stron. Więc nie jest to taki typowy wyraz ówczesnych relacji, tylko nagle taka jakaś nagromadzona energia z obu stron. A to jeszcze właśnie włączywszy naprawdę taką bananową młodzież tego Tęczyńskiego, który chce pokazać... Pewnie i swoim kumplom, jaki to jest ważny i co oni mu tam zrobią. Więc to jest jakby konglomerat bardzo różnych rzeczy. A czy można na to patrzeć jako na takie par z prototo relacji króla z mieszczanami czy ze szlachtą?

Pokazano wszystkie 5 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.