047. Nad morzem i w Krakowie, odcinek urodzinowy.
W 47 odcinku opowiadamy o:wyjeździe nad morzemimprezie Dream Bigurodzinach Zoffeewyjeździe do Krakowaostatnich startachnajbliższych planach startowych
Jak sobie zobaczyłam, że ostatni odcinek był o maratonie w Kopenhadze, o którym nadal nie napisałam jeszcze relacji na blogu, to stwierdzam, że trochę się obijaliśmy, ale to tak żarty... No wiesz, w tym wieku już... Nie, dużo u nas się bardzo dużo działo... Gdybyśmy nie mieszkali razem, to mógłbym zapytać, co już dawno się nie widzieliśmy cały dzień. Tak by mogłoby. A gdybyśmy nie nagrywali po nocy, to moglibyśmy jednak chwalić naszą dobrą kawę w Zofii w odcinkach Podcastu. Dokładnie. Ale chwalimy aktualnie pokrzywę, którą piję. No, dużo się działo, dlatego naprawdę nie było czasu na nagrywanie podcastu, a jak był czas, to nie było możliwości, a tak naprawdę po prostu nie było czasu, ale to gdzieś tam pewnie zaraz opowiemy.
Nie wiem czy ludzie, nie no żartuję, ludzie zaglądają jak się właśnie zbliżają maratony, ale dla mnie to też taka pamiątka. A poczekaj, jeszcze ci powiem, sprawdziłem sobie Minimana Elite, bez której ja startowałem w tym roku, bo pomyślałem, że to może być dobra droga dla nas. No i też podkręcili te Minima. W tym roku mężczyźni muszą mieć złamane 2.30 w maratonie lub godzina 11 w półmaratonie na przyszłoroczną edycję. Na tegoroczną było to 2.32 albo godzina 12, bo ja miałem godzinę 12 złamaną. 2.54 w maratonie, godzina 21 w półmaratonie. No, póki co nam nie grożą te minima.
Może jesienią w Chicago, bo chciałem powiedzieć, że jak zechce nam się pojechać do Kopenhagi i zrobić długie wybieganie w ramach tego fajnego maratonu, to może jakoś tak właśnie z elity B, ale chyba się nie zanosi póki co. Trzeba szybko biegać. Dzisiaj też widziałam informację, że oprócz tego, że Hamburg półmaraton się wyprzedał już na rok przed startem, to dzisiaj mi się wyświetliła informacja, że mają zapisanych na maraton 18 tysięcy ludzi, co jest chyba do tej pory jakimś rekordem. Również dobry maraton, również chwaliliśmy, ale to tylko naprawdę pokazuje, że weszliśmy w jakąś drugą erę biegania, która widać to zresztą po tych wszystkich run clubach, które teraz powstają jak grzyby po deszczu.
Zauważam taki trend, prawdopodobnie słuchacze nasi też to mogą zauważyć. Ale jest jakby taki nowy trend klubów biegowych, które właśnie spotykają się na bieganie. Bawołniane koszulki, charakterystyczne logotypy, napisy kawa, potem charakterystyczne ubiory, czapeczki, okularki, tatuaże. Koniecznie musi to się nazywać też Run Club, więc ja z kobiety biegają, robię Run Club już od 13 lat i prawdopodobnie inne Run Cluby zbierają więcej chętnych. Może powinnam zmienić nazwę na kobiety KB Run Club. Ale nawet zauważyłam, jakieś właśnie mi się teraz pokazują na Instagramie różne jakieś kluby w jakichś mikro, małych miasteczkach w Niemczych.
I to wszystko jest właśnie takie same. W Gorzowie. W Gorzowie, tak. Gdzieś widzieliśmy, naprawdę w jakiejś małej takiej miejscowości niemieckiej. Jakieś dwie dziewczyny zrobiły run club i to właśnie zdjęcia są też potem na social mediach charakterystyczne. Grafiki, takie odpowiednie ścianki. Jest to oczywiście świetne, bo to fajnie, bo to młodzi ludzie biegają i to tylko pomaga, sprawi, że ludzie będą się ruszać, nie siedzą w telefonach i super, ale bawi mnie to, jak wszystko to jest na tą samą modłę tak zwaną. I zastanawia mnie, czemu ludzie nie chcą być oryginalni, żeby zrobić może coś trochę innego?
