Mentionsy Mentionsy
PRZEtłumacze
PRZEtłumacze

PRZEtłumacze #98 - Gramy w scrabble z trzykrotnym mistrzem Polski

18.07.2023 ·35 min 55 s · 12 rozdziałów

Przed Wami odcinek o "grze słów". Rozmawiamy z mistrzem scrabble, członkiem zarządu Polskiej Federacji Scrabble - Mariuszem Skroboszem. Liczba wyrazów dopuszczonych do gry to około 2,5 miliona. Jak przyswoić ten wielki zbiór? Posłuchajcie!

0:00 · Wprowadzenie i pierwsza gra 4

Podcast napędza Biuro Tłumaczeń Dune'a. Przetłumacze. Podcast o tłumaczach, tłumaczeniach, językach i komunikacji. Witam Państwa serdecznie. Nazywam się Kacper Wawrzak, a to oczywiście kolejny odcinek podcastu Przetłumacze. Z wybitnym skrablistą, członkiem zarządu Polskiej Federacji Skrable, trzykrotnym mistrzem Polski Mariuszem Skroboszem rozmawiamy o tajnikach tej popularnej gry. Jak wygląda proces przygotowania do zawodów? Czy skrabliści znają słowniki na pamięć? Czy na planszy jest miejsce na wulgaryzmy?

Posłuchajcie. Dzień dobry. Nazywam się Mariusz Skrobosz. Jestem trzykrotnym mistrzem Polski w scrabble, którą grę gram od 27 lat, czyli ponad połowę życia. Mariusz, mistrzu, witaj. Bardzo się cieszę, że znalazłeś czas na tę rozmowę. Powiedz, czy pamiętasz cokolwiek w szczegółach sprzed tych dwudziestu kilku lat? Jaka była ta pierwsza gra? Pamiętasz te emocje? Pierwsza moja gra to Gracy, którzy zaraz debiutują. To było na Mistrzostwach Polski. Nie na żadnym turnieju takim właśnie mniejszym, jakimś lokalnym, ale od razu na Mistrzostwach Polski. A dostałem się tam z takiej zabawy, można powiedzieć, w gazecie wyborczej prowadzonej.

Takiej partii zwanej Belgijką, czyli takiej odmiany w scrabble, gdzie wszyscy gracze startują z tym samym zestawem liter i starają się ułożyć jak najdroższy ruch z tego zestawu i na planszę trafia najdroższy ruch, który ktoś ułożył, najdroższy z tych. Potem to dostosowuje się do kompletu siedmiu liter, wszyscy myślą nad kolejnym ruchem i tak dalej, aż skończy nam się worek, czyli skończą nam się płytki. I wygrywa ten, kto ma najwięcej punktów zebranych w ciągu tych tam dwudziestu paru ruchów. Ta partia nazywana największą partią w Polsce. Była prowadzona wtedy w Gazecie Wyborczej. Trwało chyba, nie wiem, może rok albo coś w tym guście.

Co tydzień lub co dwa tygodnie były produkowane właśnie zestawy liter, z których trzeba było ułożyć wyraz. Było na to tam pewnie tydzień czasu. Trzeba było ten wyraz wysłać na kartce pocztowej. Do redakcji. Potem redakcja sprawdzała wszystkie nadesłane zgłoszenia. Wybierała to słowo, które było najdroższe. Oczywiście jeszcze weryfikowała, czy to słowo jest dopuszczalne, czy niedopuszczalne. On trafiał na planszę. Podawany był kolejny zestaw liter w gazecie. I znowu trzeba było myśleć, wysyłać słowa. I tak to się toczyło. Ale ja pamiętam, wtedy było chyba jednocześnie dwie takie partie, może nawet trzy, prowadzone tak co tydzień. Był czas na dosłownie odpowiedzi, w tym czasie była druga partia. Znowu czas na dosłownie odpowiedzi i chyba trzecia partia i suma punktów z tych trzech partii decydowała o klasyfikacji końcowej, gdzie może 10, może 20 osób, nie pamiętam dokładnie, wygrywało taką dziką kartę udziału w Mistrzostwach Polski.

