PIEKŁO JEST TU #163. Dostał szansę, odebrał życie
Historia 37-letniego Dariusza, który po kilkuletniej odsiadce spróbował uczciwego życia. Tę szansę dał mu człowiek, który zapewnił mu nie tylko dochód, ale także pełne wsparcie w innych, osobistych problemach. Gdy Dariusz się zakochał, trwanie w postanowieniu o byciu uczciwym go przerosło. Co wydarzyło się 10 maja 2008 roku we wsi Paśmiechy, do której przyjechało dwóch mężczyzn z Warszawy?_______Źródła:https://docs.google.com/document/d/1slO7RxuQnd6BL4hPwYU-YzYYybsbJL_CaaAM7SZ_uec/edit?usp=sharing_______Nadal możesz zabrać mnie na wirtualną kawę:https://buycoffee.to/pieklojesttudziękuję! ;3
Będzie to zatem historia z morałem, skierowanym zwłaszcza do ludzi o dobrych sercach. Pomaganie jest piękne i jest ważne, ale najważniejsze, abyście byli czujni i dbali zawsze najpierw o własne bezpieczeństwo. Zapraszam do wysłuchania sprawy, o której niestety niewiele jest w mediach informacji, w tym niewiele jest ich o ofierze. W połowie 2006 roku, latem, 35-letni wówczas Dariusz, mieszkaniec Grodziska Mazowieckiego, położonego w odległości 40 km od Warszawy, zamieszkiwanego przez niespełna 35 tysięcy osób na stan dzisiejszy, odebrał na swoim telefonie tajemniczą wiadomość SMS. Tajemniczą dla niego, ponieważ treść nie wskazywała na to, by to on był odbiorcą komunikatu, który został nadany przez nieznaną osobę.
Dariusz, zaintrygowany tym co przeczytał, postanowił odpisać, a później zadzwonić pod nieznany numer. W słuchawce usłyszał głos młodej kobiety. Właściwie to dziewczyny, bo jego rozmówczynią była nastoletnia Beata. W mediach imię zostało zmienione na prośbę rodziców nastolatki, więc ja tę prośbę również uszanowałam. Prawdziwe imię pojawia się w źródłach, ale ja nie będę go powielać. Beata, zgodnie z przypuszczeniami Dariusza, rzeczywiście napisała do niego przez pomyłkę. Planowała wysłać smsa do swojej przyjaciółki, natomiast wpisywała jej numer z pamięci i przez przypadek pomyliła jedną cyfrę. Takim sposobem poznała o 20 lat od siebie starszego Dariusza, z którym znajomość nie zakończyła się na tej jednej rozmowie telefonicznej.
Do podtrzymania tej znajomości dążył zarówno Dariusz, jak i nastolatka. Zauroczyli się bowiem sobą, a wkrótce postanowili przenieść swoją wirtualną znajomość do świata rzeczywistego. Beata uczyła się w gimnazjum. Pochodziła z dość dalekich stron, bo z województwa małopolskiego, dokładniej spod Wieliczki, co daje pomiędzy nią a Dariuszem dystans około 300 km. Dziewczyna miała oboje rodziców, którzy dobrze sprawowali swoją funkcję. Byli opiekuńczy, troskliwi i dumni za swojego dziecka, które dotąd nie sprawiało żadnych problemów wychowawczych. Nastolatka miała wszystko, czego było jej potrzeba do prawidłowego funkcjonowania i rozwoju.
W szkole miała dobrą opinię, a uczennicą była wręcz doskonałą. Uzyskiwała wysokie oceny i cieszyła się sympatią zarówno nauczycieli, jak i kolegów oraz koleżanek. Dotąd swój wolny czas poświęcała głównie nauce oraz spotkaniom ze swoimi rówieśnikami. Nie stroniła od towarzystwa, ale nie tylko rozrywki były w jej głowie. Chciała dobrze skończyć szkołę i mimo młodego wieku miała poukładane w głowie. Dotąd nie myślała także o chłopakach, ale odkąd na jej drodze pojawił się Dariusz, czego nastolatka nie uznała za przypadek, miłość także zajęła wysokie miejsce na liście jej priorytetów. Co najgorsze, z czasem wygryzła inne priorytety i stała się właściwie najważniejszym, jeśli nie jedynym.
