Hotel bez kibla i herbata w Hard Rock Cafe
Dzisiaj spojleruję Zuzi całą fabułę Chasing Paris 5 (ale bez spojlerów) i gadamy o Londynie.
No ale będzie miało tyle tomów, ile trzeba. Jakby, jak coś jest nudne, no to tego nie będzie. A jak coś trzeba napisać, to to napiszę. I zobaczymy, ile tomów będzie potrzebnych, żeby opowiedzieć tę historię. Ale bardzo mi się podoba ta historia, więc... Mi też. Jak usłyszałam zamysł na nią, to byłam taka o mój Boże, okej, chcę to przeczytać. Cały początek streszczania Chasing Paris 5, to Zuzia miała takie okej, okej, okej, a im bliżej było końca, tym to bardziej wow, wow. I taka Zuzia siedzi z otwartą buzią. Już ostatnie ostatnie, nie wiem, pięćdziesiąt stron, to chyba było najbardziej takie wow.
Nie, nie jestem tobą. Ale czasami mam tak, że żałuję, że nie mieszkam bliżej ciebie, bo mam na przykład tak, że potrzebuję czegoś od ciebie. I ja wiem, że ty to masz i mogłam to od ciebie pożyczyć, ale jesteś za daleko, żeby to wziąć. I to jest bardzo dziwne. Ale na przykład ostatnio, jak byłam na imprezie urodzinowej o tematyce Hawaje, to miałam takie, potrzebuję t-shirtu od ciebie jakiegoś. Albo ty masz te takie do robienia falty, takie coś, co kiedyś testowałaś na TikToku chyba. I ja sobie myślę, ale to byłoby super, ale ty mieszkasz za daleko, żeby to pożyczyć, a jesteś jedną z niewielu osób, które faktycznie mam takie, że potrzebowałabym czegoś tak fizycznie od ciebie. Ja bym chciała, żeby wszyscy z Boga mieszkali blisko siebie, w tym samym mieście, to by było super.
Ja też właśnie nie mam pojęcia, nie umiem powiedzieć ostatniej śmiesznej rzeczy, jaką powiedziałam. Muszę zacząć screenować. Ostatnio, ty ostatnio napisałaś, aż to zeskrinowałam, że wysłałaś coś i w nawiasie napisałaś, że to nie ma na celu urażenia nikogo z Boga. I to było takie turbo śmieszne. Bo wy czasami wyślecie coś tak, czasami wyślecie tak zabawną wiadomość, że ja się prawie na głos śmieję, że to aż tak mnie bawi, że muszę się zatrzymać i zaśmiać. I... Nie mam jak na to odpowiedzieć wam, żebyście wiedziały, jak bardzo ja doceniłam ten żart. Bo mogę zareagować śmiejącą się emotką, ale to nie jest wystarczająco. Jak odpiszę XD, to to też nie jest wystarczająco śmieszne, a czasami ja odczytuję jakieś starsze wiadomości i wy już jesteście na innym temacie, a mnie rozmawiło coś tak dawno i jakby nie mam jak na to odpowiedzieć, ale turbo mnie to bawi.
Więc teraz po prostu robię screeny do kahuta. Bo widziałam TikToka takiej laski, która miała takie Ej dziewczyny, dlaczego przestałyście chodzić na paznokcie? Jakby coraz mniej osób chodzi na paznokcie. O co chodzi? Dlaczego wy przestajecie? I ja sobie wtedy myślę, ale... Jakby bardziej zasadnym pytaniem byłoby, dlaczego w ogóle ktokolwiek zaczął chodzić na paznokcie. Jakby co się wydarzyło, że ktoś stwierdził, że jego paznokcie mu nie wystarczą i on musi sobie dokleić szpony. Ja jako osoba, która nie robi paznokci i nie cierpi tego i kocha moje własne paznokcie, bo tak jest mi najwygodniej, to ja tego nie rozumiem. Ale... przez to, że dużo osób z Boga robi paznokcie, no to musiałam napisać, że moja wiadomość nie ma na celu urażenia nikogo z Boga i przepraszam wszystkich, którzy poczuli się urażeni.