2:47 · Pierwsze Mistrzostwa Polski 1

Pamiętam, z kim grałem pierwszą. Z panią Halinką. Wyniki nie były dosyć imponujące. 286 to 241. To jak na obecne, czy to moje, czy czołówki skarbowej wyniki, to jest dość mierne. No ale to były pierwsze gody zapłoty, więc udało się wygrać i duża część osób, która wtedy debiutowała, czy wtedy zagrała swój pierwszy, drugi turniej, złapaliśmy bakcyla i naprawdę sporo osób z tej ekipy gra do dzisiaj. Mówisz, że dwieście osiemdziesiąt kilka punktów to niewiele. Jaki wynik dokładnie byłby takim wynikiem, z którego byłbyś dumny dzisiaj? Średnia turniejowa punktów to jest czterysta z kawałkiem.

4:46 · Przygotowanie do zawodów i strategia 3

Poniżej czterysta ktoś zrobi, to już naprawdę jest słabo. No właśnie, no i teraz jak od tych 280 do 400 dojść? Jak do tego dotrzeć? Jak trenować? Jak doskonalić swoje umiejętności? Co poprawiałeś najpierw? Co zauważyłeś po tym pierwszym turnieju, że wymaga poprawy? Znaczy tak, no przede wszystkim trzeba znać podstawowe słowa dwójki, trójki, których dużo idzie w grze. Ich tam nie jest dużo, z dwóch chyba tych słów dwuliterowych 120, a trzyliterowych może tam tysiąc. To wcale nie jest dużo. I większość oczywiście człowiek zna, no bo ich się używa, ale jest tam pewnie połowa takich zupełnie dziwnych słów, których człowiek na ogół codziennie używa, ale trzeba je poznać, żeby właśnie móc takie dość podstawowe ruchy w grze robić.

A z dłuższych słów, no to już tyle ile kto ma zaparcia i chęci i możliwości, żeby je poznawać, ale Na początku startowaliśmy z tym, co tam człowiek zna lub ma czas poznać, ale pamiętam, że po jakichś paru turniejach, może po pierwszym roku, właśnie tak doszło do mnie, że w tej grze chodzi o to, żeby znać słowa. Przede wszystkim. Są różne inne elementy strategiczne, trochę szczęścia, losowanie czy to przeciwnika, czy to płytek i układ na planszy. Ale głównie chodzi o to, żeby są słowa, bo przegrywa się często wtedy, gdy się nie widzi słów, które można byłoby położyć. No to skoro to jest recepta na przegranie, no to recepta na wygranie jest to, żeby te słowa znać.

Strategia i detale też oczywiście przy okazji też wzrosły. I umiejętność grania, bo im więcej się gra, tym człowiek bardziej się z tym poznaje i wie, co robić, czego nie robić, bo tutaj taktyka też ma swoje znaczenie. Ale jednak zasób słów swoje robi. Mówisz o powiększaniu tego zasobu. Ciekawi mnie bardzo, czy jest to taka robota bardziej techniczna, że faktycznie starasz się memoryzować jakieś słowo tak bardziej fotograficznie, że wiem, że coś takiego jest. Nie interesuje mnie do końca różnica między słowem, które na przykład brzmi podobnie. Często jest przez wielu ludzi mylone jedno z drugim, ale ty nie na tym chcesz się skupić. Chcesz po prostu wiedzieć, że takie dwa istnieją. Czy Ciebie w trakcie takiej nauki, w trakcie dobierania do swojego wielkiego słownika kolejnych terminów, interesujesz się tym, co dane słowo reprezentuje, co znaczy?

