Mentionsy Mentionsy
Otulina o sztuce
Otulina o sztuce

Tratwa Meduzy | s05 e10

16.05.2026 ·40 min 20 s

Théodore Géricault namalował "Tratwę Meduzy" w wieku 27 lat. Szukał pomysłu na imponujące dzieło, które rozsławiłoby jego imię. Stworzył pracę uznawaną za manifest francuskiego romantyzmu oraz jeden z najważniejszych obrazów w historii sztuki. Posłuchaj o tymco było podstawą do skomponowania tego obrazuczemu malarz tworzył je pracując w odosobnieniu niczym mnichczemu tak ważne było ukazanie czarnej postaci jako głównego bohatera.....Dziękuję Patronkom i Patronom za to, że umożliwiacie mi tworzenie „Otuliny o sztuce” i wspieracie moją pracę!Możesz dołączyć do tego grona ⁠https://patronite.pl/otulina_o_sztuce⁠ Znajdź mnie na Facebooku: ⁠https://www.facebook.com/otulinablogpl⁠ lub na Instagramie: ⁠https://www.instagram.com/otulina_o_sztuce⁠

I niewątpliwie wpływa to na obywateli. Tak właśnie myślę o tym, kiedy myślę o życiu Teodora Géricault, artysty, który żył krótko, bo miał zaledwie 32 lata, kiedy zmarł na gruźlicę. Był bardzo ważną postacią dla nurtu romantycznego w malarstwie. a kratwa meduzy stała się wręcz ikoną francuskiego romantyzmu. Kiedy wyobrażałam sobie jego życie, a urodził się w 1791 roku, uświadomiłam sobie, że dzieciństwo przypadło na burzliwy okres rewolucyjny we Francji. W tym roku została proklamowana pierwsza konstytucja, były wybory parlamentarne. Zaledwie dwa lata później Dawid namalował śmierć Marata, był krwawy terror Robespierre i to wszystko przypadało na okres młodości Jericho.

który co prawda urodził się w Rouen, ale przeprowadził się z rodziną w 1997 roku do Paryża i został Paryżaninem razem z dobrodziejstwem inwentarza wydarzeń w tym mieście. Rodzina Jericho była raczej zamożna i była związana z przemysłem tytoniarskim, w związku z czym była też jako całość związana z niewolnictwem w koloniach, niewolnicza praca i była wymagana do osiągania dużych zysków właśnie przy hodowli, uprawie, wyrobie tytoniu, jak i różnych innych dóbr, z których korzystało społeczeństwo europejskie, jak chociażby cukier. I chociaż rewolucja francuska w 1794 roku zniosła niewolnictwo,

W takim bezpośrednim przełożeniu one wyglądają bardziej jak rzeźby, bo też na rzeźbach były wzorowane. a kolor jest tylko czymś wtórnym, jest czymś, co sprawia, że taka kompozycja nie jest czarno-biała, nie jest tylko o formach, o kompozycji, o konturach. U Jericho było inaczej. On budował kompozycję przez kolor, przez rozmieszczanie plamy barwy. Oczywiście to są dwie szkoły tworzenia malarstwa, tworzenia sztuki. Natomiast Akademia dowartościowywała tę pierwszą, bardziej rysunkową i jak najbardziej odnajdujemy ją również w postaciach przedstawionych na tratwie Meduzy, ponieważ starał się on łączyć w swojej twórczości i to, czego się nauczył, ale też i to, do czego go ciągnęło.

I to było na tyle nietypowe, to było na tyle zaskakujące, że mamy zachowane relacje właśnie osób patrzących, obserwujących, jak on tworzył, że taki ma swój proces malarski, co też było komentowane jako wyjątkowa jego zdolność, jego wyjątkowy talent do budowania plamy barwnej, do budowania kompozycji. Od razu wiedział, gdzie co ma być, tak to było określane w relacjach. Jericho pracował w swoim studiu przez cały czas praktycznie nie wychodząc z niego. Posiłki przynosił mu konsierż, tutaj warto też dodać, że Jericho miał całkiem niezły dochód, odziedziczył po matce pewien majątek, z którego mógł korzystać, w związku z czym pracował.