Deata, pomimo ogromnej różnicy wieku, a co za tym idzie także doświadczeń, chciała kontynuować relację z Dariuszem, który jawił się jej jako nie tylko wspaniały, troskliwy mężczyzna o wielu wartościowych cechach, ale również dobra partia. Przedstawił jej siebie bowiem jako biznesmena z pokaźnym majątkiem. Mydlił nastolatce oczy, mówiąc, że przy nim niczego jej nie zabraknie. Beata może nie pochodziła z najbiedniejszej rodziny, ale też nie było tam luksusów. Być może obietnice mężczyzny co do ich dostatniego wspólnego życia omamiły ją na tyle, że przestała widzieć świat poza nim. Co prawda nie do końca wiedziała czym właściwie ten mężczyzna się zajmował, ale najważniejsze było to, że przynosiło mu to dobre dochody.
Prawda była jednak nieco inna, bo Dariusz kiedy poznał Beatę był bezrobotny i nie miał tak naprawdę nic cennego. Nie miał także doświadczenia w prowadzeniu żadnego biznesu. Poza tym dotąd nie parał się uczciwą pracą i z uczciwością, gospodarnością, ani tym bardziej pracowitością właściwie nie miał nic wspólnego. Wszystkie pieniądze, jakie zdobywał, zdobywał podstępem i nieuczciwie, a ponadto nie zdołał odłożyć żadnej kwoty, bo wszystko trwonił na dość hulaszczy tryb życia, w tym na alkohol, który powoli go od siebie uzależniał. Aż w końcu nałóg zawładnął jego życiem do tego stopnia, że Dariusz zaczął się staczać. Mężczyzna nie miał także żadnej bliskiej rodziny.
To znaczy, pewnie kogoś tam miał, ale wszyscy się od niego odwrócili, ponieważ Dariusz w pewnym momencie swojego życia wszedł na drogę przestępczą. Został skazany prawomocnym wyrokiem za oszustwa, a więzienie opuścił krótko przed tym, jak poznał Beatę. Po odsiadce wrócił w swoje rodzinne strony, czyli do Grodziska Mazowieckiego, ale zamieszkał sam, bo nikt nie czekał na niego z otwartymi ramionami. Prawdopodobnie wynajmował tam albo mieszkanie, albo pokój. Ponadto formalnie Dariusz nie był wolnym człowiekiem. Miał żonę, która najprawdopodobniej jednak nie chciała mieć z nim nic wspólnego. Mimo, że para nie żyła razem, to formalnie nadal była małżeństwem. Ten fakt oczywiście przed Beatą, dopiero co poznaną piętnastolatką, Dariusz ukrył, przedstawiając siebie jako kawalera.
Nic co o sobie powiedział na samym początku tej znajomości nie było prawdą, może poza jego personaliami i wiekiem. Jego nowy start nie należał do najłatwiejszych. Mężczyźnie trudno było znaleźć jakieś zatrudnienie, mimo że bardzo chciał prowadzić uczciwe życie. Nie było łatwo w poszukiwaniach na własną rękę, bo i nie mógł też liczyć na żadne znajomości. Fakt, że był już karany, także nie ułatwiał mu poszukiwań, bo większość ludzi na starcie odrzucała jego kandydaturę. W kilku artykułach znalazłam informację, że Dariusz tułał się po całej Polsce w poszukiwaniu miejsca dla siebie. Punktem zaczepienia miała być właśnie praca. Nie wiem jednak, czy rzeczywiście się tułał, bo jednak tę pracę ostatecznie znalazł i to w Warszawie, czyli całe 40 km od grodziska, w którym mieszkał.