No i to dobrze, bo to też na początek roku przecież ktoś tam, nie pamiętam, jakiś specjalista, który nam powie, co jest teraz modne. To słyszałam, że modne teraz jest spotykanie się z ludźmi. Myślę, że to było modne 20 lat temu, jak nie było internetu i ludzie się po prostu spotykali. A teraz trzeba na to zrobić modę? No generalnie dobrze, tak jak mówię. Niech biegają, niech się spotykają, niech się ruszają, bo wyjdzie nam to wszystkim na dobre. A żebyśmy nie byli zacofanymi starymi dziadami, no to Zofii Run Club, też nazwaliśmy Run Club. O tym zaraz powiemy, ale trzeba iść z duchem. Ale my słabi jesteśmy w te rolki jakieś tam takie właśnie grafiki dziwne, zamazane zdjęcia, rozmazane.
Zofii Run Club tak naprawdę istnieje też już od 2018 roku, kiedy to robiliśmy biegi. No, Espresowe Piątki były w 2018-2019. Do której pewnie wrócimy, ale teraz to potem o tym opowiemy, co teraz robimy biegowo jako Zofii. Dokładnie. Okej, no, także Kopenhaga, kto się rozochocił naszym podcastem i relacją, niech sobie zapomni. Będzie pewnie możliwość odkupienia na tych platformach wrestlingowych i chyba tam nawet można taniej kupić, ale to na pewno... Na pewno na Walencję można było się zapisać na jakieś takie listy oczekujących, więc pewnie jeszcze będą takie możliwości.
Też siłą rzeczy będą miały wyższą frekwencję, nie tylko Paryża, Barcelony i Kopenhagi. Pamiętasz, w zeszłym tygodniu w Zofii był chłopak, który miał torbę z półmaratonu poznańskiego w Hiszpanii. Ja go zapytałem, czy biegł półmaraton. Powiedział, że nie, jego tata biegł. On tutaj chyba mieszka. On naraz musi chyba jechać. A tata przyjechał do Poznania i pobiegł półmaraton. Czyli ludzie za granicę też będą przyjeżdżali na polskie imprezy. Już przyjeżdżają pewnie. No i myślę, że to jest też świetny sposób na reklamy miasta, żeby taka impreza jak Poznań, tak jak zresztą też ekipa jeździ, ale na Expo i informować, że jest taki bieg, no bo tak samo jak my zresztą już o tym też mówiliśmy.
Latamy do jakiejś Werony na półmaraton, no to czemu Włoch nie ma przylecieć bezpośrednim lotem do Poznania? Tym samym Ryanair'em, którym my wracamy, on mógłby przylecieć do Kopenhagi. Dobra impreza, super zorganizowana. Finansowo dla nich dobrze też, bo nie jest to drogi bieg tak naprawdę. Dun z Kopenhagi jak przyjedzie do Poznania, to może poszaleć trochę. Może poszaleć. No, więc myślę, że też jesienią będziemy tutaj odnotowywać rekordy, jeżeli chodzi o frekwencje. Tak. Ja wierzę w poznański maraton, że będzie jakiś rekord. A ile było, jaki jest rekord teraz?
Jakiś tam wkład w to wydarzenie, ponieważ zadbyliśmy o catering, czyli wypieki z Zofii. Marcin był głównym dowodzącym, konferancierem i myślę, że takim ogarniaczem gdyby nie on, to wiele osób by nie wiedziało, co się teraz dzieje. Oprócz na początku, bo to nie było tylko bieganie czy jakaś nudna prezentacja butów, tylko była też joga, jako że chodziło też o to, żeby trochę się zrelaksować, to najpierw była krótka prezentacja w Omero, którą przeprowadził Mateusz Lipiński. Ze sklepu biegacza. Ze sklepu biegacza. Również z Tobą. Potem była joga z Ewą Olszewską. Ja podczas prezentacji Womero 18 zaprezentowałem swoje Womero 17, które już mają rok i 1200 na liczniku kilometrów.
