SZKŁO I RYBI PŁAT
Gonitwa w rankingach.WOW-y i petardy.Prawie „Kryminatorium”!Śmieci rządzą i ogarniają.Czy macie tak samo?Odbiór we wtorek.Gdzie rybi płat?Wstyd przy szkle bo dzyń, dzyń.Czy tłumicie dzyń? W nocy bardziej się niesie.Osobowość lękowa. Spowiedź z butelek.Dzyń, dzyń.
Raz, dwa, trzy, halo. Raz, dwa, trzy, ja i ty, tu proszę ja ciebie, tutaj Samotny Pumówiś, tutaj trzeci odcinek, tak zwana ustawa śmieciowa, coś co mnie organizuje życie, coś co mnie pcha do przodu i jest takim punktem w ciągu tygodnia, który Który śmiało można powiedzieć, że nadaje sens temu życiu, bo przecież tak jak wiecie o tym, że my co robimy? No śmiecimy. I zaraz o tym będę mówił, natomiast zacznę od tego, że to jest PROSZĘ JA CIEBIE numer trzeci i cały czas to PROSZĘ JA CIEBIE rządzi, wymiata, są jakieś petardy, czytam w komentarzach, brawo, powrót, cudownie, świetnie, że jesteś, tam są nawet wowy, wowy. Letały petardy, są kwiatki, ja to wszystko strasznie serdecznie przyjmuję, to jest dla mnie potwornie miłe.
Cieszę się bardzo, w iCloud'zie cieszę się Aśka, w tym iNiebie, nasza kochana, ja co pewien czas jak siadam przed tym mikrofonem, chce mi się mówić, że mówi się, witam, mówi się, jak tylko widzę mikrofon, widzę, odpalam tutaj ten sprzęt, który jest przecież sprzętem Aśkowym i on ma jej gdzieś w sobie dotyk, ma w sobie cząsteczki jej, gdzieś tam nawet może i... No, że nie chcę tam, że linie papilarne, ale tak, no ten duszek tam jest w środku. Bardzo się cieszę takim wspaniałym przyjęciem, ja tam w ogóle gonię, tam nawet jakoś raz w jakimś rankingu po angielsku coś było, że coś tam trending podcast był, że ja... Prawie pokonuję pana tego od Kryminatorium, który tam wiecie co robi w Kryminatorium. Myśmy z Aśką, właśnie to był plan, żeby z Aśką marzyliśmy, żeby nagrać podcast kryminalny, chociażby jeden odcinek.
Rzeczywiście dużo jest tego pędu. Też ten pęd jest takim dostrumieniem świadomości, że być może gdzieś mam wrażenie, ja w jakiś sposób chcę wam coś zrekompensować, trochę tak się przymilić, nadskoczyć. Przymilić to może nie, ale tak jakby może, że czuję się odpowiedzialny, że to dźwigam i tak trochę podbiegam trochę. I tam rzeczywiście jest. Chociaż przyznaję, że nerw niektórych opowieści może być taki podbiegający trochę. No bo jak mówię o bieganiu, to trudno, żebym nie biegł też w słowach. Dzisiejszy będzie podcast spokojniejszy, bo on dotyczy jednego bardzo ważnego tematu, a nie będzie śmieci. Dlaczego śmieci są dla mnie istotne? Śmieci mi, nie wiem czy macie tak samo, proszę ja was, proszę ja ciebie, czy macie to samo, że wam śmieci trochę organizują życie? To znaczy praca organizuje wiele rzeczy, ale śmieci są takim, w moim życiu takim...
Bo ja żyję w sumie w obłoku. Jestem wtedy, kiedy nie powinienem być w domu. Nagle jestem w pracy, to wszystko jest takie rozmazane. Nie ma jakichś jasnych granic. Tu wystąpi, tam coś napiszę. Jest wtedy, kiedy nie powinien być. Nagle zjawia się w pracy w tych porach, kiedy inni są w domu. Krótko mówiąc, po prostu dziwadło. Jakiś taki wędrowniczek, Jaś Wędrowniczek, Szymon Wariacik, coś takiego. I naprawdę uwierzcie mi, że jasnym punktem w moim życiu, i to już moja żona zauważyła, nawet mówiąc do mnie, że ja mam paranoję ze śmieciami, co mi odwala ze śmieciami, to jest cudowny punkt, bo u nas na przykład odbiór śmieci jest we wtorek. I to mi organizuje życie, że ja taki cały... Wiem, że nareszcie mogę konkret jakiś wykonać.
