39: Throbbing Gristle – 20 Jazz Funk Greats
Astronomiczne lato w 2026 roku zakończyło się 23 września o godzinie 2.06 w nocy. Skoro zatem znaleźliśmy się na progu jesiennej zgnilizny, przyglądamy się albumowi, dla którego rozkład, degeneracja i wszelaka obmierzłość to nie pieprz do gówna, ale fundament. „20 Jazz Funk Greats” brytyjskiego składu Throbbing Gristle jest wprawdzie emblematyczną płytą muzyki industrialnej, przy bliższym poznaniu okazuje się jednak, że niewiele tu z klimatu bajek robotów, jakie w tym samym czasie snuły androidy z Kraftwerk. Wyrosłe ze świata trollerskiego performansu TG nie tworzy futurystycznych dystopii, ale stawia raczej czarne zwierciadło i pokazuje wykrzywiony, groteskowy, ZGNIŁY obraz naszego świata. Zarówno tego sprzed blisko 50 lat, jak i tego dzisiaj.W pewien sposób zdegenerowany, choć niezamierzenie, jest też zapis naszej płytkastowej rozmowy o tych dwudziestu jazz-funkowych numerach. Z powodu glitchu w trakcie nagrania, który wyłapaliśmy dopiero po fakcie, materiał najpierw w zasadzie utraciliśmy, a potem nadludzkim wysiłkiem odzyskaliśmy, jednakowoż w lekko falującej, kwaśnej postaci, z jaką możecie się zapoznać. Widać tak właśnie tym razem musiało być.A jeśli głowicie się, jak wybrnęliśmy z ambarasu omawiania antymuzyki, wiedzcie, że w tym odcinku skład Płytkastu wsparł nieocenioną pomocą gość: Łukasz Błaszczyk, nasz przyjaciel, pisarz, koneser prostych piosenek o trudnej miłości i członków męskich w logotypach grup muzycznych.Zapraszamy, wejdźcie do naszego świata :|Rozmawiają: Michał Hoffmann, Paweł Sajewicz i gościnnie Łukasz BłaszczykGrafika: Jacek Ambrożewski------------Nasze profile w social mediach:Płytkast: https://www.facebook.com/plytkast | https://www.instagram.com/plytkastAmbrocore (Kuba): https://www.facebook.com/ambrocore | https://www.instagram.com/ambrocoreAfro Godzina: https://www.facebook.com/afrogodzinaPaweł Sajewicz: https://www.facebook.com/sajewiczpawel
Klienta. Klient jest kompletnie napierdolony. Przechyla się co jakiś czas przez spolecz żółtela i żyga. Nic z niego nie będzie, ale ona musi wykonać swoją robotę, bo kurwa burdel ma, patrzy przez ten oczko. Natomiast... ...strzelać z tego bata, ale kurwa to jest wszystko absolutnie bez sensu. Takie... też takiego widzę. Natomiast co słyszę, już po prostu zakończąc od wszelkich moich, bójnych naszych wyobraźni, wy mówicie, to na samym rejonie filmu, pewnie taki był zamiar, ale ja tutaj słyszę, k**wa, We Are The Robots, Kraftwerk. To jest dla mnie parodii... miałbym sens nawet, co to przypomina, to dla mnie to jest absolutnie We Are The Robots, nie? Nawet ta melodia, ta taka kurwa kaleka melodia, którą ktoś gra, brzmi jak ten response z World of Ops.
Generalnie tak, to jest, czy to jest Kraftwerk, czy to jest Moroder, coś co było, rytmiczne, znane. I mógł być to muzak, ale na szczęście ktoś rzyga, ktoś strzela z bata i jakiś imbesyl gra kurwa jakieś antymelodie, które jakby brzmi to tak jak klawiszowiec przyszedł na swojego pierwszego joba i sparaliżowało go i nie wiedział zupełnie gdzie jest raz, gdzie jest to raz, co my gramy, kurwa, dramat. Bawi mnie to jak skurwysyn, więc ostatnia ocena jest oczywiście 3. Zaskoczyło mnie też trochę 2 przyjemność z tego, ponieważ jest to kurwa klisza, nie mam przyjemności szczerze mówiąc żadnej.