A nadal wyglądają dobrze. I pokazały się tak, że można w nich biegać i że są fajne. Joga właśnie była z Ewą. Na początku myślałam, że się to nie uda ze względu na ilość dziewczyn, a przestrzeń, ale podzieliliśmy się wyjątkowo, podzieliłyśmy na trzy grupy i tak naprawdę jedna ćwiczyła, druga miała czas, żeby sobie Subskrybujcie kanał! Były wypieki z Zofii, potem się znowu zmieniałyśmy, druga ekipa ćwiczyła, a musiałyśmy się podzielić na trzy grupy tak naprawdę, więc myślałam, że to wszystko się jakoś jeszcze bardziej przedłuży, ale Ewa trochę skróciła jogę tak, żeby potem posłuchać wykładu czy rozmowy dwóch gościń.
A potem wróciliśmy i jeszcze był pyszny tort, nie zrobiony przez nas, ale bo my torty robimy tylko dla siebie prywatnie. Tu muszę nawiązać znowu do wyjazdu urodzinowego, bo Marcin zrobił tort, zdrowy tort na skyrze i z owocami. Był naprawdę bardzo dobry. Ten mniej zdrowy w sklepie biegacza też był super. Był Piotrek Oleszak, który robił zdjęcia, więc było to takie bardzo miłe wydarzenie, kilkugodzinne, dla nas intensywne, bo my w zasadzie prosto z Zofii jechaliśmy tam, a do domu wróciliśmy po 22, bo jeszcze zagadaliśmy się z Piotrem Oleszakiem. Ale wydaje mi się, że było to bardzo fajne wydarzenie, każda dziewczyna dostała koszulkę.
Podcast KB. No pewnie, pewnie. Bardzo, bardzo fajny. Z takich fajnych imprez mieliśmy też urodziny Zofii. Ciągle urodziny, nie? Ty urodziny, Karolina urodziny, ja. Mówię, że koniec, tak że to naprawdę aż się prosi. Koniec maja zacząć od 26 do minimum 8, bo 1 czerwca to nie tylko Dzień Dziecka oraz w tym roku druga tura wyborów. Tak. Ale również urodziny Zofii i to siódme już urodziny.
W ubiegłych latach jakoś tego nie świętowaliśmy albo nie nagłaśnialiśmy, a w tym roku wpadłam na pomysł, że skoro już Zofii Run Club, wspomniany przed chwilą, zaczyna coś tam organizować, to czemu właśnie nie zrobić tego też trochę dla naszych podopiecznych, a trochę otwartą imprezę Zrobiliśmy symboliczne 7 km, a potem brownie i placek drożdżowy z owocami, a całość jeszcze była przy współpracy z marką Oatly. Podcast KB.
Zrobiliśmy siedem kilometrów, była bardzo fajna pogoda, pobiegliśmy sobie dookoła rusałki. A potem segment Zofii, bo siedem kilometrów na siódme urodziny musiało być. Dokładnie tak, a potem spędziliśmy sobie miło. Names mentioned in Polish.
Tak, no i to się, może to się tak złożyło z tymi urodzinami, ale już od jakiegoś czasu myśleliśmy o tym, żeby wznowić treningi, wspólne treningi przy kawiarni. Padały pytania, kiedy coś pobiegamy razem. Grupa chłopaków, z którą mamy czat, też umawialiśmy się, że fajnie byłoby szybsze treningi na stadionie może robić razem, spotykać się, nawet jeśli każdy byłby KONIEC! I dwa tygodnie temu mieliśmy pierwsze spotkanie. Właśnie we wtorek, jak wróciliśmy z Nad Morza. Tak, takie nieoficjalne Zofii Run Club. Tak to sobie nazwaliśmy, bo to w zasadzie przy kawiarni Zofii jest skupione.
KONIEC! Są takie spotkania otwarte, nadal trochę nieoficjalnie powiedzmy, ale już ogłaszamy jako Zofii Run Club. No i to są wtorkowe nasze spotkania o 19. Mam nadzieję, że dołożymy do nich jeszcze może jakieś... No, w soboty często biegamy na parkrunie, tak, więc możemy ruszać spod Zofii o 8.40, biegać o 9 na Cytadeli Parkrun i wracać
Do Zofii z powrotem, możemy się spotykać na Cytadeli jako drugie spotkanie i to w zasadzie przy wtorkowych, takich szybszych treningach ten bieg sobotni na parkranie to jest fajne uzupełnienie jako drugi akcent w tygodniu, gdzie można go pobiec jakimś tempem okołoprogowym, powiedzmy takie 5 km trochę mocniej, ale nie za mocno, to też jest fajny bodziec, szczególnie na tę porę roku. No i może dołożymy do tego kiedyś jeszcze niedzielne, długie wybiegania poranne, Ale na razie jeszcze nie ogłaszaliśmy tego tak oficjalnie, zobaczymy jak to wyjdzie, bo to jednak zawsze jest jakieś zobowiązanie, żeby o konkretnej porze w konkretnym miejscu być, a weekendy dla nas to są takie trochę odskocznie od takich obowiązków czasowych i robimy to sobie we własnym rytmie póki co.