że coś takiego się w moim dziedziciu, że mam jakiś kontakt z instytucją, która je pobiera i też mam obsesję, o czym powiem później trochę, że śmieci świadczą o mnie i ja chcę być taki skrajnie jakiś uczciwy, taki prawie niebiański, harcerski, jakiś taki ministrant. Ponieważ te śmieci są tak fajne dla mnie, ponieważ u mnie jest odbiór we wtorek, że jak chcę być najlepiej przygotowany, że wtorek równa się worek, worek ze śmieciami i że organizacja tych śmieci u mnie wiszą jakieś kartki, ja tam porozpisywałem kiedy, co do czego, słuchaj, gorzej robię, bo tropię całą rodzinę, jeśli chodzi o uczciwość śmieciową. U mnie to jest taka, no stałem się takim strażnikiem śmieciowym, że doglądam, sprawdzam, zaglądam w te śmieci i analizuję jakieś No po prostu segregację analizuję, spoglądam, patrzę, widzę rybi płat, który jest na przykład w plastikach.
Oczywiście tam jest jakiś komentarz potem osoby, która wyrzuciła, często to jest po prostu moja żona, nie ukrywam, że na przykład się przykleił rybi płat do opakowania rybiego. Ja mówię, że fragment tej ryby, że to są jednak zmieszane, nie można. Potem analizuję, też mam, słuchajcie, straszne rozterki śmieciowe, na przykład dobra, już wiem, że mokry papier, też czasami na przykład, że mokry papier idzie do... Do jednak zmieszanych. Ja czasami wychwytuję te błędy i staję się takim trochę harcerzykiem. To jest straszna pozycja takiego wszystko wiedzącego i takiego jakby sumienia śmieciowego właściwie. Jak powinienem być gdzieś może na tych śmietnikach moja twarz. Może kiedyś do takiej realizacji dojdzie. Bo ja na przykład mojej żonie na przykład pokazuję te śmieci, które są źle wyrzucone, biorę taki zwioczały, mokry papier, naznaczony na przykład jakimś tłuszczem i pokazuję, że on nie powinien się pojawić w papierach, tylko powinien się pojawić w tych zmieszanych.
I to, że to też cudowne jest to, że w internecie sprawdza się harmonogram wywozu, ja odhaczam daty, co, kiedy, plastiki. Lubię też na przykład czasami przygabarytnąć, wystawić gabaryt, kochani. Cudowna sprawa, na przykład gabaryt świadczy o tobie, o twoim statusie, to też czasami bywa powodem jakiegoś wstydu, ale uwierzcie mi, że mam na przykład, uwielbiam dylematy śmieciowe. Czy macie na przykład dylematy takie śmieciowe? Czy na przykład, jak jest opakowanie, czyli jest... Warstwa papierowa, mocno papierowa, ale też jest nadmiar w niej plastiku i to tworzy jedną całość nierozerwalne. Załóżmy jakiś tam płat. Biodronkowy płat mortadeli wegańskiej. To teraz czy to przynależy, jak jest więcej plastiku do plastików, czy jak jest element papierowy, to czy już powinien być do papierów?
I ja czasami nad tym się zastanawiam, wrzucam jakieś porównywarki, odwołuję się do swojego śmieciowego sumienia. Choroba straszna właśnie, że jest coś takiego jak moje śmieciowe Słuchajcie, bardzo pilnujcie tego nietropienia rodziny. Bo tropienie rodziny, takie śmieciowe, bycie takim sumieniem rodziny śmieciowym, możecie się narazić, możecie kiedyś zostać wystawieni jako bio albo też gorzej jako zmieszane. Przestrzegam przed tym, może być to irytujące, po prostu w cichości
Dźwigajcie swój ten krzyż śmieciowy, rozkładajcie sobie na spokojnie i nawet jak ktoś tam się coś pomyli, no nie rozliczajcie z tego, bo no nie bądźcie takim strażnikiem, nie bądźcie strażnikiem, proszę was o to. Aha, jeszcze w ogóle coś takiego, tutaj dodam to, że mam, bardzo lubię moment, właśnie jeśli chodzi o ten moment organizacji śmieciowej, lubię bardzo chwilę taką, jak już na przykład dokonałem zapakowania wszystkich śmieci, Wszystko jest w pyteczkę, au courant, tak jak trzeba, po prostu uczciwie, znowu państwo działa, odbiera ode mnie śmieci i lubię taki moment, że czasami na przykład odbiór śmieci gdzieś jest tak już trochę o zmierzchu tym zimowym, czyli jest gdzieś ta golica, golica czwarta, okolica godziny piątej, nie golica, powiedziałem golica, no i tu znowu właśnie nerwowość, że jest golica, no powiedzmy, że właśnie golica, czyli taka dziwna godzina czwarta, piąta i ja na przykład już wiem, że zapakowałem.