Jego twórczość, przynajmniej na początku, nie miała aspektu finansowego, a raczej ambicjonalny i też mógł pozwolić sobie na taką pracę, którą prowadził w taki monastyczny wieręcz sposób od listopada 1818 roku do czerwca 1819 roku. Mieszkał w malutkim pokoiku, który przylegał do pracowni, mieszkał z pomocnikiem, asystentem, osiemnastoletnim Louis Alexisem Jamar, którym łączyła go bardzo burzliwa relacja, to znaczy najprawdopodobniej to nie ten chłopiec był zaburzony, czy też taki emocjonalny, tylko właśnie Jericho znany był z tego, że miał taką wybuchową naturę, bardzo energetyczną, miał też okresy spadku formy.

Jeden z pisarzy, który pisze o Jericho, określał go z takim podejrzeniem, że może miał dwubiegunową chorobę, która właśnie objawiała się fazami manii, a potem takiego spadku całkowitego. Nie nam dzisiaj wyrokować, ciężko jest tutaj jednoznacznie określić, co było powodem takiego zachowania Jericho. W tym samym czasie on przeżywa, myślę, że olbrzymią tragedię osobistą, ponieważ tutaj wam nie wspomniałam, ma dosyć rozbudowaną rodzinę, ma też wuja, który jest zamożny, który go wspierał w początkach jego wyboru tej drogi artystycznej, Ojciec Jericho wolał, żeby syn poszedł w praktyczny zawód, żeby zajął się rodzinnym biznesem tym tytoniarskim i zdaje się, że ten wuj, który był bratem zmarłej matki Jericho dał mu taki płaszcz wymówki, że on pracuje dla tego wuja.

Ale wuj też miał żonę, młodszą od niego o 28 lat, z którą Jericho najpierw połączyła przyjaźń, a następnie przerodziła się ona w zakazaną miłość, bardzo intensywną, do tego stopnia, że Jericho wyjechał na dwa lata do Włoch, oczywiście po to też, żeby kształcić swój warsztat, Ale tutaj znowu zdaję się na biografów, którzy wskazują na to, że mogło to się wiązać również z potrzebą odseparowania się od tej zakazanej miłości. I od razu wam powiem, że bez sukcesu, bo kiedy Jericho wraca do Paryża w 1817 roku, zapewne wezwany, przez ojca, tak to jest określane, to jego ciotka, Aleksandrin, takie było jej imię, w listopadzie 1817 roku zachodzi w ciąży z Jericho i to jest powodem olbrzymiego skandalu wewnątrz rodziny, bardzo dużych takich decyzji brzemiennych dla obojga z tych osób, ponieważ Aleksandrin

Rodzi syna w 1818 roku, którego Jericho nigdy nie widzi, nigdy nie ma okazji zobaczyć. Dziecko jest oddane na wychowanie obcym ludziom, a sama Aleksandrin zostaje przez męża, no, zmuszona, czy też wskazana z jej taka droga do życia w odosobnieniu na wsi, gdzie rzeczywiście dożyła do dziewięćdziesiątki i była bardzo pobożną osobą na koniec. Natomiast ten rok 1818, czyli ten moment, w którym Jericho już intensywnie pracuje nad malowaniem obrazu, zamyka się w tej pracowni, goli głowę, co jest wskazywane tutaj jako taki silny element też jakichś jego przeżyć wewnętrznych.

Więc te wszystkie emocje skumulowane są w nim, te wydarzenia z życia prywatnego, jeszcze to właśnie zamknięcie z tym asystentem młodym w jednej przestrzeni, na którym on odreagowuje swoje emocje, to jest moja interpretacja, bardzo domorosła, ale też sprawia, że jest on całkowicie skupiony przez cały ten czas na malowaniu. Jericho korzystał z pomocy i zawodowego modela, Josepha, to jest czarnoskóry model, którego znamy tutaj z imienia, jak i z pomocy swoich przyjaciół, zwłaszcza Eugène Delacroix, który posłużył za model postaci na pierwszym planie młodego mężczyzny leżącego twarzą do dołu w centrum kompozycji.

