Mentionsy Mentionsy
PODRÓŻE FILOZOFICZNE
PODRÓŻE FILOZOFICZNE

Podróże filozoficzne. Fichte

30.05.2024 ·5 min 8 s

Ja, nie ja i ja uświadomiony – te trzy elementy składają się na tzw. Triadę Fichtego. Jej twórca Johann Gottlieb Fichte jest bohaterem kolejnej odsłony „Podróży filozoficznych”.

Mili słuchacze, filozof Johann Fichte, żyjący w latach 1762-1814, znany jest w historii filozofii ze swojej słynnej zasady metodologicznej, zwanej triadą Fichtego. Triada ta składa się z trzech stopni. Ja, nie ja i ja uświadomionego. O co tu chodzi? Już tłumaczę. Zostawmy na uboczu nazewnictwo i spróbujmy zastanowić się nad sednem tej metody. Wyobraźmy sobie sytuację między, powiedzmy, pracodawcą a pracownikiem. Niech między nimi jest spór o podwyżkę. No chyba normalne, dość częsta sytuacja. Obaj ze sobą rozmawiają, ale nie potrafią się porozumieć.

Każdy patrzy bowiem wyłącznie na swój interes. Pracodawca mówi, gdy dam Ci podwyżkę, zaraz inni będą też tego samego chcieli, a wtedy mój zysk zmniejszy się tak znacznie, że przestanie mi się po prostu ten interes opłacać i pozostanie jedynie zamknąć ten zakład. Pracownik mówi, musisz mi dać podwyżkę, bo mam wysokie koszty utrzymania, dwoje dzieci i nie jestem w stanie ich wyżywić. Gdzie jest podstawowy problem tej sytuacji? Otóż każdy z tych panów jest wpatrzony wyłącznie w swoje racje. Nie potrafi i nie chce zrozumieć racji drugiej strony, a tym samym No nieco stonować swoje stanowisko. W tej sytuacji poziom ten nazwijmy poziomem ja. Tak przynajmniej nazwałby go Fichte. Na tym poziomie wiem doskonale czego ja chcę.

Znam moje potrzeby, moje argumenty, rozumiem moją sytuację. Ale Fichte powie, teraz czas na drugi poziom. Na nie ja. Skoro poziom ja to jest poziom moich racji, to teraz przejdźmy do etapu ich zaprzeczania. W wielkim skrócie możemy powiedzieć, że drugi poziom to poznanie kontrargumentów. W naszym przykładzie można to rozumieć dwojako. Potocznie, że czas wbić się w skórę swojego dyskutanta, czyli niech pracodawca spróbuje zrozumieć argumenty pracownika, niech spróbuje spojrzeć na ten temat po prostu z jego strony, a pracownik pracodawcy. Ale można to rozumieć również głębiej, że sam próbuje zaprzeczyć swoim argumentom, by zrozumieć głębiej swoje własne racje.

Czyli pracodawca musiałby się zastanawiać nie tylko nad argumentami pracownika, a pracownik pracodawcy, ale pracodawca musiałby sam w swoim sumieniu rozstrzygnąć wszelkie możliwe przychodzące mu kontrargumenty wobec jego własnego stanowiska. Pracownik rzecz jasna podobnie. Dopiero wtedy przechodzę do trzeciego etapu, do owego ja uświadomionego, kiedy w pełni rozumiem, a nie tylko wycinkowo, z mojego punktu widzenia, całą sytuację i dopiero wówczas jestem przygotowany do tego i zdolny do podjęcia prawdziwie odpowiedzialnej decyzji. W sytuacjach codziennych triada Fichtego jest metodą bycia odpowiedzialnym, podobnie w pracy naukowej.

To jest coś na kształt tego, co pisał Kochanowski. Ślachetne zdrowie, nikt się nie dowie, jak osmakujesz, aż się zepsujesz. Czyli człowiek może się cieszyć swoim życiem, swoim zdrowiem, prawdziwie dopiero wówczas, gdy powróci z rekonwalescencji. Sam Fichte mówił podobnie, tyle że miast zdrowiem posłużył się tutaj ideą wolności. Powiedział takie oto słowa. Być wolnym to nic, ale odzyskać wolność to niebo. Triada Fichtego tym różni się od życia codziennego, że jest uogólnioną postacią metody na całą, a nie tylko na potoczną wiedzę. Z czasem stała się istotną metodą naukową. Fichte powiedział kiedyś też takie słowa. Twoje działanie i tylko twoje działanie określa twoją wartość.

Pokazano wszystkie 5 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.