Jest tu ten wtoreczek śmieciowy i ja mam w tym momencie jakąś drzemkę, narzucam sobie kaptur, przykro mi się kocem i ja tak trochę na umarlaka mam taką drzemkę, czyli leżę ręce w kieszeni, muszę mieć w kieszeniach, czyli taka ogólnie ciepłota, zamknięty, nawet jakbym sobie stopy w skarpetach, to je tak łączę i czasami rzeczywiście robię straszną rzecz, mianowicie Słuchajcie, nie wiem czy też robicie, że tak czasami przy drzemce jakoś tak kopytkujecie nóżkami, takie, to się mówi w psychologicznym tym, świerszczykujecie, czyli taki samo uspokaja, że tak jakby te nóżki trochę pracują, ale potem zasypiam i uwielbiam moment, jak wiem, że moje śmieci uczciwie stoją przed posesją i w tle słyszę... Jadącą śmieciarę i śmieciara jak jedzie na wstecznym robi to pi pi pi i ja gdzieś z takim zamkniętym okiem widzę u sąsiadów sygnałóweczkę pomarańczową i ja wiem, że oni zaraz odbiorą, że zaraz będą u mnie i że nastąpi odmiór śmieci i że jestem w tym momencie uczciwy.
Prosiłbym władzę, gdyby można było jeszcze zdobywać za to jakieś punkty, jakby ktoś te moje śmieci przejrzał i zobaczył, że one są tak uczciwie Posegregowane, dośmieczowane i że tam widać, czuć moją artystyczną rączkę. Bardzo bym prosił o przyznawanie jakichś punktów, ja za to bym jakiś odbiór, bym chciał dodatkowego worka do plastików, coś takiego, bardzo proszę. I temat jest, nie wiem czy macie tak, bo ja tak mam, że... Jak się wystawia śmieci i jak się wystawia te wszystkie bio i plastiki, jak jeden sąsiad mówi, plastiki się wystawia, to mam taki lęk i to mnie strasznie wznieca.
Chciałem się tym lękiem podzielić, że... Ale powiecie, że chociaż częściowo niektórzy tak z was mają, że macie wstyd jak wystawiacie szkło. Więc ja jak wystawiam szkło, to przyznam szczerze, że wstydzę się tego, że się u mnie pije dużo, że się u nas pije. Albo tak szkło najlepiej wystawiać tak po zmroku trochę, ale to się niesie, bo to dzyndzoli, tam dzyńdzyń robi. I no tak głośno woła, tu tu to tu to tu on pije. I zawsze jakoś tak, no i tu raz uwaga, bo powiem, że ja dosyć często tłumię to szkło, chcę tłumić je.
Troszkę jest w Polsce tak jakby nawet, że prawie, że jak święty Mikołaj, że to coś mówi, to coś ogłasza, że nawet wiem, że jak na przykład gram swoje monologi czy stand-upy i jak gdzieś tam ktoś wniesie jakąś tam butelczynę, że gdzieś może być, ale to może być tak jak mówię oranżada, przecież to nie musi być zaraz ten płyn. Jak coś tam upadnie albo jak uderzą o siebie te Dwie butelki, to jest to jakaś sytuacja, jakaś wieść wtedy niesie. Coś tam się zaraz ożywia, jakieś są głosy, no tak, że swojak, że się napił. Ja też to zaraz ze sceny staram się skomentować, jako ten taki czujny, prawda, ojej, proszę bardzo, możecie, proszę bardzo, pijcie i tak dalej, mimo że tego nie pochwalam, bo jak wiecie, harcerz.