Ale jeśli ktoś ma ochotę, we wtorki o 19 na Golęcinie Zofii Run Club na Stadionie Rozgrzewkowym się spotykamy. Na pewno też te wybiegania nie będą co tydzień, bo wtedy wyjdzie, że wtorek biegam z kimś, w środę biegam z kimś, w czwartek biegam z kimś, w sobotę na parkranie i w niedzielę. I w niedzielę, 5 razy w tygodniu. No tak, bo Ty masz jeszcze marszobiegi i biegi KB w czwartkowie. Tak, tak, tak. KONIEC!
KONIEC! A w tym tygodniu, czyli jutro wyjątkowo, Zofia Run Club spotyka się trochę wcześniej niż o 19, bo mamy eliminację do sztafet biegowych. Tak, podczas memoriału, zawsze zapominam, Cybulskiego, bo to się zmieniło, to kiedyś było Grand Prix Poznania, tak?
No i cóż jeszcze? O parkranie chciałem słowo. Tydzień temu byłem na Cytadeli na swoim dziesiątym parkranie. Spotkaliśmy się z Brylem, z Mateuszem, pobiegliśmy na metę razem, losowaliśmy przydział miejsc. Mateusz wylosował dwójkę, więc ja wygrałem parkrana. I to był mój dziesiąty parkran. Dziesięć wszystkich w Poznaniu, a teraz w ostatnią niedzielę W dniu moich urodzin rano byliśmy w Krakowie, więc pobiegliśmy sobie park runa w Krakowie. Byłem drugi tym razem, ale było fajnie. Okazało się, że park run Kraków na Błoniach dookoła Jest naprawdę fajną trasą, asfalt równy.
I po zielonych listkach widać, że bardzo dużo było debiutantów, co właśnie oznacza i widzisz, jak sobie patrzysz na to mnóstwo jest Brytyjczyków. Brytyjczycy, przyjeżdżający na weekend, tak. Co też jest fajne, że oni mają już tak w swoim DNA te parkrany, że jak jeżdżą, to jest dla nich oczywiste. Zresztą staliśmy w naszym hotelu i rozmawiały ze sobą trzy osoby i jedna mówiła have fun, parkrun, więc... A gdzie jest informacja, kto ile ma parkrunów? No jak sobie wejdziesz w daną osobę. Ja mam już 11. Łącznie ukończonych edycji Parkland, widzisz. A ty ile masz? Ja mam 30. Ja mam 11, w tym jedną poza Poznań. Ja mam, moi drodzy, już wam mówię.
I w ogóle jak macie jakiś pomysł, bo też o tym się ostatnio myślałam, że jak mamy coś, o czymś konkretnym opowiedzieć, tak jak kiedyś mówiliśmy o półmaratonach czy maratonach, Dajcie znać, jesteśmy otwarci na Wasze sugestie. Ale tak dawno się nie odzywaliśmy, a tyle się u nas w sumie działo, że musieliśmy się nagadać i opowiedzieć, dlaczego nas tutaj nie było. A może kogoś zmotywujemy do tego, żeby pobiec z Park Run w Krakowie. Gdybym mieszkała w Krakowie, to bym biegała go z czystą przyjemnością, bo naprawdę... Skoro Poznański biegnę z przyjemnością na tych po prostu strasznych górkach w porównaniu do Krakowa, to to naprawdę było... Tak. A to Kraków przecież blisko gór jest. No właśnie. A my tutaj taką trasę. No właśnie.
Pokazano wszystkie 23 dopasowania. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
W 47 odcinku opowiadamy o:
wyjeździe nad morzemimprezie Dream Bigurodzinach Zoffeewyjeździe do Krakowaostatnich startachnajbliższych planach startowych