Jako preludium do Water Day? Może? Może? Tylko takie widzę tłumaczenie. 2-1-1, 4 punkty, 10 miejsce. To ja mam dokładnie tak, jak ty, tylko oceniam to wyżej. Ale to jest po prostu Kraftwerk. To jest Kraftwerk z Trans Europa Express. To jest też być może klaster już pisany przez C. O, tak, tak, tak. Jakiś cukiercaj. Cukiercaj, tak. Ale nawet bardziej Trans Europa Express Zdążyłem sprawdzić, który konkretnie tam jest numer, ale bardzo, bardzo podobny na tej płycie Kraftwerku. I tak jak cała płyta jest pastiszem, to ten utwór nie jest pastiszem, jest podróbką, hołdem, może ćwiczeniem stylistycznym.
I jako że mamy 1979 rok, no to umówmy się, to nie jest też tak, że tam wtedy było dużo zespołów, które brzmiały jak Kraftwerk, więc nie traktuję tego jako zarzutu, tylko raczej w sumie Dowód biegłości jednak, wizje artystyczne i kumania, co jest nowatorskiego wtedy w muzyce. Spoko. Nie czyniłbym z tego podobieństwa żadnego zarzutu. Natomiast oczywiście mam tak jak Michał, że samo w sobie to jakby nie oferuje mi niczego nowego, czego nie słyszałem wcześniej u innego artysty. U mnie szóste miejsce. Mniejszym pozdrawiam swoją partnerkę, która jakby mogła, to powiedziałaby te rzeczy, które wy powiedzieliście.
Ona porównała to do soundtracku do Mario. Zwłaszcza w tym takim aspekcie przeskakiwania tych wszystkich tam wystających z ziemi ról i muhamorków. Kurwa, ja się nie zgadzam, ja uwielbiam ten numer, ale to też dlatego, że ja kocham muzykę teutońską, właśnie tak. Cluster Cluster, chuj wie jak to się wymawia. Kraftwerk, tak, ale też Ashra, Harmonia, ja kurwa strasznie lubię takie rzeczy. I to jest bardzo profesjonalnie zrobione, więc ja się na to chwytam. Dla mnie to jest miejsce drugie. Ono też mi tu bardzo pasuje po tym wysrywie sprzed chwili, czyli po Persuasion. To robi dobrą robotę, jeśli chodzi o flow całego albumu.
Pokazano wszystkie 5 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
Astronomiczne lato w 2026 roku zakończyło się 23 września o godzinie 2.06 w nocy. Skoro zatem znaleźliśmy się na progu jesiennej zgnilizny, przyglądamy się albumowi, dla którego rozkład, degeneracja i wszelaka obmierzłość to nie pieprz do gówna, ale fundament. „20 Jazz Funk Greats” brytyjskiego składu Throbbing Gristle jest wprawdzie emblematyczną płytą muzyki industrialnej, przy bliższym poznaniu okazuje się jednak, że niewiele tu z klimatu bajek robotów, jakie w tym samym czasie snuły androidy z Kraftwerk. Wyrosłe ze świata trollerskiego performansu TG nie tworzy futurystycznych dystopii, ale stawia raczej czarne zwierciadło i pokazuje wykrzywiony, groteskowy, ZGNIŁY obraz naszego świata. Zarówno tego sprzed blisko 50 lat, jak i tego dzisiaj.
W pewien sposób zdegenerowany, choć niezamierzenie, jest też zapis naszej płytkastowej rozmowy o tych dwudziestu jazz-funkowych numerach. Z powodu glitchu w trakcie nagrania, który wyłapaliśmy dopiero po fakcie, materiał najpierw w zasadzie utraciliśmy, a potem nadludzkim wysiłkiem odzyskaliśmy, jednakowoż w lekko falującej, kwaśnej postaci, z jaką możecie się zapoznać. Widać tak właśnie tym razem musiało być.
A jeśli głowicie się, jak wybrnęliśmy z ambarasu omawiania antymuzyki, wiedzcie, że w tym odcinku skład Płytkastu wsparł nieocenioną pomocą gość: Łukasz Błaszczyk, nasz przyjaciel, pisarz, koneser prostych piosenek o trudnej miłości i członków męskich w logotypach grup muzycznych.
Zapraszamy, wejdźcie do naszego świata :|
Rozmawiają: Michał Hoffmann, Paweł Sajewicz i gościnnie Łukasz Błaszczyk
Grafika: Jacek Ambrożewski
------------
Nasze profile w social mediach:
Płytkast: https://www.facebook.com/plytkast | https://www.instagram.com/plytkast
Ambrocore (Kuba): https://www.facebook.com/ambrocore | https://www.instagram.com/ambrocore
Afro Godzina: https://www.facebook.com/afrogodzina
Paweł Sajewicz: https://www.facebook.com/sajewiczpawel