Złoty i nieskromny, latający bakszysz. PB BRIEF
Bliski Wschód pokazuje dziś wszystko, czym jest współczesna polityka – teatr przepychu, scena interesów i kulisy, które pachną nie tylko kadzidłem. Donald Trump z przytupem wraca do regionu, witany jak imperator przez książąt oskarżanych o zbrodnie. Ale cień na tę podróż rzuca luksusowy, choć używany, samolot z Kataru, który bardziej niż prezent przypomina polityczną bombę z opóźnionym zapłonem.Źródła:Po staremu już nie będzie. Świat się zmieniaInwestor Wojtek: Przez pół roku na giełdzie zarobiłem 14 proc.Trump ma dostać od Kataru „latający pałac”. Polityczna burza w USAPKP Cargo ustawiają się na torze do rozwoju
Donald Trump zachwycony saudyjskim następcą tronu oskarżonym o okrutne zbrodnie na własnych poddanych. Wizytę na Bliskim Wschodzie przyćmił jednak kosztowny prezent od Kataru. Trump dostał używany samolot. Podsumujemy też działania naprawcze w PKP Cargo. Zadłużenie jest wciąż kilkumiliardowe, ale w nowe polityczne rozdanie spółka wyszła z dużym obciążeniem. Pamiętają Państwo narodowy zryw do transportu importowanego m.in. z Kolumbii węgla? Spółka została z wyremontowanymi wagonami, którymi dziś nie ma co wozić. 14% zarobił inwestor Wojtek przez pierwsze pół roku. Kilka sukcesów i kilka porażek ma za sobą, a przed nim niezmienny cel. Miliona złotych w 25 lat.
Prezentu, który Trump chętnie przyjął, mimo że maszyna jest już trochę przechodzona. Katarczycy używali jej bowiem przez ostatnie 14 lat, ale Air Force One z kolei ma lat 40 i chyba już trąci myszką. Wartość tego giftu oszacowana jest nawet na 900 milionów dolarów. Prezent oficjalnie przyjmie Pentagon, który będzie użyczał prezydentowi tego Jumbo Jetta po tuningu, a tuż przed zakończeniem kadencji ma Pentagon przekazać go na własność Komitetowi Budowy Prezydenckiej Biblioteki im. Donalda Trumpa. No a póki nie złudują biblioteki, to będzie zapewne służyła byłemu prezydentowi. Sprawa z tym samolotem jest dość gruba i śmierdząca, nawet dla republikanów. Tłumaczenia rzeczniczki Białego Domu, że to nie jest łapówka, bo prezydenta Trumpa nie da się przekupić.
Przyjmowane są z uśmiechem, a problem jest poważny, bo konstytucja Stanów Zjednoczonych mówi jasno. Żadna osoba sprawująca urząd nie może bez zgody kongresu przyjąć żadnego prezentu, wynagrodzenia, urzędu, ani tytułu jakiegokolwiek rodzaju od żadnego króla, księcia, ani obcego państwa. I to napisali w 1787 roku ojcowie narodu amerykańskiego. Co prawda prokurator generalna Pam Bondi wydała oświadczenie sankcjonujące przyjęcie prezentu, ale złośliwi wytykają jej wcześniejszą pracę jako lobbystki dla emira Kataru. Jakby tego było mało, rodzina Trumpa rozwija aktywność biznesową w Katarze właśnie, szczególnie intensywnie w ostatnich miesiącach. Tam... rozwija tę działalność przez Trump Organization, mimo że sam Trump formalnie nie zarządza firmą podczas prezydentury.
W marcu tego roku ogłoszono budowę luksusowego Trump Resort Qatar, kompleksu hotelowo-rezydencyjnego na Zatoką Perską. Projekt obejmuje pięciogwiazdkowy hotel, pole golfowe, apartamenty i wille. Wszystko sygnowane oczywiście nazwiskiem Trumpa. Inwestycje w całości realizuje katarska firma powiązana z rodziną królewską, a Trump Organization nie wydaje na to ani centa, bo udziela licencji na użycie marki nazwiska i świadczy usługi doradcze, co zapewnia jej stały przypływ milionowych opłat licencyjnych. A sam Donald Trump przebywa obecnie w Arabii Saudyjskiej, gdzie mógł poczuć się jak król, albo nawet i cesarz, to na skutek powitania, jakiemu zgotowano, tylko jedna rzecz nie wypaliła po arabskiej stronie. Orkiestra wciąż dramatycznie fałszuje.
Rozpoczynając w Riyadzie czterodniową wizytę na Bliskim Wschodzie, prezydent USA zainaugurował nową strategię regionalną, koncentrując się na gospodarce i pragmatyzmie zamiast promocji liberalnej demokracji. W Arabii Saudyjskiej podpisał umowę o wartości 600 miliardów dolarów obejmująca inwestycje w obronność, energetykę i transfer nowoczesnych technologii. Już pierwszego dnia Trump zniósł sankcje nałożone na Syrię zarządów Asada oraz zaapelował do Iranu o renegocjację umowy nuklearnej, grożąc, konsekwencjami w przypadku odmowy. Podczas forum inwestycyjnego w Riyadzie zachęcał Arabię Saudyjską do przystąpienia do porozumień Abrahama, czyli do de facto uznania państwa Izraela. W trakcie wizyty Trump odwiedzi również Zjednoczone Emiraty Arabskie oraz oczywiście Katar.
Wspaniała rozmowa z niezwykle potężnym, choć skromnym posturą człowiekiem Jan Krzysztof Bielecki. Odpowiedział na pytania Marcina Gorelewskiego i Ignacego Morawskiego. Były premier i były prezes PKS-a stwierdza, że dotychczasowy model globalnej gospodarki się wyczerpał. W nowej epoce dominują polityka i geostrategia. Takie stwierdzenie to nic nowego, ale zwraca Bielecki uwagę na to, że Stany Zjednoczone świadome zagrożenia ze strony Chin zaczęły przebudowę systemu już za Obamy. a Trump tylko to zintensyfikował. Amerykanie chcą odzyskać kontrolę nad produkcją i osłabić dolara, by odzyskać konkurencyjność, mówi Bielecki. Europa nie nadąża, jest zbyt podzielona, by działać sprawnie. Bielecki przestrzega, że Chiny mogą zalać Europę tanimi towarami, co może zarżnąć naszą produkcję dóbr.
Pokazano wszystkie 6 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
Bliski Wschód pokazuje dziś wszystko, czym jest współczesna polityka – teatr przepychu, scena interesów i kulisy, które pachną nie tylko kadzidłem. Donald Trump z przytupem wraca do regionu, witany jak imperator przez książąt oskarżanych o zbrodnie. Ale cień na tę podróż rzuca luksusowy, choć używany, samolot z Kataru, który bardziej niż prezent przypomina polityczną bombę z opóźnionym zapłonem.
Źródła:
Po staremu już nie będzie. Świat się zmienia
Inwestor Wojtek: Przez pół roku na giełdzie zarobiłem 14 proc.
Trump ma dostać od Kataru „latający pałac”. Polityczna burza w USA
PKP Cargo ustawiają się na torze do rozwoju