Tych czynników, które oczywiście odpowiadają za tą niechęć do szczepień jest bardzo wiele. Z jednej strony to jest trochę dziedzictwo PRL, bo gro osób, które funkcjonują w polskim społeczeństwie, to były osoby wychowane w PRL-u i z założenia nie ufano instytucjom państwowym. Więc jeśli ktoś z ex-katedra coś mi narzuca, to mam niechęć do tego. Z drugiej strony, jak sobie popatrzymy, widzimy zmniejszający się poziom zaufania do instytucji czy ekspertów. Ludzie często wolą zaufać komuś, sąsiad coś powie, gdzieś coś przeczytają, niż komuś, kto po prostu zna się w danym temacie. Wreszcie mamy fake newsy i teorie spiskowe i to jest ogromny problem, dlatego że fake newsy dużo bardziej się przedostają do tej świadomości społecznej niż wiedza fachowa.
Ludzie umierali na gruźlicę, umierali na krztusiec, umierali na błonicę, umierali na heine medina, a więc to były powszechne choroby. I to wtedy tutaj z APRL-u jednak ta wyszczepialność była bardzo duża do tego, że były sankcje nakładane na osoby, które się nie szczepią. Każdy osoba, rodzice dostawali tak zwane wezwanie na kolegium, jeżeli nie szczepili dziecko. Był ten terror, można powiedzieć, przymus, organizacyjno-prawny, ale, a teraz w tej chwili, w chwili obecnej, kiedy jest ta swoboda w decydowaniu, jeszcze przypominam, że szczepienia są obowiązkowe, bo to jest ustawa, ustawa obowiązkowa w szczepieniach w Polsce, a więc to nie jest tak, że mamy taką samą ustawę jako przyczyn o ruchu drogowym, więc jeżeli za nieprzestrzeganie prędkości dostajemy mandaty, to ja się pytam...
Musi być adekwatna odpowiedź na to, co się dzieje. Jeżeli a propos tego PRL-u. Proszę pani doktor. Ja w tym PRL-u byłem dzieckiem, przechodziłem wszystkie szczepienia i nikt w moim domu, w mojej wsi, pochodzę z małej wsi, nie mówił, że jest przymus i narzekał. Jest szczepienie, doktorowi się wierzyło. No dobrze, to może jeszcze odbierzmy, już tak króciutko, ostatni telefon. Dzień dobry. Dzień dobry pani. Ja chciałam taką rzecz powiedzieć. Ja się zaszczepiłam czwarty raz i od przychodni do domu, to mam nie wiem, 200 metrów może, już nie doszłam do schodu, to dostałam parależ na nogi i Dwa lata jestem już w domu, przykuta do usta i nie widziałam światu Bożego tylko przez okno i przez przywieczenie mieszkania.
Pokazano wszystkie 3 dopasowania. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.