To jest ważna grupa dla rozpatrywania tej kompozycji opowieści w obrazie. I wspomniałam Wam, że pozował mu też zawodowy model czarnoskóry Józef, który pochodził z Haiti, przyjechał z rodziną w 1804 roku do Francji. I tutaj najpierw pracował jako akrobata, to jest taki zawód cyrkowy, ale też wówczas te wydarzenia, widowiska były we Francji dosyć popularne, w ogóle w Europie popularne. I ta muskulatora jego ciała z pewnością zwróciła uwagę artystów, w tym właśnie Jericho, z którym miał się potem zaprzyjaźnić i w ten sposób rozpoczął karierę w 1818 roku. Jeżeli dobrze się przyjrzycie, to zobaczycie go aż w trzech miejscach kompozycji, bo tak właśnie kompozycje są budowane.

I dopiero po dwóch godzinach powrócił i dopiero wtedy udało się przeprowadzić tą akcję ratunkową, więc też możemy sobie wyobrazić, jaki rodzaj napięcia był w tych rozbitkach, kiedy utracili na dwie godziny, wtedy jeszcze nie wiedząc na jak długo, jakąkolwiek szansę ratunku. I Józef jest też widoczny w dwóch innych czarnych postaciach właśnie ukazanych w kompozycji. Jedna jest pośrodku kompozycji patrząca na nas, a druga na wysokości masztu w oddali na dalszym planie. przyglądająca się właśnie tej akcji zwracania uwagi widocznego w oddali statku. I w tej postaci Jericho nie tylko wzoruje się na konkretnym modelu, ale też wykorzystuje tak zwane torso belwederskie.

To jest fragment rzeźby, który znajduje się w zbiorach watykańskich, który ukazuje bardzo umięśnione, no właśnie torso mężczyzny. które stanowiło inspirację zarówno dla artystów już w czasach Michała Anioła, jako taka muskulatura siła, bo to jest antyczna rzeźba, jak i później też było analizowane i wykorzystywane właśnie jako inspiracja do umieszczania takich dynamicznych, muskularnych, męskich postaci. I tutaj plecy tego głównego bohatera Tratwy Meduzy właśnie są też inspirowane tym, jak układa się owo torso belwederskie. Innym jeszcze aspektem warsztatowym pracy Jericho było jego użycie farb malarskich.

Co gorsze, kurczy się. I tym samym tworzy pomarszczoną powierzchnię, bo on się kurczy razem z podłożem, wtedy mamy po prostu napięcia i bardzo niszczy się ta warstwa malarska. I nie da się tego odwrócić procesu, nie da się tego zakonserwować, tak jak chcemy myśleć o renowacji, konserwacji malarstwa, że ono odwraca te różne procesy starzenia się, to tutaj niestety ten efekt chemiczny jest niemożliwy do odwrócenia. I niestety dzisiaj szczegóły, które Jericho tak wypracował z wyczuciem, na bardzo dużych obszarach tego dzieła, są ledwo dostrzegalne, są zaburzone, zapłucone. Więc to jest też kolejny przykład tego, jak materiały, które artyści wybierali, czasem eksperymentując z nowymi materiałami, nie znając też procesu ich starzenia się, jak to będzie wyglądało w czasie,

Okazywały się złym wyborem, dlatego że dzieło traciło swój zamierzony wygląd stosunkowo szybko. A Jericho chciał zrobić naprawdę spektakularne wrażenie na patrzących. Przypominam Wam, miał 27 lat. To było jego pierwsze tak wielkie dzieło, stworzone nie na zamówienie, tylko z własnej wyobraźni. Całe szczęście miał zaplecze finansowe, które pozwalało mu na taką pracę. I w tym dziele zauważalne są, poza odniesieniami do antycznej tutaj rzeźby, o której Wam wspomniałam, również inspiracje z jego pobytu, inne jeszcze inspiracje z pobytu w Italii, na przykład pracami Michała Anioła, jak jego pracami przy Kaplicy Sykstyńskiej, zwłaszcza w Sądzie Ostatecznym, tutaj bardzo duża inspiracja jest czytelna,

