Czy liberum veto doprowadziło I Rzeczpospolitą do upadku?
Liberum veto ("wolne nie pozwalam") to słowa, które dosyć powszechnie uważamy za najtragiczniejsze w dziejach Rzeczypospolitej Obojga Narodów. To właśnie one miały doprowadzić polsko-litewskie państwo do upadku. Czy rzeczywiście miały aż taką moc?Liberum veto uznaje się za przejaw politycznego warcholstwa. Ale czy było tak zawsze? Czy prawo to weta należy oceniać jednoznacznie negatywnie? Może da się znaleźć przykłady słusznego użycia tego prawa? Czy zachowanie posła Tadeusza Reytana, uwiecznione na obrazie Matejki jest tego przykładem?Aby zrozumieć wagę liberum veto, trzeba umieścić je w szerszym kontekście systemu politycznego Rzeczypospolitej Obojga Narodów. System ten nie należał do najprostszych. Postaramy się wyjaśnić jego skomplikowaną strukturę.Jak zrywano sejmy w I RP? Czym było liberum rumpo? Dlaczego warto zapamiętać postać posła Władysława Sicińskiego? Dlaczego warto wspomnieć w tym kontekście o Konstytucji 3 maja? O tym wszystkim w najnowszym odcinku Rzeczy Historycznej!Program zrealizowano w ramach zadania: kontynuacja i rozbudowa multimedialnego projektu informacyjno-edukacyjnego - Portal Historyczny Dzieje.pl
I wyszedł z sali. Początkowo nikt nie zwrócił na niego uwagi. Marszałek Andrzej Maksymilian Fredro w ogóle tego protestu nie zauważył. Dopiero po pewnym czasie kolejni posłowie zaczęli powoływać się na protest Sicińskiego. Zapanowała konsternacja. Marszałek postanowił odłożyć obrady do czasu, kiedy poseł Upicki wróci i wyjaśni swój protest. Tak dawniej robiono. Ale nie tym razem. Siciński po prostu się nie zjawił. Ostatecznie uznano jego protest, co okazało się prawdziwym nieszczęściem dla całego kraju. I w krótkiej, i w długiej perspektywie. Sejm bowiem rozszedł się bez konkluzji w złym dla Rzeczypospolitej czasie.
Część trzecia, źrenica wolności czy ciężka choroba. Kim byli najzagorzalsi obrońcy Liberum Veto? Byli to zarówno rozkochani w wolności szlachcice, jak i wielcy magnaci, którzy widzieli w nim narzędzie pozwalające zwiększać ich wpływy polityczne. Nie tylko dzisiejsi historycy, ale również XVII-wieczni obserwatorzy zdawali sobie sprawę, że wszystko zaczęło się od posła Sicińskiego. To on stworzył precedens. Odpowiedzialnym za uznanie sprzeciwu Sicińskiego był marszałek Sejmu Andrzej Maksymilian Fredro. Fredro był nie tylko politykiem, lecz także pisarzem politycznym, który w swojej twórczości zawzięcie bronił własnej decyzji.
Niż żeby decydował o tym rozsądek i cnota, to czy nie do takiego doprowadziłby skutku, że mnogość gorszych przeważałaby na mniejszością lepszych? Głos Fredry stał się głosem szlachty, powszechnie sprzeciwiającej się zreformowaniu prawa Weta. Widziano w nim źrenice złotej wolności szlacheckiej, która zapewniała możliwość współdecydowania o kraju. Jednocześnie wielu nie dostrzegało, albo nie chciało dostrzec, że Weto jest tylko mirażem, który pozwala magnatom, a potem innym państwom ościennym, na wprowadzenie chaosu do polityki wewnętrznej państwa.
W XVIII wieku prawa do weta bronił bezkrytycznie Feliks Czacki, który na łamach swojej broszury z 1762 roku list ciekawy opisywał weto jako źrenicę wolności, a jego potencjalne zastąpienie zasadą większości uważał wprost za rzecz haniebną. Niestety to właśnie jego głos, podobnie jak wcześniej Fredry, był popularny wśród szlachty. Ostrożniejszym obrońcą Liberum Veto był hetman Wacław Żewuski, ojciec targowiczanina Seweryna Żewuskiego, który chciał przeprowadzić cywilizowanie prawa Veta, to znaczy określenie ram jego stosowania, aby było obroną przeciw błędom większości, lecz nie było nadużywane.
Czy w historii Rzeczpospolitej Obojga Narodów liberum veto zawsze było używane tylko dla prywaty albo tylko z inspiracji obcych mocarstw? Zdecydowanie nie. Próbowano je zastosować również w przypadkach, które rzeczywiście spełniały założenia Fredry, a mianowicie miały bronić przed nieszczęściem. Paradoksalnie wówczas veto, mimo że było absolutnie słuszne, okazywało się zupełnie nieskuteczne. Tak właśnie było w przypadku ostatniego liberum veto. W 1773 roku w Warszawie miał być ustanowiony Sejm Rozbiorowy. Trzej zaborcy, Prusy, Austria i Rosja, nie tylko odebrali Rzeczypospolitej znaczne obszary ziemi, lecz także dążyli do tego, by zostało to uczynione w majestacie prawa.
Pokazano wszystkie 5 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
Liberum veto ("wolne nie pozwalam") to słowa, które dosyć powszechnie uważamy za najtragiczniejsze w dziejach Rzeczypospolitej Obojga Narodów. To właśnie one miały doprowadzić polsko-litewskie państwo do upadku. Czy rzeczywiście miały aż taką moc?
Liberum veto uznaje się za przejaw politycznego warcholstwa. Ale czy było tak zawsze? Czy prawo to weta należy oceniać jednoznacznie negatywnie? Może da się znaleźć przykłady słusznego użycia tego prawa? Czy zachowanie posła Tadeusza Reytana, uwiecznione na obrazie Matejki jest tego przykładem?
Aby zrozumieć wagę liberum veto, trzeba umieścić je w szerszym kontekście systemu politycznego Rzeczypospolitej Obojga Narodów. System ten nie należał do najprostszych. Postaramy się wyjaśnić jego skomplikowaną strukturę.
Jak zrywano sejmy w I RP? Czym było liberum rumpo? Dlaczego warto zapamiętać postać posła Władysława Sicińskiego? Dlaczego warto wspomnieć w tym kontekście o Konstytucji 3 maja?
O tym wszystkim w najnowszym odcinku Rzeczy Historycznej!
Program zrealizowano w ramach zadania: kontynuacja i rozbudowa multimedialnego projektu informacyjno-edukacyjnego - Portal Historyczny Dzieje.pl