Mentionsy Mentionsy
Podcast Demagoga
Podcast Demagoga

Kryzys, emocje i newsy podczas powodzi. Podcast Demagoga Lokalnie #149

13.02.2025 ·35 min 24 s

🌊 Skutki powodzi, która dotknęła Polskę w 2024 roku, dalej dotykają mieszkańców zalanych terenów. O jej następstwach piszą już głównie lokalni dziennikarze. Krzysztof Strauchmann, dziennikarz „Nowej Trybuny Opolskiej”, opowiada nam o wyzwaniach, z jakimi mierzą się lokalne media w kontekście takiego wydarzenia.Sprawdź:- Z czym mierzą się mieszkańcy kilka miesięcy po powodzi? - Dlaczego niektóre fałszywe informacje na temat powodzi nie zyskały wielkiego zainteresowania wśród lokalnych społeczności, choć zdobywały zasięgi w internecie?- I dlaczego – nawiązując do jednej z tych narracji – za powódź w Polsce nie można obwinić Czechów?🎧 Włącz Podcast Demagoga Lokalnie i bądź na bieżąco z faktami. ➡️ Przekaż nam 1,5% podatku. Wpisz w PIT: KRS 0000615583🗣️ Krzysztof Strauchmann–dziennikarz od 1992 roku, najpierw związany z mediami lokalnymi na Podhalu, a od 2005 roku na Opolszczyźnie. Pracuje w „Nowej Trybunie Opolskiej” (www.nto.pl) i współpracuje z Innym Radiem Głuchołazy.

Kiedy mamy do czynienia z powodzią, no to na początku są jakieś ostrzeżenia. Dostaje dziennikarz lokalny takie ostrzeżenie od meteorologów. Co wtedy? Jaki jest pierwszy tekst, który pan pisze? Ostrzeżenia dostajemy mniej więcej te same, co wszyscy z Rządowego Centrum Bezpieczeństwa. Oczywiście są też komunikaty z Instytutu Meteorologii. Oceniamy to, bo mamy moim zdaniem trochę nadaktywność tego rodzaju komunikatów często. Potem obserwujemy, że one się kończą niewielkim zagrożeniem, czy w ogóle brakiem zagrożenia, więc w pierwszej kolejności ja przynajmniej staram się ocenić, czy to realnie jest możliwe, przed czym mnie ostrzegają, czy to jest skala zjawiska może być niebezpieczna. Jeżeli uznam, że tak, to staram się informować. Korzystam z tego, że pracuję na pograniczu polsko-czeskim, że mam dostęp, czy obserwuję zjawiska meteorologiczne, które nie znają granic, występują i tu, i tu, i w Polsce, i w Czechach, więc korzystam dość swobodnie z czeskich też mediów,

Ludzie, ratujcie się, ratujcie swoje imienie, bo w niedzielę przejdzie fala. której do tej pory nie widzieliście, będzie bardzo dużo wody, bardzo duże zagrożenie i my nie jesteśmy w stanie wam pomóc, bo to będzie takie zagrożenie, że właściwie nie jesteśmy w stanie wam zagwarantować bezpieczeństwa. Liczcie na siebie. I to był, moim zdaniem, idealny przekaz. Krótki, jasny, precyzyjny. Ludzie wiedzieli, co zrobić. Wiedzieli, że naprawdę nie należy tego lekceważyć. U nas były ogłaszane ewakuacje, potem się nic nie działo, potem znowuż były ogłaszane ewakuacje. To doprowadziło do sytuacji, że mieszkańcy za bardzo nie wiedzieli, jak się zachować, ignorowali te wezwania. No i potem często musieli uciekać w wodzie już. Opowiada pan o tej stronie czeskiej i tam był przekaz liczcie na siebie, to jest dosłownie cytat?

Prawie, że tak. Ten człowiek powiedział, że nie są w stanie zapewnić mieszkańcom bezpieczeństwa, bo wody będzie tak dużo, że nic na to nie poradzą. I rzeczywiście tak było. Po prostu wody było tak dużo, że budowane od wielu lat zabezpieczenia okazały się za słabe, za małe, za niskie. Praktycznie w czasie tej powodzi władze przez dwa dni były bezradne, mogły tylko organizować akcję ewakuacyjną. Doceniam uczciwość takiego przekazu ze względu na to, że to jest taka sytuacja, w której tak uczciwy przekaz może komuś nawet życie uratować, jak się domyślam, ale pytanie jest takie, muszę o to zapytać, jak zareagowali Czesi na taki przekaz? Emocjami, czy to są raczej praktyczne działania tutaj? Nie powiem, ponieważ sam akurat byłem w wirze wydarzeń, więc nie miałem czasu, żeby to śledzić.

No i tutaj chciałabym zapytać o warsztat. Gdzie pan szuka jakich informacji, na jaki temat? Co jest dla pana wiarygodnym, zweryfikowanym źródłem w takiej sytuacji? W tej fazie przygotowawczej, kiedy czekamy na to, co się wydarzy, czy staramy się jakoś przewidzieć skalę tego zagrożenia, no to oczywiście staram się koncentrować na oficjalnych źródłach informacji, to znaczy na danych z Centrum Reagrowania Kryzysowego, z Instytutu Meteorologii i Gospodarki Wodnej, z Czeskiego Instytutu Meteorologicznego, czy z odpowiednika Wód Polskich po czeskiej stronie, który ma bardzo dobrze rozbudowany system dostępny w internecie pomiarów aktualnych, więc... W dużym stopniu pewne fale powodziowe można śledzić na żywo, wiedząc gdzie znaleźć informacje i można obserwować jak się fala przesuwa, jakie ilości wody się przesuwają w dół.

No i oczywiście konieczna jest pewna wiedza, znajomość terenu po to, żeby umieć to wszystko jakoś zinterpretować, domyślić się. co może być za chwilę, bo jak mówię, polskie centra kryzysowe moim zdaniem nie do końca przewidziały, co się wydarzy, aczkolwiek chyba mogły lepiej przewidzieć wiele wydarzeń. Zabrakło też informacji, to o tym się głośno mówi, co prawda sięgnę do przykładu, który nie jest z mojego terenu, tylko... sąsiedniej Kotliny Kłodzkiej, ale jeżeli tam przerwała się TAMA w Stroniu Śląskim i ta informacja przez dwie godziny nie mogła dotrzeć do Centrum Zarządzania Kryzysowego w Kłodzku, ponieważ nie działały telefony komórkowe, no to coś jest nie tak, czegoś zabrakło. Oczywiście teraz wyciągamy z tego wnioski, są jakieś zmiany ustawowe przygotowywane, czy wchodzące w życie będą nowe systemy informacji, powiadamiania, no ale czegoś w tej powodzi nie przewidziano i to dość boleśnie się okazało w praniu, w rzeczywistości.

Pokazano wszystkie 5 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.