ale także badacze wskazują na inspirację przemienieniem pańskim Rafaela, które znajduje się w zbiorach watykańskich. To jest jedna droga, inspiracja. Druga, bardziej współczesna i związana z procesem wykształcenia, ale i dorastania samego Jericho. Czyli twórczość z jednej strony Jacques-Louis Davida, którego wspomniałam Wam na początku, tego, który chociażby namalował śmieć Marata, ale też i inne wielkoformatowe dzieła związane z okresem napoleońskim. I tak samo inny malarz związany z Napoleonem, Antoine Jean Grosse. który był takim oficjalnym malarzem wydarzeń historycznych związanych z różnymi kampaniami napoleońskimi, z Napoleonem, z jego udziałem w tych wydarzeniach.

Jest jeden z takich przykładów, kiedy mamy wodza narodu, który odwiedza chorych, do których nikt nie zdecydowałby się podejść, dżuma była przerażająca, nikt nie chciał się zarazić, a tutaj mamy go nieomal jak właśnie jednego z apostołów, który idzie do tych najbardziej potrzebujących. I to nie jest kierunek, w którym poszedł Jericho. Jericho swoje dzieło historyczne zbudował na przesłaniu dotyczącym codzienności i zbudował ją zgodnie z ideałami akademickimi, w tym sensie, że jest to czysta kompozycja, zbudowana na takich trójkątach, bardzo dynamiczna, jasna też w takiej opowieści, jeżeli chodzi o przekaz emocji.

ale ona niczego nie udaje, niczego nie wybiela, ona nie przekrzywia rzeczywistości, nie działa jako propaganda. To jest opowieść o strasznych wydarzeniach, które odsłoniły w ludziach najgorsze odruchy. Tu nie ma mowy o heroizmie. Żadna z tych postaci nie jest postacią heroiczną. Żadna z nich nie dokonuje czynu, który byłby godzin utrwalenia. To są ludzie, którzy przeżyli ledwo co 12-13 dni na pełnym morzu bez pożywienia, którzy na pewno nie będą mieli do powiedzenia potem historii pokrzepiających dla dzieci, wnuków i całego społeczeństwa. Nie jest to też dzieło krytykujące, to jest też moim zdaniem dużym talentem Jericho.

On naładowuje nas emocjonalnie, mówi nam niejako wizualnie, co mamy czuć wobec tej sytuacji, której doświadczamy, że jest to doniosła sytuacja, że ma ona niesamowity ładunek moralny, czy też po prostu opowieść o człowieczeństwie, czym ono jest. ale nie przeprowadza dalej tej tezy. Oczywiście interpretatorzy dopatrują się tutaj dalej idącej wypowiedzi Jericho, który ma sprzeciwiać się niewolnictwu. Wiadomym było, że był zwolennikiem abolicjonizmu, więc tutaj to nie jest sprzeczne z jego postawą. albo krytyki ówczesnej monarchii konstytucyjnej, tej monarchii burbońskiej, ponieważ wybrał temat, który wiąże się z niekompetencją wyznaczania oficjeli, urzędników, czy tutaj tego kapitana morskiego w tej nowej państwowości.

Gdyby to było zgodnie z regułami, taka tragedia nie miałaby miejsca. I zapewne właśnie po to, żeby uniknąć takich skojarzeń, kiedy Géricault wystawił swój obraz na salonie paryskim w 1819 roku, to zatytułował go Scena katastrofy morskiej, scena katastrofy statku, nie mówiąc. Jakiego statku, nie dając tutaj w tytule żadnych wskazówek. Oczywiście było to w pełni czytelne dla wszystkich odbiorców. Wszyscy czytali te relacje, która była napisana przez rozbitków, mieli jeszcze na świeżo w pamięci wydarzenia, prawdopodobnie reperkusje jeszcze były odczuwalne. ale Jericho neutralnie potraktował tutaj jako scenę związaną właśnie z tragedią morską, przynajmniej w tym oficjalnym komunikacie poprzez tytuł.