8:26 · Pamiętanie słów i strategia gry 4

Tak. Tu akurat, jak sobie debatowałem te słowniki, tak sobie robiłem spisy co ciekawsze rzeczy, to zawsze staram się zrobić to od razu z definicjami, żeby to łatwiej wpadało do głowy. Są różne metody, niektórzy uczą się tylko słów i starają się to zapamiętać, jakby nie zaprzątać sobie pamięci niepotrzebnymi znaczeniami, no bo jak gramy, to nie są to potrzebne. Jak kładę jakieś słowo, to nikt nie ma potrzeby ani prawa mnie pytać, co to jest i oczekiwać jeszcze odpowiedzi ode mnie. Jak nie wierzę, że jest, to może sprawdzić i tyle, tak? No ale jak dla mnie uczenie się słów bez znaczeń, to tak trochę Słabe, lepiej mi wpada to wszystko ze znaczeniami.

Nie zawsze się oczywiście tak to uda zapamiętać wszystkie znaczenia do wszystkich słów, łatwiej czasami wpadają słowa i tylko czasami tak się tylko mniej więcej orientuję, czy to jest, jak się u nas mówi, albo ryba, albo tkanina. Która jest z tych, czy to jest coś z chemii, coś z polityki, religii, czy właśnie jakieś zwierzę, roślina, czy zupełnie coś innego, bo można się czasami pomylić, ważne są odmiany. Mam jakieś słowo... glinik, tak? Czy to jest... odmienia się glinika, czy tylko gliniku? Czy to jest coś właśnie żywotnego, czy nieżywotnego? To dość istotne, bo potem się często popełnia błędy, tak? Albo czy to jest rodzaj żeński, czy męski? Ostatnio ja miałem taką właśnie jedną sytuację. Położyłem centroid tuż przed... planszę do scrabble'i kojarzysz, tak? Gdzie są pola kolorowe, premiowe.

W związku z tym centroid tuż przed To kończyło się tuż przed rogiem czerwonym, czyli premium razy trzy. To znaczy, że można było coś przedłużyć. No i teraz mój przeciwnik miał zagwozdkę. Czy to jest ten centroid, czy to jest ta centroida? Czy przedłużyć, bo miał tam chyba on, miał na rynku on, tak? Więc mógł przedłużyć centroidą. Chyba na tym jakoś wchodziło, nie wiem, ósmą na centroidą za jakieś 90 punktów. Ale jeżeli by to nie była ta centroida, tylko ten centroid i by się odmieniało tego centroidu, to miał stratę. Więc trochę myślał, trochę myślał, ale nie zaryzykował, bo nie wiedział. Nie był pewien może, tak? Bardziej stawiał, że to jest ten centroid, no bo dużo idów ma, że to jest rodzaju męskiego.

No nie tylko, że ósemka z zestawu do CentRI jest Centroid, tylko także co to jest. Tak. Bo to chyba, o ile dobrze pamiętam, coś z matematyki, jakaś powierzchnia albo coś w tym guście. Ale czy to jest ten Centroid, czy ten Centroid Centroida? Zatrzymajmy się chwilę tutaj przy zasadach, samych zasadach gry. Co w tym przypadku mogłoby się wydarzyć, gdybyś ty popełnił błąd i zastosował rodzaj męski? Jakie są scenariusze? Twój przeciwnik może sprawdzić, a co jeśli nie sprawdzi? Czy jest jakiś sędzia, który to wyłapie w tej chwili? Znaczy nie. Przeciwnik ma zawsze szansę sprawdzić, ma możliwość sprawdzić słowo każde, które się kładzie. Nie ma żadnej kary. Czyli jeżeli słowo jest, no to zostaje na planszy, jeżeli słowa nie ma, no to spada z planszy, tak, czyli ja mam stratę.

