Podróże filozoficzne. Kant, cz. 3
To nie rzeczy kształtują nasze wyobrażenia o nich, lecz nasz umysł. Uważał, że nie ma czasu ani przestrzeni, ale są to tylko sposoby ujmowania rzeczywistości przez nasz mózg. Między innymi tak świat postrzegał Immanuel Kant. Więcej o nauce tego myśliciela w trzecim i ostatnim odcinku „Podróży filozoficznych” jemu poświęconym.
Mili słuchacze, dziś po raz trzeci i ostatni spotykamy się z Immanuelem Kantem. Jedną z najbardziej znanych tez filozofii Kanta, przypomnijmy Kant żył w latach 1724-1804, jest podział sądów. Chodzi o sądy, jakie wypowiadamy na jakiś temat. Przecież zawsze mamy jakieś zdanie, a mówiąc prościej, Chodzi o wszystkie nasze wypowiedzi, te, które określamy mianem zdań uznajmujących. Tu stoi dom, tam płynie topielec, dziś jest makabryczna pogoda, mam na imię Tuttenhamon i tak dalej. Zdania te są prawdziwe, gdy są zgodne z rzeczywistością, a fałszywe, gdy są niezgodne, proste.
O co zaś chodziło Kantowi? Zacznijmy od tego, że jego filozofia opiera się na bardzo przewrotnym domniemaniu. Otóż wedle niego to nie rzeczy kształtują nasze wyobrażenia o nich, lecz my, a dokładnie nasz umysł kształtuje rzeczy. Czyli, rzecz mi się wydaje taka, a nie inna, np. drzewo zielone, a jego kora gofrowana i brązowa, nie dlatego, że tak naprawdę jest, ale dlatego, że to my w naszej głowie dopisujemy rzeczom różne właściwości. Skąd zatem bierze się np. brąz albo zieleń? Otóż rzeczy te mamy wrodzone i kiedy dotrze do nas odpowiedni bodziec, np. fala o danej długości, to w głowie wyświetli nam się, powiedzmy, barwa zielona.
Drzewo więc tak naprawdę nie jest zielone, a tylko to my, albo dokładniej nasz mózg, koloruje rzeczy, które widzimy. Kant dochodzi nawet do przekonania, że nie ma nawet czasu ani przestrzeni, że są to tylko sposoby ujmowania przez nasz mózg rzeczywistości. A mówiąc jeszcze inaczej, czas i przestrzeń są dodawane przez mózg do obrazu rzeczywistości zewnętrznej, jaki się nam wyświetla w głowie. No dobra, to co jeszcze jest tam dodawane? Zdaniem Kanta mnóstwo różnych rzeczy, np. wszystkie cechy jakościowe, ilościowe, wszystkie relacje, a nawet to, że coś się wydaje nam jednością. Ba, nawet pojęcie wszechświata jest takim dodatkiem według niego.
A skoro tak, to znaczy, że my nie widzimy świata zewnętrznego. On jedynie wysyła do nas bodźce, które trafiają do naszych zmysłów. Stamtąd są transportowane układem nerwowym do mózgu, a tam wyświetlane zostają obrazy tego, co mózg ma wrodzone. Można powiedzieć, że świat zewnętrzny gra na nas jak na fortepianie. Klawiatura to nasze zmysły, zaś struny to wrodzone w nas obrazy, które w zależności od bodźca, czyli w naszym przypadku poruszenia klawisza, wzbudzają to albo sio. Kant zauważa coś jeszcze, a mianowicie to, że o ile poznajemy tylko samych siebie, czyli widzimy jedynie wrodzone w nas obrazy, to nasze sądy o świecie zewnętrznym wypowiadamy właśnie o tym, co jest poza nami.
Kant tymczasem powie, że takie poznanie, poznanie obiektywne, jest jednak możliwe. Przeprowadza takie oto rozumowanie. Wszystkie sądy o świecie zewnętrznym można podzielić na dwa sposoby. Po pierwsze, w zależności od relacji z rzeczywistością. Mogą to być sądy niezależne od rzeczywistości, czyli tego, co doświadczamy. Są to takie wypowiedzi, kiedy coś zakładamy, że jest takie, a nie inne. Jest to wypowiedź uprzedzająca fakty. W języku potocznym mówimy, że coś z góry zakładamy. Kant nazywa te sondy sondami a priori. Drugie to sondy wypowiadane na podstawie tego, co już doświadczyliśmy. Kant nazywa je sondami a posteriori.
Pokazano wszystkie 5 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.