Nie wiem, jak to wytłumaczyć lepiej, ale... Zrozumiałam. Przedsionek był stratą przestrzeni. Okej. Tak. I normalnie jak ktoś miał ten przedsionek i toalety, no to miał toalety spoko, więc przynajmniej tyle. A my nie miałyśmy toalety. I najbliższy prysznic i kibel były tak, że trzeba było jakby zejść po schodach i przejść jakby na drugie schody. Że trzeba było przejść... no nie wiem, z pięć metrów, dziesięć metrów takim holem i dopiero wejść na drugie schody jakby na to samo piętro, co my byłyśmy, tylko innymi schodami i tam była toaleta. O Boże. I jak powiedzieliśmy naszej wychowawczyni, że jakby nie mamy ani toalety, ani pryszniza i że generalnie słabo, to ona ma takie no, ale to jest ten prawdziwy londyński experience.
To jest taki prawdziwy wyjazd do Londynu i my mamy takie... Spoko, dzięki za wsparcie. Jak ja byłam w Londynie, to miałyśmy pokój przede wszystkim w piwnicy, a to był hotel normalnie. Okej. Jakby tam jest tak mało miejsca... No ja miałam na pół piętrze. Jakby miałyśmy takie... Czy my miałyśmy w ogóle okno? Wydaje mi się, że mogłyśmy mieć takie mini okienko tuż przy suficie. O Boże! I ono i tak było zasłonięte, no bo to na jakiś chodnik... A to kiedy ty byłaś w Londynie? Ja byłam... 2018 może. Coś takiego. Ok. Z 6-7 lat temu to na pewno było. Byłam z Anitą i z taką Jagodą. I...
Tak, i jednego dnia rano wstajemy i chyba to było koło siódmej albo chwilkę przed siódmą i tak, że ja dopiero co się obudziłam i jakby tak zadzwonił budziek, ale nie spodziewałam się, że od razu wstanę i nagle zaczyna dzwonić alarm i my mamy takie... Boże, jest pożar, co się dzieje? I ja od razu tak biorę paszport, telefon i wychodzę stamtąd. Jak idę na recepcję i pytam tego zioma, że czemu jest alarm, to on ma takie, że no, on w sumie nie wie, za chwilę pójdzie sprawdzić, że jakby spoko i chyba nikt inny nie wyszedł z pokoju, tylko ja, moja znajoma i jakieś dwie inne osoby i wszyscy spali wtedy. I ten człowiek idzie sprawdzić i potem mówi, że nie, że jakby spoko, a że po prostu ktoś psikał dezodorantem i że dlatego się włączył alarm. I identyczna sytuacja była na jednej kolonii teraz w Olsztynie i też nikt nie wziął
spokojnie, niektórzy tylko wyszli na korytarz i zaczęli płakać. Stojąc jak taki soli. Ale normalnie wszyscy olali i byłam chyba jedyną osobą z całego tego ośrodka, która faktycznie udała się do najbliższego wyjścia ewakuacyjnego. Wyszła na zewnątrz i dopiero obeszłam ten hotel na zewnątrz, poszłam do recepcji i się zapytałam... Co się dzieje? No. I przy recepcji było chyba pięć osób, a w tym hotelu jest miejsc no kilkaset. O Boże, no. On jest taki spory. On jest taki spory. I powiedzieli mi, że właśnie jakieś bachory z innego obozu, piłkarzyki psikali dezodorantami na cały pokój, aż włączyli alarm. O Boże. Nie, to właśnie ja od razu miałam takie, że Boże, jest pożar i co teraz?
Pokazano wszystkie 8 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
Dzisiaj spojleruję Zuzi całą fabułę Chasing Paris 5 (ale bez spojlerów) i gadamy o Londynie.