12:21 · Zasady gry i losowanie płytek 1

Czyli to ja ryzykuję, jeżeli ja coś kładę, to ja ryzykuję tym, że może mi słowo spaść, a nie przeciwnik, że może na tym coś stracić. W wersji amerykańskiej jest to trochę inaczej, tam tutaj przeciwnik mi położy coś, ja sprawdzę, to są dwie opcje, albo ja tracę pięć punktów za to, czyli taka karta sprawdzenia słowa, który zmienia, albo to ja w ogóle chyba tracę ruch. U nas do tego tak nie podchodzimy, Czyli sprawdzać można zawsze wszystko, nie ma żadnych obaw, więc nawet jak gramy takie z debiutantami czy z osobami początkującymi, no to tak zachęcamy ich, żeby naprawdę mieli taki odwyk sprawdzania słów, których nie znają, bo potem to się może źle odbić, że nie sprawdzą czegoś, bo będą się bali albo będą myśleli, że no na pewno jest, bo ktoś im lepszy na pewno słowa w składzie, które muszą być. No nie, nie zawsze, no ktoś może też ryzykować i może się zgadzać, że nie ma, więc lepiej sprawdzać wszystko, czego jesteśmy pewni.

13:52 · Strategia i kalkulacja ruchów 5

Czyli jeżeli nie byłoby tego słowa, to ono zostaje na planszy i punktuje normalnie, tak? Jakby ktoś nie sprawdził. Bo to tak. Jakby ktoś nie sprawdził, uważał właśnie, że albo się boi, albo wydaje mu się, że jest, słowo zostaje i trudno. Tu możemy porozmawiać chwilę o strategii, no bo przecież to jest taki rasowy blef. Można spróbować tego blefu, może akurat się uda. Jakie jeszcze typowe zagrywki, takie może ala szachowe stosuje się? Kiedy przecież można zgadywać, zgadywać, obliczyć, jakie litery aktualnie, jakie płytki drugi gracz ma na swojej, do swojej dyspozycji, kiedy już część z nich została zużyta. Czy ty kalkulujesz, jakie tam jeszcze zostały u niego płytki?

Nie wiem, jakie są jeszcze takie alaszachowe analogie, których możemy tutaj poszukać. Tu gracze z czołówki, a nawet większość graczy na turniejach, używa wykreślanki w czasie gry, albo może tylko pod koniec, jak to jest ważne. Wtedy kładziemy jakieś litery, jakieś razy, to wykreślamy sobie zestawu tych stu płytek, żeby wiedzieć, który już poszło, a które jeszcze zostały. Jest to dozwolone. Oczywiście to zużywa trochę czasu, no bo trzeba poświęcić te parę sekund po swoim ruchu i po ruchu przeciwnika, żeby te literki wykreślić. No ale dzięki temu dostajemy wiedzę na temat tego, co jeszcze jest, czy na przykład te grube litery ZZ, NN i tak dalej polskie już poszły, czy jeszcze są, bo one mogą być kluczowe w niektórych momentach. Oczywiście czy jeszcze blanki są, czy jeszcze poszun, ale to jakby to widać na planszy.

Ile jest jeszcze samogłosek, spółgłosek. W trakcie partii to oczywiście ma to mniejsze znaczenie, bo jeżeli jest w worku jeszcze 40 płytek, no to wszystko może mieć przeciek na stojaku, tak? Ale ma to kluczowe znaczenie w końcówce partii, gdzie już literki w worku się skończyły. Ja mam 7 płytek na stojaku i ty masz 7 płytek na stojaku, tak? No i jeżeli oboje siebie wykreślimy, no to wiemy, kto ma jakie litery, o ile się nie pomylimy. I teraz jeszcze trzeba wtedy sprawdzać, nie tylko kombinować nad tym, co ja mogę położyć sobie, tylko co ty możesz położyć. I zobaczyć, jeżeli ty masz literki jakieś słabe, czy masz tam Z, który jest wykładany tylko w jednym miejscu, no to w moim interesie leży to, żeby ci je zablokować. A jeżeli masz literki ładne z blankiem i wchodzi ci siódemka w jednym tylko miejscu, no to też muszę ci to zablokować.