Sam Edmund, mimo że był już w wieku emerytalnym, był mężczyzną silnym, krzepkim, a przede wszystkim zdrowym i nie myślał jeszcze o tym, aby rezygnować z pracy i przejść na zasłużoną emeryturę. Zwłaszcza, że jego firma przynosiła rodzinie bardzo dobre dochody, zdecydowanie lepsze niż wyniosłaby jego emerytura. Póki więc starczało mu sił i pozwalało mu zdrowie, zamierzał tę działalność kontynuować. Nie wiadomo jak właściwie Dariusz trafił do Edmunda. Czy przedsiębiorca ogłaszał gdzieś, że szuka pracownika, czy może mężczyźni trafili na siebie przypadkiem i wtedy nawiązali jakąś więź, która pozwoliła im lepiej się poznać. Wiadomo bowiem, że Edmund znał główne problemy Dariusza.
Był też wtajemniczony w jego przeszłość. Nie wiem czy wiedział o tym, że był karany, ale na pewno wiedział, że rodzina się od niego odwróciła. A co za tym idzie, miał też świadomość tego, że Dariusz nie miał na kogo liczyć. Przez to wszystko miał dla niego dużo zrozumienia i współczucia. Znał także słabości Dariusza oraz zdawał sobie sprawę z jego uzależnienia od alkoholu. Edmund nie zamierzał zostawić go w potrzebie i zaproponował mu stanowisko kierowcy w swojej firmie. Jest to bardzo odpowiedzialne stanowisko, które wymaga zachowania nieustannej czujności i ostrożności. No i oczywiście wstrzemięźliwości od substancji psychoaktywnych. Wnioskuję zatem, że Edmund z pełną świadomością powierzył Dariuszowi właśnie taką odpowiedzialną funkcję, co potwierdzałyby też jego dalsze kroki.
Ponieważ Edmund zamierzał pomóc mu w wyjściu z nałogu i stanięciu na nogi. Oprócz tego, że czuwał nad tym, by Dariusz był trzeźwy w czasie pracy, to starał się także namówić go na terapię uzależnień. Jego empatia i wiara w Dariusza nie ograniczała się tylko do dobrych i motywujących słów, które pracownik słyszał o sobie za każdym razem, gdy dobrze wykonywał swoją pracę. Edmund był prawdziwym punktem zaczepienia, którego Dariusz tak długo szukał. Dał mu pracę, za którą płacił uczciwe pieniądze, bo nawet 2000 złotych, co na tamte lata daje kwotę trochę poniżej średniej krajowej, a do tego zainwestował także w jego zdrowie, w zamian oczekując tylko tego, by Dariusz wytrwał na tej drodze wychodzenia na prostą.
Wysłał go do okulisty, opłacił mu okulary niezbędne w tej pracy, pomógł mu także w zakupie podstawowych rzeczy wspierających utrzymanie higieny, jak na przykład przyborów do golenia, Ale przede wszystkim opłacił wszywkę alkoholową. Chociaż właściwie nie opłacił, a dał na nią pieniądze, które jak się okaże później Dariusz spożytkował w innym celu. Natomiast Edmund rzeczywiście zauważał jego starania. Uważał Dariusza za dobrego pracownika, który wykonywał wszystkie polecenia. Był też bardzo pomocny i uczynny. Jedyne co wzbudzało jego niepokój to fakt, że Dariusz nie rezygnował z alkoholu. Zdarzało się, że spożywał go na delegacjach, w które mężczyźni jeździli wspólnie.
I o ile w godzinach pracy Dariusz był trzeźwy, pomagał wtedy Edmundowi w rozkładaniu stoiska, a także w innych pracach, w których był przydatny, np. w rozkładaniu albo przenoszeniu towaru, to w swoim czasie wolnym Dariusz nie krył się z alkoholem, który spożywał także przy swoim szefie. Edmund wciąż jednak nie tracił wiary, że jego kierowca jeszcze zerwie z nałogiem. Minęło niewiele czasu, odkąd podjęli współpracę. Wychodzenie z nałogu alkoholowego to czasochłonny proces. Małymi krokami, które Darek rzeczywiście stawiał, zbliżał się do swojego celu. Poza tym Edmund chwalił go nie tylko w cztery oczy, ale mówił o nim dobrze także za jego plecami. Swoim bliskim mówił o tym, że dobrze spisuje się w swojej roli.
