Mentionsy Mentionsy
Po prostu Wschód
Po prostu Wschód

Droga do wojny: Rosja i Ukraina po rozpadzie ZSRR

30.08.2025 ·47 min 59 s

Dlaczego Ukraina oddała swoją broń jądrową? Jak wyglądały kulisy rozpadu Związku Radzieckiego i pierwsze lata niepodległej Ukrainy? Co sprawiło, że Krym od początku był punktem zapalnym i jakie wydarzenia doprowadziły do wojny w 2014 roku? Na te pytania odpowiada dr Leszek Szerepka, były zastępca ambasadora RP w Kijowie. W rozmowie odsłania kulisy ukraińskiej polityki zagranicznej po 1991 roku i tłumaczy, jak decyzje sprzed ponad 30 lat wpłynęły na dzisiejszą sytuację geopolityczną Europy. Słuchaj w sobotę o 16.00

Ale Zachód się nie zgodził. Tylko dwie republiki mogły to robić, czyli Białoruś i Ukraina. Chodziło o to, żeby zwiększyć siłę rażenia, siłę głosowania ZSRR w ONZ. Oczywiście te struktury, jeżeli mówimy tutaj o MSZ-cie ukraińskim, który powstał w 1944 roku, to były struktury kadłubowe. W czasach sowieckich w resorcie pracowało mniej niż 100 osób. On był głównie reprezentowany w strukturach ONZ-u właśnie. Największym takim prestiżowym stanowiskiem dla ukraińskiego dyplomaty było zajęcie stanowiska przewodniczącego przedstawicielstwa stałego Ukrainy w ONZ-cie.

To był taki szczyt kariery. Jeszcze w Kanadzie, w ambasadzie sowieckiej w Kanadzie był taki specjalny wydział ukraiński, który też był obsadzany przez dyplomatów z Kijowa. Chodziło o współpracę, o wykorzystywanie możliwości, które w Kanadzie stwarzała liczna i wpływała obecność diaspory ukraińskiej. A to było wykorzystywanie, czy to była infiltracja tej diaspory? No raczej taka, powiedziałbym, infiltracja. Ciekawe, to jest zabawne, że w Kijowie budynek MSZ-u ukraińskiego mieści się na ulicy, która była u zołek czekistów. I to był nomen omen, powiedzmy, tego tak naprawdę czym się ta struktura zajmowała.

Ona po prostu multiplikowała tak naprawdę na forum MSZ-u stanowisko oficjalne Związku Sowieckiego. Z tego co wiem, to nawet przemówienia tych przedstawicieli stałych Ukrainy w ONZ-cie były drukowane, opracowywane w Moskwie i przesyłane do tegoż przedstawicielstwa do odczytania na forum publicznym. Ale formalnie istniał Minister Spraw Zagranicznych Ukraińskiej Republiki Radzieckiej. Tak. Później mamy właśnie ten 91 rok. Jak to się zmienia? Bo nagle ci ludzie właściwie muszą przestać reprezentować Związek Radziecki. Znaczy oficjalnie reprezentowali Ukrainę, ale de facto, tak jak powiedziałeś, Związek Radziecki. Muszą przedstawiać nowe państwo, bo ten brak kadrowy był właściwie wszędzie. Chyba we wszystkich sferach po tym, jak Ukraina ogłosiła niepodległość.

A jak to wyglądało w MSZ? To jest pewien paradoks, bo tu mówiliśmy o tym zaułku czekistów, o tym, że oni zajmowali się pewnymi rzeczami takimi pomocniczymi wobec polityki sowieckiej, ale na początku istnienia państwowości ukraińskiej właśnie MSZ było taką kuźnią, powiedziałbym, niezależnych kadr. Ono jako jedno z pierwszych przeszło na język ukraiński, zaczęli nawet tłumaczyć na ukraiński dokumenty z poprzedniego okresu. Oczywiście może to wynikało z tego, że te osoby były jednak obeznane ze światem, one często wyjeżdżały mimo wszystko. Po rozpadzie ZSRR trudno było łączyć jakieś nadzieje wielkie ze Wschodem, więc łączyli z Zachodem te nadzieje. Znali języki, znali uwarunkowania, więc to rzeczywiście była taka kuźnia kadry niezależnej Ukrainy.

Czy nie masz wrażenia, że trochę ta polityka odpowiada za to, co się stało po 2014 roku? Że Ukraina właściwie, no nie była, koniec końców nie była ani tu, ani tu. Wiesz co, ja może powiem niepopularną rzecz, ale uważam, że ta polityka na pewnym etapie była dobra. Zależało od tego, jak się ją rozumiało i jaką treścią starało się ją napełnić, bo ta polityka wielowektorowości to była taka, jak mówi się w polskim przysłowie, że mądre ciele, gdzie matkiście, tak? No tak, ale też się mówi, że ciężko siedzieć na dwóch krzesłach. No tak, tak. Ale początkowo zamierzenie było takie, żeby dać czas Ukrainie, żeby ona na przykład skorzystała z pewnych rozwiązań zachodnich, żeby wstanęła mocniej na nogi.

Tak, z rozczarowań, zmarnowanych szans. Ja w ogóle ten rozdział w tej książce nazwałem, że prezentera chaosu, bo tak to należało postrzegać, moim zdaniem. Ale chaosu raczej w polityce wewnętrznej. Wewnętrznej, to się przekłada też na politykę zagraniczną. Nie jest tak, że to nie są odrębne naczynia. Jeżeli w polityce wewnętrznej masz duże problemy, no to nie może być tak, że zbyt pewno w polityce wewnętrznej. Nie możesz realizować pewnych rzeczy, bo musisz liczyć się z tym, jaka będzie reakcja wewnątrz kraju. Do tego mówimy tutaj, trzeba powiedzieć o kosztach, jakie poniosła Ukraina ze zwycięstwem Juszczynki, ponieważ jeszcze podczas drugiego głosowania nad Kuczmą w 1999 roku paradoksalnie Donieck i Lwów głosowały dla tego samego kandydata.

Pokazano wszystkie 6 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.