Jak nie zablokuję, no to przegram. To jest taki element pod koniec gry, który dość istotny. Naprawdę dużo rolek grywa i jeżeli ktoś nie wykreśla, to bardzo często może przez to przegrywać. Ostatnio miałem taką partię z mistrzem Polski, gdzie wydawało się, że jest partia przegrana przeze mnie, bo położył mi w ostatnim ruchu swoją 3-1, wychodząc na 70 punktów przewagi. Wybrał ostatnią jedną literkę z worka. I było to Z. Wydawało się, że Z to taka prosta, można położyć pewnie Bez problemu na planszy, ale akurat tak się złożyło, że miał tylko jedno miejsce na tego Zeta. Więc ja mu je zablokowałem. I mając 70 punktów straty, wystawiłem tam sobie Drogi Rux z Eniem za 50 parę, wyszedłem z innych i wygrałem partię, tak?

No bez tej wiedzy, że on ma Zeta i był tylko w jednym miejscu, bym to przegrał po prostu. A to była taka właśnie harta, fajna partia, że no... wydawało się, że już jest przegrana, a to jednak nie. Można nawet z takiej sytuacji się wykaraskać. Jak uważasz, wyszkolenie tylko i wyłącznie, czy też troszkę łód szczęścia jest potrzebne? Przecież losuje się, zresztą w bardzo ciekawym geście. Niedawno zauważyłem, jak takie losowanie u profesjonalistów wygląda. Woreczek ląduje nad głową i nad głową losuje się z tego woreczka kolejne płytki. To wygląda dość komicznie, no ale ma przecież sens. Nie ma szans podglądać. Kiedy losujesz taką płytkę, nigdy nie wiadomo, co tam wypadnie, prawda?

17:23 · Losowanie płytek i szanse na wygraną 3

Więc jak to jest? Można przegrać, mimo że jest się obiektywnie lepszym? No można. Odnośnie losowania jeszcze przepisowo mamy trzymać na wysokości ramienia. Zresztą nad głową to nie trzeba, tylko na wysokości ramienia. Chodzi o to, żeby wykluczyć prawdopodobieństwo, że zaglądam do tego worka. Bo u nas jeszcze mamy takie worki, nie takie standardowe, jak są w grach, w sprzedawanych sklepach, dość takie krótkie. Mamy takie długie worki, żeby naprawdę wykluczyć takie możliwości. I przy okazji, żeby też nic nie wypadało z worka, jak ktoś tam losuje płytki. Więc taki element uczciwości. Możliwego podejścia do tego jest. A sama kwestia losowości? No tak, to jest gra losowa. Ale jeżeli ktoś myśli, że to jest na tyle gra losowa, że to ma decydujące znaczenie, no to się grubo myli.

Bo z tego, co się wylosuje, to jeszcze trzeba umieć coś położyć, tak? No jeżeli ty wylosujesz trzy E, dwa G i dwa Z, ułóż z tego siódemkę. No zestaw wygląda na beznadziejny, prost mówiąc. Ale są egzegezy, tak? No, trzeba albo znać to słowo, albo umieć wiedzieć, zobaczyć, że ono istnieje, tak? Że nie wiem, no, ependym, jeżeli jesteśmy przy e, tam, eichorn, no różne są, mnóstwo jest słów, których człowiek normalnie nie zna, tak? I ma szansę nagle dziwnym zestawem je trafić, tak? No i tym się różni grać dobry od gracza słabego, że gracz dobry z tych literek będzie potrafił coś wyciągnąć, A gracz słaby może liczyć tylko na szczęście i sobie wymieni i aż dostanie zestaw w polanie zasiany i takim wygra.

Zdarza się to, tak? Z tym się trzeba pogodzić, że nawet gracz mistrz Polski może siąść nawet z debiutantem i tą jedną partię z nim przegrać. Tylko, że na przestrzeni 10 partii, no to nie przegra 10 partii, tak? No chyba, żeby naprawdę był dziwny fakt. Ale raczej nie, tak? Jedna się może na 10 zdarzyć, ale na dłuższą metę to jednak ta kwestia losowości zostanie trochę zminimalizowana. Dowiedziałem się dzisiaj, że niejaki Nigel Richards, mistrz w scrable, amerykański mistrz gry w języku angielskim, zdołał tym mistrzem zostać jako jedyny pięciokrotnie. Również mistrz świata pięciokrotny.

