PodPoduchy Kids - Lisek Borysek - W poszukiwaniu zaginionych smaków (część pierwsza)
Łagodny wiatr przeczesywał delikatnie suche wierzchołki traw, wplątując w nie staranie długie, białe nici babiego lata. Na jednej z gałęzi wielkiego dębu, rude wiewiórki powoli kończyły jesienne porządki w swojej spiżarni, przygotowując sobie miejsce na zimowe zapasy orzechów oraz jagód. Z kolei na innej gałęzi, rodzina szpaków, z tatą szpakiem na czele, przeglądała właśnie zimowe oferty biura podróży — Sójka za Morze. W powietrzu unosił się zapach grzybów i wilgotnej ziemi, palonych w ogniskach liści pomidorów, oraz nadciągającego gdzieś z zachodu mroźnego, zimowego chłodu. Lisek Borysek dzielnym krokiem maszerował leśną ścieżką w dół zbocza ozdobionego zielonymi liśćmi paproci oraz jasnofioletowymi kwiatami wrzosów. - Jesień to moja ulubiona pora roku. - Stwierdził Lisek Borysek zatrzymując się na moment, by móc nacieszyć oko otaczającym go pięknem.
Lisek Borysek opowiada o swoim kuzynie Wojtusiu, który zebrał się na drzewie, czekając na śnieg.
Lisek Borysek spotyka kuzyna Wojtusia na drzewie, który czeka na śnieg, aby spadając, mógł spadnąć na puchowym materacu.
Wojtusiu spadł z drzewa, uderzył się i zasnął. Lisek Borysek sprawdza, czy jest ok.
Wojtusiu stracił smaki i nie czuje smaku żadnej potrawy. Lisek Borysek próbuje go pocieszyć i pomóc.
Lisek Borysek proponuje Wojtusiu, że wspólnie odnaleźą utracone smaki podczas przygody.
Rozdziały i streszczenia generowane automatycznie. Pełna transkrypcja nie jest publikowana — wyszukaj frazę, aby zobaczyć dopasowane fragmenty.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
Łagodny wiatr przeczesywał delikatnie suche wierzchołki traw, wplątując w nie staranie długie, białe nici babiego lata. Na jednej z gałęzi wielkiego dębu, rude wiewiórki powoli kończyły jesienne porządki w swojej spiżarni, przygotowując sobie miejsce na zimowe zapasy orzechów oraz jagód. Z kolei na innej gałęzi, rodzina szpaków, z tatą szpakiem na czele, przeglądała właśnie zimowe oferty biura podróży — Sójka za Morze. W powietrzu unosił się zapach grzybów i wilgotnej ziemi, palonych w ogniskach liści pomidorów, oraz nadciągającego gdzieś z zachodu mroźnego, zimowego chłodu.
Lisek Borysek dzielnym krokiem maszerował leśną ścieżką w dół zbocza ozdobionego zielonymi liśćmi paproci oraz jasnofioletowymi kwiatami wrzosów.
- Jesień to moja ulubiona pora roku. - Stwierdził Lisek Borysek zatrzymując się na moment, by móc nacieszyć oko otaczającym go pięknem.