To jednak jakiś to jest... W Polsce jakiś to jest hejnał, jakaś jest informacja. Coś muszą w tym wszyscy zrobić. Jakiś herold ogłaszał, o tu, o tu. A jeszcze z racji z tej mojej gęby i że sąsiedzi wiedzą, gdzie ja mieszkam, to dla mnie tak. Więc mam zawsze dylemat. Poranne wyniesienie jest takim strasznym wyniesieniem, bo to... Tak jakby trochę oznacza wyniesienie szkieł porannych, jak już mają zbierać i ma nastąpić ta segregacja, że to jest tak jakby oni przez całą noc. I ja zaraz sobie szykuję w głowie wytłumaczenie, ale przecież no ludzie, no przecież to wiadomo, że to jest z miesiąca zebrane, no i tam może być też po majonezie, a mimo to szkło, nawet jak uderza o szkło, czyli majonez o musztardę, to wieść gminna, wieść polska, wieść ta taka powszechna niesie
Że jednak spożyli i że to wiadomo, że to musi być procent i to w ogóle nawet nie ma wyjścia, więc tak, poranne wyniesienie jest straszne, bo tak, dzieci idą do szkoły, ktoś idzie z psem, więc jest jakaś taka większa informacja dla świata, że no u niego się wypiło, że u nich się wypiło i że no, że jest prawdopodobnie tam jakoś tak już na granicy patologii. Więc ja lubię wieczorne wyniesienie, wieczorne pod osłoną nocy, pod osłoną dębu wyniesienie, tylko że z kolei wyniesienie poranne, o ile Jest takie jakieś bardziej naoczne, podgały ludzkie, to jednak wyniesienie wieczorne szkieł jest, no tak, możesz mniej spotkać po prostu ludzi i społeczeństwa, ale za to, ale za to bardziej się niesie, bo już jest mniej odgłosów, mniej samochodów, bo tam to może jakoś tonąć, prawda, szczeknięcia psów, a w nocy rzeczywiście jak już to dędznie,
I szkło zadzwoni, no to wiadomo, że u kogo? U Majewskiego. I jeszcze plus ta moja po prostu gęba, więc ja na przykład nie. I teraz, no teraz to jest, mocno się odkryje w mojej paranoi, mianowicie ja, proszę was i proszę ja ciebie, słuchaczu, ja, dobrze, tłumię papierami. Tak? Tak, naprawdę. Ale wzięło się to stąd, że dziadek mówił, że jak będziesz odwoził do punktu skupu, żeby się nie pobiły, czy na rowerze, to się to wytłumiało, ale bardziej, żeby się nie tłukły o siebie te butelki papierami. I ja czasami rzeczywiście już daleko posunię tej paranoi, ponieważ papiery są zaraz wkrótce po alko.
To ja często po prostu staram się łączyć wyniesienie segregacji i pobieram papiery, którymi tworzę tłumiki, takie jakby rulony papierowe między butelkami, tak wkładam, Ech, żeby o siebie tak nie biły, żeby trochę było to takie wytłumione. I też lepiej jest ewidentnie, słuchajcie, jak powoli się z tym idzie i jak jest to wytłumione papierem, to to położenie będzie takie po prostu delikatniejsze, bardziej z klasą, wyłożenie tych szkieł. I też słuchajcie, przyznam szczerze, że lubię, ale też od razu tłumaczę się tutaj, no i to znowu się we mnie uruchamia ten taki tłumaczący Szymek, ten ze spoconą rączką, że już najlepiej zebrać to słuchajcie, no postarać się tak, żeby to szkło było w jednym worze, bo...