20:00 · Nigell Richards i język polski 3

Nikt poza nim nie był mistrzem świata więcej niż jeden raz. No ale co za historia. Okazuje się, że Nigel Richards w dziewięć tygodni uczy się słownika francuskiego i nie znając, nie potrafiąc powiedzieć jednego zdania, zrozumieć jednego słowa czy sensownego zwrotu po francusku, wygrywa mistrzostwa w scrabble we Francji. Jak to jest możliwe? W dziewięć tygodni nie pamiętałem, ile mu to zajęło, ale na pewno miał dużo czasu i dużo umiejętności Żeby to zrobić, bo do angielskiego, czy do swojego języka rodzimego, z tego co wiem, też uczył się po prostu słów. Ale dobrze pamiętam, pracując jako stróż nocny, żeby mieć więcej czasu na to.

I to jest takie typowe wkuwanie wyrazów, tylko po to, żeby je mieć w głowie i w odpowiednim momencie, jak się właśnie literki trafią losowe, ich użyć. W angielskim podobną metodę Też strunął z tego Tajowie. Był mistrz świata po angielsku z Tajlandii. Tam słyszałem, że chyba nawet w szkołach w scrabble jakimś trzykrotnym dodatkowym czy coś, ale na tym mistrz świata z Tajlandii tak ma on ledwo co mówił po angielsku. Gadać się z nim za bardzo nie można tak porozmawiać, ale słuch się nauczył i był w stanie to grać. Robił to po angielsku, potem zrobił sobie taki challenge i zrobił to po francusku.

No słabo przy tym Francuzie wypadli, trzeba przyznać. Myśleliśmy o tym, czy by go nie zaprosić do Polski, czy byłby na tyle odważny, ale wydaje mi się, że miałby chyba trochę więcej problemów. Nasz język, trudny język, lekcja, wszystko, odmiany. To nie jest tak proste jak w angielskim, że słowo ma tylko tak, dodajemy s-kę na końcu i już mamy zimną nogą i to wszystko, a w czasownikach mamy też tam dwie formy, trzy formy i nic poza tym. Franskiego za bardzo nie znam, nie wiem jak tam jest bardzo z odmianą, ale pewnie trochę więcej, ale nie aż tak chyba jak u nas. No a u nas to wiadomo, krążył w internecie taki słynny obrazek, język polski jest trudny, gdzie było na takim ekranie, może nie wszystkie się zmieściły, ale tam odmiana słowa grać.

23:45 · Amulety i ulubione słowa 1

No zdarza się, nierzadko. Już teraz mamy takie narzędzia do tego nawet, programy, gdzie możemy sobie oczywiście, jeżeli ktoś notuje swoje ruchy w każdej partii, no ale czołówka, Polska jednak to robi. W każdym ruchu notujemy, jakie mamy literki, potem wrzucamy to do programu i program nam pokazuje, jakie były najdroższe ruchy i sobie możemy zweryfikować, czy to, co położyliśmy, było okej, czy jednak coś przegapiliśmy. Zawsze coś się przegapia. Oczywiście to też jest tak, że nie zawsze w czasie takiej partii chodzi o to, żeby położyć najdroższy ruch. Takie partie jak Belgijka, gdzie wszyscy grają z tym samym zestawem i chodzi o to, żeby był najdroższy, a co innego takiej Jak on traci, gdzie dochodzi strategia, praktyka, to jaka jest sytuacja na planszy, jaki jest wynik i że chodzi o to, żeby wygrać, a nie żeby w danym ruchu położyć coś najdroższego, bo to wcale nie jest optymalne.

Pokazano pierwszych 25 dopasowań — doprecyzuj frazę, aby zawęzić wyniki. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.