Zawsze wypowiadał się o nim z dużą troską, niemal taką, jaką darzył swoje własne dzieci. Ale potrafił także zareagować stanowczo, gdy zauważał, że Dariusz nadużywał jego zaufania. Pieniądze, które dał mu na wszywkę, mężczyzna wydał na alkohol. Dlatego Edmund zażądał ich zwrotu. Nie wiadomo jednak, czy tego zwrotu się doczekał. W każdym razie był to jedyny moment, kiedy między mężczyznami doszło może nawet nie do kłótni, ale do sytuacji, która na pewno nie była przyjemna dla żadnego z nich. Wcześniej i później ich współpraca układała się pomyślnie. Niestety tylko do czasu. Kiedy mijał pierwszy miesiąc, odkąd Dariusz został kierowcą w firmie Edmunda, jego relacja z Beatą rozwijała się dynamicznie i trwała już kilkanaście miesięcy.
Według jednego źródła mogło to być już nawet półtora roku. I jak wspomniałam już wcześniej, nie była to jedynie znajomość wirtualna, bo Dariusz po wielu tygodniach spędzonych na SMS-owaniu i rozmowach telefonicznych z nastolatką wreszcie wybrał się w tę daleką podróż, zabukował hotel nieopodal Wieliczki i zaprosił Beatę do wynajętego pokoju. Para w tamtym momencie nie mogła pokazywać się razem w okolicy z obawy przed tym, że ktoś rozpozna nastolatkę i rozejdą się plotki, które prędzej czy później trafią do osób, przed którymi dziewczyna chciała tę znajomość ukryć. Jeśli wierzyć źródłom, bo ja zdjęć nie widziałam, to Beata była bardzo ładną dziewczyną. Trudno o niej mówić, że była atrakcyjna, skoro 15-latka to jeszcze dziecko, ale jej uroda na pewno przykuwała uwagę.
Dariusz natomiast był przeciętnym mężczyzną o niewyróżniającej się niczym urodzie, a na jego twarzy widać już było zarówno upływ czasu, jak i przebyte doświadczenia. Nosił okulary, a jego blond włosy powoli pokrywały się siwizną. A jednak Beata wpadła po uszy. Deklarowała Dariuszowi miłość już na pierwszym spotkaniu. On oczywiście nie pozostawał jej dłużny. Bardzo często przyjeżdżał pod Wieliczkę, rezerwując tam tanie noclegi. Oczywiście dlatego, że nie stać go było na rozrzutność. I to przeczyło totalnie wersji, jaką osobie podawał nastolatce, ale jej widocznie to nie zastanowiło. Nadal wierzyła, że Dariusz prowadzi intratny biznes, który pozwala mu żyć na wysokim poziomie.
A to, dlaczego spotykali się w jakimś podrzędnym hostelu, widocznie mężczyzna potrafił jej wiarygodnie uzasadnić. Rodzice Beaty długo nie wiedzieli o tym, że ich córka spotyka się z jakimś mężczyzną. Nie mieliby nic przeciwko temu, by nastolatka miała chłopaka. Ale Beata wiedziała, że to właśnie wiek Dariusza stanowiłby główny problem, który doprowadziłby oboje rodziców do wściekłości. Dlatego strzegła tej tajemnicy, dopóki mogła. Ale nie mogła długo, bo znajomość z Dariuszem sprawiała, że dziewczyna zaniedbywała wszystko, co do momentu poznania 35-latka było dla niej najważniejsze. Pogorszył się nie tylko jej kontakt z rodzicami, ale także z innymi znajomymi.
Nauka też zeszła na dalszy plan albo nawet i całkiem zniknęła z jej listy priorytetów. Beata coraz częściej znikała z domu pod błahymi pretekstami. Rodziców niepokoiło to, że dziewczyna zaczęła się od nich oddalać. Dotarły do nich także wieści ze szkoły, które były szokujące. Beata, dotąd jedna z najlepszych uczennic w szkole z frekwencją godną uznania, nagle zaczęła zbierać słabe stopnie, a do tego miała wiele nieusprawiedliwionych nieobecności. Bo w tajemnicy przed rodzicami uciekała na schadzki z Dariuszem. Rodzice nastolatki byli zaskoczeni, ale przede wszystkim rozczarowani zachowaniem swojej córki. Początkowo myśleli, że rozpoczął się u niej etap młodzieńczego buntu, który wkrótce minie, ale prawda, którą odkryli, jeszcze bardziej ich załamała.
