"A study in Isolation" Jana Świerkowskiego
"A study in Isolation" to międzynarodowy projekt autorstwa Jana Świerkowskiego który łączy naukę i sztukę. Dwoje artystów zostało zamkniętych w hubie na dwa tygodnie aby zbadać co się dzieje z umysłem i ciałem w izolacji, i w jaki sposób izolacja wpływa na kreatywność.
A naszym gościem jest Jan Świerkowski, artysta, twórca interdyscyplinarnego kolektywu Instytutu B61. Dzień dobry. Dzień dobry. I o takim połączeniu dziś będziemy rozmawiać, a chodzi o międzynarodowy projekt, wspólny projekt Polski i Nepalu, A Study in Isolation, czyli o tym, co się dzieje z naszym umysłem, z naszym ciałem w izolacji. A czy ty już znasz taką odpowiedź, co się z nami dzieje? Myślę, że to jest, wiem co się ze mną dzieje i ja mam za sobą doświadczenie izolacji w trakcie pandemii, która chwilę temu się skończyła i to jest, co ciekawe, doświadczenie dobre w tym sensie, że to był czas, kiedy napisałem doktorat, byłem niezwykle twórczy, miałem bardzo dużo czasu dla siebie i pomimo tych wszystkich strasznych rzeczy, które się działy, dla mnie to zatrzymanie świata było naprawdę wartościowym elementem
który pozwolił mi zupełnie inaczej spojrzeć na wiele rzeczy. A izolacja, o której tutaj mówimy, to jest izolacja, która może wynieść ludzkość na nowe wyżyny albo poprowadzić w zupełnie złą stronę. Także jeszcze jeden z wielu dziwnych, kolejnych wątków tej właśnie izolacji. Powiedzmy o samym projekcie. Na czym on polega? Projekt A Study in Isolation to jest projekt, do którego zaprosiłem dwoje artystów z Nepalu do wzięcia udziału w najpierw analogowych misjach kosmicznych. To jest taki eksperyment, który nazywamy właśnie analogową misją kosmiczną, gdzie grupa ludzi Odbywa izolację, czy naśladuje misje kosmiczne, takie jak teraz misja Sławosza Uznańskiego-Wiśniewskiego.
Names mentioned. Names mentioned. Taka żywiołowa raperka, która współprowadzi w Katmandu wydawnictwo muzyczne Scati Records. I ona z kolei jest taką osobą bardzo dynamiczną, jak to raper, jak to raperka. I oni oboje w zupełnie inny sposób przeżywali tę misję. Z jednej strony właśnie tak do wewnątrz jak Amrit i ten jego performance, który na koniec całego procesu prawie dwumiesięcznego powstaje.
On jest właśnie taki do środka i w pewien sposób medytacyjny i z drugiej strony performance Amazumi to 20 minut Takiej historii, narracji o nowych rytuałach w kosmosie, czy o potrzebie właśnie tworzenia tych nowych rytuałów, o wymieszaniu naszych historii, dziedzictwa. Amazumi z kolei urodziła się w Nepalu, natomiast całe swoje życie potem dorastała w Hongkongu, w Londynie, studiowała w Belgii, także u niej to wszystko jest taką mieszanką kulturową i trudno byłoby ją właśnie przypisać do jakiejś narodowości, do jakiejś kultury i o tym trochę jest ten jej performance. Jestem ciekawa, jak bardzo np. osobowości wpływały na ich pracę w takiej izolacji. Czy bycie introwertykiem pomaga, czy też przeszkadza? Więc Amrit przede wszystkim odkrył, że kosmos jest strasznie nudny.