Bo nie daj Boże, jak to będzie w podwójnym worze, a już jak trzy worki, to już wiadomo. No to już trąci, no wiadomo, z tym patusiarnią kompletną. Ale to jak już mówię od razu, to mi się zdarza, ale tak na przykład w okresie jakoś tam świątecznym, że jak przyjdzie jakaś rodzina i plus dojdą do tego może jakieś imieniny, no to przecież wiadomo, że dom gościnny, dom dobry, chociaż teraz by trzebało powiedzieć, że zły, żeby nie kojarzył się z tamtym, to znaczy, że właśnie w nim dobroć, I sporo tych gości, ostatnio jakoś tak robiłem taki reunion rodziny, no to przecież paręnaście osób, no prawie dwadzieścia było, no to przecież wiadomo, że tam trochę się tego zbierze. Ale patrzcie, już się trochę tłumaczę, już w takim spoceniu majewskim się tłumaczę trochę. To ja staram się tak jednak upchnąć, żeby to był jeden wór, bo jak dwa albo trzy, no to już... I na przykład jak widzę czasami u sąsiadów, że są dwa albo trzy, ale są niepełne, to nie mówiąc już też, że to jest jakby marnowanie i tak z kolei właśnie tym szkłem wypychanie plastików do przodu, czyli to się łączy, że niby...
Niby segregują, ale już za dużo tego troszkę robi się tym plastiku. Na tym szkle. Ale jak widzę czasami dwa, trzy wory, to mimo że staram się, tu przysięgam. Moi kochani sąsiedzi, uwielbiam was, ale no znowu jest ten schemat, prawda, myślenia, że nabieram jakichś podejrzeń, że tam może jest no jakiś smakołysz. Smakosz, no. Ale od razu mówię, w ogóle nie oskarżam, nie staram się wyciągać jakichś pochopnych wniosków. Nie idę w to w ogóle, natomiast rzeczywiście trzy worki, no to już jest, więc jakby nawet już wypełniajcie do końca. Albo może na przykład, jak tu wam się zbierze trochę nadwyżka, to złóżcie to a konto tego za miesiąc, nawet niech one poczekają, żeby nie było tej takiej informacji, prawda, dwuworkowej, trójworkowej dla sąsiadów.
No pilnujmy się na serio, no ale rzeczywiście mam wstyd tym. Mam wstyd i też mam też lęki bio, że jak rozdrobią, na przykład mi raz rozdrobniły mi bio, bo wystawiłem bio, znaczy nie bio właśnie, bo bio to biografia, ale bio wyrzuciłem i jakaś kruk, wrona, ja myślałem, że kot, ale kruki rozdrobniły to i jakąś wrona może po prostu dziurkę wysarpała i wyszedł tam taki do połowy banan. Ja od razu też nabrałem takiego lęku, że jest jakaś taka informacja, że może u nas się marno trafi, ale ten banan już był taki siny, tam od połowy, ale ja na przykład ze wstydem właśnie jak wracałem do domu i zobaczyłem, że ten banan wynizał z bio, to przyznam się szczerze, że sorry, że ja tak mówię, w ogóle cicho nikogo tu nie ma, właściwie może tylko Aśka trochę słyszy, bo to wiadomo, że zawsze ona tego będzie słuchała, tych moich wysiłków, że ten banan,
No i potem to świadczy przeciwko nam. Też mam lęk, słuchajcie, z plastikami mam lęk. Z plastikami, bo na przykład jak papiery wystawiam, to nawet jestem tak trochę dumny, że na przykład, że coś się czyta. Nie wiem dlaczego, ale że się robi jakieś notatki, może, że może jakieś moje notatki, może, że to idzie w jakiś intelekt, że może papierami można się pochwalić, bo że to jest notatki. Też tam dużo jest dowodnych papierów, ale to na przykład staram się zawsze kroić i robić z tego wióry. Żeby nie wyszło, że ja tam nerki badam i że na przykład jest może jakaś tam analiza moich jąder, załóżmy, przepraszam bardzo, ale to naprawdę muszę powiedzieć, albo na przykład jakichś moczowodów, żeby nie dostało się do wiadomości publicznej, że na przykład powiedzmy idący student na uczelnię albo jakieś dziecko na przykład zauważy, znaczy jakiś uczeń na przykład przekrój moczowodu.
Mojego, który jest od razu mówię przepustny i na razie wszystko jest okej, nic tam się nie tworzy, ale że nagle dojdzie na, albo na przykład, że mój cholesterol stanie się publiczny, chociaż mówię jak jest na granicy, ale na przykład, że jakiś tam holter ciśnieniowy, który zahacza już być może o po prostu statyny i że może trzeba będzie się za to wziąć. Ale przynajmniej papier świadczy intelektualnie o mnie, że jak ja wyrzucam ja dużo papierów, to że może tam są na przykład notatki, satyryczne notatki, próby piosenek, próba doścignięcia Andrusa, próby jakiejś takiej intelektualnego po prostu zadzierzgnięcia, coś takiego, że coś się tworzy w tym domu. Że tam jest jakaś praca, że nawet jest po prostu czytane.