Co prawda nie wiadomo w jakich okolicznościach rodzice dowiedzieli się o tym, że ich 15-letnia córka spotyka się z o 20 lat starszym mężczyzną, ale jakkolwiek do tego doszło, był to moment przełomowy w życiu całej rodziny. Matka Beaty, która udzieliła jedynego wywiadu do lokalnej prasy, powiedziała, że to wręcz rozpoczęło ich koszmar, który trwał jeszcze przez następne lata, bo zarówno ona, jak i jej mąż bardzo walczyli o swoje dziecko. Niestety, Beata musiała sama się przekonać, że jej znajomość z Dariuszem nie prowadzi do niczego dobrego. Zatem dziewczyna na początku nie zamierzała kończyć związku z Dariuszem, pomimo wyraźnego sprzeciwu rodziców.
Na każdy ich merytoryczny argument, dlaczego nie powinna spotykać się z o tyle lat starszym, dojrzałym mężczyzną, odpowiadała, że się po prostu zakochała, a serce nie sługa. Ci zaś postanowili walczyć o to, by wyrwać swoje dziecko ze szponów Dariusza. Zawiodła rozmowa wychowawcza, dlatego postanowili sięgnąć po pomoc policjantów. Na komisariat szli z nadzieją, że uda się coś wskórać, znaleźć coś niewłaściwego z punktu widzenia prawnego w romantycznej relacji bądź co bądź dziecka z dorosłym mężczyzną. Opowiedzieli zatem mundurowym o znajomości ich córki z 35-latkiem, o tym, co ich łączyło, do czego pomiędzy nimi dochodziło i wyrazili swoje obawy z tym związane.
Uważali też, że ich dziecko zostało zmanipulowane, a dorosły mężczyzna wykorzystywał naiwność nastolatki, nawijając jej makaron na uszy. Policjanci jednak odesłali rodziców do domu. Wytłumaczyli, że przecież w świetle prawa Dariusz nie zrobił nic złego. Beata miała ukończone 15 lat, a więc wybranek jej serca nie podlegał pod żaden paragraf. Co prawda relacja tak młodej osoby z o 20 lat starszym człowiekiem mogła i rzeczywiście budziła kontrowersje, ale policjanci powiedzieli rodzicom, że przecież dziewczynie nie dzieje się żadna krzywda. Nie na taką odpowiedź liczyli rodzice Beaty. Wyszli z komisariatu rozczarowani, ale także jeszcze bardziej bezsilni i jeszcze bardziej załamani.
Ale nie zamierzali się poddać. Zostało im jeszcze jedno rozwiązanie. Postanowili skonfrontować się z samym Dariuszem, chociaż raczej nie mieli nadziei na to, że dotrą do niego ich słowa. Uważali go za człowieka wyrachowanego, pozbawionego uczuć wyższych, empatii, zrozumienia i współczucia. Mimo, że ich dziecko deklarowało miłość do tego mężczyzny, to choćby nie wiadomo jakie peany na jego cześć Beata by głosiła, nic nie było w stanie przekonać ich do tego, że 35-letni mężczyzna uganiający się za nastolatką reprezentuje jakiekolwiek wartości. Niestety mieli rację, zarówno jeśli chodzi o te wartości, do czego niebawem przejdziemy, jak i do stanowiska Dariusza w kwestii jego związku z nastolatką.