To jest takie może badalne, ale faktycznie dla oczywiście... Taki krótki pobyt, dwu-, trzygodniowy, jak teraz Sławosza, on jest... Pełen emocji, takiej dumy, którą, myślę, astronauci tam przeżywają. Natomiast dłuższy pobyt to jest powtarzanie czynności, które są, w żaden sposób one nie są jakieś przełomowe, widowiskowe. I Amrit właśnie o tym opowiadał, że również pozostali członkowie załogi, jemu wydali się tacy dość zimni, mechaniczni, Właśnie przez to być może, że są inżynierami. Razem z Amritem w tej misji brał udział chociażby kontroler lotów NASA. I Amrit opowiadał o tym, że starał się dowiedzieć.
Okej, to po co my to robimy? Po co my mierzymy te rośliny? Ale nie na takim poziomie, ok, bo to jest eksperyment, bo coś z tego wyjdzie, tylko ewidentnie widać, że obecność Amrita i obecność artysty sprawiła to, że osoby biorące udział w tych misjach zaczęły z nim rozmawiać i zastanawiać się do takiego pierwotnego poziomu, czyli nie tylko po to mierzymy rośliny, żeby wiedzieć jak rosną, Nie tylko chcemy wiedzieć, jak rosną, bo chcemy lepiej im pomagać, żeby rosły, tylko dochodzimy do momentu OK, bo może my chcemy wiedzieć, jeśli gdzieś polecimy na jakąś planetę, to czy to życie jest tam możliwe, jak ono się zaczęło, w jaki sposób. No właśnie, chociażby czy jesteśmy sami w kosmosie. I to jest właściwie to, po co my robimy naukę. I z tego, co on opowiadał, właśnie pozwalała wracać do takich podstawowych rozmów, kiedy z takiego szalonego pędu wracamy do tego, OK, robimy to po to, bo chcemy wiedzieć na przykład, czy Ziemia jest wyjątkowa w jakiś sposób, czy na innych planetach też mogło się rozwinąć życie.
Po piątego i szóstego, siódmego jest jakiś cykl akceptacji i znowu chęci do działania i motywacji. Generalnie myślę, że bardzo dużo rzeczy, które się tam zadziało dopiero będzie dochodzić przez najbliższe tygodnie czy miesiące zarówno do Amrita jak i do Amazumi. Zwłaszcza biorąc pod uwagę, że około powiedzmy 90% naszego myślenia to jest jednak myślenie podświadome. U nas większość rzeczy dzieje się w podświadomości. I takie wprowadzenie siebie w, powiedzmy, izolację, ono pozwala tym procesom pod spodem pracować dużo lepiej. Dlatego my też zaprojektowaliśmy proces twórczy w jakimś odstępie czasu po właśnie pobycie w Lunaresie.
Generalnie myślę, że bardzo dużo rzeczy, które się tam zadziało, dopiero będzie dochodzić przez najbliższe tygodnie czy miesiące, zarówno do Amrita, jak i do Amazumi. Zwłaszcza biorąc pod uwagę, że około powiedzmy 90% naszego myślenia, tak mi się wydaje, nie pamiętam dokładnego procentu, ale to jest jednak myślenie podświadome. To u nas większość rzeczy dzieje się w podświadomości i takie wprowadzenie siebie w powiedzmy izolację, ono pozwala tym procesom pod spodem pracować dużo lepiej i dlatego my też zaprojektowaliśmy proces twórczy w jakimś odstępie czasu po Po właśnie pobycie w Lunaresie i myślę, że to co my pokażemy w Wenecji to będzie w ogóle pierwsza iteracja tych wniosków, które płyną z tego projektu i myślę, że to jest, ja jestem z tego bardzo zadowolony, że właśnie możemy odkrywać teraz wspólnie to co się tam zadziało, ale jest jeszcze bardzo dużo rzeczy i wniosków, które na pewno przełożą się na kolejne działania i kolejne prace.