Dzieło stało się gwiazdą tego pokazu, ale głównie ze względu na skandalizujący charakter dzieliło odbiorców. Jedni zauważali, że świetnie był on w stanie oddać grozę, takie terabilita tego tematu. To jest kategoria z Michała Anioła z mówienia o tym, jak sztuka powinna oddziaływać i to było fascynujące. Ale wielbiciele klasycyzmu, czyli tej akademickiej odnogi sztuki, ci, którzy wyrażali najsroższą krytykę, wyrażali niechęć do tego dzieła, określali je stosem trupów, uważali, że ten realizm, który Jericho zastosował jest zbyt intensywny, zbyt daleki od tego idealnego piękna, które powinno być celem sztuki, tutaj wskazywali oczywiście na takie

Te wylizane dzieła, które pojawiały się na salonie, podnoszono też, że tak odrażający temat, bo tutaj te akty kanibalizmu były też wydobywane i to, co działo się między ludźmi na tej tratwie, że nie podnoszono. powinno być podejmowane w malarstwie. To nie powinno być uwzniaślane. Myślę, że to jest kategoria, która często się pojawia, kiedy twórcy, czy filmowi obecnie, czy właśnie różnych sztuk wizualnych próbują podejmować trudne tematy i odzywają się głosy krytykujące po co mówić o brzydocie, po co mówić o trudnych tematach. To tutaj Tratwa Meduzy jest też częścią tego dyskursu. I jeden właśnie z malarzy współczesnych Jericho, krytycznie się wypowiadając, powiedział, że pan Jericho wydaje się być w błędzie.

najważniejszy punkt, ten, który przyniesie ratunek całej tej grupie zgromadzonej na tratwie. I chociaż dzieło cieszyło się uznaniem, tak jak mówię, mieszanym i otrzymało złoty medal od jury, co oczywiście było olbrzymim wyróżnieniem, to nie dostąpiło tego zaszczytu i nie zostało zakupione automatycznie do zbiorów publicznych. Obraz znajduje się dzisiaj w Luwrze, ale został zakupiony dopiero po śmierci malarza od jego spadkobierców, po tym jak musiało upłynąć trochę czasu. Nie tak wiele, ale nie był to automatyczny zakup po wystawieniu na salonie. Jericho pokazywał swój obraz jeszcze w 1820 roku w Londynie. Zmodyfikował jeden element w przedstawianiu samego dzieła, bo na salonie w Paryżu powieszono to dzieło zbyt wysoko, co sprawiało, że było ono nieczytelne i nie działało tak, jak kompozycja na to pozwala.

W Londynie Jericho dopilnował, żeby było nisko zawieszone i osiągnął olbrzymi sukces. Dzieło rzeczywiście jedno cieszyło się zwykłym uznaniem. Więc tak wygląda historia tego obrazu, który przeszedł długą drogę, zarówno jeżeli chodzi o jego wygląd, też o uznanie wobec niego, ale też myślę w historii, która jest w nim przedstawiona. Bohaterów, którzy zyskują głos, zyskują widzialność. i nie są estetyzowani. Historia też nie jest tutaj upiększana, nie jest wybielana. Możemy mieć jeden, jedyny zarzut wobec tego, że artysta zastosował odniesienia do klasycznych form, czy też do postaci, które są rozpoznawalne, ale był artystą wykształconym klasycznie.

Pamiętajmy, że to dzieło namalował 27-letni artysta i ono później było inspiracją dla wielu twórców, zarówno jemu współczesnych, jak i w następnych pokoleniach. Ono emanowało niezwykłą odwagą, odwagą też do mówienia prawdy, do poruszania trudnych tematów w bezpośredni sposób. To koniec w dzisiejszym odcinku. Mam nadzieję, że Jericho jako osoba też zostanie trochę z Wami, ale i ta historia trudna, wcale nie pokrzepiająca, opowiadająca o tym, jak świat działa, jak działają różne struktury, może trochę dająca inspiracji do tego, żeby pomyśleć, jak zmieniać świat, chociaż w małym zakresie.

Pokazano wszystkie 24 dopasowania. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.