To rzeczywiście krępują mnie też plastiki. Plastiki mnie krępują, bo nie lubię plastików, boję się plastików. Wiem, że oceany są zaplastycznione i że tam są jakieś mikrocząsteczki, że my się potem w tym kąpiemy i że z tego się tworzą już całe takie jakby rafy plastikowe. I to mnie przeraża i rzeczywiście mam wstyd co do plastików, jak czasami u mnie jest. Na przykład pięć worów plastików, to się wstydzę i zaraz to próbuję sobie w głowie jakoś wytłumaczyć. To jest też następne, słuchajcie, że ja mówię trochę do tych plastików, czyli na przykład jak wychodzę, idę biegać i widzę te moje stojące plastiki i na przykład widzę tak, patrzę u sąsiadów cztery. U sąsiadki trzy, ale od razu przeliczam to przez osoby, które mieszkają, no dobra, ale trzy, a u mnie na przykład jest pięć plastików, to na przykład jakoś tak ustawia mnie, żeby ten piąty był tak trochę zamaskowany tymi czterema, żeby nie wychodziło na to, że jestem za bardzo jakby uplastyczniony, doplastyczniony.
I ja to sobie smażę, te parówki. I teraz idźcie za moją paranują. Smażę te parówki i ja mam w domu, ponieważ one są jakieś sojowo. Rzeczywiście nie wiem, jaki oni mają skład, jaki mają te parówki skład, ale ja podejrzewam, że to jest jakiś dziwny skład. Generalnie one tak śmierdzą, znaczy ja w ogóle tego nie czuję, że moja żona Śpi na górze i potrafi wyczuć jakoś przez ściany, przez wentylację, że ja parówczę na dole tymi wegańskimi parówkami. I ją... Ona jest prawie, że na granicy, jak ona mówi, po prostu torsi. No, krótko mówiąc po prostu, bo się wyrzygam. I ona, słuchajcie, potrafi... Znaczy myślę, że to już jest jej obsesja, nawet dwa dni później wąchać przy mnie, demonstracyjnie zasłony, ona tak do nosa i...
Nie uwierzysz, wszystko przeszło parówkami, albo tą puszką rybną, albo twoimi parówkami, cały dom. Prawie to jest na granicy w ogóle wyremontowania zdjęcia elewacji i zerwania tynków, że to wszystko jest przeżarte parówkami. No czyli tak, ja na przykład jak dokonuję utylizacji torby, czyli z torby, której jest mało, dopycham torbę plastikami. Żeby aż było po samą górę, ale wtedy idę z tą torbą i czasem, żeby przedstawić ją jako nową torbę i że na nowo plastiki, ale tam czasami wali właśnie puszką rybną i to się nie ukryje przed moją żoną, więc zaraz wam się przyznam, dobrze. No to już mówię i to już będzie świadectwo. Więc znalazł do żadnego pytania na śniadanie i do żadnej jakiejś... I do mołek pewnie nie pójdziemy jako zgodne małżeństwo, bo moja... Bo ja teraz się przyznaję do jednej rzeczy, mianowicie, że ja myję czasami tą torbę pod kranem, żeby ona... Znaczy, żeby ją właśnie odrybić, żeby była, no, torba, powiedzmy, dla mojej żony świeżą, ale żeby też plastiki na zewnątrz nie świadczyły przeciwko mnie.
Pokazano pierwszych 25 dopasowań — doprecyzuj frazę, aby zawęzić wyniki. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
Gonitwa w rankingach.
WOW-y i petardy.
Prawie „Kryminatorium”!
Śmieci rządzą i ogarniają.
Czy macie tak samo?
Odbiór we wtorek.
Gdzie rybi płat?
Wstyd przy szkle bo dzyń, dzyń.
Czy tłumicie dzyń?
W nocy bardziej się niesie.
Osobowość lękowa.
Spowiedź z butelek.
Dzyń, dzyń.