Czy jak planowałeś ten projekt, to miałeś pewne założenia, to znaczy chciałeś znaleźć odpowiedzi na niektóre pytania? Właśnie myślę, że bardziej tym się różni na przykład projekt artystyczno-naukowy od takiego czysto naukowego, że my w projektach artystyczno-naukowych trochę czerpiąc tego, po co nam w ogóle sztuka, bardziej staramy się w tych projektach sformułować pewne pytania, niż znaleźć na nie odpowiedzi. To myślę jest ta podstawa, w której Pewne działanie artystyczne, twórcze, ono nie musi się zakończyć wnioskiem, nie musi się zakończyć takim domkniętym. No to koło zostaje otwarte i nawet jeśli by się okazało, że ta na przykład izolacja jest w ogóle nie inspirująca i nic z tego nie płynie i w ogóle ten cały lunares to bez sensu.
To w przypadku zarówno projektu naukowego, jak i artystycznego jest to jakiegoś rodzaju efekt. I mi zależało bardzo przede wszystkim na tym, żeby ułożyć proces, w którym artyści z Nepalu, i tu też pojawia się pytanie, dlaczego z Nepalu? Myślę, że ja będąc na wizycie studyjnej w Nepalu, obserwowałem kilka rzeczy, które mi się strasznie spodobało. Po pierwsze, podobnie jak astronauci, są to ludzie, którzy często żyją w ekstremalnych warunkach. Czyli oni są eksponowani na takie ekstremalne warunki środowiskowe cały czas. Dodatkowo spotkałem grupę fenomenalnych studentów, inżynierów z jednego z uniwersytetów w Katmandu, którzy w naprawdę ciężkich warunkach budowali rakietę i z otwartym podręcznikiem NASA studiowali patenty, bo nie mieli jakichś elementów do paliwa rakietowego, które było im potrzebne, żeby kawałek ich ta rakieta poleciała.
I też pomyślałem sobie o tym, jak my jesteśmy w tym całym zachwycie kosmosem i rozmowach o tym, jak to ludzkość poleciała w kosmos, jak bardzo to jest naiwne i proste. I to oczywiście żaden wielki wniosek, bo to jest oczywiste, że kiedy leci ludzkość w kosmos, to tak naprawdę lecą Amerykanie, Rosjanie i Chińczycy, a my swój lot kupujemy, bo nawet nie mamy w Europie żadnej firmy, która byłaby w stanie wysłać No i pomyślałem sobie o tym, że bardzo bym chciał o tym kosmosie porozmawiać z ludźmi, do których ten kosmos też należy. Tak jak mówił Lem, kiedy ktoś go zapytał, kiedy on się wybiera w kosmos, to on powiedział, że on w ogóle nie musi lecieć w kosmos, bo kosmos jest tu.
Co, gdzie i kiedy? Projekt A study in Isolation będzie miał swoją premierę 24 lipca w Pawilonie Kosmosu w Wenecji. To jest takie miejsce, gdzie podczas Biennale Architektury spotykają się ludzie czy artyści związani z kosmosem, z astronautyką. I tam 24 lipca, 5 i 6 swój performance będzie miał Amrit Karki, a 26 wieczorem Amazumi. Gorąco zapraszam do odwiedzania Wenecji, ale też śledzenia naszych mediów społecznościowych. Tam będą pojawiały się oczywiście jak zawsze relacje, jakieś piękne stories z Wenecji, ale mam nadzieję, że ten projekt będziemy mogli też pokazać niedługo w Polsce i będzie dostępny dla szerszego grona, dla Państwa po prostu.
Będziemy za tym śledzić, kiedy się pojawi w Polsce, kto nie będzie mógł się pojawić w Wenecji, po to, aby właśnie też zobaczyć i trochę poszukać tych swoich pytań, poszukać też odpowiedzi dotyczących izolacji i tego, w jaki sposób my też odbieramy taką izolację. Bardzo ci dziękuję za rozmowę. Jan Świerkowski, artysta i twórca interdyscyplinarnego kolektywu Instytutu B61 był naszym gościem. Dziękuję. Dziękuję ślicznie. Trójka. Program Trzeci Polskiego Radia.
Pokazano wszystkie 13 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.