Czas ich intensywnych spotkań dobiegł końca, gdy Dariusz znalazł wreszcie zatrudnienie u Edmunda i musiał już dzielić swoją uwagę pomiędzy miłość i pracę. Dotąd był niemal na każde zawołanie Beaty. Kiedy chciała, to przyjeżdżał, bo przecież nie miał żadnych innych obowiązków. Jej oczywiście stale mówił, że prowadzi firmę, ale jako że sam był sobie szefem, to mógł sobie robić wolne wtedy, kiedy chciał. Nagle jednak coś się zmieniło. Dariusz już nie mógł pojawiać się u Beaty tak często, a te zmiany musiał jakoś uzasadnić. Co prawda nie było tak, że te spotkania całkowicie się skończyły, ale musiały zostać ograniczone, bo przecież Dariusz pracował głównie w terenie. Czasami przebywał jeszcze dalej niż na dystans tych 300 km, jaki dzieli Grodzisk i Wieliczkę.
Kiedy więc przyjeżdżał do dziewczyny, odgrywał jakieś scenki, które miały uwiarygodnić to, że jest w ostatnim czasie bardzo zapracowanym człowiekiem. Dariusz wysyłał do siebie SMSy z numerów, które kupił sobie sam i pokazywał ich treść nastolatce. SMSy miały rzekomo pochodzić od jakichś ważnych osobistości, z którymi ten zaś miał prowadzić jakieś interesy. Mówił Beacie, że pracuje w służbach specjalnych, a innym razem, że w wojsku. Dziewczyna niespecjalnie wyłapywała te nieścisłości, ale do prawdy powoli dochodzili jej rodzice, którzy wreszcie zdemaskowali prawdziwą twarz Dariusza. Siłą rzeczy musiała o niej dowiedzieć się także Beata. Można byłoby spodziewać się, że skoro właśnie to na to wielkie bogactwo Dariusz ją zwabił, to rzeczywiście właśnie na tych pieniądzach nastolatce najbardziej zależało.
Ale to nieprawda. Widocznie manipulacje Dariusza tak wpłynęły na Beatę, że dziewczyna chciała przy nim trwać, nawet jeśli nie posiadał grosza przy duszy, był przestępcą, alkoholikiem i formalnie żonatym mężczyzną. Bo właśnie te fakty o nim wkrótce ujrzały światło dzienne. Rodzice Beaty uważali, że Dariusz lubił wiedzieć, co dziewczyna robi, kiedy go przy niej nie ma. A kiedy byli razem, gdy już ich związek był dość jawny i wychodzili razem na przykład na imprezy, nie miał nic przeciwko temu, aby dziewczyna bawiła się w towarzystwie innych osób, ale pod warunkiem, że miał ją wtedy na oku. Beata lubiła tańczyć, a Dariusz niekoniecznie. Dlatego on siadał przy stoliku z kuflem piwa, a ona szalała na parkiecie w tłumie często znajomych sobie osób.
Pokazano pierwszych 25 dopasowań — doprecyzuj frazę, aby zawęzić wyniki. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Podróż do historii o Dariuszu i Beata, którzy poznali się dzięki przypadkowej wiadomości SMS.
Opis relacji między Dariuszem a Beata, jak ona się rozwinęła i jak wpłynęła na życie dziewczyny.
Opis zbrodni Dariusza przeciwko Edmunda, jego planu i czynów po zabójstwie.
Opis procesu Dariusza, wyroku sądu i jego konsekwencji.
Podsumowanie i życzenia na koniec programu.
Rozdziały i streszczenia generowane automatycznie. Pełna transkrypcja nie jest publikowana — wyszukaj frazę, aby zobaczyć dopasowane fragmenty.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
Historia 37-letniego Dariusza, który po kilkuletniej odsiadce spróbował uczciwego życia. Tę szansę dał mu człowiek, który zapewnił mu nie tylko dochód, ale także pełne wsparcie w innych, osobistych problemach. Gdy Dariusz się zakochał, trwanie w postanowieniu o byciu uczciwym go przerosło. Co wydarzyło się 10 maja 2008 roku we wsi Paśmiechy, do której przyjechało dwóch mężczyzn z Warszawy?
_______Źródła:https://docs.google.com/document/d/1slO7RxuQnd6BL4hPwYU-YzYYybsbJL_CaaAM7SZ_uec/edit?usp=sharing_______Nadal możesz zabrać mnie na wirtualną kawę:https://buycoffee.to/pieklojesttudziękuję! ;3